Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Anioły ludzkiej duszy - o korzeniach i owocach przemocy

Etykiety: ,
Ukończyłem nareszcie lekturę dzieła jednego ze współczesnych psychologów i filozofów, Stevena Pinkera, o jakże pełnym nadziei tytule: The Better Angels of Our Nature (w moim wolnym tłumaczeniu: Anioły ludzkiej duszy). Autor przez jakieś 900 stron treściwego tekstu prowadzi czytelnika za rękę przez historię ludzkości przy okazji przytaczając sporo dowodów na to, że ludzie stają się gatunkiem coraz to łagodniejszym. Wspominałem o tej książce niedawno (Kobiety u władzy, czyli o potencjalnych skutkach ubocznych feminizacji rządów...). Wszystkie brutalne formy przemocy, o których piszę na tym blogu od paru lat, są coraz rzadsze.

Wiele wskazuje na to, że małpy w butach, jakimi jesteśmy, coraz mniej przypominają współczesne szympansy - pełne agresji i nieuzasadnionej przemocy zwierzęta, gotowe brutalnie zamordować, a nawet zjeść innych przedstawicieli własnego gatunku. Za to coraz bardziej przypominamy pokrewne bonobo - karłowaty gatunek szympansa, u którego zaobserwowano tylko niewiele aktów przemocy. Co ciekawe ważnym czynnikiem sprawczym tego stanu są kobiety. Podobnie zresztą u bonobo - samice tworzą koalicje, które tłumią akty agresji ze strony samców

U ludzi żonaci mężczyźni są mniej skłonni do przemocy i korelacja ta jest najprawdopodobniej przyczynowa. Tak samo w ostatecznym rozrachunku społeczności sterowane przez kobiety mają mniejszy udział np. w działaniach wojennych.

Pinker oczywiście wskazuje na kilka czynników sprawczych, odpowiadających za socjologiczny efekt spadku przemocy. Mówimy więc tutaj o lewiatanie, który symbolizuje władzę szczególnie wykonawczą (ale także sądowniczą w dalszej kolejności), a ta, gdy jest niezależna, skutecznie demotywuje potencjalnych przestępców. Dalej należy wymienić rozwój komercyjnej wymiany dóbr, czyli po prostu handel. Wolne rynki umożliwiają pomnażanie dobrostanu bez dodatkowej przemocy, jak ma to miejsce w wypadku wojen i napaści. Trzecim czynnikiem sprawczym, czy też może trzecim aniołem ludzkiej duszy, staje się rozum. Wiedza, edukacja itp., wszystko to czyni społeczeństwo mądrzejszym, wbrew narzekaniom niektórych przedstawicieli starszego pokolenia. Mądrzejsi ludzie to ludzie łagodniejsi, dostrzegający dalekosiężne skutki swoich negatywnych działań. Skutki, które mogą uderzyć w nich samych.

W ten sposób dochodzimy do feminizacji społeczeństwa, ostatniego anioła ludzkiej duszy, którego wymienia Pinker. Ostatniego, ale nie mniej ważnego. Jak wspominałem wielokrotnie, najbardziej rzetelne badania psychologiczne wskazują na to, że jedyną znaczącą różnicą pomiędzy mężczyznami i kobietami jest większa skłonność mężczyzn do agresji i dużo większa skłonność mężczyzn do niekontrolowanych zachowań seksualnych. Z wielu względów, których z racji niepowiązania z głównym tematem artykułu nie wymienię, nauki psychologiczne są lepszym wyznacznikiem niestereotypowych różnic płciowych, niż np. nauki neurologiczne.

W tym miejscu po raz kolejny oddaję głos Pinkerowi, poprzez moje tłumaczenie jego Better Angels of Our Nature (niestety strony są nieponumerowane, ale jest to przetłumaczony cytaz z ostatniego rozdziału, z podrozdziału Feminization):
Yamaguchi (to ten człowiek, który przeżył dwa wybuchy nuklearne w Hiroszimie i Nagasaki, i który zaproponował, by to kobiety będące matkami rządziły światem - przyp. tłum.) przywołał najbardziej fundamentalną, empiryczną generalizację dotyczącą przemocy - popełniają ją głównie mężczyźni. Już jako chłopcy bawią się agresywniej od dziewczynek, intensywniej fantazjują o przemocy, są większymi konsumentami rozrywki związanej z przemocą, popełniają lwią część najbardziej brutalnych form przemocy, mają większą radochę z karania i zemsty, podejmują głupsze ryzyko podczas agresywnych ataków, częściej popierają polityków skłonnych do wojen, no i odpowiadają praktycznie za wszystkie wojny i ludobójstwa. Nawet jeśli różnica w średniej agresji pomiędzy płciami jest niewielka, to w praktyce decyduje ona o prostych wyborach, napędzając spiralę wojowniczości, bo każda ze stron musi być tylko odrobinę bardziej wojownicza. Z historycznego punktu widzenia kobiety dowodziły częściej ruchami pacyfistycznymi i humanitarnymi, podczas gdy ich udział w innych instytucjach politycznych był niewielki. Współcześnie zainteresowanie kobiet i ich wpływ na wszelakie dziedziny życia nie ma precedensu i jest największy w historii, a przy okazji dziś wojna pomiędzy rozwiniętymi państwami jest czymś coraz bardziej nie do pomyślenia. Opis Jamesa Sheehana, powojennej transformacji Europy od militarnej brawury do  opiekunki po grób, jest nieomal karykaturą tradycyjnych ról płciowych.
 Zachęcam do ciekawej lektury. Niestety chyba książka nie została przetłumaczona na polski. Poniżej linki i fragmenty.

https://books.google.pl/books?id=J7ATQb6LZX0C&lpg=PP1&dq=editions%3A52-1rfl_0UIC&hl=pl&pg=PP1#v=onepage&q&f=false

38 komentarze:

Zostawiam co znalazłam, no wreszcie ktoś mizoginom odpowiedział:

https://www.facebook.com/FundacjaFeminoteka/photos/a.10150249617170226.478728.358209110225/10155647414190226/?type=1#_=_


http://photo3.ask.fm/354/737/337/-469996986-1ss5adq-69jtckf4r6bo1fp/original/NATASZA11.png

Krótki komentarz do mizogina, który się czepnął że kobiety nie walczą w wojnach...
Straszna dyskryminacja, nie biorą udziału w bezsensownych walkach i morderstwach wymyślonych przez facetów, no naprawdę straszne :D.


