Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Przemoc wobec kobiet w Unii Europejskiej

Agencja Praw Podstawowych Unii Europejskiej opublikowała dwustu stronicowy raport dotyczący przemocy wobec kobiet w krajach UE. Jej źródłem są mężczyźni.



Ankiety przeprowadzono wśród losowej grupy 42 tysięcy kobiet, dobranej ze wszystkich państw Unii Europejskiej. Cały raport w języku angielskim można pobrać stąd:


Skrócona wersja w języku polskim:
pozwolę sobie zacytować treść:

  • 33% kobiet doświadczyło przemocy fizycznej lub seksualnej po ukończeniu 15. roku życia (to około 62 milionów na terenie całej UE)
  • 22% kobiet doświadczyło przemocy fizycznej lub seksualnej ze strony partnera
  • 5% badanych kobiet zostało zgwałconych
  • 43% kobiet doświadczyło jakiejś formy przemocy psychicznej ze strony partnera, np. publicznego poniżania, zakazu opuszczania lub zamknięcia w domu, zmuszania do oglądania pornografii, gróźb stosowania przemocy etc.
  • 33% kobiet doświadczyło przemocy fizycznej lub seksualnej w dzieciństwie, ze strony osoby dorosłej. 12% kobiet doświadczyło w dzieciństwie przemocy seksualnej (połowa z nich ze strony nieznajomych). 
  • 18% kobiet padło ofiarą stalkingu po 15. roku życia. Jedną piątą z nich nękano przez okres dłuższy niż dwa lata.
  • 11% kobiet zetknęło się z niedwuznacznymi propozycjami za pośrednictwem portali internetowych lub poczty elektronicznej oraz SMS.
  • 20% kobiet w wieku od 18 do 29 lat padło ofiarą aktów napastowania seksualnego za pomocą nowych technologii (cyberharassment).
  • 55% kobiet doświadczyło którejś z form molestowania seksualnego. W przypadku jednej trzeciej z nich sprawcą był przełożony, kolega lub klient.
  • 67% kobiet nie zgłosiło najpoważniejszych przypadków przemocy ze strony partnera policji i żadnej innej organizacji.
47 komentarze:

Wybić tych menszczyzn i będzie spokój.


Przerażające dane, aczkolwiek jedna zupełnie nie pasuje mi do reszty:
>11% kobiet zetknęło się z niedwuznacznymi propozycjami za pośrednictwem portali internetowych lub poczty elektronicznej oraz SMS.

Po pierwsze wydaje mi się znacznie zaniżona, a po drugie nie bardzo rozumiem czemu zaliczona jest do przemocy. Ja wiem, że nasza kultura wmawia kobietom urojone zawstydzenie w takiej sytuacji, aczkolwiek bezpośredniość i brak dwuznaczności wydaje mi się być czymś zbawiennym, jeśli chodzi o poprawę relacji damsko-męskich w cywilizowanym i postępowym społeczeństwie. Problem zaczyna się oczywiście, gdy delikwent nie rozumie słowa nie, ale w takiej sytuacji mamy przynajmniej czarno na białym, z kim mamy do czynienia. Trudno się dziwić problemowi date rape i pokrewnym, gdy ludzie nauczeni są, iż seks zalicza się do tematów tabu, o których się nie rozmawia, tylko się go uprawia. Jeśli dwie strony nie potrafią się porozumieć odnośnie swoich oczekiwań, to w przypadku napastliwego mężczyzny i mało asertywnej kobiety może dojść do gwałtu, którego przyczyn żadna ze stron nie zrozumie. Dlatego jestem całkowicie za otwartością i przedstawieniem swoich celów już przy pierwszym spotkaniu, uniknie się wtedy wielu niepotrzebnych i przykrych sytuacji. Podobnie ja już pierwszego dnia przedstawiłem swojej dziewczynie co myślę o posiadaniu dzieci, małżeństwie i wspólnym mieszkaniu, przez co żadne z nas nie może mieć do drugiego pretensji, że nie wiedziało "w co się pakuje". Stąd nasz 5-letni wolny i szczęśliwy związek pokrewnych charakterów, a nie typowa, polacka, pijacka i patologiczna rodzinka ze stadem brudnych bachorów, przemocą i hektolitrami alkoholu. Tak więc polecam więcej szczerości, szczególnie bezmyślnym i prymitywnym "zaliczaczom", który dla podniesienia swojego ego są gotowi zwodzić i oszukiwać dziewczynę, by ją potem notorycznie zdradzać i porzucić z jej sztucznie rozbudzonymi marzeniami.


Caban, a myślisz, że jak to wygląda? Że mężczyzna mówi:

- Cześć, słuchaj, dla mnie seks jest bardzo ważny. Nie interesują mnie związki monogamiczne. Jeśli szukasz stałej relacji, to nie u mnie. Chciałbym uprawiać z Tobą seks bez zbędnych konwenansów. Jeśli Tobie to nie pasuje, to ja to szanuję i przepraszam za zajmowanie czasu.

czy może raczej:

- Fajne masz cycki i niezła jesteś dupa z twarzy! Wyruchałbym cię w każdą dziurę... itp. itd

albo jakoś mniej jednoznacznie i bardziej wulgarnie.


To, o czym Ty mówisz Caban, o przedstawieniu już na początku budowania znajomości swoich oczekiwań i potrzeb związanych z małżeństwem, mieszkaniem, dziećmi itp., to powinien być jakiś obowiązek czy coś. Żadnych zbędnych gier.


