Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

O wyższości matriarchatu

PRZEDE WSZYSTKIM NIE JEST HIERARCHICZNY !!!!JEST EGALITARNY I POKOJOWY I POD ŻADNYM WZGLEDEM NIE MOZNA PORÓWNYWAĆ GO Z PATRIARCHATEM!! PATRIARCHAT TO NEDZA!!NASTEPNIE POKARM MIESNY NIGDY NIE STANOWIL GŁOWNEGO POZYWIENIA LECZ JEDYNIE MAKSYMALNIE DO 30%WYZYWIENIA CO OZNACZA ZE ZYWICIALKAMI MATRYLINEARNYCH RODOW BYŁY KOBIETY!!W ARTYKULE DUZO BLEDOW MERYTORYCZNYCH POLECAM STRONY NIEMIECKIE! Anonim na Wikipedii o matriarchacie

Jeszcze w XIX wieku pewien szwajcarski historyk, Jakub Bachofen, wysunął hipotezę, w świetle której społeczeństwa ludzkie ewoluowały z fazy promiskuityzmu w matriarchat w okresie łowców zbieraczy, by następnie zmienić się w patriarchat w czasach piśmiennictwa. Matriarchat jednak w formie przeciwstawnej do patriarchatu prawdopodobnie nigdy nie istniał. Współcześnie nie istnieją żadne dowody na to, że kiedykolwiek w jakimś społeczeństwie kobiety miały rolę dominującą adekwatnie do tej, jaką mężczyźni mają w społecznościach patriarchalnych. Innymi słowy - nie znamy żadnej społeczności, gdzie mężczyźni byliby dyskryminowani na pewnych płaszczyznach tak, jak dyskryminowane są kobiety, np. w ściśle patriarchalnej cywilizacji islamskiej. 

Mimo to znamy kilka społeczeństw, gdzie kobiecość odgrywa centralną rolę, np. w wierzeniach religijnych lub przy dziedziczeniu. Społeczności te nazywane są wciąż matriarchatem, aczkolwiek nazwa ta jest z pewnych względów myląca. W przeciwieństwie do patriarchatu społeczności te charakteryzuje niehierarchiczny rozkład władzy, egalitarny pod względem płci. Relatywnie niski poziom przemocy i agresji to kolejna cecha tych społeczności. Być może nie tyle rola kobiet ma tutaj kluczowe znaczenie, co raczej rola stereotypowo postrzeganej kobiecości (Amadiume, 1997). Efekt jest jednak ten sam - gdy to kobiety stoją w centrum, społeczność łagodnieje.

Możliwe, że w dalekiej przeszłości, gdy ludzkość dopiero zaczynała rozwijać język, kobieta, a raczej jej rola prokreacyjna, stanowiła ważny element ówczesnej kultury. Mogło to zresztą być źródłem kompleksu niższości mężczyzn, który w efekcie doprowadził do stworzenia patriarchalnych religii monoteistycznych, w których to męski bóg stwarza człowieka, a nie kobieta go rodzi. Większość hipotez dotyczących struktur społecznych ludzkości z tamtych czasów opiera się na bardzo słabych dowodach. Często jest też wypaczona przez pryzmat patriarchalnego myślenia i współczesnych stereotypów płciowych (Zuk, 2013). Jeżeli jednak to głównie mężczyźni wcielali się w rolę myśliwych w tym okresie, niesie to ze sobą poważne implikacje. Oznaczałoby to bowiem, że głównymi żywicielami w tym okresie były właśnie kobiety-zbieracze, uzyskujące 65-70% ogółu pokarmu (Eaton et al., 1997). Oznaczałoby to także, iż to kobiety wymyśliły decydujące dla ewolucji społeczeństwa wynalazki, jak rolnictwo, handel, budownictwo etc.

