Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Pseudonaukowcy z niewiarygodne.pl: kobietom jest bliżej do małp niż mężczyznom

09:20
Bezczelnie cytuję artykuł z portalu niewiarygodne.pl. Prawo Poego nie powinno obejmować tekstu tej wagi, ale ponieważ informację tą powielano na innych portalach, obawiam się, że nawet jeśli ktoś zrobił sobie żart, to i tak wielu uwierzyło. Założę się, że w większości uwierzyli w to mężczyźni. Sprawdzałem piętnaście razy, czy artykuł nie został opublikowany 1.04, ale nie. 

UWAGA!!! Jeżeli siedzisz na niezbyt stabilnym przedmiocie, to musisz wiedzieć, że dalsza lektura może sprawić, że łatwo spadniesz. Zostałaś ostrzeżona!


Read On

Fałszywe oskarżenia o gwałt

09:59
Kobiety udają, że stawiają opór i to jest normalne. 

Zwracam uprzejmie uwagę, że dla dżentelmena znacznie większą hańbą jest picie wina z gwinta niż zgwałcenie kelnerki. - JKM o gwałtach

Kobietom dano broń której używają by się z byle powodu zemścić na partnerze i są za to bezkarne . Wymyślają gwałty , molestowania , przemoc itd. a policja i prokuratorzy nie muszą mieć dowodu by zrobić z normalnego faceta bandytę cyt.


http://theenlivenproject.com/the-truth-about-false-accusation/
Skala fałszywych oskarżeń o gwałt. Kliknij, aby przejść do źródła.

W naszej androcentrycznej kulturze każdy problem mężczyzny jest wyolbrzymiany i stawiany w pierwszym rzędzie, jako najważniejszy. Prowadzi to do iście groteskowych sytuacji, jeśli spojrzeć na wszystko nieco z boku. Oto np. popęd seksualny w kierunku rodzonej siostry staje się ważniejszy niż cała przemoc fizyczna i psychiczna, jakiej siostra doświadcza. Jeśli ktoś próbuje argumentować, że ponieważ zgwałcenia stanowią niecały 1% przestępstw w Polsce (ściśle w 2013 roku 0,12%), wygląda to dość komicznie choćby dlatego, że liczba np. morderstw jest prawie trzykrotnie mniejsza. Jeszcze gorzej jest, gdy mężczyźni pozwalają sobie bagatelizować problem kobiet, ofiar zgwałceń, tłumacząc się ślepo tym, że przecież kobiety fałszywie oskarżają o gwałty.

Stwierdzenie o tym, że większość zgwałceń to wymysł kobiet, które np. zaszły w ciążę, jest bardzo głęboko zakorzenionym mitem w kulturze gwałtu. Oczywiście problem fałszywych oskarżeń o zgwałcenie istnieje i rzeczywiście się zdarza to. Ponieważ jednak dotyczy on szczególnie mężczyzn, często wyolbrzymiają go oni zupełnie nie dostrzegając, że przecież o wiele gorszym zjawiskiem są same zgwałcenia.

Fałszywe oskarżenia o gwałt są tak naprawdę problemem marginalnym i jak tłumaczyłem już tutaj komuś na blogu, o wiele częściej fałszywie oskarża się np. o stalking. Charles Clymer oszacował kiedyś, że w USA mężczyzna ma mniej niż 1:2 000 000 szansy na to, że zostanie fałszywie oskarżony o zgwałcenie. Oznacza to, że mężczyźni powinni bardziej obawiać się np. śmierci w wyniku uderzenia piorunem, bo szansa na to wynosi bodajże 1:5000. Tak, mężczyzna ma czterystu (400) krotnie większą szansę umrzeć od uderzenia piorunem, niż zostać fałszywie oskarżonym o zgwałcenie. Nawet szansa śmierci w wyniku upadku asteroidy jest większa - 1:250 000. Ba! Ponieważ około 1 na 33 mężczyzn zostanie w ciągu życia zgwałconych (prawie zawsze przez innego mężczyznę i prawie zawsze we wczesnym dzieciństwie), oznacza to, że mężczyzna ma około 80 000 razy większą szansę być ofiarą gwałtu, niż zostać o popełnienie gwałtu fałszywie oskarżonym!