Z doświadczenia wiem, że zazwyczaj jest to jakaś długa i "romantyczna" copy wklejka wysyłana do setek dziewczyn jednocześnie z nadzieją na zaruchanie. A to o czym mówisz, to po prostu internetowy folklor, tak jak filmiki z tańczącym papieżem masakrujące psychikę katolików i wszechobecne reklamy środków na wydłużenie penisa. Do przemocy bym tego nie zaliczył. Nikt nie musi oglądać, nikt nie musi czytać, jest opcja ignoruj. :P Wciąż uważam, iż lepsze jest być prymitywem i się z tym nie kryć, ściągając na siebie natychmiastowego bana od dziewczyny, niż być tym prymitywem i wspaniale się maskować, nieraz z pomocą gotowych tekstów, a swój prymitywizm okazać na dużo późniejszym etapie związku. Zauważ też, że gdyby to dziewczyna, nawet w wulgarny sposób, wprost okazała, że jakiś facet ją podnieca fizycznie, to ten nie tylko nie byłby urażony, ale jeszcze by się cieszył. To pewnie też kwestia czysto kulturowa. Swoją drogą https://www.youtube.com/watch?v=vKBboDkeMqo 0.32-2.34, zobacz jak różne reakcje mają wmówione kobiety i mężczyźni odnośnie zaczepek seksualnych, daje do myślenia. Zresztą czemu z góry zakładamy, że wulgarny tekst, o jakim mówisz, dziewczynie się nie spodoba? Czy kobieta nie ma prawa być prymitywna i szukać równie prymitywnego samca, z którym będzie się wymieniać takimi właśnie tekstami o dupie i cyckach? Tak więc szczerość, przede wszystkim szczerość.

Przypomina mi trochę dwie reklamy Vifona:
www.youtube.com/watch?v=nDmn3djsNH8
www.youtube.com/watch?v=AXzKdgfuIeE

Szkoda tylko, że obok nich pojawiła się też trzecia niezwykle chujowa http://www.youtube.com/watch?v=nqyRYDbVPDE


Wydaje się, że tego typu działania można podciągnąć pod przemoc właśnie też w kontekście kultury w obecnej formie.

Oczywiście nie sposób zaprzeczyć, że istnieją kobiety, które cieszyłyby się słysząc podobnej treści tekst, nawet od nieznajomego. W podobny sposób jednak argumentują niektóre samce twierdząc, że kobiety lubią "być brane ostro" czy nawet gwałcone, choć oczywiście działanie jest znacznie większego kalibru (patrz BDSM). Tak samo argumentują "znawcy" PUA (od podrywu), którzy twierdzą, że kobieta lubi być zdobywana, co w rzeczywistości przedkłada się na stalking i napastowanie. Nie można jednak zaprzeczyć, że niektóre kobiety rzeczywiście lubią wytrwałych mężczyzn, którzy się im naprzykrzają - ale nie wszystkie. Problem w tym, gdzie powinna być jakaś granica (i czy w ogóle powinna być), która oddzielała by naprzykrzanie się od wytrwałości i która byłaby generalna dla populacji?

P.S. Zerknij Caban na komentarze: http://demoniczne-samce.blogspot.com/2014/01/pec-kulturowa-czyli-demony-dzender.html


Jestem przeciwny mieszaniu treści i formy komunikacji z fizycznym naruszaniem cielesności. Wolność słowa powinna być ograniczona jedynie w przypadku składania gróźb lub fałszu, cała reszta jest kwestią woli odczytującego komunikat. Stalking, czy napastowanie występuje dopiero w przypadku, gdy wiadomości wysyłane są w masowych ilościach, pomimo wyraźnego oświadczenia, iż nie chce się ich otrzymywać, a nie przy pierwszym kontakcie. Gdybyśmy przyjęli kwestię uznaniową, co jest obraźliwe, a co nie, to niepotrzebnie stwarzamy pole do manewru dla całej maści innych obrażalskich pokroju Kaczyńskiego, którzy będą notorycznie obrażać się, że ludzie nie zachowują się tak, jak im zagra. Mam nadzieję, że rozumiesz co mam na myśli, nie podważam możliwości słownego molestowania i uważam za skandal, że przepisy o stalkingu są w Polsce martwe, ale wykluczam możliwość jego wystąpienia przy pierwszej wiadomości, bo to, że w Internecie nieraz natkniemy się na urażające nas treści jest czymś oczywistym, ale to od nas zależy, jak długo będziemy na nie patrzeć i tylko czyjaś umyślna złośliwość i spam może nosić znamiona przestępstwa, a nie sam fakt bycia przez kogoś jednostką prymitywną.


Możliwe, że podobnie co Ty rozumuje część kobiet. Zauważyłeś na początku, że wartość 11% kobiet, które doświadczyły tego, jest niedoszacowana. Jeśli masz rację, możliwe, że część kobiet rzeczywiście nie uznaje takich treści za obraźliwe, czy za formę przemocy i nie zgłosiły tego w ankiecie. Powstrzymam się jednak od osądzania, czy to przemoc czy nie - nie doświadczyłem czegoś takiego osobiści i mogę się tylko domyślać, jak się takie kobiety czują, szczególnie w całym kontekście kultury.


Jeśli chodzi o stalking i napastowanie to mówią o tym 2 inne linijki, które przytoczyłeś z omawianej analizy:
>18% kobiet padło ofiarą stalkingu po 15. roku życia. Jedną piątą z nich nękano przez okres dłuższy niż dwa lata.
>20% kobiet w wieku od 18 do 29 lat padło ofiarą aktów napastowania seksualnego za pomocą nowych technologii (cyberharassment).

W kontekście tych danych, które akurat mówią o faktycznym problemie, 11% otrzymujących niedwuznaczne propozycje wygląda podejrzanie nisko, nawet w pełnym zakresie wiekowym kobiet w badanej populacji. Na logikę to większa ilość dziewczyn powinna otrzymywać niedwuznaczne propozycje, niż tych, które czują się z tego powodu napastowane, czy stalkowane. Zakładając całkowicie fikcyjne konta kobiece na dowolnym portalu pokroju Fotki, czy Mixera, dość szybko zaleje nas seks-spam, toteż ten 11% jawi mi się raczej jako nieotrzymujący, niż otrzymujący, niechciane wiadomości. Wiem, że może zbytnio upraszczam, ale po prostu jakoś "jaskrawie" mi ten zestaw wyglądał.


