Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Jak zorientować się w terenie bez zmiany płci? 5:0 dla gender.

10:24
Pamiętam pewien test płci mózgu, jaki miałem okazję wykonać na sobie dawno, dawno temu. Test, podobnie jak wszystkie tego typu rzeczy, opierał się na czystych stereotypach płciowych. Jednym z nich jest to, że mężczyźni lepiej od kobiet orientują się w terenie, ponieważ mają wyższą tzw. inteligencję przestrzenną (spatial). Każdy z nas słyszał o tym zapewne wielokrotnie. 

Test oczywiście oblałem, bo okazało się, że mój mózg jest typowo kobiecy. No cóż, najwyraźniej jestem dziwadłem, taką kobietą z brodą, o co ostatnio mnie oskarżono. Pocieszam się jedynie tym, że androgeniczne osoby są bardziej kreatywne (Weinstein & Bobko, 1980), mają wyższą inteligencję emocjonalną (Guastello & Guastello, 2003), a sfeminizowani nastolatkowie radzą sobie lepiej w niektórych zadaniach matematycznych i przestrzennych (Signorella & Wesley, 1986). A może chodzi raczej o to, że osoby, które nie utożsamiają się do końca z rolami kobiety lub mężczyzny, osiągają po prostu pełny potencjał kognitywny?

Mamy sporo dowodów na to, że stereotypy płciowe wpływają np. na zdolności matematyczne a także na umiejętności przestrzenne. Umiejętność obracania figur w wyobraźni stanowi nieodłączny element uznawanych testów na inteligencję. Przez długi czas sądzono, że jest to umiejętność wrodzona, część tzw. inteligencji płynnej. Jednakże ostatnio sporo badań zaprzeczyło tej hipotezie. 



Męskie niemowlaki wydają się mieć przewagę w wykonywaniu obrotów obiektami w wyobraźni (Moore & Johnson, 2008). Wiele podobnych, pojedynczych badań przyjmowane jest bardzo hurraoptymistycznie przez przeciwników gender, np. wielu neuronaukowców. Jednakże ich zasięg wciąż nie pozwala na wyciąganie dalekich wniosków, jak niektórzy by chcieli.

Przewaga mężczyzn w inteligencji przestrzennej wydaje się maleć z czasem. Meta analiza z 1985 roku wykazała dużą przewagę mężczyzn, d=0,73 (Linn & Petersen, 1985), natomiast z 1995 roku średnią, d=0,56 (Voyer et al., 1995). W jednym z doświadczeń, gdy badani mieli mało czasu na dokonanie rotacji obiektu w wyobraźni, różnica była bardzo duża na korzyść mężczyzn, rzędu d=1,03, natomiast gdy czas był nieograniczony, różnica była zaledwie średnia, d=0,51 (Voyer, 2011). Sugeruje to, że umiejętności przestrzenne są wyuczone, ponieważ szybciej radzimy sobie z zadaniami, które znamy. Rzeczywiście wykazano, że można poprawić swoje umiejętności przestrzenne (Uttal et al., 2013).

Skąd więc różnica między mężczyznami i kobietami? Po pierwsze - jazda samochodem. Mężczyźni jeżdżą zdecydowanie częściej od kobiet w większości współczesnych kultur, co częściowo odpowiada za fakt, że większość przestępstw drogowych to sprawka mężczyzn. Jazda samochodem w terenie tak bardzo wpływa na umiejętności przestrzenne, że np. u taksówkarzy, bez względu na płeć, zaobserwowano znaczny przyrost masy neuronów w hipokampie, strukturze mózgu odpowiadającej m. in. za umiejętności przestrzenne (Maguire et al., 2000). Po drugie - gry komputerowe. Chociaż w takich rozwiniętych krajach, jak USA, tyle samo dziewczyn gra w gry, co chłopaków, ci drudzy robią to średnio prawie dwukrotnie dłużej każdego dnia (Rideout, 2010). Chłopcy dopasowują się też do stereotypu męskości, przez co wybierają bardziej agresywne gry, wyższe poziomy trudności itp., dzięki czemu trenują intensywniej. Wykazano, iż regularny "trening", czyli po prostu granie w gry, zmniejsza różnicę w zdolnościach przestrzennych między płciami (Feng et al., 2007).

Stereotypowe przekonanie o tym, że kobiety są gorsze w umiejętnościach przestrzennych to kolejny gol dla gender. Jest to niekorzystny dla kobiet mit. Ponieważ myślenie przestrzenne pełni ważną rolę w większości zawodów związanych z inżynierią, mężczyźni nieświadomie od młodości poprawiają swoje umiejętności w tym kierunku. W pewnym badaniu, gdy dostarczono kobietom oprogramowanie poprawiające umiejętności przestrzenne, odsetek tych, którym udało się z inżynierią poprawił się z 47 na 77% (Gerson et al., 2001).

