Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Trochę o współczesnej pornografii

34 zasada Internetu mówi o tym, że jeśli coś zostało wymyślone, to z pewnością ktoś stworzył już tego wersję pornograficzną. A nawet jeśli nie, to wkrótce ktoś stworzy. Podobno około 1/3 treści w sieci to pornografia, a liczba kręconych filmów porno wielokrotnie przekracza liczbę innych tworzonych filmów. Najczęściej wyszukiwanie frazy popularnych wyszukiwarek to właśnie zapytania o pornografię i seks. Pornografia jest wszędzie, bo jest w sieci, do której dostęp w zachodniej kulturze ma praktycznie każdy. Jakiś czas temu UE debatowała nad zasadnością wprowadzenia zakazu pornografii. Dlaczego? Czy filmy niosą ze sobą coś negatywnego czy to tylko kolejny wymysł lewackiego molocha? Niestety jak pokazują silne dowody, niektóre ogólnodostępne formy pornosów wpływają bardzo negatywnie zarówno na mężczyzn - wywołując agresję do kobiet, jak i na kobiety - pogarszając ich mniemanie o sobie.

Pornografia to problem typowo ludzki. W dodatku chyba dość młody. Jej wszechobecność wiąże się bezsprzecznie z tłumieniem seksualności od najmłodszych lat. To z kolei zaczęło się gdzieś w początkach wielkich religii monoteistycznych + buddyzmu, gdy seksualność zaczęto postrzegać najpierw jako coś "nieczystego" lub co najmniej przeszkadzającego w zbawieniu, a potem jako najcięższy grzech. W tym oczywiście przodowali chrześcijanie, u których wielu "doktorów kościoła" i wielkich świętych tłumiło jak mogło swój seksualny popęd, co niestety uzewnętrzniało się w postaci jawnej mizogini.

Tłumienie popędu jednak co najwyżej skutkuje nerwicą lub przekierowuje się na inne, mniej lub bardziej powiązane z seksem sprawy, np. lubiane w historii kościoła biczowanie, zwykle nagich pośladków i pleców. Tłumienie popędu skutkuje też tworzeniem pornografii - od łagodnej po coraz bardziej brutalną. Kto byłby zainteresowany pornografią, gdyby żył w społeczeństwie, gdzie od młodości traktuje się masturbację i stosunki seksualne jako coś normalnego i przyjemnego? Nasza kultura sprawia jednak, że dzieci masturbują się z poczuciem winy, bo to przecież grzech śmiertelny. Ludzie oburzają się, gdy WHO chce zmienić tę sytuację i uczyć dzieci, że czochranie bobra i kiszenie ogóra to nic złego - robią to przedstawiciele setek gatunków zwierząt. Ba! Obserwowano nawet, jak niezbrukane wszechobecnym zepsuciem moralnym żeńskie płody najwyraźniej robiły sobie w najlepsze dobrze w matczynym łonie (1996).

Wiele wskazuje na to, że w czasach przed religiami monoteistycznymi, którą są typowo męskie (bóg ojciec), społeczności wyznawały religie związane z kobietą, kulty bogini matki. Kulty te charakteryzował promiskuityzm, swoboda seksualna, co jest uzasadnione, bo matrylinearny sposób dziedziczenia, w przeciwieństwie do wszechobecnego współcześnie patrylinearnego, zawsze dawał pewność co do tożsamości matki. Nie można mieć 100% pewności co do tożsamości ojca, jeśli nie będzie się miało kontroli nad seksualnością kobiety - tak przynajmniej rozumują konserwatywne kultury.

W tych czasach odbywały się często sakralne orgie, gdzie "Nie chodzi o spółkowanie z osobami, które kochano, z tymi, którzy byli piękni, młodzi, silni, mądrzy, męscy, witalni, czy w jakikolwiek inny sposób pociągający. Rzecz polegała na ofierze, dlatego spółkowano także ze starymi, brzydkimi, chorymi i chromymi... Stary i młody, człowiek i zwierzę, ojciec i córka, matka i syn, brat i siostra, mężczyzna i mężczyzna, kobieta i kobieta, dziecko i dziecko — wszyscy łączyli się ze sobą na oczach wszystkich." (Deschner, 1994, s. 52)

Prostytucja uznawana była za świętą i nikt nie kłopotał się, by tłumić popęd seksualny. To nie był dobry grunt dla rozwoju mizoginii i pornografii. 