Choć w kulturze naszej dominuje przekonanie, że kobiety nadużywają fałszywych oskarżeń o zgwałcenie jako środek karania mężczyzn, w rzeczywistości o wiele większym problemem jest ilość niezgłoszonych gwałtów. Ogromna większość zgwałceń, w przybliżeniu 90% w krajach zachodnich, jest w ogóle niewykryta. Wynika to z prostego faktu - ponieważ zazwyczaj funkcjonariusze policji także stanowią element kultury gwałtu, są przekonani również o tym, że większość zgwałceń to wymysł kobiet. W efekcie ofiary zgwałceń, zarówno kobiety jak i mężczyźni, traktowani są bardzo źle:

Zgwałcone kobiety, zgłaszając się na policję, często wciąż pozostają w stanie szoku. Tymczasem poddawane są wielogodzinnym przesłuchaniom; zdarza się również i zmuszane są do konfrontacji z napastnikiem [Nowakowska, Jabłońska, 2003: 177]. Nierzadko traktuje się je w taki sposób, jakby zasłużyły sobie na doznaną krzywdę. W trakcie procesu uwaga sądu skupia się na kobiecie, która musi udowodnić, że w jej zachowaniu nie było żadnej prowokacji [Tamże]. W świetle znanych badań naukowych potwierdzających minimalny związek zachowania pokrzywdzonej z decyzją sprawcy o dokonaniu gwałtu (lub nawet jego brak), takie postępowanie ze strony przedstawicieli prawa udowadnia bezspornie, iż nie posiadają oni w tym zakresie koniecznej fachowej wiedzy, w miejsce której posługują się powszechnymi schematami myślowymi i stereotypami.

 Sposób bycia ofiary, jej styl życia przed zgwałceniem, poddawane są skrupulatnej analizie: w czasie przesłuchania padają pytania, czy pokrzywdzona była dziewicą, ilu miała partnerów i jaki tryb życia prowadziła [Kurzawa, 2005: 14, Nowakowska, Jabłońska, 2003: 177]. W rezultacie istotą procesu staje się ustalenie niewinności ofiary. W sądach powszechnie podzielany jest pogląd, iż jeśli pokrzywdzona negocjowała z gwałcicielem (np. prosząc o założenie prezerwatywy), lub zachowywała się biernie, wyraziła de facto przyzwolenie na gwałt [Nowakowska, Jabłońska, 2003: 178]. Porównać to można z sytuacją, w której ofiara napadu dobrowolnie oddaje napastnikowi portfel, „wykupując” sobie tym samym bezpieczeństwo fizyczne i zabezpieczając przed pobiciem.

Ustalając winę oraz wymiar kary, sąd bierze także pod uwagę takie czynniki jak ubiór i zachowanie kobiety, ewentualny wpływ środków odurzających, oraz charakter jej wcześniejszych relacji z mężczyznami [Nowakowska, Jabłońska, 2003: 178]. Uwzględnia się też wcześniejszą relację sprawcy i ofiary oraz jej charakter. W praktyce sądowniczej na wokandę niezwykle rzadko trafiają przypadki gwałtów małżeńskich, a ze względu na szczególny charakter relacji łączących sprawcę z ofiarą, są one kwalifikowane jako przejaw przemocy domowej [Tamże ]. Skutkiem tego zapadają w tych przypadkach nisze wyroki, niż powinny byłyby zapaść za gwałt. Ponadto są to najczyściej wyroki w zawieszeniu, co oznacza, że sprawca gwałtu na żonie powraca do domu i czuje się bezkarny. Wśród przypadków gwałtu małżeńskiego, w których orzekane są wyroki w zawieszeniu, znajdują się także przypadki szczególnie brutalne, obejmujące tortury i akty wyjątkowego okrucieństwa [Serzysko, 2005: 18].
Nawet jeśli ktoś zostałby fałszywie oskarżonym o gwałt i tak prawdopodobnie oszustwo zostanie wykryte. Problem jest zarówno marginalny - od strony biednych, skrzywdzonych mężczyzn, jak i olbrzymi - w przypadku kobiet, prawdziwych ofiar zgwałceń.
Read On

Efekt haremu - jeszcze więcej przykładów dyskryminacji kobiet w nauce

02:24
Annie Jump Cannon, Henrietta Leavitt (...) z jakiś powodów, pewnie o nich nie słyszałeś. Zastanawiam się, dlaczego... Neil Tyson w programie Cosmos.

