Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Mały przegląd badań dotyczących przemocy i płci w związkach

Sanjuro Surine podsunął ciekawy link do obszernego spisu badań, który jak zapewnia autor spisu pokazuje, że kobiety stosują w związkach przemoc fizyczną w takim samym stopniu lub nawet większym, niż mężczyźni. Dzięki za ten link!

Ponieważ mam małą fiksację na punkcie tego typu encyklopedycznych spisów, postanowiłem sprawdzić te badania. Wszystkie dotyczą różnych form przemocy w związkach, pomiędzy partnerami.

Lektura artykułów na ten temat była mi źródłem ciekawych konkluzji. Utwierdziłem się w przekonaniu, że społeczeństwo zdominowane przez mężczyzn jest inhibitorem tego, co określa się jako "zło". W dodatku społeczeństwo to sprzyja krzywdzie nie tylko w stosunku do kobiet, jest na wielu płaszczyznach krzywdzące także dla mężczyzn.

Przypomnę, że analizuję tutaj dane dotyczące tylko i wyłącznie przemocy w związkach, przemocy między partnerami. Nie ma tutaj mowy o przemocy w stosunku do dzieci w rodzinach, nie ma nic o innych formach przemocy w społeczeństwie, np. o niezwiązanych z rodziną przestępstwach. Z pewnych względów analiza ta omija także problem gwałtu małżeńskiego.

Jeżeli więc ominiemy to wszystko, zapomnimy na moment o efekcie Matyldy i kulturze gwałtu, o niewolnictwie seksualnym, dzieciobójstwie i przestępstwach drogowych (największy znany mi przegląd dotyczący przestępstw i płci: Ellis et al., 2009 pokazuje, że tylko przypadki kleptomanii są częstsze u kobiet, w każdym innym przypadku królują mężczyźni) a weźmiemy pod uwagę jedynie przemoc w związkach, okazuje się, że mamy prawie do czynienia z równością płci. Kobiety bowiem stosują w związkach przemoc wobec partnerów na tym samym poziomie, co mężczyźni, przynajmniej pod względem ilościowym. Kobiety i mężczyźni w związkach są ofiarami i sprawcami w tym samym stopniu. Jednakże kobiety dużo częściej wychodzą z tego ranne (około dwie trzecie przypadków), co może mieć związek z tym, że mężczyźni są średnio silniejsi od kobiet lub że preferują oni inne formy przemocy, np. duszenie lub poważne bicie, kobiety wolą natomiast gryźć i rzucać przedmiotami (Archer, 2002). Przemoc w związkach przeważnie ma charakter obustronny, czyli małżonkowie biją się czy wyzywają wzajemnie. Natomiast systematyczna, ciężka przemoc należy do rzadkości (Nichols, Dutton, 2008; Straus, Murray, 2009; McNeely, Coramae, 1990; Hamel, 2009; Langhinrichsen-Rohling, 2010).

Niestety dostępna literatura przedmiotu zawiera błędy i metodologiczne nieścisłości, co może fałszować ostateczne wyniki (Nowinksi, Bowen, 2011). Pewnym jest natomiast, że kultura w obecnej formie sprzyja trywializowaniu przemocy, jakiej doświadczają w związkach mężczyźni (George, 2007; Felson, 2008), podobnie, jak bagatelizowane są przypadki zgwałceń i innych form przemocy w stosunku do kobiet. Silna genderyzacja, czyli narzucanie społecznych ról płci jest tutaj niekorzystne zarówno dla kobiet jak i mężczyzn.

Badania pokazują kilka innych prawidłowości, np. przemoc jest szczególnie silna ze strony młodych kobiet i zwykle bez względu na płeć skorelowana jest z nadużywaniem alkoholu, zaburzeniami psychicznymi i zachowaniami antyspołecznymi (Dutton et al., 2008; Dutton, Nicholls, 2005). Niektóre dostępne przeglądy są wyraźnie stronnicze, np. Corry et al. (2002) skupia się tylko na przemocy kobiet wobec mężczyzn, pomijając drobne niuanse problemu, które ukazywałyby mężczyzn w gorszym świetle. Mężczyźni np. częściej stosują wyrafinowane sposoby przemocy oraz preferują agresję która fizycznie rani kobiety (Archer, 2000; Archer, 2004), ostatecznie też więcej jest w związkach morderstw kobiet niż mężczyzn (około stu morderców na siedemdziesiąt pięć morderczyń, Wilson & Daly, 1992). Skutki przemocy, np. syndrom stresu pourazowego czy samobójstwa, zdarzają się u obu płci, ale częściej u kobiet (Randle, Graham, 2011).