Wróćmy jednak do współczesności. Zachodnie wybrzeża indonezyjskiej Sumatry zamieszkuje kilkumilionowa grupa Minangkabau, stanowiąca sztandarowy przykład wpływu matrylinearnego dziedziczenia na społeczność (Sanday, 2002). Co ciekawe, obok jednego z najpiękniejszych przykładów architektury ludowej, u ludu tego widać wyraźne wpływy islamu, który stopił się z miejscowymi wierzeniami. 

U afrykańskich Aszantów matrylinearny ród jest podstawą społeczeństwa, aczkolwiek duże znaczenie odgrywają też krewni ze strony ojca, szczególnie w obrzędach religijnych. Aszantowie tworzyli jedno z najpotężniejszych państw afrykańskich z rozwiniętą kulturą i sztuką. Dopiero kolonialne zapędy Brytyjczyków, charakterystyczne dla patriarchatu, doprowadziły do upadku ich państwa na przełomie XIX i XX wieku. Najważniejszym liderem buntu przeciwko kolonializmowi była Yaa Asantewaa.

Także w Ameryce niektóre ludy tworzyły klany na zasadzie matrylinearności. W Ameryce Północnej praktykowali to choćby Czirokezi, Nawahowie oraz Hopi, u których kobiety mogły uczestniczyć we władzy plemiennej na równi z mężczyznami. W Ameryce Południowej podobne zasady wyznawali Karaibowie. Większość rdzennych cywilizacji Ameryki skończyła podobnie jak te w Afryce.


Kultury, w których kobiety stanowią centralną rolę, są łagodniejsze. Nie dochodzi w nich do takich spraw jak sprzedawanie mężów, a proceder sprzedawania żon miał miejsce jeszcze w XX wiecznej, patriarchalnej Anglii. Wielu przeciwników ruchu feministycznego wydaje się nie dostrzegać faktu, że egalitarne społeczeństwa są korzystniejsze także dla mężczyzn. Jeżeli kobieta ma równe prawo do pracy i wynagrodzenia, mężczyzna nie musi brać na siebie odpowiedzialności za jej utrzymanie, wykonując np. ryzykowniejszą pracę. Gdy nie zrzuca się odpowiedzialności za wychowywanie dzieci na kobiety, mężczyźni wyrastają na mniej agresywnych ludzi. Także przemoc wobec mężczyzn, do której z pewnością dochodzi w związkach, traktowana byłaby poważniej, choć wiele wskazuje na to, że dochodziłoby do niej znacznie rzadziej, w społeczeństwie egalitarnym.
15 komentarze:

"POKARM MIESNY NIGDY NIE STANOWIL GŁOWNEGO POZYWIENIA LECZ JEDYNIE MAKSYMALNIE DO 30%WYZYWIENIA"
Sorry, że nie na temat, ale wielokrotnie czytałem, że według antropologów to właśnie dzięki pokarmom mięsnym i zawartemu w nim białku nasze mózgi zdołały powiększyć swoją objętość i rozwinąć się na tyle, aby ludzie mogli dokonać skoku cywilizacyjnego (sam od dawna nie jem mięsa i w dyskusjach z mięsojadami to jest zawsze ich koronny argument). Co sądzisz?

http://www.npr.org/2010/08/02/128849908/food-for-thought-meat-based-diet-made-us-smarter


Widziałem prezentację TED, z której wynikało, że to nie mięso, lecz gotowanie, czyli de facto zwiększanie wydajności energetycznej pokarmu, stoi za powiększeniem rozmiarów mózgu do wielkości zupełnie nieekonomicznych i nieopłacalnych w sytuacji, gdyby gotowania nie było .