Read On

Dlaczego mężczyźni są agresywniejsi?

11:21
Natrafiłem niedawno na ciekawe wyjaśnienie podłoża większej agresji mężczyzn. Argumentacja jest dla mnie na tyle przekonująca, że będę się przy niej upierał, dopóki nie spotkam lepszej hipotezy. Pochodzi z książki psychohistoryka (po polsku chyba lepsze tłumaczenie to "historiozofa") Lloyda de Mause (2010). Spróbuję też wyprostować kilka nieścisłości, które znalazłem w tekście de Mause, rewidując źródła oraz uzupełnię go o mój komentarz.

Ktokolwiek, kto śledzi jakieś dane dotyczące przemocy powinien być świadomy, że za większy jej odsetek odpowiadają mężczyźni. Np. w USA około 90% zabójstw to sprawka mężczyzn, średnia światowa wynosi niecałe 80%. Właściwie cały ten blog jest wyrazem tej różnicy w przemocy między płciami.

Winą za agresywność mężczyzn często obarcza się męski hormon płciowy, testosteron, którego stężenie u dorosłych samców ludzkich jest dwudziestokrotnie wyższe, niż u ludzkich samic (Goldstein, 2001). Wiele badań jednak nie wykazało związku pomiędzy testosteronem i agresją u ludzi. W dodatku pewne zachowania związane z hierarchią i dominacją zaobserwowano już u czteroletnich chłopców, podczas gdy poziom testosteronu u obu płci jest taki sam aż do około ósmego roku życia (Bjorkqvist, 1992).

Próbowano też tłumaczyć większą agresję raczej indywidualną wrażliwością na testosteron, niż jego poziomem. U niektórych mężczyzn poziom agresji rośnie, gdy obniży się im sztucznie ilość testosteronu, np. u kastratów (Braudy, 2010). Poziom testosteronu zmienia się też bardzo łatwo w zależności od warunków zewnętrznych, paradoksalnie pewne agresywne zachowania mogą go jeszcze zwiększać, np. przebywanie na froncie wojny. Czasem obecność atrakcyjnych kobiet może działać podobnie. Ostatecznie jednak nie posiadamy silnych dowodów za tym, że u ludzi testosteron w jakiś wyraźny sposób wiąże się z agresją (np. Goldstein, 2001).

Kobiety także potrafią być agresywne, pomimo niskiego poziomu testosteronu. Ostatecznie jednak mężczyźni biją kobiety na głowę agresywnym zachowaniem. Dlaczego? Gdzie leży przyczyna, skoro nie można upatrywać się jej w biologicznych różnicach w poziomie hormonów płciowych?

Jedną z niewielu różnic w budowie anatomicznej mózgów obu płci jest grubsze wędzidło wielkie u kobiet (Ardekani, 2012). Obszar ten łączy obie półkule mózgu i wciąż nie bardzo wiemy, jak działa. Wiadomo np., że jest też większy u muzyków, szczególnie, gdy umuzykalniali się oni od wczesnego dzieciństwa (Schlaug, 1995). W każdym razie, zgodnie z hipotezą de Mause, różnica ta sprawia, że kobiety znacznie lepiej znoszą wydarzenia traumatyczne i stres niż mężczyźni już od niemowlęctwa. W dodatku u chłopców, nad którymi się znęcano, wędzidło jest zredukowane jeszcze o 25%, czego nie zaobserwowano u wykorzystywanych w dzieciństwie dziewczynek (akurat nie znalazłem w źródłach potwierdzenia tego braku redukcji u dziewczynek, o której pisze de Mause; wędzidło jest około 17% mniejsze u dzieci, które wykorzystywano bez względu na płeć, 11% mniejsze u innych pacjentów z problemami psychicznymi, a największa redukcja zachodzi u wykorzystywanych seksualnie dziewczynek: Kitayama, 2007; Teicher, 2004).