Dziś jest trochę inaczej. Związki seksualne prawie zawsze łączą się z zazdrością, a ta z gniewem. Młodzi oskarżani są o bezmyślność seksualną, kobiety o puszczalstwo (i jednocześnie o to, że są niedostępne), młode matki często się piętnuje (nie zawsze). Gdy ktoś chce uczyć o środkach antykoncepcyjnych - odzywa się znikąd chór konserwatywnych moralizatorów hipokrytów, temu przeciwny. Bo to krzywdzi młode umysły. Homoseksualizm uznaje się za sprzeczny z naturą, choć, co ciekawe, pewne badanie pokazało, że homofobia to właściwie wyparty homoseksualizm (Adams, Wright, Lohrs, 1996), w dodatku związana jest z zachowaniami agresywnymi w stosunku do kobiet (Parrot, Adams, Zeichner, 2002).

Kultura (zachodnia, latynoamerykańska, prawosławna, hinduska, islamska) wręcz zachęca do dokonywania zgwałceń na kobietach, marginalizując ich krzywdę i przenosząc winę ze sprawców na ofiary. To wszystko wydaje się mieć podłoże w tłumieniu i zakrzywianiu zachowań seksualnych. 

Tutaj rodzi się miejsce dla pornografii. Jest pożądana, bo daje możliwość pełniejszego zaspokojenia potrzeb seksualnych. Ma też jednak ciemną stronę i prawdopodobnie dlatego przedstawiciele władz UE rozważali jej zakazanie. Oglądanie aktów seksualnych, także tych bez zbędnej przemocy i uprzedmiotawiania kobiet, sprzyja agresji, szczególnie w stosunku do kobiet właśnie. Takie wyniki pokazały metaanalizy przeprowadzone w roku 2006 (Allen, D'alessio, Brezgel) i 2009 (Hald, Malamuth, Yuen). Brutalna pornografia wzbudza większą agresję. Z drugiej strony samo oglądanie aktów nagich kobiet czy mężczyzn redukuje zachowania agresywne. 
Negatywny wpływ ma pornografia głównie na młodzież. Moje pokolenie nie miało w dzieciństwie tak łatwego dostępu do pornosów. Jako nastolatki oglądaliśmy zdjęcia nagich modelek, kopiowane na dyskietkach, których to nośników dziś mało kto pamięta. Dziś ponad 90% nastolatków i ponad 60% nastolatek miało styczność z pornografią dzięki Internetowi (Chiara et al., 2008). Co się stanie z tym pokoleniem, gdy dorośnie? Jak dorośli mężczyźni będą traktować kobiety?

Aktualizacja, 11.07.2014

Niektóre komentarze zachęciły mnie do głębszego przyjrzenia się problemowi. Dziękuję komentującym! Naturalnie samo branża filmów porno, podobnie jak chyba większość działalności jaką parają się ludzie, ma swoją ciemną stronę. Mowa tutaj np. o pornografii dziecięcej czy formach brutalnego traktowania aktorek w branży. Takie zjawiska, podobnie jak wszelką przestępczość, należy ścigać i karać. Pornografia ma jednak także swoją jasną stronę, często wręcz artystyczną i wielu producentów podchodzi do tematu bardzo profesjonalnie. Aktorzy i aktorki traktowani są humanitarnie a sam biznes przynosi wiele korzyści. Pornografię w takiej formie można bez obaw wspierać.