A tu jeszcze kilka cytatów z "Pisma Świętego", żeby konserwatyści nie mówili, że to pełna "miłości" do ludzi księga :
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/596d2336214a9f0d.html


Ta hipoteza, jak chyba większość dotyczących paleodiety ludzi, jest źle rozumiana. Odżywianie, szczególnie w dzieciństwie, pozwala osiągnąć pełny potencjał mózgu. Dobrze odżywione dzieci mają potem IQ średnio wyższe o około 6 punktów. Źródło pożywienia ma znaczenie drugorzędne, jeśli tylko dostarczy się wszystkich składników pokarmowych (do tego wymagana jest niewielka ilość pokarmu zwierzęcego, który zawiera witaminę B12), natomiast zgodnie ze współczesną wiedzą znaczenie mają kwasy tłuszczowe omega-3, a na pewno nie białko. Obecnie tylko mięso ryb ma spore ilości tych kwasów, mało prawdopodobne, aby było inaczej w czasach paleolitu. Właściwie to niektóre owoce mają jego wyższe stężenie, a nawet mają większą gęstość energetyczną, niż gotowane mięso.

Innymi słowy jedzenie mięsa z całą pewnością nie rozwijało mózgu w tym sensie, że zmiany te byłyby dziedziczone. Surowe mięso wręcz mogło sprzyjać przenoszeniu pasożytów, istnieje nawet wątła hipoteza z tym powiązana. Dostęp do mięsa mógł co najwyżej umożliwić ludzkości przetrwanie, ponieważ zapewniał pełny rozwój potencjału mózgu, szczególnie im dalej ludzkość rozprzestrzeniała się na północ od Afryki. Osobiście byłbym bardziej skłonny ku tej hipotezie, gdyby dotyczyła ryb. Zresztą taka teoria też istnieje, to hipoteza wodnej małpy.


Trochę nie na temat: http://kobieta.onet.pl/dziecko/przed-ciaza/nieplodnosc/nieplodnosc-cichy-kat-zwiazkow/y6hmv
Co to za miłość, gdy facet zostawia kobietę, bo nie może mieć ona dziecka? To jakaś parodia. Jak tak bardzo im na tym dziecku zależy, to mogą przecież adoptować. Ale przeciwko adopcji są zawsze takie same argumenty - nie wiadomo co w tym dziecku drzemie, nie wiadomo kto był jego matką i ojcem, że może mieć jakieś mordercze instynkty albo najważniejsze - że nie ma tzw. "więzów krwi" między rodzicami, a adoptowanym dzieckiem. Kogo obchodzą więzy krwi? To tak samo chore, jak ocenianie ludzi według orientacji seksualnej, koloru skóry bądź płci.
Jeśli tylko dziecko zespala związek, to ten związek jest nic niewarty. Wielcy tatusiowie się znaleźli. Żądają dziecka, a potem wychodzą do pubu z koleżkami się schlać, zamiast pomóc w opiece. Nie mówię już o tym, jakim obciążeniem jest dla kobiety ciąża. Faceta to w ogóle nie dotyczy, bo jego jedyny wysiłek to zapłodnienie, z którego oczywiście ma przyjemność.


Tylko debile rozmnażają się w dzisiejszych czasach. Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, aby wiązać się z kimś, kto chce mieć dzieci. Rozpady związków z powodu niemożności zajścia w ciążę to tragedia dla tych masochistów, ale w skali świata to tylko korzyść. http://andrzejgasiorowski.natemat.pl/105215,bezdzietni-powinni-placic-mniej


Sanjuro, dawno nie czytałem takiego głosu rozsądku, jak ten facet w linku, który podajesz. Gość nie przesadza. Dziś jesteśmy praktycznie na skraju masowego wymierania. U mnie na studiach gadali tak starzy profesorzy botanicy. Gadają tak starsi nurkowie badający rafę koralową. Kiedyś na metrze kwadratowym było po kilkadziesiąt gatunków, dziś jest kilkanaście. Bezdzietność z wybory jest jedną z najlepszych rzeczy, jaką może ktoś zrobić, jeśli zależy mu na ulżeniu biosferze.