Dymorfizm płciowy mózgu o którym mówimy, ostatecznie sprawia, że chłopcy w dzieciństwie mają większe potrzeby emocjonalne i fizyczne, by ich mózg, a więc i osobowość, w pełni się rozwinęły. Jeśli chłopcy od niemowlaka nie otrzymują odpowiednio dużo miłości i opieki, ich mózg rozwija się gorzej, niż w przypadku mózgu dziewczynek w tych samych warunkach. Słabiej rozwija się kora przedczołowa, w której powstają procesy samokontroli oraz empatia. Ciało migdałowate, centrum lękowe mózgu, staje się nad-aktywne (Pechtel & Pizzagalli, 2011; McCrory, 2012). Obniża się poziom serotoniny, która prawdopodobnie ma działania uspokajające. Intensywnie wydziela się kortykosteron, który jest jednym z tzw. hormonów stresu (Hart & Rubia, 2012).

Choć część hipotezy de Mause o tym, że chłopcy wymagają w dzieciństwie większej opieki, nie jest dla mnie przekonująca, to wydaje się, że chłopcy uzyskują zwykle tej opieki mniej. Ma to oczywiście związek ze stereotypami płci. Istnieje cała masa bezpośrednich dowodów, że nawet tylko zaniedbanie w dzieciństwie wiąże się ze zmianami struktury mózgu i różnymi psychopatologiami. Skoro więc chłopcy są narażeni na większy stres w dzieciństwie, cierpią bardziej na niskie poczucie własnej wartości, mają obniżoną empatię, słabszą kontrolę impulsywnych zachowań i odczuwają silniejszy strach. To wszystko powoduje, że już w wieku kilku lat przejawiają większą agresję, niż dziewczynki (Ernest, 2005).

De Mause zakłada, że przemoc mężczyzn, wynikająca z zaniedbań i wykorzystywania w dzieciństwie, ma charakter defensywny. Polega na ciągłym udowadnianiu sobie, że jest się prawdziwym "mężczyzną". Przemoc jest też po części związana z kobietami, dlatego, że w większości społeczeństw to kobietom narzuca się rolę wychowywania dzieci. Zaobserwowano, że poziom agresji u dzieci i nastolatków, a także poziom testosteronu, są powiązane z siłą relacji z rodzicami. Słabe lub złe relacje z matką wywołują większą agresję i podnoszą poziom testosteronu u chłopców (Booth et al., 2003). Chłopcy mają matkom za złe, że te zaniedbywały ich w młodości i to prawdopodobnie jest podłożem mizoginii, bo negatywne emocje w stosunku do autorytetów łatwo, nieświadomie przenosimy na innych, niepowiązanych, ale podobnych ludzi.

De Mause sądzi więc, że to matki są winne agresji mężczyzn. Jednakże dzieciom nie sprawia różnicy, kto się nimi zajmuje. Społeczeństwo i role społeczne nie wymagają od ojców, aby się zajmowali dziećmi. Ktoś nawet obliczył, że przeciętny tata w USA zajmuje się dziećmi jedenaście minut dziennie (sic!, Terrence, 1997, s. 143). To właśnie jeden z poważnych problemów społeczeństw i rodzin konserwatywnych, to rolą matek jest wychowywanie dzieci. Dlatego zachowanie dzieci jest tak zależne od zachowania matek (Tronick & Weinberg, 2012). Stereotypowe role męskie, uznawane przez niektórych za "naturalne" i "wrodzone", tak naprawdę są krzywdzące dla chłopców i później mężczyzn. Uczy się ich, że ekspresja emocji nie przystoi ich płci i że muszą być "twardzi", muszą być "mężczyznami". "Faceci nie płaczą" (MacCoby, 1998).

Badania pokazały, że żeńskie niemowlaki uczą się bardzo szybko wpatrywać w twarze swoich matek, nawiązując dłuższy kontakt wzrokowy. Nie zaobserwowano tego u męskich niemowląt (Leeb & Rejsking, 2004). Współcześnie tego samego argumentu używa się w celu zademonstrowania wrodzonych różnic międzypłciowych, ale równie dobrze może to wynikać z faktu, że w społeczeństwie patriarchalnym matki nieświadomie spoglądają na swoich synków krócej, niż na swoje córeczki, uśmiechają się częściej do córeczek, więcej z nimi rozmawiają, itp. (Biddulph, 2010; Kindlon & Thompson, 2000; Stevens, 2001). W późniejszym wieku chłopcy są bici częściej od dziewczynek, co może mieć związek z ich większą agresją. Rodzice nie radzą sobie z nadpobudliwością chłopców i stosują kary cielesne, tylko pogarszające sprawę.