W jednym z abstraktów wspomniano, że współczynnik kombinowany samobójstw, które były skutkiem przemocy i morderstw jest wyższy dla kobiet, czyli że kobiety w sumie częściej zabijają i powodują samobójstwa (Davis, 2010). Porównanie to jest niesprawiedliwe moim zdaniem, gdyż nie bierze pod uwagę faktu, że liczba prób samobójczych jest wyraźnie większa u kobiet, choć wyraźnie rzadziej dochodzi do skutku (Langhinrichsen-Rohling et al., 2009).

Jeden z profesorów, którego prace zawiera spis podsunięty przez Sanjuro, wychodzi z dziwnymi teoriami (Felson, 2002). Neguje on całą istotę seksizmu i feminizmu, a przemoc kobiet w stosunku do mężczyzn usprawiedliwia za pomocą psychologii ewolucyjnej - kobietom bowiem zależy na utrzymaniu związku, dlatego leją swoich partnerów, by ci od niech nie uciekli (por. Robinson, 2003). Pisze też coś o syndromie rycerskości u mężczyzn. Pan profesor Felson zajmuje się prawem, co umniejsza jego kompetencje w kwestiach psychologii.

Okazuje się jednak, że feminizm i idea egalitaryzmu odgrywa istotną rolę przy redukcji aktów przemocy w związkach. W społecznościach bardziej egalitarnych kobiet ofiar jest mniej, choć jednocześnie więcej jest ofiar mężczyzn. Postawy seksistowskie wyraźnie sprzyjają przemocy wobec kobiet (Archer, 2006). Być może jest to powiązane z faktem, że gdy wykształcenie mężczyzn rośnie, maleje przemoc, a odwrotnie jest u kobiet (Brinkerhoff & Lupri, 1988).

Na koniec zostawiłem wyniki jeszcze jednego badania, będącego wisienką na torcie feministycznej propagandy (jak to określane było w wielu abstraktach, które studiowałem). W 1986 roku Coleman i Strauss sprawdzili, jak ma się przemoc do struktury małżeństwa w ponad dwu tysiącach amerykańskich związków. Sprawdzili więc za pomocą ankiet, które małżeństwa są zdominowane przez mężczyzn, które zdominowane przez kobiety, które egalitarne i które w niektórych kwestiach zdominowane przez kobiety a w niektórych przez mężczyzn. W małżeństwach równościowych współczynnik konfliktów i przemocy jest najniższy. W małżeństwach, gdzie ostateczne decyzje podejmują mężczyźni, przemocy jest najwięcej. Z kolei członkowie pozostałych grup pod względem ilości przemocy plasowali się gdzieś pośrodku.

Ostatecznie ta bardzo pouczająca lektura utwierdziła mnie w przekonaniu, że małżeństwa nie są najlepszą formą interakcji międzyludzkich. A już na pewno nie małżeństwa gdzie partnerzy wpasowują się w społeczne role kobiety i mężczyzny. Przemoc w stosunku do mężczyzn ze strony kobiet jest realnym problemem. Jednakże gdy środowiska mężczyzn próbują walczyć z tym problemem atakując środowiska feministyczne, jest to sporym nadużyciem. Należy wspierać feminizm, który dąży do zmniejszenia wpływów patriarchatu w kulturze. W społeczeństwie egalitarnym przemoc zarówno wobec kobiet jak i mężczyzn nie będzie już bagatelizowana. Amen.
8 komentarze:

Badania przemocy w związkach opierają się o ankiety, a sporo jest dowodów na to, że mężczyźni częściej niż kobiety ukrywają akty przemocy lub nie uważają tego co robią za przemoc. M .in. stąd nieścisłości metodologiczne. W niektórych badaniach ta niezgodność była rzędu bodajże 40%, co może znacząco fałszować wyniki na korzyść przemocy ze strony mężczyzn.


>inhibitorem
Nie wiem, czy to jest właściwe słowo.