Trochę poza tematem, ale spójrzcie na to: http://www.filmweb.pl/film/%C5%81atwa+dziewczyna-2010-519774/discussion/Oczywi%C5%9Bcie,2387061#post_11755302


Polska ciemnota wciąż tak bardzo irracjonalna... Nawet mnie to śmieszy, jak takie kurwin-zjebki wykonują karkołomne, pseudologiczne akrobacje dla udowodnienia swojej tezy o jakiejś ponadprzeciętnej zbrodni drzemiącej w wyzwoleniu seksualnym, oczywiście kobiecym. I jeszcze ta żałosna demagogia o kluczach, czy innych gównach, chyba wyznawcy tych idei istotnie wkładali przyrodzenie tylko w jakieś dziurki od kluczy i strasznie krwawią przez to z dupy, nawet nacieranie cebulą już nie pomaga.

Ostatnio szczególny zaciesz miałem po ujrzeniu takiego oto ekskrementu:
http://ksiazki.onet.pl/forum/masa-o-kobietach-polskiej-mafii-mafijny-poczet-kob,0,1108034,128138549,czytaj.html
>morderstwa, kradzieże, gwałty - kwestia męskich zasad i honoru
>sprzedawanie swojego ciała - najgorsza zbrodnia, upadek i podłość!!!11

Na deser jeszcze to:
http://www.cda.pl/video/1132195b/Kobiety-w-armii-18_
Nie znam francuskiego, ale wnioskując z nielicznych, wyważonych komentarzy można założyć, że podstawione tłumaczenie to całkowicie zmyślone brednie.

A jakby komuś było mało, to jeszcze epickie pierdolenie skorwinsyna https://www.youtube.com/watch?v=HyMNrXZlcco, albo dyskusja pod wpisem niejakiego "Antonii LunCzułaJ" pod filmem https://www.youtube.com/watch?v=NKrCCiEaZ4A.


http://wiadomosci.onet.pl/forum/krosno-nastolatka-zaatakowana-nozem-w-szkole,0,1111085,128520033,czytaj.html

Wszystkie komentarze to tradycyjna polska cebula szukająca winnych wszędzie, tylko nie w napastniku (dziewczyna, że się z takim "puszczała", bezstresowe wychowanie, rodzice, nauczyciele, politycy, jany pawły drugie), ale ta dyskusja dobitnie pokazuje, że polactwo to nie jest naród przystosowany do cywilizacji, demokracji i państw typu welfare state. W Polsce niczym w Afryce, prymat wiedzie siła pięści i ten ma rację, kto wychował się w większej patologii i wpierdalał najwięcej kartofli. Co tam, że wielokrotnie spadł od lat 90tych odsetek morderstw i ciężkich przestępstw popełnianych przez młodzież, co tam, że podobni bandyci wyrastają z melin, gdzie od kołyski rzucano nimi o ściany. Winne zawsze musi być lewactwo i bezstresowe wychowanie, choć w Polandii nikt go nigdy nie widział, a rozwiązaniem wszelkich konfliktów - wpierdol. Cóż, czasem się zastanawiam, czy oni właściwie potępiają tego psychola, czy może właściwie go pochwalają, bo przecież kosa w brzuch to po prostu część polskiego folkloru niszczonego przez cywilizację śmierci, UE i tych wstrętnych lewaków?


To jak już licytujemy się głupotą, to dorzucę swoje znalezisko (w skrócie: szacunek do kobiety w świetle prawa naturalnego i religijnej mądrości):

https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/t1.0-9/q77/s720x720/1977361_633449350023620_1755751197_n.jpg

http://profesor3.w.interia.pl/seks/sexpch_05.htm


Mi takie linki tylko niepotrzebnie podnoszą ciśnienie :/ Ale uważam, że najśmieszniejsze są książki o seksie pisane przez księży. To tak, jakbym ja zabrała się za pisanie o fizyce. :D
A w ogóle tak ostatnio sobie myślałam - dlaczego przypadkowy seks ma niby odbierać godność i szacunek do siebie? Dla mnie ludzie bez godności to ci, którzy boją się spełniać swoje marzenia, bo "co ludzie powiedzą".


Księża uwielbiają gadać i pisać o seksie, oczywiście ci, którzy go nie uprawiają. To przez wyparcie.

https://scontent-a-lhr.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/t1.0-9/544611_714696478562384_1131582648_n.jpg

Chrześcijaństwo tak wypaczyło seksualność, potem islam jeszcze dodatkowo przypieczętował sprawę. Dzięki temu można kontrolować kobietę i mieć pewność co do dziedziczenia biologicznego.

Pamiętam, jak kiedyś wypowiadał się jakiś zakonnik w codziennym tabloidzie, tak ze szczegółami: że seks oralny jest spoko, jeśli nie doprowadza do orgazmu, że analny to już be, że pocałunki są w porządku, jeśli są z miłości, nie z pożądania.


@Pola Diamond
>dlaczego przypadkowy seks ma niby odbierać godność i szacunek do siebie?