Konkluzje, wynikające z tego wywodu są jednoznaczne. Gdy dziecko otrzymuje odpowiednio dużo empatii i jego potrzeby emocjonalne są zaspokojone, zarówno chłopcy jak i dziewczynki wyrastają na nieagresywne jednostki. Szczególnie krzywdzące są więc społeczeństwa patriarchalne, gdzie mężczyznom narzuca się role "twardzieli" a kobietom role "wychowawczyń". To one wydają się być wylęgarnią agresji. W egalitarnych rodzinach, gdzie rodzice zajmują się potomstwem w tym samym stopniu lub nawet u samotnych matek i samotnych rodziców, dzieci wyrastają na zdrowych psychicznie, pełnych empatii dorosłych.

De Mause zakłada też, że mężczyźni reagują na traumy z dzieciństwa poprzez ekspresję swojej agresji, natomiast kobiety raczej przeżywają je w sobie. Rzeczywiście badania zwykle raportują, że dwa razy więcej kobiet cierpi na depresję, niż mężczyzn. Tej różnicy nie obserwuje się jednak u dzieci i nastolatków (Hyde, 2014). Nie wiadomo też, jakie miałoby być podłoże tej różnicy, prawdopodobnie nie jest dziedziczone (Piccinelli, 2000), więc może mieć charakter dopasowywania się do ról społecznych. Kolejny minus dla patriarchatu i stereotypów płci.

Ostatecznie przemoc stosowana przez skrzywdzonych w dzieciństwie chłopców ma mieć charakter defensywny, polegać na ciągłym udowadnianiu swojej męskości poprzez ryzykowne zachowania. To dlatego chłopcy są czterokrotnie bardziej narażeni na przedwczesną śmierć (Bassoff, 1995), np. w wyniku wypadku samochodowego. Zgodnie z tą hipotezą, agresywne samce nie tyle co chcą krzywdzić innych, co próbują w ten sposób wymusić na nich szacunek i pokazać swoją przewagę - to zresztą jeden z najważniejszych motywów u gwałcicieli. Ostatecznie więc wojna jest dla mężczyzn możliwością udowodnienia swojej męskości.

De Mause próbuje nawet tłumaczyć większą częstość występowania zachowań ze spektrum autyzmu u chłopców. Zamykanie się w "bańce" i brak empatii dla innych miałby wg niego być tylko reakcją na problemy i stres w dzieciństwie. Póki co nie potwierdzono jednak tego związku (np. Spencer et al., 2004). Niektórzy autyści czują się najlepiej w "kokonach" i "skorupach", np. owinięci w koce lub po prostu w szczelnie zamkniętych, ciasnych pomieszczeniach. De Mause twierdzi, że jest to powiązane z preferencją chłopców do samochodów i podobnych urządzeń. Samochód jest bowiem taką szczelną puszką właśnie. Chłopcy wykazują już we wczesnym dzieciństwie pewne preferencje do przedmiotów, natomiast dziewczynki raczej do ludzi (Hyde, 2014). Póki co te preferencje stanowią chyba największy argument za wrodzonymi różnicami między płciami u anty-genderowców, dodam, że argument słaby. Jeśli jednak de Mause ma rację, to nawet ta różnica nabywana jest raczej poprzez niekorzystne wychowywanie.

Nie tylko przemoc fizyczna czy wykorzystywanie seksualne mogą mieć tak negatywny wpływ na rozwój mózgu dzieci. Także sama przemoc psychiczna lub zwykłe zaniedbanie powodują widoczne zmiany w mózgu (Teicher, 2000). Pewne specyficzne cechy kultury nacechowanej silnie androcentrycznie sprawiają, że zmiany te uzewnętrzniają się szczególnie u dorosłych mężczyzn w postaci większej agresji i skłonności do przemocy, która wynika głównie z osłabionej empatii. To dlatego tak wiele mężczyzn dopuszcza się przemocy wobec dzieci i kobiet. Nie wydaje się jednak, aby przynajmniej u mężczyzn ta skłonność była wrodzona. Powstaje raczej właśnie jako skutek pewnych form wychowywania, co przypuszczałem od dawna.