Małżeństwa same w sobie są tworem bezsensownym. Przede wszystkim sankcjonują monogamię, która jest tylko sztucznym tworem kulturowym i trwanie w niej na siłę może prowadzić do frustracji. Nie twierdzę, że każdy musi być poligamistą, ale "skoki w bok" i rozwody są czymś na tyle powszechnym, iż pozwalają sądzić, że wiele osób do tego dziwnego, prawno-obyczajowego schematu po prostu nie pasuje. Zazwyczaj decyzje o ślubie podejmowane są pochopnie, pod wpływem zauroczenia, presji rodziny, otoczenia, konformizmu, ale po latach czar pryska i rodzi się nienawiść, przemoc, poczucie bezsilności i braku wolności. Sprytnie to sobie państwo z kościołem zaplanowali, rzucimy związkom jakiś ochłap przywilejów w zamian za zrzeczenie się przez parę wolności i urzędowe przyklepanie tego, że ze sobą sypiają.
Jeszcze raz podkreślam, że nie podważam możliwości istnienia związków od pierwszego wejrzenia do grobowej deski i bez udziału osób trzecich. Uważam jedynie, że mieszanie do relacji uczuciowej lub seksualnej państwa (że o kościele nie wspomnę) jest po prostu zamachem na własną wolność i zwyczajną krótkowzrocznością. Zemścić się to może w momencie, gdy będziemy chcieli się po prostu rozejść, a tu nie wystarczy już nasza wola. Pojawia się sąd, wyciąganie brudów, wzajemne oskarżanie itd. Z jednej strony współczuję tym ludziom, ale z drugiej wiem przecież, że w to bagno wpakowali się sami, na własne życzenie. Osobiście nie znam ŻADNEGO szczęśliwego małżeństwa, choć pewnie gdzieś tam takie istnieją, przede wszystkim bezdzietne.


najbardziej bawią mnie polskie tradycje ślubne. rok temu w rodzinie był przykład pary, która siedem(!) lat mieszkała ze sobą bez ślubu, aż w końcu jego matka (radiomaryjna) urobiła ich tak, że wzięli ślub w kościółku ze wszystkimi szykanami.
pchanie klechom w kałdun kasy jest okropne, ale wesela są ogólnie spoko. ja osobiście nie lubię, bo nie odpowiada mi taka forma imprezy, ale jednocześnie wiem, że jest to dobre dla gospodarki, konsumpcja, mnóstwo ludzi ma przy tym zajęcie itd. powinno się urządzać również przyjęcia rozwodowe (ale tu już każda ze stron własne).


Ta, "Wesele" Samorzowskiego xD...


Odpowiedź jednego z kapitanów Star Trek na zarzuty o inicjowanie przemocy przez kobiety:

Patrick Stewart Gives Passionate Response to Question... 5:40

W ogóle przyglądałem się z grubsza, jak wyglądają pytania w ankietach o przemoc. Zawierają np. pytania o uczucia, o zazdrość, o ty, czy druga strona nas rozumie itp. To duże pole do naciągania danych o przemocy w związkach.

Dziś taką anegdotyczną historię usłyszałem, o pijanym mężczyźnie, który wyrzucił żonę przez okno z pierwszego piętra, na szczęście przeżyła. Takie coś w drugą stronę praktycznie jest niemożliwe z racji różnicy w wielkości, kobieta po prostu nie udźwignie mężczyzny.


Jak na zamówienie - uzupełnienie tematu :-) http://antyseksistowsko.wordpress.com/2014/03/30/mit-nt-przemocy-kobiet-wobec-mezczyzn/#more-215


Dzięki Karolina!

Bez dwóch zdań, gdy rozważamy przemoc jako zjawisko w całości, mężczyźni królują. Wiem, że często obrońcy praw mężczyzn powołują się na statystyki dotyczące przemocy w związkach, gdzie te liczby są bardziej wyrównane, próbując stwarzać mylne wrażenie, że tak wygląda zjawisko w większej skali. Takie same próby są podejmowane w przypadku pedofilii. Prawda jest jednak taka, że za najbrutalniejszą przemoc odpowiada głównie pewien odsetek mężczyzn.


Trochę innych statystyk:

Klik

Wg raportu BJS, w USA w 2013 około 85% ofiar przemocy domowej to kobiety, 15% mężczyźni.


Prześlij komentarz


Ostatnie komentarze

Popularne posty