Wiem, że anoni z chanów są mocno spierdoleni, ale kiedy próbują rozmawiać na poważne tematy (np. dociekać przyczyn swej aspołeczności lub po prostu słabych social skills),wychodzą nam takie kwiatki:

"Myśleliście kiedyś o tym, że przyczyną spierdolenia może być niski poziom testosteronu/wysoki estrogenów? Stulejarze często zachowują się jak kobiety z tym słynnym PMSem - są ciągle przygnębieni, lękliwi, nie ma w nich motywacji, są nękani atakami paniki, nie potrafią się zdecydować czego chcą, ani ruszyć z miejsca.
Lista objawów dominacji estrogenowej u mężczyzn ale nie musisz mieć wszystkich, żeby się kwalifikowac:
*niechęć do ryzyka
*pasywność
*wstydliwość i brak pewności siebie
*chęć opychania się słodyczami
*obniżone libido i słabe kości
*uderzenia gorąca
*chroniczne zmęczenie
*huśtawki nastrojów
*popadanie w lęk i nerwicowe zachowania
*chujowe owłosienie na ciele, rzadkie włosy na łbie, guwnozarost
*problemy ze snem
*zimne stopy i dłonie
*częste szczanie lub trudność przy
*drażliwość
*depresja
*bóle głowy
*powolny metabolizm
*słabo zaznaczone żyły
*delikatna, cienka skóra
Wielu anonków przyznawało się, że tłuszcz im się odkłada na udach, cyckach, brzuchu i biodrach. Niektórzy mówili, że mimo nakurwiania na siłowni, nie mogą przybrać masy mięśniowej. W sumie nic dziwnego, skoro 95% mężczyzn ma niedobory testo, przez co estrogen gra większą rolę w ich ogólnym rozwoju".

Słowem, anoni są spierdoleni bo przypominają kobiety (a raczej ich wyobrażenie kobiet - patrz zestawienie rzekomo kobiecych cech i zachowań). Genius.


Mizoginia w najlepszym wydaniu.


Depresja może wynikać z róznych przyczyn, w tym genetycznych. Ja jako kobieta mam widoczne żyły i mam cienka skórę bo się nie opalam - każda osoba blada tak ma. Metabolizm mam szybki i nie tyje od byle czego, szczam w zalezności od tego ile wypije raz lub kilka razy. Dłonie mam gorące tak samo stopy, bo ćwiczę i krążenie mam dobre. Nie mam żadnego popadania w lęk (chociaz nienawidze chmur i sie strasznie ich boje, bo sie boje ze bedzie burza albo tornado i nie bede mogla uciec, ale to raczej ZABURZENIE a nie nagłe napady leku, ktore z reszta tez popadaja pod zaburzenie), nie wiem w ogóle co to jest. Nerwice mam bo ojciec sie nade mna znecal. hustawek nastrojow nie mam. uderzen goraca tez nie... wtf w ogole? Przeciez to kobiety majace menopauze maja. nie jestem wstydliwa i nie mam braku pewnosci siebie. nie jestem pasywna, raczej mam wywalone na wiele rzeczy. uwielbiam tak zwane kontrolowane ryzyko, czyli nie jakies ekstremalne sporty tylko rywalizacja (sport grupowy, gry strategiczne online). słodyczy prawie w ogole nie jem (chociaz codziennie troche, na przykla jedno ciasteczko) i jesli ktos sie objada slodyczami to wynika to z nieprawidlowego odzywiania ktore skutkuje wahaniami cukru we krwi. niektore osoby tez objadaja sie emocjonalnie. W ogole ale bzdura, masakra. Przeciez wlasnie przez estrogen kobiety maja gesciejsze i ladniejsze wlosy na glowie! co do wlosow na ciele to mam dosyc obfite, ale malpy nie przypominam. problemow ze snem nie mialam nigdy, ale ostatnimi czasy sie stresuje i mam problem z zasnieciem. menszczyźni...


Poza tym, kobiety nie sa antyspołecznymi istotami, które przesiaduja godzinami w internecie użalaja sie nad soba. wiec cos niepodobna ta charakterystyka cos tu nie pasuje. nie zgadza sie.


Do listy zapomnieli dopisać punktu o tym, że stają się inteligentniejsi. Kilka badań wykazało związek z wysokim poziomem estrogenów i wyższą inteligencją u dorosłych. Estrogeny mają pewne działanie ochronne na neurony. Z drugiej strony to wszystko o czym piszą, jest mocno naciągane, gdyż akurat u ludzi zachowanie jest dość luźno powiązane z hormonami, nie tak silnie jak u innych zwierząt.