Skala przemocy wobec dzieci jest obecnie ogromna. Spróbuję napisać o tym w przyszłości. Gdy cofać się w historii, ta przemoc jest coraz większa i momentami, np. tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej w Niemczech i Japonii urasta do rozmiarów niebotycznych i zatrważających. Niewiele o tym się mówi.

De Mause próbuje nawet wyjaśnić męską skłonność do wyolbrzymiania chorób (niepotwierdzoną empirycznie ;p). Tylko bowiem w czasie choroby chłopcy zyskują od matek tyle opieki, ile potrzebują.

Najciekawszą implikacją rozważań de Mause jest przekonanie, że trudne dzieciństwo przyczynia się do powstawania przekonań konserwatywnych. Konserwatyści zwykle obawiają się postępu i widzą w nim wroga. To dlatego próby wdrażania rozwiązań wynikających z wiedzy o gender nazywane są w tych środowiskach "cywilizacją śmierci" a kobiety deklarujące się jako feministki - "feminazistkami". Ci ludzie, zwykle płci męskiej, chętnie nawołują do agresywnych działań przeciwko liberałom. Ich działania utrudniają postęp ludzkości. Paradoksalnie też konserwatyści bywają zwolennikami kar fizycznych, jako skutecznego środka wychowawczego, przyczyniając się do braku pokoju na świecie.

Abstrakt

Przemoc wobec dzieci, praktycznie już od urodzenia jest zjawiskiem wciąż powszechnym. Jakakolwiek przemoc wobec ludzi, których mózg jest niedojrzały, czy to fizyczne znęcanie się, przemoc psychiczna lub wykorzystywanie seksualne, mają niepodważalny, negatywny wpływ na rozwój osobowości. Dziesiątki dowodów, w tym bezpośrednie skany mózgu, pokazują, że przemoc wobec dzieci przyczynia się do rozwoju różnych psychopatologii, depresji, alkoholizmu, zwiększonej agresji, skłonności do przemocy w wieku dorosłym, obniżonej empatii i psychopatii. Lloyd de Maus w swojej The Origin of Wars in Child Abuse argumentuje, że w ostatecznym rozrachunku znęcanie się nad dziećmi jest przyczyną większej agresji, mizoginii oraz przekonań konserwatywnych u dorosłych mężczyzn.
Read On

"Niech pan spojrzy na pawiana..."

11:44
Dużym błędem jest próba wykorzystywania argumentów biologicznych w światopoglądowych sporach. Niektórzy bardzo chętnie przenoszą adekwatne ich zdaniem zachowania innych zwierząt na świat człowieka. Robią to zwykle wybiórczo, czego nawet zazwyczaj nie są świadomi. Ponieważ jednak człowiek różni się od pozostałych zwierząt bardziej plastycznym mózgiem, ma on możliwość tworzenia kultury, sztuki, etc. oraz przystosowywania się do rozmaitych warunków, w których przychodzi mu żyć.

Z drugiej strony, jeśli jakiś gatunek zwierzęcia przejawia pewne ograniczone w stosunku do ludzi formy kultury, można założyć, że takie samo zachowanie jest możliwe także u ludzi.

Najciekawszym przykładem, jaki możemy obserwować wśród zwierząt są najbliżej z nami spokrewnione szympansy. Znamy dwa gatunki szympansów, przy czym szympansy zwyczajne są bardzo agresywne, prowadzą coś na kształt "wojen", mordują i molestują inne osobniki oraz inne zwierzęta, gwałcą samice i zjadają potomstwo. Szympansy bonobo są zupełnie inne, chociaż na poziomie genetycznym prawie nie różnią się od szympansów zwyczajnych. Przez kilkadziesiąt lat obserwacji nie zauważono u nich poważniejszych aktów przemocy. Odmienne stada preferują raczej orgie seksualne zamiast wojen jako formy interakcji a stosunki między samicami i samcami są egalitarne.

Podobnego przykładu dostarczyły nieoczekiwanie pawiany, obserwowane od kilku dekad przez Roberta Sapolskiego:


Niektóre pawiany z grupy żywiły się odpadkami, które wyrzucano z pobliskiego ośrodka turystycznego. Jedynie najbardziej agresywne samce były na tyle odważne, by zbliżać się tak bardzo do siedliska ludzi. Około trzech dekad temu wyrzucono tam odpadki, które zakażone były śmiertelnymi dla tych zwierząt prątkami gruźlicy. 