W poniedziałek 25 maja mija 100-lecie od bandyckiego mordu na prostytutkach, które uczciwie żyły i pracowały w stolicy Polski.
Jak wiemy motłoch to ludzie, którzy owładnięcie pewną ideą są gotowi mordować i zabijać bo tak "bozia każe" albo pewna ideologia.
I tutaj niewątpliwie udział miały konserwatywne poglądy morderców, dla których brakuje słów by określić ich postępowanie.
Bandyci 3 dni mordowali i niszczyli dziewczyny, które żyły w sposób jaki był ich prawem wyboru.
Trzeba tylko poczytać fragmenty by zobaczyć do czego prowadzą poglądy kościelne, do jakich okrutności zdolni są ludzie:
O koło południa 25 maja 1905 r. lekarz pogotowia dotarł do zniszczonego przez tłum domu publicznego przy ul. Leszno 11. W ruinach niegdyś eleganckiego mieszkania zastał ubraną i stojącą na własnych nogach prostytutkę wyglądającą na 25 lat. Tłum obił ją kijami. W chwili gdy lekarz zbliżył się do niej, zachwiała się na nogach - na ustach jej ukazał się kał. Natychmiast zabrano się do badania - okazało się, że miała literalnie pokrajane wnętrzności, które po zdjęciu gorsetu przedstawiały krwawą, cuchnącą kałem masę - relacjonował "Kurjer Poranny".
Dziś obserwując masy skrajnej konserwy, purytan widzimy w ich oczach tę samą pogardę dla prostytutek, dla dziewczyn żyjących inaczej niż "święte ustanowione przez Jahwe małżeństwo".
Nie reagując na wpisy mizoginów, nie reagując na takie stronki jak "Bydgoskie szlaufy" zostawiamy im pole do działania, czy chcemy by oni dokonywali pogromów?
Czy chcemy by bandyci zabijali, bo są żałosnymi frustratami, których nikt nie chce, bo są śmierdzącymi piwem i wódką kibolami mogącymi zabić każdego kto źle spojrzy?
http://wyborcza.pl/alehistoria/1,144531,17767634,Pogrom_cor_Koryntu.html


„Apeluję, aby nie ratyfikował pan konwencji ws. przemocy”. List Dudy do Komorowskiego
Kościelny człowiek, którego nie obchodzi ustawa antyprzemocowa, na kolankach przed biskupami....

http://www.tvp.info/18757299/apeluje-aby-nie-ratyfikowal-pan-konwencji-ws-przemocy-list-dudy-do-komorowskiego


#FREEPANADOL.
Ugandyjski dyktator i purytanin, który gnębi osoby homoseksualne tym razem jak w dawnych czasach średniowiecza oraz obecnie w islamie chce rozporządzać tym co kobietom wolno i nie wolno pokazywać.
Ofiarą jego mizoginicznej decyzji stała się piosenkarka, która nagrała taki oto teledysk i grozi jej za naturalne pokazanie piękna ciała 10 lat więzienia:
https://www.youtube.com/watch?v=cmE3JVOT9V8#t=10
Źródło:
http://www.fakt.pl/wydarzenia/piosenkarce-z-ugandy-grozi-wiezienie-za-zbyt-smialy-klip,artykuly,547120.html


Żeby ktoś chciał zapłodnić Chazana (to samiec, ale podobno jakoś tam facet rodził dziecko) ta i kazać mu rodzić tak by rodził w bólach i umarł!

http://natemat.pl/144265,calkowity-zakaz-aborcji-nowy-projekt-ustawy-proponuja-m-in-prof-chazan-i-kaja-godek


Dark Queen, patrzę na ten artykuł i nie mogę otrząsnąć się z szoku.Co to za banda podpisuje się pod czymś takim? Ludzie, serio?
Pewnie mają na myśli chorą wizję umierającej Matki Polki, trzymającej dziecko przy piersi, której ostatnimi słowami skierowanymi do męża (przecież innej opcji jak mąż nie ma) będzie coś w rodzaju: 'Kochanie, opiekuj się naszym maleństwem' po czym malowniczo wydają ostatnie tchnienie. Zawsze kiedy czytam takie artykuły czy komentarze odnoszę takie wrażenie.
Tylko czy do tych zakutych łbów nie dociera, że nie każdy ma skłonności masochistyczne czy autodestrukcyjne?


Świetny artykuł o Irenie Krzywickiej- ikonie feminizmu lat 20. i walki o prawa kobiet, o jej znajomości z Boy-em Żeleńskim- też ciekawą postacią:
http://zientek.blog.pl/2015/09/08/idolka-i-gorszycielka-o-irenie-krzywickiej-ikonie-dwudziestolecia-miedzywojennego/


a ja mam pytanie niezwiązane z tematem... ma ktoś maila albo kontakt do Cabana Nadbałtyckiego? :)


Maila jego nie znam, ale na yt chyba trafiłem niegdyś na kanał wskazujący na jego osobę, może tam napisz:
https://www.youtube.com/user/MelinaCabana/about


Jarosław Kaczyński głosem rozsądku w sprawie islamskiej dziczy, to ciekawy moment gdy akurat ten polityk nim się staje wobec poprawności politycznej i wysługiwania się Merkel:

https://www.youtube.com/watch?v=fYcVL_CLxRU


Szwedzki absurd, a mogli go zabić i byłby porządek..

Oto poli-poprawna Szwecja. Skazała somalijskiego gwałciciela na ... 180 godzin prac społecznych!