Sporo badań wykazało np., że dostęp do pornografii zmniejsza liczbę zgwałceń. Nie ma też dowodów na to, że od oglądania pornografii można się uzależnić (Ley et al., 2014), chociaż prawdopodobnie może ona wpływać na preferencje w sprawach seksualnych, jeżeli konsumują ją nieletni (zobacz artykuł kultura gwałtu w Wikipedii). 
42 komentarze:

Właśnie tak sobie myślałam, czytając Twojego bloga, że wpis o pornografii by się przydał...I jest.

Mnie bardzo przeraża to, co się dzieje na tych filmach. Kobieta jest tam jakimś mięsem, z którym można zrobić wszystko. Później taki chłopiec się na to napatrzy, uzależni się i nie będzie rozumiał dlaczego jego wybranka nie chce pozwalać na takie "super" rzeczy, które widział w filmach. To się naprawdę dzieje, sama doświadczyłam tego, że pewna osoba wymagała ode mnie rzeczy, które powodowały u mnie wręcz ból fizyczny. A dlaczego? Bo się naoglądał tego badziewia i pomyślał, że skoro taka Sasha Grey jęczy z rozkoszy, to jego partnerka też będzie...

Już pominę fakt, że pornografia kierowana jest albo do heteroseksualnych albo do homoseksualnych mężczyzn. Nie widziałam nigdy żadnej gazetki bądź filmu dla kobiet. Jeśli nawet takie coś istnieje to pozostaje gdzieś poza głównym nurtem. Wyczuwam tu społeczne przyzwolenie na szmacenie się mężczyzn. Bo jak facet się szmaci to jest taki zajebisty! A jak kobieta chce zaspokoić swój popęd to od razu dziwka. Jak w czasach wiktoriańskich. Panie Krzysztofie, mógłby pan kiedyś napisać o czasach wiktoriańskich. Tam była niewyobrażalna mizoginia.

Pozdrawiam


Kompletnie nie widzę odniesienia tejże notki do swojego życia, a z pornografią miałem styczność niemal od kołyski. Już w czasach przedszkolnych marzyłem, by w przyszłości stworzyć wielki dom uciech, gdzie wszyscy uprawialiby seks ze wszystkimi i świetnie się bawili dając sobie wzajemną rozkosz. Przeżyłem szok, gdy dowiedziałem się, ze seks jest powszechnie uważany jako coś złego. Do dziś nie rozumiem, co jest złego w przyjemności seksualnej, czemu uważa się, że kobieta w pornografii jest uprzedmiotowiona, a mężczyzna już nie, czemu u kogokolwiek miałaby ona budzić agresję. Nie mam teraz czasu na przeglądanie badań, ale mam jednak wrażenie, że agresja wobec kobiet była dużo większa w czasach, gdy filmów porno nikt sobie nawet nie wyobrażał. Nie wiem, mam wrażenie, że sprawa jest wydumana niczym szkodliwość gier komputerowych i pozostaje mityczne pytanie - w jakie gry grał Hitler? Można to sparafrazować i zapytać jakie pornosy oglądał Mahomet.

Nigdy nie rozumiałem też, czemu wszędzie spotkać można stwierdzenia, iż pornografia nie przedstawia prawdziwego świata, seksu i odczuć. Mam kompletnie inne zdanie, moje życie seksualne, mój seks z dziewczynami zawsze był taki jak z pornosów, wcale nie odczułem, by coś na tych filmach było oszukane, przereklamowane itp. Jedyne czego nie rozumiem i nie toleruję to seks analny, ale jakoś oglądanie pornosów od małego nie sprawiło, bym poczuł zainteresowanie takim rodzajem stosunku, tak samo nie stwierdziłem u siebie żadnych innych odchyleń, ani tym bardziej agresji do kobiet. Glam, czy artporn, które należą do moich ulubionych (X-Art, Joymii, Orgasmxxx, HDRomance, WOWGirls, i wiele innych, w tym kierunku zmierzają nawet niektóre wytwórnie znane z raczej średnich produkcji, jak Young Legal Porn), to stosunkowo nowy wynalazek, choć istotnie zawsze preferowałem fabularyzowane produkcje z lat 80', a nie jakąś szmirę z Reality Kings, czy Brazzers. Tak, czy siak, porno zawsze było moim hobby, podobnie jak sam seks. Rozpoczęcie przeze mnie współżycia kompletnie nie zmniejszyło ilości oglądanej pornografii i częstotliwości masturbacji. Powiedziałbym nawet, że zwiększyło. Nie chciałbym, by ktoś mi tego zakazywał, konfiskował moje zbiory i zamykał mnie w więzieniu tylko dlatego, że ktoś inny usprawiedliwia swoje chore czyny tymi materiałami, tak samo jak paru szaleńców nie może być argumentem do zakazu produkcji brutalnych gier, które również uwielbiam i na których się wychowałem, co nijak nie przełożyło się na moją agresję. Uważam, że należy surowo karać wykolejeńców i wyplenić tę przestępczą zarazę tak, by w społeczeństwie zostały osoby, które potrafią się kontrolować i korzystać z porno z rozumem dla własnej, bądź wspólnej radości.