W efekcie wszystkie najagresywniejsze samce w grupie zmarły za ideały. Pozostała tylko połowa samców, której można określić jako "mili chłopcy" (lub lewacy) oraz samice. Nagle znacznie zmniejszył się poziom stresu w grupie i obniżył poziom agresji. Żadna inna znana grupa pawianów nie cechuje się tak niskim współczynnikiem agresji. 

Zwierzęta dokonały transformacji w ciągu jednego pokolenia i sytuacja nie zmieniła się do dnia dzisiejszego. Skłania to do sformułowania prostej konkluzji: lansowanie stereotypu "męskości", propagowanie maczyzmu, negowanie idei gender - to wszystko jest szkodliwe dla społecznej idei pokoju.
Read On

Długofalowe badania nad geniuszami a dyskryminujące role społeczne kobiet

10:09
Na początku lat 20. XX wieku Luis Terman rozpoczął trwające do dnia dzisiejszego badania nad ludźmi ponadprzeciętnie zdolnymi. Wyodrębnił on grupkę około 1500 dzieciaków z Kalifornii, które uzyskały co najmniej 135 punktów w testach inteligencji. Średnie IQ w tej grupie to 150 (Holahan et al., 1995). 

Gdy członkowie grupy dojrzewali, zaczęła pokazywać się wyraźna przewaga grupy o wysokiej inteligencji nad ogółem społeczeństwa. Byli oni lepiej wykształceni, np. 10% z nich uzyskało doktoraty. Ich kreatywność przekraczała znacznie kreatywność przeciętnych, np. opublikowali około setki książek i wiele mniejszych prac. Ludzie inteligentni uzyskali znakomite wyniki, nawet w obliczu wielkiej depresji i potem drugiej wojny światowej, które znacznie utrudniały życie w tamtym okresie. Mieli nawet lepsze zdrowie - jedynie miopia, czyli krótkowzroczność, występowała w grupie częściej. 

Badania pokazały wyraźną różnicę pomiędzy osiągnięciami społecznymi kobiet i mężczyzn z grupy utalentowanych. W latach 60. 88% mężczyzn z tej grupy pracowało w zawodach klasyfikowanych najwyżej w hierarchii społecznej, profesjonalistów i wysoko sytuowanych biznesmenów, w latach 70. natomiast już 95% z tych, którzy wciąż byli czynni zawodowo. W całym społeczeństwie, u mężczyzn, ten odsetek jest równy 20%. Żaden z mężczyzn w badanej grupie nie był niewykwalifikowanym pracownikiem, jeden był rolnikiem (Holahan et al., s. 48). 

Sytuacja wyglądała nieco inaczej wśród utalentowanych kobiet. Ponieważ kobietom narzuca się pewne dyskryminujące role społeczne, okoły połowy z nich pozostawało w domu i zajmowało się nim. Wiele z nich miało nawet później żal, że przez obowiązki domowe nie wykorzystało swojego potencjału. 

Wśród singielek w grupie ponad 86% zajmowało się rozwojem własnej kariery, natomiast jedynie 34% kobiet zamężnych. 60% kobiet bezdzietnych zajmowało się własnym rozwojem, natomiast tylko 33% mam. W późniejszym okresie praktycznie wszystkie singielki w grupie były zatrudnione, podobnie jak w grupie utalentowanych mężczyzn (Holahan et al., s. 89-90).

Prowadzi to do niepokojących wniosków - takie zjawiska jak religijna czy ideologiczna dyskryminacja kobiet, efekt Matyldy lub seksizm, skutecznie zmniejszają potencjał rozwoju społeczeństwa. W moim mniemaniu dyskryminacja kobiet to jeden z największych grzechów, jakich dopuściła się ludzkość i mężczyźni.
Read On

Dzień Ziemi i gender

12:03
W związku z niedawnym dniem Ziemi, przeprowadzono ciekawe akcje, promujące pewne zachowania korzystne dla biosfery i środowiska, w którym żyjemy. Np. jeden z popularnych serwisów pornograficznych obiecał posadzić jedno drzewo na każde sto oglądnięć filmów.

Read On

Ostatnie komentarze

Popularne posty