Skomentuj 12
Oto poli-poprawna Szwecja. Skazała somalijskiego gwałciciela na ... 180 godzin prac społecznych! Somalijski emigrant, który brutalnie zgwałcił 12-letnią dziewczynkę w szwedzkim mieście Sunvald, usłyszał wyrok. Jaki? Szwedzki sąd skazał go… na 180 godzin prac społecznych. Oto lewicowa logika!
Do gwałtu doszło w listopadzie 2014 roku. 17-letni Somalijczyk zwabił do swojego domu 12-letnią dziewczynkę, po czym brutalnie pobił ją i zgwałcił. Dziewczynka nie mogła wezwać pomocy, ponieważ chłopak zatkał jej usta ręką. Po całym zajściu i ucieczce z mieszkania Somalijczyka, 12-latka opowiedziała o wszystkim rodzicom. Ci powiadomili o sprawie Ośrodek Pomocy Społecznej, który… zaniechał dalszych działań, gdyż sprawa nie została przekazana policji. Dyrektorka placówki tłumaczyła jednak, że stało się to na skutek niedopatrzenia. Mimo utrudnień sprawą zajęli się funkcjonariusze. Gwałciciel został przesłuchany. Twierdził, że miał z dziewczynką romans i nie zdawał sobie sprawy, że nie jest pełnoletnia.

W środę 19 sierpnia 2015 roku sąd wydał wyrok. Somalijczyk został skazany na… 180 godzin prac społecznych, pomimo tego, że w Szwecji minimalna kara dla gwałciciela wynosi 2 lata więzienia. Jak podaje „Fakt” „decyzję uzasadniono wiekiem przestępcy (w chwili popełnienia czynu nie miał 18 lat), a także jego „problemami z niepokojem i bezsennością”.”


Artykuł też związany ze sprawami kobiet, w wieku szkolnym.
Otóż są narażone zdaniem autora na agresję obu płci, a chłopcy głównie swojej.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zaskakujaca-prawda-o-polskich-szkolach-10-proc-uczniow-bylo-dreczonych,wid,17867577,wiadomosc.html?utm_source=o2_SG&utm_medium=HotNewsy&utm_campaign=o2&ticaid=115a48


Ten komentarz został usunięty przez autora.

Jak to skomentować?
Brak słów.
Bezmózgi zwane "parafianami" oczadzone kadzidłęm bronią pedofila i zrzucają winę na 14-latkę.
Cóż, ostatnio jeden obrońca pedofilii z mafii KK coś mówił o winie dzieci.
Nie wiem, ale oni nie mają wstydu i są bardziej sk...i niż zwykła mafia, która chociaż wie, że to co robi dobre nie jest i nie tłumaczy się w ten sposób.

http://pikio.pl/parafianie-bronia-ksiedza-ktory-przyznal-sie-do-seksu-z-dzieckiem/


Tu na blogu widziałem jedną osobę zainteresowaną ezoteryką i sprawami energii, może się mylę, jeśli się mylę, to przepraszam, ale i tak zostawiam ciekawy temat, jak kogoś nie ciekawi to najwyżej to ominie i tyle.
Pan Marek Taran prowadzi warsztaty dla kobiet o odkrywaniu w sobie energii żeńskiej, o patriarchacie i co on zrobił kobietom, świetny człowiek, bije od niego ciepło i widać, że ma dobry przekaz.
Ciekawym tematem jest sprawa pocałunku, otóż z niego wypływa coś magicznego, gdyż w kobiecie jest ukryta niezwykła moc i dlatego tak wyjątkowym i świętym darem jest pocałunek w usta.
Jest nim od strony energetycznej, uruchamia układ hormonalny energii męskiej.


https://www.youtube.com/watch?v=PGJ9SlI0sOw


Mnie to ciekawi, miło słuchać mądrego człowieka, aż się cieplej na duszy robi :).
A z tą różą i wewnętrzna Boginią to piękne i myślę, że prawdziwe.
Mizogin to by rzucił- róża ma kolce, wady itd.
A on nie- on rozumie, że kolce są do ochrony przed złem i niegodziwością tego świata jak tutaj panuje.
Rytuał inicjacji ojca i córki, czyli potwierdzenie, że jest dla niego ważna, że on ją akceptuje, że jest małą Boginią jest ważne.
Będę oglądała ten kanał.
Także temat bóstw.
No pięknie.
Religie patriarchatu są złe, to widać co robią przeciw kobietom.
W zdrowszej religii byłaby zauważona energia żeńska pod postacią Bogini, Matka Natura jest energii żeńskiej, bo rodzi życie i kobieta jest jej córką i też może (jeśli chce, tego społeczeństwo nie ma prawa narzucać) także stawać się drzewem życia na podobieństwo naszej Pani.


Ten komentarz został usunięty przez autora.

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Brak słów na to co dalej trwa w Afryce...Okrucieństwo wobec kobiet.

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/praktyka-prasowania-piersi-w-kamerunie/7n515