Tak mi luźno przyszło do głowy, że szkodliwa jest przede wszystkim hipokryzja i hamowanie swoich naturalnych pragnień i ich realizacji. Wmawianie poczucia winy budzi frustrację, a ta prowadzi wprost do agresji. Ot i cała tajemnica "szkodliwości" pornografii, masturbacji, seksu (dla mnie to jedno i to samo, nie czuję granic między tymi sferami, to wszystko stanowi jedno życie seksualne i przeplata się wzajemnie). Bo jaki inny mechanizm miałby odpowiadać za to, że oglądanie porno nastolatkom szkodzi, a już uprawianie seksu nie? Wydaje mi się, że problem leży z interpretacją badań, o czym dziś pisała w notce Nihil. Każdy wyciąga takie wnioski, jakie chce wyciągnąć, pomijając kontekst płynący z otoczenia.

Tak mi się skojarzyło: http://ksiazki.wp.pl/gid,14655277,tytul,Masturbacja-zabija-Lekarze-przestrzegaja-przed-niebezpieczenstwami-onanizmu,galeria.html?ticaid=1f311 xD


Cześć Hailie Moon. Przykro mi, że miałaś te nieprzyjemne doświadczenia. Jeżeli chodzi o czasy wiktoriańskie, to nie omieszkam zbadać temat dogłębniej. Jedno jest pewne - odkąd pojawiły się wielkie religie monoteistyczne, kobiety traktowane są mniej lub bardziej jako gorsze. Sądzę, że religia ma oczywisty związek z mizoginią.

Caban, też uważam, że zakazy nie rozwiązują problemów. Do badań należy podchodzić krytycznie. Możliwe, że Twój przypadek jest odosobniony. Zapewne nigdy nie czułeś frustracji z powodu seksualności, a frustracja może być źródłem agresji. Jeśli mężczyzna oglądający porno robi się sfrustrowany np. z powodu poczucia winy, że wali konia, to może to być dodatkowy czynnik indukujący agresję. Wydaje mi się, że wszystko należy rozpatrywać w kontekście kultury. W czasach, o których wspominam, niektóre kobiety chętnie zostawały prostytutkami, co wiązało się nawet z pewnym prestiżem. Dziś wielu uważa prostytucję za coś negatywnego, np. kler, co nie przeszkadza mu korzystać z usług prostytutek. Pamiętam wyniki jakiejś ankiety na kalifornijskich prostytutkach, gdzie spory ich odsetek w dzieciństwie doświadczył przemocy seksualnej. Zastanawiam się, czy współcześnie kobiety nie stają się prostytutkami z powodu właśnie problemów w dzieciństwie.

Podobnie może być z aktorkami porno, choć to tylko moje domysły. Jednakże wszystko zależy od kontekstu kultury. Może gdyby dominującą religią był kult bogini matki, to co niedzielę oglądalibyśmy transmisje z kościołów, z seksualnych orgii a kobiety szczyciłyby się swoim popędem płciowym. Ale jest inaczej.