To ważna informacja nie tylko dla studentek, ale także dla studentów kierunków inżynierskich. Grajcie w gry. Możecie używać popularnych gier akcji, które w badaniach dawały dobre rezultaty. Używajcie ich na wysokich poziomach trudności, bez kodów, aby zwiększyć efektywność. Nauczcie się układać kostkę Rubika, najlepiej w ciemno. Spróbujcie prostą grę dual-N-back, która prawdopodobnie poprawia inteligencję ogólną.
Read On

Czy kobiety są gorsze z matmy? 4:0 dla gender.

08:42
Ponoć 54% genialnych matematyków z ostatnich czterech wieków narodziło się pomiędzy 53 a 54 stopniem szerokości geograficznej północnej. Jest to w jakiś sposób skorelowane ze specyficzną dla tego położenia zmiennością fotoperiodu (Davis & Lowell, 2006). No właśnie, w powszechnym mniemaniu matematyka oraz takie powiązane z nią sprawy jak nauka, technologia i inżynieria (z angielskiego: STEM), stanowią domenę mężczyzn. Proste spojrzenie w statystykę pokazuje, że mężczyźni dominują te bardzo ważne dla rozwoju dziedziny (Shen, 2013). Dla wielu jest to też dowód na wyższość intelektualną mężczyzn. Bliższe spojrzenie na dostępne ujawnia jednak kilka ważnych rzeczy. 

Np. wg statystyk z 2012 roku w USA kobiety posiadają 53% doktoratów z biologii, 48% z medycyny i 78% z weterynarii. Z drugiej strony mamy zaledwie 18% studentek inżynierii, 31% doktorantek z matematyki, 22% z informatyki i 19% z fizyki (Hyde, 2014). Czy więc kobiety są gorsze z matmy i fizyki, skąd wynika ta różnica?

Niekoniecznie. Gigantyczna metaanaliza pokazała, że właściwie nie ma różnic w zdolnościach matematycznych między płciami (Hyde et al., 1990). Co ciekawe analiza ta wykazała też, że współczynnik d Cohena, określający stopień zróżnicowania danej zmiennej, maleje z czasem. Oznacza to, że różnica w umiejętnościach matematycznych jest coraz mniejsza, np. przed rokiem 1973 mężczyźni byli wyraźnie lepsi (d=0,31, co oznacza średnią małą do średniej przewagę statystyczną), ale w badaniach wykonanych po roku 1974, różnica była mała (d=0,14). W wielu niuansach matematycznych kobiety radzą sobie lepiej niż mężczyźni, aczkolwiek na poziomie studiów i dalej, mężczyźni mają wyraźną przewagę, jeśli chodzi o rozwiązywanie skomplikowanych zadań (d=0,29). Późniejsze, jeszcze większe metaanalizy pokazały, że kobiety właściwie dogoniły mężczyzn w matematycznych umiejętnościach, przynajmniej w niektórych państwach (Lindberg et al., 2010; Else-Quest et al., 2010).

Dlaczego więc tak mało kobiet zajmuje się matematyką czy fizyką na profesjonalnym poziomie? Odpowiedź jest prosta - stereotypy płciowe. W powszechnym przekonaniu, kobiety nie nadają się do tego typu zadań. 

Stereotyp dotyczący umiejętności matematycznych kobiet jest bardzo głęboko zakorzeniony w społecznym myśleniu. W środowiskach akademickich związanych z matematyką i fizyką kobiety traktowane są, mówiąc delikatnie, chłodno (Matlin, 2011, p. 229). Rodzice oraz nauczyciele wierzący w stereotyp, skutecznie zniechęcają swoje córki i uczennice do rozwoju w tym kierunku (Chhin et al., 2008). Ba! Same kobiety, wierząc w ten stereotyp zmniejszają swoje wyniki w matematyce. Gdy egzaminowane są bez obecności mężczyzn, wypadają wyraźnie lepiej, podobnie, gdy nie muszą utożsamiać się ze swoją płcią (Cole, 2000; Miyake et al., 2010). Innymi słowy kobiety są gorsze z matematyki i pokrewnych dziedzin tylko w kontekście nabytych przekonań co do płci, różnice te mają charakter kulturowy (Azar, 2010).

Jest jeszcze kilka innych, psychologicznych i socjologicznych przyczyn niedoboru kobiet w matematyczno podobnych dziedzinach. Wszystkie mają związek ze stereotypową rolą kobiety w społeczeństwie, np. silne zaangażowanie w związek (Holland, 1990), wreszcie poświęcenie się na rzecz wychowywania dzieci.