Cały ten mit o konieczności "szanowania" i "nie puszczania" się kobiet wyrósł zapewne na gruncie męskich kompleksów, podsycany oczywiście kwitnącą ciemnotą religijną i patriarchatem. Być może mężczyźni mają problemy ze swoją nieposkromioną "łatwością" skutkującą w pewnych warunkach nawet kopulacją z trzodą chlewną, że o masie zboczeń, fetyszy i innych dziwactw nie wspomnę. Jak każdy prawdziwy samiec nie mogli oni przyznać, że mają jakiś problem ze swoją seksualnością, toteż winę za niemożność opanowania popędu zrzucili na kobiety. Te same kobiety, na które "polują" i "zaliczają", jakby to były dla nich jakieś zawody i swoisty element wojny z kobietami, gdzie zaciągnięcie do łóżka oznacza przegranie tejże. A przegrana skutkować ma urojoną dominacją samca i ruganiem werbalnym pokonanych. Co ciekawe najgłośniej rugają ci, co wcale w tej ubzduranej wojnie nie "wygrali", właśnie dlatego najczęściej o "dziwkach i sprzedajnych szmatach" usłyszeć możemy od pryszczatych, 15 letnich kurwinistów, którzy co najwyżej dostali kosza, o ile w ogóle odważyli się do jakiejkolwiek kobiety zagadać. Taka wisienka na potwierdzenie rzuconej tu przeze mnie tezy: http://i62.tinypic.com/1055w5t.png :P

Podsumowując, zaprogramowana kulturowo nienawiść do kobiet realizujących własną seksualność na sposób, jaki same uznają za słuszny, wynika wprost z męskich kompleksów i strachu - strachu przed byciem porównywanym do innych, strachu o ojcostwo, strachu przed utratą przywilejów i kontroli nad dotychczas podległymi kobietami. Niestety, jako że pranie mózgu odbywa się praktycznie od kołyski, wiele kobiet także uległo temu stereotypowi i wypaczonej metodzie oceny otoczenia, podobnie zresztą jak dały sobie wmówić, iż muszą zakrywać piersi, niczym muzułmanki twarze.

Dlatego właśnie duże nadzieje pokładam w nowym pokoleniu wychowanym na powszechnej pornografii, mocnych reality show i bogatych, wyzwolonych, młodych gwiazdach muzyki,czy filmu, które nie przejmują się moralnością wykreowaną przez zastępy zawistnej, biednej hołoty, pokazując, iż można żyć zupełnie inaczej - będąc wolnym i czerpiąc z tego radość. Jasne, że nie rozwiąże to problemu z mężczyznami jako takimi, bo oni są już systemowo uszkodzeni i niezdolni do normalnego funkcjonowania w cywilizowanym społeczeństwie, aczkolwiek pozwoli kobietom na odważne czerpanie pełnymi garściami z wolności, jaką prawnie już uzyskały, bez oglądania się na poszczekiwania zacofanych ludzi z otoczenia. Powinny też one znacznie śmielej wykorzystywać patriarchat do wyciskania z głupich mężczyzn ostatnich groszy i kropli potu, istnieje przecież nadzieja, że tym samym przyczynią się do zakwestionowania patriarchatu jako takiego, jako systemu społecznego szkodliwego także dla nich. Nowe społeczeństwo przyszłości miałoby wtedy szansę na zbudowanie rzeczywistego egalitaryzmu opartego na filozofii równouprawnienia i promiskuityzmu, wyzbywając się zarazem takich konstruktów jak zazdrość, zdrada, gwałt (gdyby seks przestał być narzędziem poniżenia, to i gwałt straciłby cały swój imperatyw), a może nawet i przemoc, strach, czy wojna.

Na koniec pewien obrazek, niemal tak stary, jak Internet, odkopałem niedawno w swoich archiwach: http://i59.tinypic.com/2zqen29.jpg


Powinny też one znacznie śmielej wykorzystywać patriarchat do wyciskania z głupich mężczyzn ostatnich groszy i kropli potu, istnieje przecież nadzieja, że tym samym przyczynią się do zakwestionowania patriarchatu jako takiego, jako systemu społecznego szkodliwego także dla nich. - mężczyxni Caban nigdy na to nie wpadną, wierz mi. Sa zbyt głupi. :P


@Nihil
W sumie tak, percepcja rzeczywistości w wykonaniu mężczyzn, jak sama wiesz, często charakteryzuje się dziwnym zakrzywieniem. :D
Ciekawe byłoby jeszcze spojrzenie na omawiany temat przez pryzmat statystyk jakie ostatnio przytaczałaś u siebie* w odniesieniu do postrzegania dominacji kobiet w dyskusji, czy też samej ich obecności w grupie. ;) Zapewne ocena kobiet w wykonaniu mężczyzn zawsze jest paranoiczna i oszołomska, niezależnie czy bierzemy pod uwagę seksualność, czy sam fakt ich istnienia.


*
http://weirdward.files.wordpress.com/2012/12/001.jpg
+
True gender equality is actually perceived as inequality. A group that is made up of 50% women is perceived as being mostly women. A situation that is perfectly equal between men and women is perceived as being biased in favor of women.
And if you don’t believe me, you’ve never been a married woman who kept her family name. I have had students hold that up as proof of my “sexism.”
My own brother told me that he could never marry a woman who kept her name because “everyone would know who ruled that relationship.” Perfect equality – my husband keeps his name and I keep mine – is held as a statement of superiority on my part.


Przyznam się niechętnie, ale mam też dobry, anegdotyczny przykład "lekkiego" zakrzywienia tej percepcji u mężczyzn, z własnego życia.

Robiłem kiedyś test inteligencji jakimś programem z gazety. Część myślenia abstrakcyjnego (czy jakoś tak), wymagała podania rozwiązań hipotetycznych, zwykle wyjętych z tyłka sytuacji i porównania swoich odpowiedzi z odpowiedziami z programu. Oceny nie dokonywał program, należało wg instrukcji wystawić sobie 1 punkt za odpowiedź zgodną i pół punktu za odpowiedź częściowo zgodną. Pamiętam, że waliłem wszędzie co najmniej to pół punktu, jakoś sobie tłumacząc, że moja odpowiedź nijak ma się do odpowiedzi z programu. Nie dziwne więc, że wyszło mi, że mam ponadprzeciętną inteligencję w tym teście. Wtedy mnie to nie dziwiło.