Kurde, mi też rosną cyce i mam huśtawki nastrojów :D


Krzysztof znalazłem coś na temat testosteronu, tylko nie mam pewności na ile to fachowe.
"Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, dlaczego mężczyźni tak lubią piwo, a kobiety – nie znoszą piwa, ale lubią wino? Odpowiedź jest prosta i jak zawsze, należy sięgnąć do źródeł – naszej natury.

Od lat po internecie krąży znana anegdota, iż “piwo zawiera żeńskie hormony”. Otóż nie jest to tylko żart rysunkowy komika, ale.. jest to prawda!

Zioło o nazwie chmiel, będące w składzie piwa (obecnie ekstrakt chmielowy..) zawiera roślinne pochodne estrogenów – fitoestrogeny. Dobrze, ale po co mężczyznom żeńskie hormony?

Mężczyźni mają z natury obniżony poziom estrogenów i jednocześnie zawyżony poziom testosteronu. Ot, taki żart natury, mechanizm, który był potrzebny w niezwykle trudnych czasach – w tzw epoce kamienia łupanego.

Mężczyzna pod wpływem testosteronu, przy jednoczesnym niedoborze żeńskich estrogenów – ma silny popęd płciowy, seks jest dla niego priorytetem, jest on sprawą życia albo śmierci, być albo nie być.. Innymi słowy, mężczyzna z zaniżonym poziomem estrogenów, jest takim “robocikiem” którym rządzi testosteron, czyli sfera seksualna. A seks to nic innego, jak domena naszej zwierzęcości, rzecz potrzebna, by przetrwał gatunek – za wszelką cenę.
...
my, mężczyźni, mamy dużą ilość testosteronu przy jednoczesnym niedoborze estrogenów. Taka mieszanka miała, w założeniu, powodować, że mężczyzna, ten w zamierzchłych czasach – był bardziej agresywny, ekspansywny, miał silne dążenie by uprawiać seks z jak największą liczbą kobiet. Taka strategia zapewniała przetrwanie gatunku w zamierzchłych, bardzo ciężkich czasach.

Teraz jednak to nie ma racji bytu. Dawni jaskiniowi faceci, gnani egoizmem i pobudzani przez testosteron, mogli spacyfikować co najwyżej kilka sąsiednich wiosek. Dziś, jak wiadomo, mamy jedną globalną wioskę i środki masowej zagłady setki tysięcy razy silniejsze niż bomba atomowa..

Niski poziom estrogenów naraża nas, facetów, na szereg wyniszczających chorób. Agresja, ryzykowne zachowania, choroby weneryczne, choroby i niestabilność psychiczna, samobójstwa.. Testosteron w większych stężeniach, przy braku osłony ze strony estrogenów, jest niebezpieczną toksyną, powodującą m.in. łysienie, uszkodzenia mózgu i szereg negatywnych zmian w psychice.

Popatrzcie co się dzieje z ludźmi, którzy zażywają syntetyczny testosteron – jako steryd anaboliczny. Są wiecznie nabuzowani agresją, popełniają przestępstwa, a po kilku miesiącach takiej “kuracji” wysiada psychika i różne narządy wewnętrzne.

To cena, jaką natura zgodziła się zapłacić, w zamian za przetrwanie gatunku w skrajnie niekorzystnych warunkach. Mężczyzna pod wpływem testosteronu ma silne parcie na zaspokojenie popędu seksualnego,"


Pożyczone z bloga : http://hipokrates2012.wordpress.com/2013/11/23/testosteron-meskie-przeklenstwo-lekarstwo-na-nie-to-chmiel/


http://wyborcza.pl/1,87648,15560844,Przyjacielska_aborcja_z_dowozem.html


Prześlij komentarz


Ostatnie komentarze

Popularne posty