@Paolo, Estera Romińska
NTV, ten zabawny kanał, na którym neguje się teorię ewolucji na rzecz popularyzacji teorii o starożytnych kosmitach. Aha, ok. XD
Co do kultu kobiecej seksualności, "Bogini Matki" itp.
O ile w religiach monoteistycznych kobiety nie mogły posiadać swojej seksualności, o tyle w religiach politeistycznych zazwyczaj musiały być seksualnie inkluzywne względem mężczyzn. Nie można czerpać z przeszłości tylko tego, co wydaje nam się pozytywne, zapominając, jak wiele innych rzeczy szło z tym w parze. Nie można być wybiórczym, jak katole czy "dobrzy muzułmanie". W dawnych kulturach, rytuały seksualne często szły w parze z ofiarami z ludzi (np. kultura Moche). Z kolei w Indiach rytualny seks mógł być połączony z niewolnictwem (król odbywał "stosunki" z młodymi niewolnicami - choć ja wolę określenie "gwałt" - które, co zabawne, nazywano "boginiami". No, kobiety, jesteście własnością mężczyzny, ale przynajmniej miejcie coś od życia i nazywajcie się "boginiami", lol).
Nie chciałabym żyć w społeczności, w której miałabym OBOWIĄZEK co najmniej raz w życiu oddać się "świętej prostytucji".
Za Wiki:
"Według Dufoura prostytucję sakralną (inaczej: obrzędową, religijną, świątynną, kultową) zapoczątkowali także Chaldejczycy: każda kobieta raz w życiu musiała spełnić obowiązek oddania swego ciała za pieniądze przypadkowemu mężczyźnie. Odbywało się to w świątyni, a pobrana opłata przeznaczana była dla bogini".
Oczywiście, facet nie miał obowiązku raz w życiu oddać się za pieniądze jakiejś kobiecie. Coś mi to przypomina.
Btw: "opłata była przeznaczona dla bogini". Czyli, w praktyce, na świątynię. Oj, katole nie byli pierwsi. Co łaska.
Albo Indie:
"Te od dzieciństwa poślubione bóstwu kapłanki musiały się prostytuować z każdym mężczyzną, obojętnie do jakiej należał kasty. Oddawanie się mężczyznom nie było postrzegane negatywnie - szanowane rodziny uważały za prawdziwy zaszczyt poświęcenie swych córek służbie świątynnej. W samym tylko okręgu Madras było około 12 tysięcy prostytutek świątynnych".
Czad, c'nie.
"Ponieważ miłość zmysłowa – zgodnie z hinduizmem ma wartość uświęcającą, to i „służące rozkoszy seksualnej”, czyli prostytutki, powinny mieć wysoka rangę społeczna - ranga bajader była niska, gdyż „kochają” one dla pieniędzy, a poza tym uważano, że ich „miłość” jest sztuczna, udają wobec klienta, podczas gdy same nie przeżywają jej".
Czyli nic nie zmieniło się do dziś. Prostytutka zarabiająca w ten sposób na życie MA BYĆ ZADOWOLONA Z SEKSU UPRAWIANEGO Z KLIENTEM i kropka - inaczej nie należy jej się żaden szacunek. Och. Co za wyzwolenie.
Albo "święta" defloracja, której też musi dokonać "odpowiedni mężczyzna" czyli, zazwyczaj, kapłan. Fetyszyzacja dziewictwa to nie wynalazek monoteistycznej religii - ta wykorzystuje je po prostu w innym wymiarze.
Oczywiście, bywały też męskie prostytutki, ale prostytucja męska NIGDY w historii świata nie odbywała się na taką skalę, co prostytucja żeńska. Poza tym, męskimi prostytutkami zostawali zazwyczaj mężczyźni bezpłodni albo homoseksualiści, czyli niezdolni do "przysłużenia" się społeczności w inny sposób. To mogła być dla nich ostateczność. Dla kobiet to był "święty obowiązek". Bo są kobietami.

Imo ludzkość powinna odrzucić system wierzeń zakładający konieczność jakichkolwiek obrzędów itp. To stwarza zbyt wielkie pole do nadużyć. Nie tylko pod względem wszelkiego rodzaju przemocy, ale np. wcielenia w szeregi wierzących kogoś, kto nie jest nawet świadom tego, co robi (patrz chrzczenie dzieci).


Ja lubię słowiańską pogańską Boginię, to jest moja prywatna sprawa, wybacz Sanjure, szanuję Twoje wiary w ewolucję, mam prawo mieć własny pogląd, prawda?
Skoro my- poganie- nie czepiamy się wiary w ewolucję, wiary w różne bogi z Azji, to co komu do tego, że lubię np. stacje NTV?
Jakbyś wiedział, to tam jest Marek Taran.
Marek Taran to ktoś taki jak autor bloga, a Krzysztofa bardzo cenię, bo pisze wiele dobrych artykułów.
Marek Taran od strony duchowej wspiera kobiety, mówi o ważnych sprawach, krytykuje złe zachowania mężczyzn i religii przez mężczyzn stworzonych, ograniczenia praw kobiet i duchowo również, pomaga, czuć, że to dobry człowiek, bije od niego szacunek do naszej płci i zrozumienie.
A także mówi o rzeczach, którymi Cię nie zaciekawię, ale też są ważne.
Dlaczego blokowana jest kobieca seksualność i znieważana?
Bo Ci od mizogińskich reiligii, że to piękna i cudowna część nas samych, że połączenie kobieta-mężczyzna to święte Heros Gamos, które tworzy najpiękniejszą energię i mistyczność jaka może istnieć na płaszczyźnie bliskości międzyludzkiej i duchowej jeśli złączę to z miłością.
I w mojej wierze nie jestem niższa od mężczyzny, czy nie są ograniczone moje prawa do kontroli własnego ciała, a wręcz przeciwnie- jestem wolna.
Ja i mężczyźni jesteśmy przyjaciółmi, dziećmi Matki Natury.
To nie żadna bozia z chmury, tylko to co widać, wierzę, że świat istnieje od zawsze i Matka Natura nas otacza.
W imię mojej wiary nie prowadzę krucjat, nie zabijam niewiernych, nie nawracam, napisałam 1 post na ten temat tutaj i tyle.
Piszę o tym bo lubię osoby ateistyczne czy agnostyczne, ale nie lubię jak ktoś by mi narzucał: Ty poganko jak możesz nie wierzyć w Darwina itd.
A nigdy się nie zgodzę, że od małpy pochodzę.
To jest celowe poniżenie mnie jako kobiety, mimo, że ów zwierzę szanuje.
Szanuję feminizm, który walczy o sprawy kobiet.
Nie szanuję postaw niektórych feministek,które tu islamistów spraszają, jakie u Ciebie zauważyłam, bo czytałam ostatni wpis- widać komentarze przecież.
Sanjure...
Piszesz tam głupotę.
I używasz MANIPULACJI.
Tak.
Mam chłopaka (jak możesz, jesteś zdrajczynią, aj waj!).
I co w imię Twoich teorii mam go uważać za "ch...o" jak to było w Twoim komentarzu?
Nigdy.
Jestem z nim szczęśliwa, czuję się kochana i jesteśmy ze sobą od podstawówki.
Grunt to trafić na człowieka, który nie będzie z typów, jakie opisał nam Krzysztof i to jest dobra robota, bo na takich można trafić, manipulanci są wszędzie.
Tworzysz świat wg swojej wizji, czystego Orwella mi tu robisz, że tak powiem, bo lubię te dzieło i Orwell to był ktoś z wizją, która się spełnia, a miała tylko komuny dotyczyć, a raczej szerzej totalitaryzmu.
Ja jestem za tym, by krytykować złe postawy mężczyzn- cat-calling, uprzedmiotowienie, poniżanie kobiety, wykorzystanie, kulturę gwałtu, ale nigdy za samą płeć.
Nie róbmy tego samego co mizogini, zawsze o to apelowałam i będę.
Ile razy czytałam jakie to kobiety są złe i w ogóle to mnie wkurzało, bo wiem, że to nie prawda, ktoś był zły na daną kobietę i przeniósł na wszystkie, czyli głupota i mizogińskie zachowanie.
Nie róbmy tego w drugą stronę, Sanjure, to do Ciebie.
Jesteśmy dwiema częściami dualnego świata- my kobiety i wy mężczyźni, częściami,które mogą się dogadać, żyć w przyjaźni.
Postawa nienawiści to żadne rozwiązanie, przeciwna jest dobra i piękna.
Takie coś nie przypomina mi walki o prawa kobiet, takie coś przypomina mi ludzi prowadzących dżihad.
Tylko nikt nie krzyknie: Allahu Akbar czy Chwała Jahwe, a co innego, a jaka to różnica?
Takie działanie jest działaniem niszczącym, jak niszczący są ludzie, którzy niszczą naturalne relacje mężczyzn i kobiet, celowo ośmieszają miłość.