Czy seks na pornosach jest naturalny? Z pewnością na niektórych produkcjach, których część wymieniasz. Pamiętam jakiś anegdotyczny opis z lasów Amazonii, gdzie firmy trzebiące te lasy wynalazły sposób na pozbycie się problemu tubylczych wiosek - dawali im zapasy taniego żarcia i ... amerykańskie produkcje pornograficzne. Tubylcy nieskażeni amerykańską kulturą podobno oglądali to całymi rodzinami i śmiali się do rozpuku, gdy mężczyzna wkładał penisa do odbytu, który przecież służy do wydalania lub do ust, które służą do mówienia czy jedzenia. Jak mógł tak bardzo nie trafić? :D

Pamiętam też opisy przypadków wypadnięcia odbytu u aktorek porno. Nie wiem, na ile to prawdziwe. Pamiętam też opisy "zwichniętych" penisów u aktorów porno, którzy zbyt przykładnie zabierali się do seksu analnego. Czy to normalne?

Założę się, że w kulturze, gdzie seks nie byłby traktowany jak u nas i gdzie nastolatki mogłyby swobodnie ekspresjonować swoją seksualność, problem pornografii by nie istniał.


@Krzysztof
Nie podoba mi się Twoje uprzedzenie, które może podświadomie wyrażasz w stosunku do seksualności, szczególnie w kontekście prostytucji i pornografii. Ty już na starcie uważasz to za problem, uważasz, że prostytutkami stają się kobiety maltretowane i mają jakiś problem ze sobą. Otóż nie, prostytucja, czy granie w filmach pornograficznych jest dokładnie taką samą pracą, jak każda inna. Czemu rozpatrujesz to w kategoriach problemu? Czy jak mówisz o zawodach lekarza, prawnika, murarza, czy kogokolwiek innego, to także doszukujesz się w nich jakiegoś problemu, i szukasz przyczyny wyboru takiego zawodu, z góry zakładając, że jest to powód negatywny? Wpadłeś w kulturową pułapkę, którą miałem nadzieję, że próbujesz na tym blogu zlikwidować.

Bo ja też mogę spytać, czy słyszałeś o przypadkach złamania nogi na placu budowy, czy słyszałeś o zarażeniu się przez lekarza chorobą od pacjenta, czy dentysta musi być zakamuflowanym psychopatą i sadystą itd. Oczywiście, że wypadki się zdarzają, tak profesjonalistom, jak i amatorom. O złamaniach penisów częściej poczytasz na forach, gdzie przytrafiło się to całkiem normalnym parom i nie było związane z seksem analnym. Co samego seksu tego typu nic nie mam, tak jak nie mam do homoseksualistów, po prostu rzecz gustu, a mnie to brzydzi i uważam, że lepiej jest w przeznaczoną do tego dziurkę. Nie twierdzę, że mój kolega, który często używa analu zamiast antykoncepcji jest jakimś niszczycielem kobiet, skoro seks ten odbywa się za ich obopólną zgodą.

Promiskuityzm nie rozwiąże "problemu" prostytucji i pornografii po pierwsze dlatego, że to nie jest żaden problem, a po drugie nie wyobrażam sobie zrezygnować z porno nawet mając cały harem dziewczyn. Porno to po prostu inny wymiar doświadczenia seksualnego, nawet nie uzupełnienie, a podstawa, do której prawdziwy seks jest tylko praktycznym dodatkiem.