Mimo tych wszystkich trudności sporo kobiet w historii skutecznie dołożyło się do osiągnięć nauki w zakresie nauk matematycznych i pokrewnych. Większość jest praktycznie nie znana, niektóre powinny być sławne, aczkolwiek nie są. Dlaczego? Efekt Matyldy? Oto kilka z nich:
  • Ida Noddack, taka niemiecka Skłodowska, fizyczka i chemiczka. Odkryła wraz z mężem pierwiastek ren, zaproponowała ideę fuzji nuklearnej. Komisja noblowska nominowała ją trzykrotnie do nagrody. 
  • Emmy Noether, niemiecka matematyczka, twórczyni wyższej algebry.
  • Mária Telkes, węgiersko-amerykańska biofizyczka, która zapoczątkowała ideę wykorzystania energii słonecznej.
Read On

Kto jest najmądrzejszy, gender 3:0

12:01
Weźcie najinteligentniejszą kobietę i najinteligentniejszego mężczyznę i przeprowadźcie badania IQ ! To jest tylko i wyłącznie prawda czy się wam to podoba czy nie ! Jedyne rozwiązanie tego sporu jest to o czym pisałem nieco wyżej  :) donmleone z jutuba

Ocena inteligencji jakiejś grupy ludzi na podstawie najwyższego wyniku IQ jest równie absurdalna, co przewidywania zimy na podstawie zawartości szronu w lodówce. Jest za to bardzo typowa dla nas, ludzi. Pokazuje też, jak bardzo myślenie o płci jest zakorzenione w umysłach, a więc dlaczego idea gender ma takie znaczenie. Ale po kolei.

Czym jest gender? Dawno, dawno temu naukowcy zaczęli zauważać, że pewne cechy, przypisywane różnym płciom, tak naprawdę nie mają wiele wspólnego z dziedziczeniem. W powszechnym mniemaniu płcie różnią się od siebie niesamowicie, mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Do jakich absurdalnych przekonań prowadzi to twierdzenie, pisałem niedawno. Niektórzy poważnie sądzą, że kobiety są tak odrębne od mężczyzn, że nawet bliżej im do małp.

Współczesna psychologia właściwie jednogłośnie twierdzi, że jako płcie bardziej jesteśmy do siebie podobni, niż się różnimy. Większość różnic w zachowaniu wynika z pewnych narzuconych wręcz społecznie i kulturowo ról płciowych. Opisała to mistrzowsko np. Sandra Bem. Opisała też, jak bardzo przywiązywanie się do tych ról płciowych jest niekorzystne dla obu płci, choć w szczególności dla kobiet. Cały ten blog jest właściwie wyrazem tego. Współcześnie jedynie garstka neuronaukowców wciąż hołduje poglądowi, że pewne anatomiczne różnice w budowach mózgów przedkładają się np. na jakieś wielkie różnice w zachowaniu czy inteligencji.

Niektórzy wyciągnęli z tej psychologicznej wiedzy pewne wnioski - jeżeli zmniejszy się przekonanie społeczne o rolach płciowych, wszyscy odniosą z tego korzyści. Dlatego więc proponują chłopcom, aby chodzili do szkół w sukienkach a dziewczynkom, by spróbowały zabawy samochodami. Oczywiście to wierzchołek góry lodowej związanej z wykorzystaniem wiedzy o gender w praktyce. Niestety prawie nikt nie widzi pozostałej części.

Wróćmy jednak do naszego największego IQ. Każdy, kto posiada choć trochę wiedzy na temat psychometrii inteligencji wie, że pomiar wysokich progów IQ jest ekstremalnie niemiarodajny. Dowiedzieli się o tym np. twórcy Księgi Rekordów Guinnessa i wycofali w 1990 roku rekord najwyższego IQ, który należał do kobiety, Marilyn von Savant. 


Ale co tam! Rozmówca, którego cytuję na początku chce pomiaru, więc dostanie. Najwyższe zmierzone IQ w historii miała kobieta - 228. 

Naszego rozmówcę oczywiście nie zadowala ta informacja, w końcu nie potwierdza ona jego przekonań. Sięgnął on więc do swoich "rzetelnych" źródeł (np. portalu niewiarygodne.pl). Następnie sięgnął do polskiej Wikipedii, gdzie przeczytał, że William Sidis miał IQ 300.  Człowiek ten oczywiście był geniuszem i rzeczywiście próbowano szacować jego IQ, ale najwyżej na 197 punktów. Polska Wikipedia odwołuje się do źródła, w którym nic na ten temat nie pisze. Już to poprawiłem.

Jeżeli nie zadowalają kogoś wyniki testów na inteligencję, to może by przywołać tutaj najbardziej prestiżowe z nagród, nagrody Nobla, jako miarę osiągnięć? Wielu naukowców i nie-naukowców powołuje się na noblistów, jako wyznaczników najwyższych ludzkich osiągnięć intelektualnych. Zgodnie więc z propozycją naszego rozmówcy, weźmy sobie najbardziej uhonorowanego z noblistów, co da nam wyznacznik tego, która płeć jest mądrzejsza. Noble otrzymuje się z fizyki, chemii, medycyny, ekonomii oraz w dziedzinie szerzenia pokoju. Najbardziej uhonorowanym z noblistów jest... kobieta, Maria Skłodowska-Curie, która jako jedyny człowiek otrzymała dwukrotnie nobla z dwóch różnych dziedzin naukowych, fizykii i chemii. Żaden mężczyzna nie powtórzył tego czynu, chociaż Linus Pauling był bliski - otrzymał nobla z chemii oraz pokojowego. John Bardeen otrzymał dwa razy nobla z fizyki, natomiast Frederick Sanger z chemii.