Ten komentarz został usunięty przez autora.

A i jak ktoś z was ma kontakty z Cabanem.
Caban popłynął chyba w skrajną postawę i to jest moim zdaniem ocierające się o formy mizoginii, choć pewnie tego nie widzi.
Dlaczego?
Nihil fajnie pisałaś w artykule, że każda z nas wybiera sobie życie, czy woli żyć z jednym mężem, bez męża, w sposób wolny, czy być np. dziewicą oddającą swoje życie swojej wierze, Bogini/Bogu itd.
I ów Caban wtedy napisał, że mówi na takie dziewczyny, które się tego wyrzekają per "k...".
Nie używam przekleństw, więc wykropkowałam.
I co to jest jak nie mizoginia, przepraszam bardzo, byłam tym oburzona.
To znaczy, że dziewica dla tego człowieka kimś gorszym?
Uważam, że to prywatna nasza sprawa, a nie ocena jakiegoś typa, niezależnie kim by był i jak by liberalny nie był itd.
Prawdopodobnie wyzwał dziewicę, bo to dziewczyna, z którą on wie, że się nie zbliży, może to rozwiązałam?
A może tylko używał jakiegoś porównania w dyskusji, nie jestem pewna, pamiętam, że tam było o wyzwiskach wobec wolnych kobiet, może chciał je obronić od wyzwisk, ale nigdy drogą obrażania innych kobiet, to było coś okropnego, jak tu będzie, to niech mi to wyjaśni, jeśli mogłybyście/moglibyście to przekazać, bo taka postawa osoby z tego bloga, to raczej ból i zaskoczenie dla mnie.


Zgadzam się co do nieświadomego włączania jako dziecko w łapy religii.
W ogóle sama religia katolicka to kajdany energetyczne, więc raczej bym je nie zalecała nikomu.
Te azjatyckie wierzenia to tworzenie niewolników.
Czy i KK nie wspierał niewolnictwa dawniej?
Czy nie było wersetów niewolniczych?
W religii katolików jesteś grzesznym prochem, niewartościowym, wartościowym tylko po chrzcie jako "dziecko Boga".
I nie mówię o wielu aspektach anty-kobiecych, bo o tym tu już było- dziewictwo, pozycja nasza w tej religii, teksty świętych, "nieświętego Pawła", Augustyna itd.
Ale o zwykłym psychicznym poniżeniu, o pedofilskim sakramencie spowiedzi, pedofilskim, bo łamiącym wstyd dziecka jeszcze i wyznawanie prywatnego życia, często i seksualnego- bo przecież ksiądz chce wiedzieć, dla dobra bozi...
O religii mogłabym wiele pisać.


Estero, ewolucja nie jest kwestią wiary bądź niewiary, ewolucja to naukowy fakt.
"A nigdy się nie zgodzę, że od małpy pochodzę. To jest celowe poniżenie mnie jako kobiety, mimo, że ów zwierzę szanuje".
Teraz to Ty stosujesz manipulację. Teoria ewolucji nie mówi, że ludzie "pochodzą od małpy", tylko że człowiek i małpa mają wspólnego przodka. To zasadnicza różnica.
Co do kobiet i mężczyzn. Piszesz o ideale a nie o realiach.
Opresja działa na poziomie systemowym, klasowym. Mężczyźni, jako klasa, ciemiężą kobiety, jako klasę. Nie potępiam kobiet, które wybierają związek z mężczyzną. Chodzi mi tylko o świadomość, że nie ma nic feministycznego w wybraniu mężczyzny - i tak samo jest z każdym zachowaniem, jakiego oczekuje się od kobiety. Robienie czegoś, czego oczekuje od ciebie społeczeństwo, nie jest feministyczne z definicji. Nikt nie mówi, że jesteś gorsza lub lepsza, bo jesteś z mężczyzną.
"Takie działanie jest działaniem niszczącym, jak niszczący są ludzie, którzy niszczą naturalne relacje mężczyzn i kobiet, celowo ośmieszają miłość".
Co to za "naturalne relacje"? Używając słowa "naturalne" masz na myśli coś, co kiedyś w naturze istniało, ale zostało utracone. W większości znanych nam kultur, od początku stosowano podwójne standardy wobec kobiet i mężczyzn, a kobiety były spychane na niższe pozycje i wpajano im, że to, co przynosi korzyść głównie mężczyznom, jest dla kobiet "wyzwoleniem". To, o czym Ty piszesz, to ciągle Twój wymarzony ideał, a nie coś, co kiedykolwiek istniało w naturze. Bo nie istniało.