Nihil też robiła ten test i wszędzie, gdzie tylko w swoich odpowiedziach miała jakiś wyraz, który nie zgadzał się wyrazem z odpowiedzi z programu, dawała sobie zero. Założę się, że gdyby stosowała moje standardy samooceny, to by jej skali brakło ;D


Żeby tylko o inteligencje chodziło... Ponoć nawet w anonimowych badaniach dodają sobie centymetrów tu i ówdzie. :P

A tak w ogóle niedawno trafiłem na obalenie kolejnego absurdalnego mitu dotyczącego różnic płciowych w obszarze seksualności. http://www.care2.com/greenliving/sexy-thoughts.html Mężczyźni nie myślą o seksie aż tak często, jak zwykło się wszystkim wmawiać, a wśród kobiet wynik był raptem 2 razy niższy, co w naszej kulturze jest dość logiczne, choćby z powodu reklam bazującym głównie na męskim popędzie. W neutralnych warunkach może nawet nie byłoby różnicy.


Rzeczywiście przypomina mi się, że czytałem gdzieś na temat problemu oszacowania długości męskich członków, bo różnice między bezpośrednimi pomiarami są duże niż w przypadku ankiet.


http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/685491,men-promuje-mizoginiczny-elementarz-dla-pierwszakow.html

'Maria Lorek w swoim podręczniku przedstawia jedynie postaci kobiet reprezentujące zawody: nauczycielki i woźnej. To kontrastuje z męskimi bohaterami, którzy egzemplifikują takie role społeczne, jak: pszczelarz, komik cyrkowy, kosmonauta, poeta, aktor, trębacz, góral, husarz, kosynier i powstaniec. W podręczniku nie ma mowy o: naukowcach, pisarzach (pisarkach), inżynierach lub wynalazcach. Kobieta ma uczyć i pilnować, zaś facet musi przede wszystkim umieć się bić i spełniać role ludyczne. Podręczniki Lorek raczej kodują schematy konstruowania rzeczywistości społecznej, które dominują w mentalności kibola, aniżeli w sposobach myślenia intelektualistów."

no comment


http://takajestprawda.wordpress.com/2013/12/23/dyskryminacja-mezczyzn-nikomu-nie-przeszkadza

I mój koment:
"Klasyczne niezrozumienie idei feminizmu. To tak jakbyś uderzył kobietę w twarz, a potem twierdził, że przecież jest uprawnienie, więc wolno – nie, nie wolno bić ani mężczyzn, ani kobiet. Tak samo idiotycznym jest zmuszanie do walki kogoś, kto nie chce, niezależnie od płci. Posłużmy się przykładem na czasie – załóżmy, że Rosja chce anektować Polskę. Z jakiej racji miałbym być zmuszany do obrony tego katolickiego ciemnogrodu, skoro jako feminista wolałbym już Rosję, gdzie ustawa antyaborcyjna jest znacznie bardziej liberalna? Skoro wszyscy płacimy podatki na zawodową armię i ta nie może sobie poradzić z ewentualnym najeźdźcą – ogłośmy kapitulację i tyle, po cholerę umierać za jakieś urojone antywartości pokroju narodowości, patriotyzmu itp.? Kogo normalnego, bez wypranego mózgu, obchodzi, jak będą przebiegać granice państw? Niech jedno anektuje wszystkie i będzie spokój, nie będzie się już o co bić, bo wszyscy będziemy jedną ludzkością.

Zauważ też, że to mężczyźni wywołują wojny, z jakiej więc racji kobiety miałyby brać odpowiedzialność za ich durne zabawy? Najlepiej, niech się biją sami przywódcy państw na jakimś ringu, czy klatce, a telewizje niech to transmitują na cały świat i trzepią hajs z reklam."

Nie wiem czy się pojawi, gdyż oczekuje na moderację. ;)


Z cyklu krwawiące męskie odbyty: http://i59.tinypic.com/29avb0i.png Niniejszy ból dupy swoje wyrafinowanie zawdzięcza nie tylko wyjątkowej przewlekłości, ale także mnożnikowi x26, który nadaje mu charakter grupowy i kolektywny. Nie ma to jak skowyt agonii wymierającego, samczego gatunku. xD


Caban, jak to się stało, że Ty jeszcze żyjesz w tym kraju i żaden prawak nie zrobił na Ciebie zamachu? :D


Pewnie wielu by chciało, ale przeszkadza im w tym obowiązek szkolny. ;____;


Aż mi ich żal, tak się rzucają.

"Tak szczerze, nie znam żadnej kobiety, która jest za ruchem prawicowym!"

gościu sam podaje dowód, przeczący jego tezie. Widocznie kobiety są zbyt inteligentne, żeby wierzyć pozorantom pokroju Korwina. No i ten test inteligencji poprzez umiejętność wymiany oleju :D majstersztyk.