Co to wszystko ma wspólnego z gender? Otóż rozróżnienie ludzi ze względu na płeć jest tak silnie zakorzenionym konstruktem społecznym, że prowadzi w prostej drodze do wielu paradoksów. Kiedyś papież stwierdził, że tylko mężczyźni mogą być kapłanami w katolicyzmie, ponieważ Jezus na apostołów wybrał także samych mężczyzn. Sandra Bem argumentowała, że przecież wybrał też samych Żydów. No właśnie, gdyby w naszej kulturze silniejszy podział ludzi byłby ze względu na narodowość, wynikałby z tego dziwny problem w dziedzinie inteligencji. Żydzi są bowiem o wiele bardziej inteligentni od pozostałej części ludzkości a różnica jest o wiele większa, niż każda potencjalna różnica w inteligencji pomiędzy płciami. Średnie IQ Żydów Aszkenazyjskich wynosi 110-115 punktów, podczas gdy średnia dla populacji to 100! 

To jeszcze nic, około 40% noblistów ma korzenie żydowskie. Dlaczego więc niektórzy tak usilnie czepiają się różnic inteligencji między płciami, a nie zauważają między narodowościami? Bo gender.
Read On

Jakiej płci są nagrody Nobla, czyli 2:0 dla gender.

00:52
Nobel to synonim osiągnięć, szczególnie naukowych, w erze informacji w XX i XXI wieku. Nagrodę tę otrzymało już około 850 osób, w tym niespełna 50 kobiet. Jeszcze mniejsza dysproporcja noblistek ukazuje się, gdy weźmiemy pod uwagę jedynie dziedziny naukowe, w których Noble są przyznawane. Kobiety ostatni raz zostały uhonorowane tą nagrodą w dziedzinach naukowych w roku 2009 (zobaczymy, jak będzie w roku 2014). Ada Yonath uzyskała wtedy Nobla z chemii za badania nad rybosomami, natomiast Elizabeth Blackburn uzyskała Nobla z medycyny, dzięki pewnym odkryciom dotyczącym telomerów.

Ogromna większość noblistów to mężczyźni, co ciekawe, głównie żydowskiego pochodzenia. Pośród szesnastu noblistek, które uzyskały tę nagrodę w dziedzinach naukowych, dwie otrzymały ją za osiągnięcia z fizyki, cztery z chemii i dziesięć z medycyny. Spośród tych szesnastu kobiet ponad połowa, dziewięć, nagrody otrzymała po roku 1980. Może to świadczyć o paru rzeczach. Jeśli komisja noblowska dyskryminuje kobiety, jest to kolejny przykład zjawiska Matyldy. Kobiety gdy już uzyskały dostęp do uczelni, aby uzyskać uznanie świata naukowego musiały charakteryzować się ponadprzeciętnymi osiągnięciami (Bertsch & McGrayne, 1998; Wyer et al., 2013). Ponieważ jednak przez długi okres uważano, że tylko mężczyźni są zdolni do tworzenia nauki i w różny sposób kobiety do działalności naukowej zniechęcano, pojawiało się więc znacznie mniej kobiet naukowców. W tym kontekście można mówić nawet o kompleksie Skłodowskiej-Curie (Jardins, 2010). Ponieważ o wiele mniej kobiet zajmowało się nauką, mniej uzyskiwało nagrody Nobla, podobnie jak dzisiaj ma to miejsce z osiągnięciami w szachach.

Komisja noblowska parokrotnie po prostu pomijała oczywiste zasługi kobiet. Niekiedy było to tak oczywiste, że mężczyźni nobliści dzielili się nagrodą ze swoimi współpracownicami, jak miało to miejsce w roku 1934, gdy Whipple wraz z dwójką kolegów zrobił coś podobnego dzieląc się m. in. ze współautorką prawie wszystkich swoich prac medycznych, Friedą Robscheit-Robbins. Nie wszystkie kobiety miały tyle szczęścia co Maria Skłodowska-Curie, która nie dość, że uzyskała nagrodę dwukrotnie, to jeszcze jako jedyny człowiek uzyskała ją w dwóch odrębnych dziedzinach, w chemii i fizyce. W okresie drugiej wojny światowej komisja z pewnością była pod silnym wpływem politycznym. Prawdopodobnie było to powodem dyskryminacji działań naukowych kobiet (Dorling, 2010).



Aby uniknąć paradoksu Simpsona, zjawiska podobne do dysproporcji w ilości nagród Nobla i płci czy podobnej dysproporcji np. w szachach, należy rozpatrywać przy uwzględnieniu innych zmiennych. W tym przypadku należy sprawdzić, ile kobiet i mężczyzn zajmowało się ogólnie nauką w odpowiednim okresie, gdy przyznawane są nagrody Nobla. Nagrody Nobla czasami przywoływane są jako argument za wyższością intelektualną mężczyzn, ale jeśli proporcje kobiet naukowców do noblistek i adekwatne proporcje mężczyzn naukowców do noblistów były i są podobne, wtedy o żadnej wyższości mówić nie można. No i rzeczywiście, gdy porówna się wspomniane proporcje okazuje się, że od początku XX wieku coraz więcej kobiet zajmuje się nauką (niecałe 10% prac naukowych należy do kobiet na początku XX wieku i około 20% na końcu XX wieku). Liczba nagród Nobla odzwierciedla ten trend, co świadczy o tym, że wartość pracy naukowej kobiet jest taka sama jak wartość pracy naukowej mężczyzn (Kovalchik, 2011).