Ewolucja, zostaniemy przy swoich poglądach, Sanjuro Surine.
Zgadzam się co do samej teorii o walce klas i uciemiężeniu kobiet przez płeć męską.
Tylko, że moim zdaniem feminizm ma walczyć o prawa kobiet, a nie ze związkami kobiet i mężczyzn opartymi na równości i szacunku.
Wiem o wymogach społecznych.
Powiem w ten sposób jak powiedziała pewna mądrze rozumiejąca sprawę feministka: feministyczne jest to co wybiera sama kobieta.
Więc jeśli wybiera życie samotne, związek to jest jej wybór.
Mi chodziło o coś innego.
Znam te po-2-ne standardy i jestem im przeciwna.
Mówię bardziej o celowych niszczycielach i tyle, podważających miłość i widzących ją jako reakcję psycho-chemiczną itd.
W ideałach nic złego nie ma.


"feministyczne jest to co wybiera sama kobieta".
To bełkot charakterystyczny dla liberalnego nurtu feminizmu, według którego wszystko jest względne. W ten sposób dojdziemy do absurdu, bo uznamy, że np. kobieta wstępująca do skrajnie prawicowej partii chcącej zakazać aborcji popełnia feministyczną decyzję, bo jest to jej decyzja.


Nie to miałam na myśli, ale uwaga celna, Sanjure.
Jeśli narzuci tę decyzję innym kobietom- to już nie jest feministyczne, jeśli sama narzuci coś sobie- to jej prywatne prawo.
Tak to widzę.
Jeśli postawisz mi jako kobiecie jakąś listę świętych praw feminizmu i jeśli nie spełnię ich, to ja się zbuntuję.
Czemu?
Bo to następne robienie z czegoś bardzo pożytecznego niebezpiecznej ideologii, bierzemy przykład z krytykowanej prawicy.
Oni mają tam swoje wyznaczniki prawdziwości Polaka, katolika itd.
A tutaj tworzysz własne.
Zacytuję teraz Różę Luksemburg, która pięknie powiedziała:
"Moim ideałem jest taki ustrój społeczny, w którym by wolno było z czystym sumieniem kochać wszystkich."
Czy feminizm sam w sobie nie jest walką o równość?
Walkę o bezklasowe, wolne od wyzysku i władzy kapitalistów, społeczeństwo jak najbardziej popieram.
Wracam do Twoich tez.
Skrajna postawa to szowinizm płciowy i to nie jest dobre, ani bezpieczne.
Jeśli w relacji nie ma osoby wyzyskiwanej i panuje wzajemna miłość, szacunek czy też przyjaźń to jest to relacja dla mnie w pełni feministyczna.
A co do relacji- feministyczna by nie była jak byś trafiła na manipulanta czy kogoś kto by Cię krzywdził.
Wyobraźmy sobie, że idąc takim skrajnie feministycznym krokiem:
Krytykowana jest poseł Pawłowicz, mówi swoje głupoty dotyczące np. religii i finansowania tych lekcji z budżetu.
Inną postawę zajmuje np. Robert Biedroń, człowiek, którego cenię za to jaki jest on.
I wtedy taka "święta solidarność" nakazywałaby mi powiedzieć: jestem za tą skrajną prawaczką, sorry R.B., dobrze mówisz, ale jesteś facetem.
Moje przesłanie jest takie: oceniajmy kogoś po postawie a nie płci.
Weźmy np. 2 dziewczyny, które znałam, chłopaki też (większość) i dokuczali koleżance, bo miała nos inny.
To tak dla przemyślenia.
Uważam co do Twojego poglądu, że my kobiety jesteśmy w wielu dziedzinach bardziej rozwinięte- emocjonalnie, duchowo, w sprawie cielesnej (czyli nie jesteśmy takie jak spora grupa facetów, że wystarczy im obrazek i już cały świat znika), intelektualnej, ale tam to popłynęłaś w skrajną stronę, Sanjure, bo to już było wyrzucanie nienawiści w związku z osobistymi przeżyciami.
Pozdrawiam serdecznie.


A teraz coś poza naszą dyskusją, bo "dobra zmiana" może dotknąć już nie długo...

http://trybuna.eu/prawica-ogranicza-prawa-kobiet


Każdy ma prawo robić co chce. Chodzi mi jedynie o odróżnienie personalnego poczucia wyzwolenia od klarownej oceny rzeczywistości i od tego, jak nasze działania przekładają się na korzyść grupy, o której prawa walczymy. Subiektywne poczucie wyzwolenia jednostki ma się nijak do wyzwolenia danej grupy. Jeśli, dajmy na to, kobieta przedstawia pożądany przez społeczeństwo typ "kobiecości" (np. jest w hetero związku, nosi makijaż, "kobiece" ubrania, goli się itd. czyli jest gender-conforming) i czuje się z tym dobrze, to jej sprawa, i może mieć feministyczne poglądy, ale patrząc z perspektywy, jej zachowanie w tym aspekcie nie różni się niczym od zachowania kobiety, która nie ma feministycznych poglądów. Rozumiesz? To, co mamy w głowach, jest bez różnicy, jeśli i tak wykonujemy to, do czego zaprogramowało nas patriarchalne społeczeństwo. Nikt nie widzi naszych myśli, liczą się czyny. Dlatego, według radykalnego feminizmu, coś, co kobieta robi "z własnej woli", ale co jednocześnie pokrywa się z narracją i oczekiwaniami społeczeństwa, z definicji nie jest feministyczne. I w mojej opinii jest to całkiem logiczne.
Osobiście nie wierzę w istnienie czegoś takiego, jak "wolna wolna" w społeczeństwie. Większość naszych wyborów to nie "nasze" wybory. Gdyby było inaczej, to większość kobiet nie zachowywałaby się tak, a większość mężczyzn siak.
Ideologia "anty" zawsze będzie nosić większe znamiona wolnej woli. Przykładowo, kobiety celowo odstępujące od genderowych norm mają w sobie więcej wolnej woli i płacą za to wysoką cenę, bo są traktowane gorzej (brak makijażu wpływa nawet na zmniejszenie szans przy rozmowie o pracę, bo kobieta bez makijażu jest postrzegana jako niezadbana/chora). Trudno mi traktować postawę takiej kobiety na równi z postawą liberałki, która uważa, że jej zajebiście czerwona szminka to super-feministyczna broń (nie raz się spotkałam z takimi bzdetami). Już pominę fakt, że kupowanie kosmetyków to finansowe wspieranie koncernów zarabiających na wpędzaniu kobiet w coraz to nowsze kompleksy. Znów jednostka nie dostrzega, jak jej działania przekładają się na rzeczywistość.
Człowiek patrzy tylko na siebie, nie widząc, jak funkcjonuje w kontekście społeczeństwa. Nie analizuje, bo mu się nie chce. Bo to niewygodne.
"Czy feminizm sam w sobie nie jest walką o równość?"
Feminizm liberalny to walka o równość między kobietami i mężczyznami, która w praktyce nie istnieje, a feminizm radykalny to walka o wyzwolenie spod jarzma mężczyzn i od ideologii gender, która kreuje sztuczne, społeczne konstrukty płci.
Bezklasowe społeczeństwo to kwestia komunizmu, który popieram i który wiele feministek popiera, ale to osobna kwestia.