Nom, też mnie to rozwaliło - prawicowość, jako wyznacznik znania się na polityce. :D >Kurwin logic detected< Jednym słowem kobieta, by zyskać w oczach mężczyzn, musi dyskryminować samą siebie, postulować odebranie jej praw wyborczych oraz zagonić się do kuchni i rodzić dzieci. Zresztą w mniemaniu prawaka to nie jest nawet pozorny błąd wynikający ze skrupulatnej analizy ich poglądów i doszukiwania się paradoksów - dla nich to po prostu prawda objawiona przez Jezusa Korwin-Mikke. Nawet w filmie, pod którym padł omawiany paszkwil, stwierdził on przecież, że kobieta jest dobrym kierowcą, jeśli krytykuje innych kierowców słowami "ty głupia babo", nie wiedząc oczywiście, kto rzeczywiście prowadzi. Mężczyzna to dość prosta istota, pewnie próbuje sobie podporządkować kobiety metodami, jakie działają na niego samego. To takie nieudolne próby wejścia na ambicję i podporządkowania sobie kogoś kusząc go samym uznaniem ze swojej strony. Z boku wygląda to dość śmiesznie, jak mendzenie 5 letnich bachorów w piaskownicy, ale weźmy pod uwagę, że na samców istotnie takie sztuczki słowne działają. W imię urojonego patriotyzmu, narodowości, boga i honoru gotowi są iść na front w roli mięsa armatniego, mordując przy okazji takich samych idiotów po drugiej stronie, czyż to nie najlepszy dowód na ich "łatwość" nie tylko seksualną, ale po prostu w każdej dziedzinie? Sprowokowanie mężczyzny do nawet najbardziej popierdolonych zachowań odbywa się bez większego problemu i to zerowym kosztem, wystarczy sprytne wykorzystanie ich chorobliwej i autodestrukcyjnej chęci rywalizacji.
Oczami wyobraźni widzę już świat za 100 lat, gdy kobiety będą wyprowadzać samców na smyczy (z elektrycznym pastuchem przymocowanym do jaj) jak psy, a ci ograniczą swoją nędzną egzystencję do obsikiwania murków i obszczekiwania się na spacerach z innymi męskimi kundlami. Zarazem powstaną też etaty dla hycli wyłapujących bezpańskich facetów, schroniska dla nich, organizacje ochrony praw menszczyzn (;___;), a w Chinach, gdzie już obecnie mamy do czynienia z plagą nadpopulacji XY, dochodzić będzie do ich brutalnej eksterminacji na ulicach i przerabiania na pokarm, wzbudzając lament i skowyt działaczy towarzystw przyjaciół samców z zachodu.


Polecam poczytać ten temat: http://f.kafeteria.pl/index.php/temat.php?id_p=5875639
Tak jak kiedyś pisałam. Nie mam nic do osób posiadające dzieci, czy chcące mieć dzieci. Ale ten temat świadczy o tym, że kobiety mają wypaczone mózgi. Tak jakby one już jako podmioty (po narodzinach dziecka) nie istniały, ale stawały się wyłącznie matkami, na każde zawołanie dziecka. Kobiety piszące na tym forum uważają, że jeśli zostawi się dziecko samo w szpitalu, to jest się wyrodną matką. Społeczeństwo robi niezłe pranie mózgu kobietom, robiąc z nich WYŁĄCZNIE matki i CAŁKOWICIE zrzucając na nich obowiązek opieki nad dzieckiem. Niedobrze się człowiekowi robi.


http://f.kafeteria.pl/index.php/temat.php?id_p=5874488


Współczuję kobietom, a dwa razy współczuję kobietom, które się decydują na macierzyństwo.


"A gdzie mają Cię położyć spać, jak miejsc nie ma? Salę mają na c***o wybudować, bo królewna nie ma gdzie spać?
Dziecko chore, a ta o swojej wygodzie myśli. Weź się rozpędź i wyskocz z okna."

"a swojego 2 latka nawet na chwile nie zostawialam samego. nawet do lazienki chodzil ze mna."

"Bo dla takich ludzi dzieci nie sa najwazniejsze, tylko sa bo sa po co gwiazda ma siedziec w szpitalu z dzieckiem ktore jej potrzebuje jak moze wyspac sie w lozeczku swoim bo co innego moze robic ? Gotowac obiad czy pranie robic ? :/ bez serca sa niektore matki ja mojj coreczki nigdy bym nie zostawila predzej serce by mi peklo a glowa pelna mysli czy placze czy spi a moze kluja ja teraz , nie wyobrazam sobie tego !! Do konca zycia bym sobie nie wybaczyla poruszyla bym niebo i ziemie a z dzieckiem bym zostala chodzbym miala stac czy spac nawet pod tym lozeczkiem !!! To tak jakbys ty potrzebowala pomocy a matka by poszla spac bo jest zmeczona napewno miala bys pretensje do niej jesli masz dziecko to powinno byc ono dla ciebie CALYM SWIATEM TAK JAK DLA MNIE JEST MOJA CORECZKA !!"

"

gość
wszystko pięknie ładnie, ale tak z drugiej strony- poród dla kobiety to masakra na ciele i umyśle, skąd do diaska takie przekonanie że matka musi odrazu zająć się dzieckiem, skoro nie moze nawet się wysikać bo jest na dole poorana i jest najzwyczajniej w świecie padnieta? "

Wniosek? Matki sa pierdolnięte.

"

gość
Hahaha "zanim mateczka się wyśpi" no nie mogę smiech.gif Dziewczyno, sen to jedna z podstawowych potrzeb człowieka, to nie jest jakieś mega wymaganie! Sen, jedzenie, picie to NORMA. Twoim zdaniem matka najlepiej jakby nie spała cały tydzień, bo dziecko ma chore, nienormalna jesteś? Przecież załamanie nerwowe po takim tygodniu gotowe, nikt nie jest robotem, człowiek POTRZEBUJE SNU, a kobieta też jest człowiekiem. "

"

gość
2 miesieczne dziecko ???? wyrodna to za malopowiedziane....... "

"nie masz innego dziecka to co to za strasznie pilne obowiazki w domu? zetrzec kurze czy mezowi dac? pielegniarka nie ma obowiazku zajmowac sie w nocy dzieckiem, tzn nosic czy uspokoic czy przewinac. jestes okropna!!!"

"Ja z moim maluchem (wtedy 6 miesiecy) bylam 2 miesiace w szpitalu i 2 miesiące spałam na podłodze na kocu.. przy łózeczku .. na sali 6 innych mam i 6 innych dzieci .. wszystkie spały tak samo no chyba że któras sobie materac przyniosła to jedynie tak ... łazienka była 1 na cały oddział . mój synek lezał z zapaleniem płuc. (jest niepełnosprawny brak odpornosci, wada wrodzona mózgu) przez ten pobyt złapał on innych dzieci 2 razy rotawirusa zapalenie oskrzeli i ostrze przeziębienie ;//na koniec dostałam rachunek 267zł ;/ chyba ich po** nie zapłaciłam go . . jestem z Krakowa"

"ojejku biedna mateczka!!! a jak dziecko kupe zrobi po twoim wyjsciu to nie jest biedne, jak 12 godz bedzie tak lezalo,zanim sie mateczka w lozeczku wyspi i zalatwi swoje pilne sprawy!!!!!!!!!!"