Sprawa z noblami z literatury wygląda trochę inaczej. Od czasów wiktoriańskich lista autorek, których teksty uznawane są za najlepiej sprzedające się, utrzymuje się w graniach 40%. Mimo to przed rokiem 1990 kobiety uzyskały około 7% nagród Nobla. Na końcu XX wieku mamy już 30% laureatek, m. in. w 2013 roku. Ta różnica może świadczyć o poważnej dyskryminacji kobiet przez komisję noblowską w dziedzinie literatury (Kovalchik, 2011).

Kobiety w XX wieku uzyskiwały znacznie mniej nagród Nobla, szczególnie w dziedzinach naukowych, niż mężczyźni. Świadczy to z pewnością o tym, że miały one utrudniony dostęp do środowisk uczelnianych, o wiele mniejszy odsetek kobiet zajmował się nauką, niż mężczyzn. Natomiast jest możliwe, że nagrody Nobla miały w XX wieku wyraźną płeć męską w dziedzinie literatury. W każdym razie jeżeli jakiekolwiek różnice wynikają tylko ze stereotypów płciowych, jest to poważny punkt za wprowadzeniem postulatów gender. Kto wie, ile osiągnięć ominęło ludzkość przez dyskryminację kobiet w nauce. 
Read On

Jakiej płci są szachy - czyli znowu o tym, dlaczego gender

21:36
W jednej ze swoich anegdotek Janusz Korwin Mikke opowiadał o tym, jakim bezsensem byłoby wystawienie na wojnie z Marsjanami armii złożonej z szachistów obu płci w równych proporcjach. W jego mniemaniu, gdyby zaatakowała nas obca cywilizacja i z jakiś powodów zechciała rozstrzygnąć konflikt za pomocą partii szachów, należałoby wystawić przeciwko niej stu najlepszych szachistów. Statystycznie pośród stu pierwszych w rankingu osób z tytułem arcymistrza szachowego znajduje się tylko jedna kobieta. To jeden z licznych argumentów, jakie wielu samców wysuwa na poparcie tezy o wyższości intelektualnej mężczyzn. W powszechnym mniemaniu szachy są bowiem symbolem intelektualnej rozrywki.

Osobiście w przypadku równie absurdalnej sytuacji zaproponowałbym zupełnie inne rozwiązanie - próbę oszustwa. Gdyby obca cywilizacja była na tyle rozwinięta technologicznie, aby przybyć na naszą planetę, pewnie też miałaby znaczną przewagę w grze w szachy. Bezsensem byłoby więc wystawienie Ziemian przeciwko nim, bez względu na to, jakiej byliby płci. 

Dla dżentelmena pokroju JKM oszustwo w szachach może być co prawda większym nietaktem niż zgwałcenie kelnerki, jednak ze strategicznego punktu widzenia oszustwo byłoby rozwiązaniem lepszym. Osobiście wybrałbym nie stu, ale kilku najlepszych mnemonistów , czyli arcymistrzów pamięci. Na krótkiej liście najlepszych mistrzów pamięci znajduje się około 35% kobiet, więc może któraś miałaby szansę wziąć udział w tej "wojnie". Marsjan podpuściłbym, że są za ciency na ziemskich szachistów i że będziemy z nimi grać symultanicznie. Wtedy mnemoniści zapamiętywaliby ruchy poszczególnych kosmitów i odtwarzali w innych rozgrywkach. Jeden z największych współczesnych iluzjonistów mentalistów, Derren Brown, pokonał w ten sposób grupę największych mistrzów szachowych z Anglii, choć sam w szachy gra przeciętnie.

Gdyby Marsjanie byli prawdziwymi mężczyznami, wystawiłbym przeciwko nim same kobiety. Mistrzowskie szachy nie są bowiem grą pozbawioną stereotypów. Szachiści grający przeciwko szachistkom nieświadomie podejmują się bardziej agresywnych i ryzykownych strategii, nawet kosztem zmniejszenia szansy wygranej (Grendes & Grandsmark, 2009). Z drugiej strony, gdyby przeciwko Marsjanom rzeczywiście mieli grać ziemscy szachiści, upewniłbym się, że arcymistrzynie biorące udział w tej "wojnie" nie zdawałyby sobie sprawy, że grają z prawdziwymi mężczyznami Marsjanami. Szachistki bowiem grają tak samo dobrze jak szachiści, jeśli wydaje im się, że grają z szachistkami. Grają też o wiele gorzej, gdy wydaje im się, że oponentem jest mężczyzna (Maass & Cadinu, 2007).