No to jest ideologia, która się przecież pokrywa z feminizmem w wielu sprawach, więc nie wyobrażam sobie bym jako feministka wybierała kapitalizm, wspierała korporacje, nierówność płac dla nas kobiet, wyzysk, mobbing w pracy czy wiadome traktowanie jeśli zaszłabym w ciążę, brak praw pracowniczych, umowy śmieciowe.
To chyba jedna z ważnych feministek, Simone de Beauvoir mądrze powiedziała jak kapitalizm wspiera ucisk kobiet i dominację mężczyzn.
Zamówiłam sobie "Drugą płeć" tej autorki i myślę, że się nie zawiodę, wiele osób mówi dobrze o tym dziele.
Zgadzam się z Tobą z tym gender i wyzwoleniem od władzy mężczyzn. Ten gender, Krzysztof o tym pisał, ale prowadzi do absurdów.
Tu w artykule było o traktowaniu przestępstw osób genderowych jako kobiet, które to prowadzą do wiadomej zmiany statystyk.
Toleruję takie osoby, nie jestem z prawicy, ale dla mnie jest jasne- ciało decyduje o płci, a nie pewnego rodzaju sprawy psychicznych problemów.
To też jest ten podział.
Bo ja mimo, że cytowałam tam feministkę liberalną, ale to w kontekście pewnego oburzenia na subiektywny tekst, do którego miałaś prawo, każdy ma prawo do swojej oceny, to się z nimi nie zgadzam.
Feminizm liberalny jest w pewnym stopniu niebezpieczny.
Jest to ten feminizm, który zaakceptuje patriarchalne wzorce.
Czyli właśnie zaakceptuje patriarchalne oczekiwania.
Czy jestem odpowiednio atrakcyjna, wymalowana i mam makijaż, by podobać się mężczyznom?
To on zaakceptuje.
Nie mówię już o sprawach groźniejszych życiowo w obecnej fali przypływu uchodźców, z których duża część to dzicy mężczyźni, a ich zachowania są najgorsze z możliwych.
I może popraw mnie jeśli się tu mylę, ten rodzaj feminizmu mówi o "islamofobii".
I tego nie rozumiem, jak one mogą stać po stronie tych, którzy stworzą ten patriarchalny świat w stopniu wiele gorszym dla nas, wręcz cofającym do czasów średniowiecza.
Rozumiem, chodzi o typ zachowania, które jest zgodne z wymogami patriarchalnego społeczeństwa i niezależnie od jakości relacji, po prostu jest to coś podobnego do tego co robią kobiety prawicowe.
I niezależnie czy moja relacja jest dobra, czyli czuję się w niej swobodnie i nie jestem "domową kurą" to samo w sobie nie zmienia społeczeństwa, nie zmienia wyzwolenia innych kobiet.
W świecie gdzie wpływają na nas patriarchalne normy, także sprawy fizyczne, uczuciowe może być, że ona nie istnieje, bo czym by ona była?
Rozumiem teraz co miałaś na myśli lepiej.
Radykalny feminizm ma taki pogląd, że kobieta, która czyni zgodnie z społecznymi oczekiwaniami nie postępuje feministycznie.
I on nie ocenia- postępujesz źle/dobrze, tylko względem swoich poglądów, to jest ok.
Prywatnie nie lubię makijażu i jeszcze coś- te lakiery do włosów- też mówię im nie.
Tak, zgadzam się, to są te chore wymogi, to są te promowania wyglądu modelki i wiele innych tego typu oczekiwań.
Co do współpracy między kobietami...
System patriarchalno-kapitalistyczny bardzo nas dzieli i jak to obserwuję to... celowe działanie.
Bo te podzielone kobiety są osłabione przez to przez rządzącą w systemie płeć męską i zamiast współpracować będą walczyć ze sobą jak chce patriarchat.
Dobrej nocy i przepraszam jeśli w pewnych emocjach za bardzo naskoczyłam, teraz rozumiem lepiej co miałaś na myśli, Sanjure.


Jeszcze co do poglądów, Sanjure...
Zauważyłam, że w dzisiejszych czasach powstają ruchy skrajne, jak z prawej strony nacjonaliści się organizują, jest Pegida, w Niemczech członek ND zaatakował ksenofobicznie Polaka (to samo w Polsce mogliby zrobić odpowiednicy Niemcowi, Żydowi czy murzynowi).
Skrajne też od lewej strony.
Gdy widziałam profil komunistów to poza chwaleniem bandyty Lenina jeszcze uderzyło mnie pochwalenie najgorszej szui jaka może być czyli Stalina.
Zgadzam się z równością, brakiem różnic klasowych, jednak zawsze wolę mieć swoje poglądy w oddzieleniu od takich grup czy to z prawej czy lewej, bo tam jak im napiszesz: "Czy wy macie rozum, czcić bandytę?" To zaraz coś o imperialistach.
Dla mnie każda ideologia ma swojego wroga ludu.
I część postulatów, które są potrzebne, a część, tych, które są kłamstwem.
Lech Wałęsa, człowiek, bez którego nie doszło by do przemian w Polsce, a teraz tak atakowany podróbkami sb-ecji przez ludzi z wielkim ego i małymi osiągnięciami (wiadomo o kim mówię) sam przyznał, że kapitalizm w takiej postaci wyklucza i nie działa.
Jego wypowiedź o tzw. 3 drodze to jest coś interesującego dla mnie.
A Ty co myślisz o takim rozwiązaniu?
Czy kapitalizm i część socjalna byłaby rozwiązaniem, które:
a) prowadziło by rozwój kraju (bo sam socjalizm nie jest w tym punkcie efektywny)
b) dbało o prawa pracowników, chroniło przed wyzyskiem.