"(...)NIE ZOSTAWIŁABYM DZIECKA SAMEGO W SZPITALU..
masz chyba męża , koleżanki, rodzinę..można się zmieniać......
nie przesadzaj panno wygodnicka...w czasie wojny matki dzieci niosły cały dzień na rękach , padały ze zmęczenia, ale nie opuściły dzieci..weź się zastanów...co ty wypisujesz..."




normalny koment: "A Ty poza dzieckiem nie masz obowiązków? To co robiłaś zanim się urodziło? Nic? I jak można nazwac kogoś królewną, bo chciałby takie minimum jak łóżko do spania? Kurcze, XXI wiek, a w polskich szpitalach matki muszą spać na podłogach, a jak któraś ma coś przeciwko to się ją nazywa księzniczką. Nigdy się w tym kraju nic nie zmieni jak ludzie będa mieć takie nastawienie. Już psy w schroniskach mają lepsze warunki do spania niż te biedne matki...pechowiec.gif"

"Są kobiety które muszą pracować jak maja 2 letnie dzieci i pracy nie rzuca bo kto im da. Widocznie jesteście na czyimś utrzymaniu i nie wuecie co znaczy praca a pielęgniarki maja obowiązek się zając dzieckiem"


A gdzie ojcowie? Czemu matki mają ciągle przy dziecku siedzieć?


Ojcowie nie istnieją nie wiesz?


No ale oczywiście wielkie oburzenie ze mezczyzni dyskryminowani bo im sie nie przydziela opieki nad dziećmi... meska logika.


Bo pierwsze, w ich mniemaniu, ojciec to nie to samo co matka i dziecko instynktownie potrzebuje obecności matki. A po drugie, ojciec jest tym co najczęściej "ciężko" pracuje 8h dziennie i jego to biedaczka wykańcza. Po trzecie, pomimo ojcostwa, mężczyzna nadal jest postrzegany jako człowiek, nie tylko rodzic. Dzięki temu zachowuje prawo do odpoczynku i realizacji swoich potrzeb.


A najśmieszniejsze, że jak już się trafi jakiś ojciec, co raz zajmie się dzieckiem, czy odkurzy chałupę, to och, ach na całą Polskę, supermen, nie człowiek! A jak większość kobiet spędza tak całe życie, to nikt się nawet nie obejrzy, bo przecież to "normalne". Nie ma to jak ustanowić podwójne standardy, by potem zrzucać wszelkie problemy i winy na drugą płeć.

Też nie mam problemu z tym, że są kobiety decydujące się na macierzyństwo, czy nawet "tradycyjne" role w związkach, pod warunkiem, że jest to ich wolny wybór, a nie urabianie i zmuszanie podlane sosem ostracyzmu społecznego.


Kolejny mistrz upolowany. XD http://i58.tinypic.com/642yv9.png Menszczyźni tak bardzo inteligentni, w internetach się do przestępstw przyznajo.


No tak, sobota, już nie muszą odrabiać zadań z pszyry, więc się popisują na jutubu xD


To pod tym filmem z Cejrowskim, zapraszam, niezła iNB4. XD


A co sądzicie o tym? http://wyborcza.pl/duzyformat/1,136812,15691884,Gwalt_w_grze.html

Gwałt w grze to osobny temat, też ważny, ale mnie uderzył szczególnie jeden fragment:
"Jestem trochę mizoginistką, co zresztą sprawia, że postacie kobiece średnio mi odpowiadają. Mizoginia to niechęć do kobiet. W moim przypadku raczej do ich niewykorzystywanego potencjału i godzenia się na rolę ofiary. Nie cierpię feministek. Uważam, że robią nam krzywdę, wpędzając nas w tę rolę. Wychowałam się w lewicowej rodzinie. Nie lubię prawicowców, w większości to debile owładnięci chorą tradycją i religią. Ale patriarchalny porządek mi pasuje. Uważam, że klasyczny podział obowiązków - kobieta w domu, mężczyzna w pracy - jest zdrowy i uczciwy. Feministki, walcząc o równouprawnienie, robią nam krzywdę. My już je mamy - możemy głosować, uczyć się. Trudno jest kręcić się pomiędzy naturalną, biologiczną rolą matki a społeczną - bizneswoman. Jestem konserwatywna... częściowo".

Totalnie nie rozumiem takich kobiet. Staram się nie odczuwać nienawiści do nich, ale kiepsko mi wychodzi.


Nie mam pomysłu, jak popchnąć dalej fabułę, więc cię zgwałcę - oczywiście, nie pomyślałbym o gwałcie, gdyby twoja postać była mężczyzną.

"Na forach internetowych amatorów gwałtów podczas sesji nie brakuje, ale osobiście rozmawiać o tym nie chcą. Grzesiek też długo zwleka, w końcu się zgadza, jednak nikt nie może się dowiedzieć, kim jest.
- Zgwałciłem kiedyś kogoś, to prawda. To była jakaś nudna sesja. Wiesz, czasem bycie mistrzem gry jest męczące. Część osób chce, żeby je nacisnąć. Nie umie współtworzyć fikcji, nie umie nic zaproponować. Pytam graczkę: "Co robisz?". "Nie wiem". "A teraz co robisz?". "Nie wiem". Graliśmy jedną sesję, grupa zbójów szukała skarbów. Napadli na dom bogatego szlachcica i zostali pojmani przez straże. Postawiłem więc taką scenę, w której zaczyna się do niej przystawiać kapitan straży. Liczyłem na to, że zbójniczka zgodzi się na seks, np. licząc na to, że uniknie kary. Graczka mówi jednak, że jej postać odrzuca zaloty. Strażnik uderza postać graczki, łapie ją, przyciska ją przodem do ściany, no i dalej to już wiesz.
No wiem, wtopiłem, ale też byłem wkurzony. Cały czas pchałem tę dziewczynę w grze, nie chciała ze mną współpracować, nie miałem jak z tego wyjść.
[...] Czy w realnym świecie kapitan straży przyjąłby odmowę? Nie. Czy inni gracze wkurzyliby się, gdybym wprowadził nagle inną postać i uratował postać graczki? Tak. Rozbójnicza, awanturnicza przeszłość, skąpe ubranie, więzienie, gwałt. Graczka wyglądała trochę niewyraźnie, ale mogła przecież wstać i wyjść. Czy zagrałbym z nią jeszcze raz? No fakt, nie. Chciałem zobaczyć, jak zareaguje".