Szachy na poziomie mistrzowskim tak naprawdę nie wymagają inteligencji. Arcymistrzowie pamiętają około 50-100 tysięcy poszczególnych wzorów i układów pionków i posługują się nimi równie swobodnie, co przeciętny człowiek językiem. Gra w szachy nie wymaga ogromnego intelektu, ale bardzo rozbudowanej wiedzy, ugruntowanej w pamięci długotrwałej, osiągniętej po kilku tysiącach godzin celowej praktyki. Jeśli ktoś dobrze gra w szachy, to rozwija umiejętność... gry w szachy. Nic więcej.

No ale dlaczego wśród stu arcymistrzów jest tylko jedna kobieta i zaledwie 5% aktywnych graczy ma płeć żeńską? Kobiety odznaczają się średnio wyższym poziomem konformizmu niż mężczyźni. Cecha ta nie jest charakterystyczna dla graczy szachowych (Bilalić et al., 2007). Po prostu kobiety nie są zainteresowane grą w szachy, gra ich znacznie mniej. To dlatego jest wśród nich tak mało arcymistrzów. Np. w Niemczech ta dysproporcja statystyczna odpowiada za 96% różnic w ilości mistrzów szachowych, pozostaje więc bardzo niewiele miejsca na to, by argumentować na rzecz wyższości mężczyzn w szachach (Bilalić et al., 2009).

W rzeczywistości jeśli kobiety już grają w szachy na poziomie mistrzowskim, robią to doskonale. Koronnym przykładem są siostry Polgár, trzy kobiety, których tata pedagog edukował wraz z żoną samodzielnie w domu, ucząc m. in. gry w szachy. Dwie z nich osiągnęły w szachach chyba wszystko, co się dało, trzecia zaszła bardzo wysoko. 

Głębsze przyjrzenie się mistrzowskim szachom prowadzi do prostej konkluzji - kobiety wcale nie są gorszymi szachistkami. Grywają gorzej przez stereotypy płciowe. W innym przypadku idzie im równie dobrze, jak mężczyznom.
Read On

Czy feministki nienawidzą mężczyzn?

08:44
Jednym z powszechnych przekonań o ruchu feministycznym jest to mówiące, że feministki nienawidzą mężczyzn i przez to zwykle są samotne. Tę hipotezę należy zweryfikować!

Otóż nie, feministki są mniej wrogie mężczyznom, niż nie-feministki (Anderson et al., 2009). A co za tym idzie, związki z feministkami są lepsze i zdrowsze, zarówno dla feministek jak i ich partnerów, którzy mają choćby wyższy poziom zadowolenia z życia seksualnego z feministkami (Rudman & Phelan, 2007).

Te drobne dowody mogą sugerować rzecz idącą o wiele dalej i o wiele większych konsekwencjach dla społeczeństwa. Jeżeli kobiety o tradycyjnych, konserwatywnych poglądach rzeczywiście odczuwają do mężczyzn większą wrogość, może to odbijać się na wychowywaniu chłopców i w konsekwencji produkować agresję mężczyzn.
Read On

Nowe szaty Krula

08:27
On po prostu myśli 100% logicznie , a większość ludzi myśli emocjonalnie. I ludzie burzą się bo są zbyt głupi i nie rozumieją, cuż poradzić że 60% ludzi ma ponizej 99 IQ, no mówi się trudno. M. Lubek o JKM, YouTube

Boże, jakież te nowe szaty cesarza są piękne! Jaki wspaniały tren, jaki świetny krój. - Nikt nie chciał po sobie pokazać, że nic nie widzi, bo wtedy okazałoby się, że nie nadaje się do swojego urzędu albo że jest głupi. Hans Christian Andersen, Nowe szaty cesarza

Ludzie nie myślą logicznie, to czysta prawda. W pierwszym z cytatów zwolennik poglądów Korwina złamał pierwsze przykazanie logiki, próbując uzasadniać idee propagowane przez JKM za pomocą argumentu ad personam. Popełnił przy tym błąd merytoryczny, gdyż tak naprawdę zgodnie z rozkładem IQ około 50% ludzi ma iloraz inteligencji poniżej 100 punktów i 50% powyżej. Trudno też nie zauważyć błędu ortograficznego pierwszego stopnia (cóż). Cały jego komentarz jest skutkiem dysonansu poznawczego, którego istnienia interlokutor najwyraźniej świadomy nie był. W przypadku, gdy do naszej świadomości docierają treści sprzeczne, mózg idzie na skróty, zaczynamy odczuwać nieprzyjemne napięcie emocjonalne i próbujemy usunąć je, zwykle za pomocą mniej lub bardziej pozamerytorycznej argumentacji. Wszystko odbywa się bez udziału świadomości.

Zauważcie, że moje wytknięcie wszystkich potknięć przypadkowego, typowego rozmówcy z YouTube także stanowi próbę argumentacji ad hominem. Mam nadzieję, że bardziej subtelną i ukrytą w dodatku pod płaszczem odwoływania się do autorytetu, w tym przypadku naukowego żargonu (ad verecundian).