"prowadziło by rozwój kraju (bo sam socjalizm nie jest w tym punkcie efektywny)"
System socjalistyczny upadł w Polsce, bo większość wydatków szła na zbrojenia, to dlatego rządy Gierka doprowadziły kraj do takiego zadłużenia, dlatego był kryzys gospodarczy i pustki na pułkach sklepowych. To, że socjalizm w Polsce nie zadziałał, było więc skutkiem niewłaściwego - delikatnie mówiąc - gospodarowania kasą, a nie winą socjalizmu samego w sobie. Polecam ten dokument (co prawda, jego autorem jest oszołom Braun, a jego przewodnim tematem jest kariera Jaruzela, ale przedstawiają w nim prawdziwe dokumenty i kwestia wydatków PRL-u jest dobrze nakreślona). https://www.youtube.com/watch?v=rZij0TJObG8
Do systemu socjalistycznego najbliżej obecnie Skandynawii i bardzo dobrze się tam ludziom powodzi. Prawdziwy koszmar korwinistów (jedynym problemem tych krajów jest zbytnia naiwność i tolerancja dla arabskich imigrantów, choć mam nadzieję, że jeszcze się obudzą). Ale ogromną rolę odgrywa tu mentalność Skandynawów, oni po prostu lubią pracować, mają do tego chęci, są ogólnie dość uczciwi i darzą się zaufaniem (gdyby nagle zaimplementować ich system do obecnej Polski, z obecną mentalnością Polaków, na 99% nie zadziałałby). Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze historyczne okoliczności wykształcenia się takiego systemu w Skandynawii. Niestety, powodzenie systemu zorientowanego socjalistycznie zależy w dużej mierze od położenia geopolitycznego. My nie mieliśmy takiego szczęścia.
Komunizm jeszcze trudniej oceniać na poziomie innym niż ideowym, bo jeszcze nigdy w historii go nigdzie nie wprowadzono.
A kapitalizm w jakiejkolwiek formie zawsze wiążę się na jakimś etapie z wyzyskiem. Ludzkość nie jest i jeszcze długo nie będzie gotowa na zmianę. A nawet gdyby doszło do "rewolucji" i jedna kapitalistyczna władza zostałaby rozniesiona przez klasę pracującą, to ta klasa zaraz zajęłaby jej miejsce tworząc nową warstwę kapitalistycznej władzy. Tak samo z wojnami - nawet gdyby nie musiało do nich dochodzić, będzie się je wywoływać sztucznie, bo wojna to interes. Orwell genialnie to opisał w "1984".


Estera, dzięki za link.

Czytam tu czasem komentarze...
Co do socjalizmu chciałam się odnieść.
No...
To jest stek bzdur i utopia jak dla mnie.
Zacznijmy od mitycznego "uspołecznienia posiadanej własności prywatnej".
Dla mnie to złodziejstwo zwykłe.
Jak ja mam jakąś rzecz i na nią sobie zarobiłam, to mam prawo zachować ją dla siebie a nie dzielić się z obcymi ludźmi, bo tak trzeba.
Żałosne dla mnie jest też mówienie o tzw. biednych i te podatki na pomoc.
Każda powinien mieć prawo dawać samemu, wmawianie mi, że muszę dać, bo jestem chciwa i zła jest postępowaniem złodzieja, który mnie moralnie szantażuje, a tu państwo jest złodziejem.
Ja wyobrażam sobie państwo, które szanuje prawa kobiet, ale kapitalistyczne, z minimalnym elementem zapewnienia pewnych reguł działania, czyli podstawowymi prawami pracowniczymi, prawami kobiet w ciąży itd.
Bo socjalizm sam w sobie to jest jak Robin Hood, a tym bandytą szczerze się brzydzę.
Jeszcze dawniej uczyłam się, że kradzież to zło, a socjalistyczna nowomowa, mówi, że jeśli bogatemu to jest dobrze.
Socjalizm równa w dół, zabierze i panom, zabierze i biednym, a na końcu cały kraj padnie gospodarczo jak PRL.
Skrajny feminizm to szkodzenie społeczeństwu.
Moim zdaniem potrzeba załatwić podstawowe sprawy: antykoncepcję, sprawy decydowania o własnym brzuchu, a iście w dalsze rzeczy to ideologia i taka walka klas, płci i inne bajki.


W Szwecji Partia Libertariańska pokazała anty-kobiece oblicze...
No tak, facet zrobi kobiecie dziecko i zostawi jak mu się chce, bo on ciąży nie nosi, ale już zdziałać to zdziałał.
Brak mi słów na to...

Według młodzieży ze szwedzkiej Partii Liberalnej mężczyzna powinien mieć takie samo prawo do nie-bycia rodzicem jak kobieta. Ten kontrowersyjny pomysł zakłada tzw. “prawną aborcję” – każdy mężczyzna miałby prawo zrezygnować z ojcostwa maksymalnie do 18. tygodnia ciąży kobiety. W tym terminie każda Szwedka ma bowiem prawo do usunięcia ciąży. To oznacza, że mężczyzna odrzuciłby obowiązki i prawa wynikające z rodzicielstwa – powiedział członek partii, Marcus Nilsen. Po dokonaniu takiej “prawnej aborcji” mężczyzna nie musiałby utrzymywać dziecka ale także nie mógłby go widywać. Grupa wierzy, że “prawna aborcja” dla mężczyzn promowałaby równość pomiędzy płciami we wczesnych etapach ciąży. Liberałowie twierdzą, że również kobieta skorzystałaby na takim rozwiązaniu, w razie gdyby wiedziała z góry, czy mężczyzna będzie przykładał się do ojcostwa czy też nie.


Prześlij komentarz


Ostatnie komentarze

Popularne posty