>gwałty w grze

Nie mam nic przeciwko, wszelkie tematy tabu dotyczące świata wirtualnego niesamowicie mnie wkurzają, kto nie chce, przecież grać nie musi. Najwyżej stulejarze nawzajem będą się w tych grach gwałcić zaspokajając swoje fantazje. Sam mam nieco inny problem, uwielbiam zabijać dzieci, niestety jedyna gra jaką znam, która mi to umożliwiała bez jakichś durnych "upiększeń" w postaci dzieci-zombie itp. było... Black&White.
Już w fazie Kickstartera pytałem twórców Carmageddon 3 o możliwość dodania do gry bachorów, ale niestety, tylko staruszki z balkonikami stanowić będą największą ekstremę i hardkor. Dobre i to.

>oczywiście, nie pomyślałbym o gwałcie, gdyby twoja postać była mężczyzną.

Dziwne, temat gwałtów na mężczyznach to wręcz mój fetysz. Najlepsza scena filmowa z tej dziedziny pochodzi, jak dla mnie, z filmu "Czwartek", choć jest nawet film w całości poświęcony temu zagadnieniu - "The Book of Revelation".

>Totalnie nie rozumiem takich kobiet. Staram się nie odczuwać nienawiści do nich, ale kiepsko mi wychodzi.

Gdyby nie bezsensowne najeżdżanie na feministki, to nie miałbym nic przeciw takiej postawie. Każdy ma prawo być leniwy, brzydzić się podejmowaniem decyzji i dostawać torsji na myśl o niezależności związanej z koniecznością samodzielnego utrzymywania się, załatwiania formalności w urzędach i troski o przyszłość. Znam przykłady takich osób płci obojga, to tylko nasza kultura stara się narzucić linię zależności mężczyzna>kobieta, ale choćby mój były nauczyciel matematyki z liceum porzucił pracę w szkole, gdyż jego żona znalazła taką za 20 kafli miesięcznie, więc on postanowił zająć się czwórką ich dzieci. Można? Można. Tylko trzeba przestać się oglądać na to co powiedzą ci jebani, obleśni ludzie naokoło i pierdolone katolickie śmiecie (których do ludzi nawet nie zaliczam). Myślę, że naprawę bardzo wiele problemów zniknęłoby, gdyby z jednej strony ludzie przestali się wpierdalać w cudze życie, a z drugiej nauczyli się żyć własnym i ignorować otoczenie.


Nadmienię jeszcze, że nie mam zielonego pojęcia o grach RPG i o czym w ogóle jest artykuł, ale nie zmienia to meritum mojego bólu dupy o to, że nie będę mógł rozjeżdżać małych dzieci papamobilem w Carmageddon 3. :<


". Mizoginia to niechęć do kobiet. W moim przypadku raczej do ich niewykorzystywanego potencjału i godzenia się na rolę ofiary. Nie cierpię feministek. Uważam, że robią nam krzywdę, wpędzając nas w tę rolę. Wychowałam się w lewicowej rodzinie. " - jak dla mnie typowy mechanizm obronny. Feministki przypominają im o tym, w jakiej rzeczywistości żyją i burza tą iluzję świata bez dyskryminacji, dlatego taka nienawiść wobec nihc. Wiele kobiet temu ulega, bo zamisat stawić czoło strasznej rzeczywistości łatwiej jest myśleć o sobie, że tak źle nie jest, a "patriarchalny porządek" nie jest taki zły.


Caban, nie chodzi mi tyle o samą kwestię gwałtów w grze, tylko o fakt, że ci kretyni stosujący gwałt w RPG zasłaniają się "odwzorowywaniem realiów" tylko wtedy, kiedy zgwałcona ma być postać płci żeńskiej (mimo że w realnym świecie gwałty na facetach w więzieniach czy w wojsku to normalka i przecież nie są to homoseksualiści - gwałt służy upokorzeniu, a nie zaspokojeniu popędu). Jeden ze stulejarzy z artykułu tłumaczył zgwałcenie postaci graczki tym, iż graczka była nieaktywna, nudna, nie budowała fabuły itp. itd. Nie wpadłby na pomysł gwałtu, gdyby zamiast nudnej graczki miał nudnego gracza. xD


Cóż, ja nie wiem na czym polegają te gry i na jakiej zasadzie dobierają się gracze. Gdybym to ja był mistrzem, to każdego męskiego śmiałka zruchałby w lesie Jan Paweł Drugi z hordą watykańskich orków. XD

PS. W Carmageddon: Reincarnation będą zakonnice, sprawdzone info. :P Czy będą klechy to nie wiem, ale tych rozstrzeliwałem już w Postal 2. Zastanawiające jednak, że nawet w takim GTA, z tak rozległą mapą, nie ma ani jednego dziecka. Skąd wzięło się to tabu na zabijanie dzieci? W czym gorsze jest zamordowanie dziecka na ulicy od zamachu terrorystycznego na dyskotekę, czy ogólnie rzecz biorąc symulatora bandyty? Wciąż mnie to zadziwia...


Prześlij komentarz


Ostatnie komentarze

Popularne posty