Większość rozmówców np. w mediach, wykorzystuje ogromną ilość podobnych zabiegów erystycznych. JKM jest w tym mistrzem. W swoich wypowiedziach często odwołuje się do słuchaczy ad auditorem, gra na emocjach ad populum niczym muzyczny wirtuoz, bez skrupułów wykorzystuje niewiedzę ludzi ad ignorantian i z lubością powołuje się na zdrowy rozsądek ad iudicium. To tylko garść z pakietu jego repertuaru. Skutek? Miejsce w europarlamencie.

Krul jednakże jest nagi. Do faktu tego z trudnością jest się przyznać, gdy raz tylko uzna się, że szaty jego retoryki są piękne. Liberalne idee okazują się ukrytym, antyfeministycznym konserwatyzmem.
Read On

Najwięksi mordercy w historii ludzkości

04:33
Lista największych morderców w historii ludzkości, zaczerpnięta z mało wiarygodnego serwisu PopTen:



W ciągu ostatnich paru dekad w USA 70 z 71. masowych morderstw dokonali młodzi mężczyźni. Na blogu pani Sabatti (Przemoc Nie Ma Płci) spotkałem się ze stwierdzeniem jednej z jej czytelniczek, że największymi mordercami w historii były kobiety. Moim zdaniem pokazuje to, jak negatywny jest odbiór jej blogu. Szkoda, bo przemoc wobec mężczyzn oczywiście istnieje i w niektórych sferach, np. przemoc w związkach, osiąga wysoki procent.

Próbowałem oczywiście zweryfikować hipotezę o tym, czy to kobiety były w historii największymi mordercami. Znalazłem kilka przykładów, np. Ilse Koch, w czasach swojego naczelnictwa w obozie koncentracyjnym została ukarana przez samych nazistów, m. in. za praktyki zmuszania więźniów do gwałtów na sobie samych. Przypadek Elżbiety Batory jest bardzo kontrowersyjny i mało wiarygodny. Zarzucono jej około 650 morderstw (prawie wyłącznie kobiet). Oskarżono ją także o kąpiele w krwi, kanibalizm i współpracę z szatanem. Sprawa wydaje się mało wiarygodna, gdyż Elżbieta miała wysoką pozycję polityczną i prawdopodobnie padła ofiarą propagandy i spisku, związanych z planowanymi zmianami granic w ówczesnej Europie. Nawet jeśli rzeczywiście była masowym mordercą, jej dokonania wyglądają blado przy skali morderstw największych zbrodniarzy mężczyzn. 

Obecnie jestem zdania, że przemoc ma wyraźne cechy płci męskiej. Nie jest ona uwarunkowana biologicznie, genetycznie. Jest raczej napędzana przez stereotyp męskości i ujawnia się w określonych warunkach zewnętrznych oraz wewnętrznych sprawcy. Gdy ktoś utożsamia się z kobietą, ma mniejsze szanse na to, że dokona brutalnych aktów przemocy, niż gdyby utożsamiał się z mężczyzną. Pokazują to proste doświadczenia, w których zachęcano kobiety i mężczyzn do bombardowania miast w grze komputerowej. Gdy doświadczenie skonstruowano w taki sposób, by osoby nie identyfikowały się ze swoją płcią, różnice w ilości zrzucanych bomb były nieznaczne między płciami. Natomiast gdy każdy identyfikował się ze swoją seksualnością, kobiety spuszczały tych wirtualnych bomb o wiele mniej (Lightdale & Prentice, 1994).

Blog "Przemoc Nie Ma Płci" atakuje też feministki. To duży błąd. Czysty ruch feministyczny dąży do egalitarnego społeczeństwa. Feminizm wspierający działania oparte na wiedzy o genderyzmie jest więc najprostszą drogą do zmniejszenia przemocy i zmniejszenia liczby masowych morderców.
Read On

O wyższości matriarchatu

02:51
PRZEDE WSZYSTKIM NIE JEST HIERARCHICZNY !!!!JEST EGALITARNY I POKOJOWY I POD ŻADNYM WZGLEDEM NIE MOZNA PORÓWNYWAĆ GO Z PATRIARCHATEM!! PATRIARCHAT TO NEDZA!!NASTEPNIE POKARM MIESNY NIGDY NIE STANOWIL GŁOWNEGO POZYWIENIA LECZ JEDYNIE MAKSYMALNIE DO 30%WYZYWIENIA CO OZNACZA ZE ZYWICIALKAMI MATRYLINEARNYCH RODOW BYŁY KOBIETY!!W ARTYKULE DUZO BLEDOW MERYTORYCZNYCH POLECAM STRONY NIEMIECKIE! Anonim na Wikipedii o matriarchacie

Jeszcze w XIX wieku pewien szwajcarski historyk, Jakub Bachofen, wysunął hipotezę, w świetle której społeczeństwa ludzkie ewoluowały z fazy promiskuityzmu w matriarchat w okresie łowców zbieraczy, by następnie zmienić się w patriarchat w czasach piśmiennictwa. Matriarchat jednak w formie przeciwstawnej do patriarchatu prawdopodobnie nigdy nie istniał. Współcześnie nie istnieją żadne dowody na to, że kiedykolwiek w jakimś społeczeństwie kobiety miały rolę dominującą adekwatnie do tej, jaką mężczyźni mają w społecznościach patriarchalnych. Innymi słowy - nie znamy żadnej społeczności, gdzie mężczyźni byliby dyskryminowani na pewnych płaszczyznach tak, jak dyskryminowane są kobiety, np. w ściśle patriarchalnej cywilizacji islamskiej. 

Mimo to znamy kilka społeczeństw, gdzie kobiecość odgrywa centralną rolę, np. w wierzeniach religijnych lub przy dziedziczeniu. Społeczności te nazywane są wciąż matriarchatem, aczkolwiek nazwa ta jest z pewnych względów myląca. W przeciwieństwie do patriarchatu społeczności te charakteryzuje niehierarchiczny rozkład władzy, egalitarny pod względem płci. Relatywnie niski poziom przemocy i agresji to kolejna cecha tych społeczności. Być może nie tyle rola kobiet ma tutaj kluczowe znaczenie, co raczej rola stereotypowo postrzeganej kobiecości (Amadiume, 1997). Efekt jest jednak ten sam - gdy to kobiety stoją w centrum, społeczność łagodnieje.

Możliwe, że w dalekiej przeszłości, gdy ludzkość dopiero zaczynała rozwijać język, kobieta, a raczej jej rola prokreacyjna, stanowiła ważny element ówczesnej kultury. Mogło to zresztą być źródłem kompleksu niższości mężczyzn, który w efekcie doprowadził do stworzenia patriarchalnych religii monoteistycznych, w których to męski bóg stwarza człowieka, a nie kobieta go rodzi. Większość hipotez dotyczących struktur społecznych ludzkości z tamtych czasów opiera się na bardzo słabych dowodach. Często jest też wypaczona przez pryzmat patriarchalnego myślenia i współczesnych stereotypów płciowych (Zuk, 2013). Jeżeli jednak to głównie mężczyźni wcielali się w rolę myśliwych w tym okresie, niesie to ze sobą poważne implikacje. Oznaczałoby to bowiem, że głównymi żywicielami w tym okresie były właśnie kobiety-zbieracze, uzyskujące 65-70% ogółu pokarmu (Eaton et al., 1997). Oznaczałoby to także, iż to kobiety wymyśliły decydujące dla ewolucji społeczeństwa wynalazki, jak rolnictwo, handel, budownictwo etc.

Wróćmy jednak do współczesności. Zachodnie wybrzeża indonezyjskiej Sumatry zamieszkuje kilkumilionowa grupa Minangkabau, stanowiąca sztandarowy przykład wpływu matrylinearnego dziedziczenia na społeczność (Sanday, 2002). Co ciekawe, obok jednego z najpiękniejszych przykładów architektury ludowej, u ludu tego widać wyraźne wpływy islamu, który stopił się z miejscowymi wierzeniami. 

U afrykańskich Aszantów matrylinearny ród jest podstawą społeczeństwa, aczkolwiek duże znaczenie odgrywają też krewni ze strony ojca, szczególnie w obrzędach religijnych. Aszantowie tworzyli jedno z najpotężniejszych państw afrykańskich z rozwiniętą kulturą i sztuką. Dopiero kolonialne zapędy Brytyjczyków, charakterystyczne dla patriarchatu, doprowadziły do upadku ich państwa na przełomie XIX i XX wieku. Najważniejszym liderem buntu przeciwko kolonializmowi była Yaa Asantewaa.

Także w Ameryce niektóre ludy tworzyły klany na zasadzie matrylinearności. W Ameryce Północnej praktykowali to choćby Czirokezi, Nawahowie oraz Hopi, u których kobiety mogły uczestniczyć we władzy plemiennej na równi z mężczyznami. W Ameryce Południowej podobne zasady wyznawali Karaibowie. Większość rdzennych cywilizacji Ameryki skończyła podobnie jak te w Afryce.


Kultury, w których kobiety stanowią centralną rolę, są łagodniejsze. Nie dochodzi w nich do takich spraw jak sprzedawanie mężów, a proceder sprzedawania żon miał miejsce jeszcze w XX wiecznej, patriarchalnej Anglii. Wielu przeciwników ruchu feministycznego wydaje się nie dostrzegać faktu, że egalitarne społeczeństwa są korzystniejsze także dla mężczyzn. Jeżeli kobieta ma równe prawo do pracy i wynagrodzenia, mężczyzna nie musi brać na siebie odpowiedzialności za jej utrzymanie, wykonując np. ryzykowniejszą pracę. Gdy nie zrzuca się odpowiedzialności za wychowywanie dzieci na kobiety, mężczyźni wyrastają na mniej agresywnych ludzi. Także przemoc wobec mężczyzn, do której z pewnością dochodzi w związkach, traktowana byłaby poważniej, choć wiele wskazuje na to, że dochodziłoby do niej znacznie rzadziej, w społeczeństwie egalitarnym.
Read On

Ostatnie komentarze

Popularne posty