Ja jestem dumny z mojej dziewczyny, że jest tak odważa, by pracować w tym biznesie i na serio nie życzę sobie, by ktoś rozpatrywał jej zawód pod względem problemu. Nie chcę, by ktoś rozczulał się nad nią i pochylał jak na upośledzonym dzieckiem, które wymaga pomocy i wyciągnięcia ręki, by uwolnić ją z "bagna", które ktoś sobie po prostu uroił. Czemu też jako problem zawsze rozpatruje się prace kobiet w takim biznesie? Nikt jakoś nie przejmuje się facetami, którzy w porno zarabiają 10 razy mniej od kobiet i często są tylko penisem, którego aktorstwo ogranicza się do bycia? Serio, jest tyle zawodów, w których kobiety są dyskryminowane, ale aktorstwo pornograficzne jest na zupełnie przeciwległym biegunie. W porno to kobieta dyktuje warunki, facet, ze względu na podaż, zwykle musi być w pełni funkcjonalny, od gejowskich po hard bdsm i ruchanie staruszek. Jasne, że jest jakiś promil porywanych, zmuszanych, gwałconych, ale niewolnictwo XXI wieku nie ogranicza się tylko do kobiet i seksualności, a teksty, jak ten powyższy zdają się właśnie pogarszać ich sytuację, wmawiając im, że robią coś złego, że to jest problem, że pewnie jest z nimi coś nie tak i miały chore dzieciństwo. Uważam, że dołożyłeś właśnie swoją cegiełkę do dalszego piętnowania osób wyzwolonych seksualnie i zarabiających na tym niezłe pieniądze.


W mojej rodzinie porno zawsze było traktowane mega liberalnie. Od małego widziałem, jak z szafek wysypują się góry niemieckich gazetek z lat 70-80. Mój dziadek na wojnie handlował świerszczykami, dzięki czemu bardzo przychylnie traktowali go zarówno Niemcy, jak i Rosjanie, kto wie zresztą, ilu gwałtom zapobiegł fakt, że żołnierze ci mieli materiały do samozaspokojenia. Jeden z Niemców nawet przynosił dziadkowi i jego rodzinie chleb, ryzykując przy tym życie, taki był wdzięczny. Dziadek od ponad ćwierć wieku jest na emeryturze i ogląda porno w każdej wolnej chwili, od starych, klejonych milion razy kaset VHS, przez płatne kanały porno, po najnowsze DVD, które mu załatwiłem wraz z kilkudziesięcioma płytami z filmami, jakie nagrałem mu ze swojej ponad terabajtowej kolekcji. Porno to dla nas wręcz sztuka i to niezależnie od tego jakie, gdyż każde znajdzie swoją grupę docelową. Są aktorzy, jest scenariusz i tyle, jak ktoś nie potrafi odróżnić fikcji od rzeczywistości, to jak w takim razie w ogóle może oglądać jakiekolwiek filmy, czy grać w jakiekolwiek gry?

Dziwnie też opisałeś seks w czasach matriarchatu. Jako ofiarę? Jako seks wszystkich ze wszystkimi, niezależnie od tego, czy mano na to ochotę? Nawet z chorymi, kalekimi, starymi, brzydkimi? Tak wyobrażasz sobie idealne społeczeństwo promiskuitystyczne? Seks jako ofiara, katorga, przymus? Sorry, ale właśnie po to jest porno, by osoby, które nikomu się nie podobają, tez mogły cieszyć się seksem z ładnymi osobami, jednocześnie nie obrzydzając ich swoją ułomnością.

A już ostatni akapit Twojego wpisu to naprawdę mistrzostwo... Znowu stawiasz się w roli jakiegoś starego mentora ględzącego, że kiedyś to było lepiej, młodzież dobrze wychowana, nie seksili się, w boga wierzyli, no i oczywiście trawa była zieleńsza. Nie wiem czy zauważyłeś, ale statystyki praktycznie wszystkich przestępstw lecą mocno w dół, szczególnie tych najcięższych, z gwałtami włącznie, i to pomimo coraz lepszej wykrywalności. Pokolenie porno już jest dorosłe, sam do niego należę, i nie gadaj, że Ty nie, skoro jesteś ledwie 3~ lata starszy. Widzisz, żeby dzisiejsi młodzi ludzie byli gorsi, od tych z Twoich lat? Bo ja wręcz przeciwnie, a jak widzę jeszcze młodsze osoby, dla których seks nie jest w ogóle tematem tabu, dla których ateizm i równość płci jest oczywistością, dla których nie jest problemem zbezcześcić durny obrazek z papieżem i mieć z tego bekę, to wręcz żałuję, że urodziłem się tak wcześnie, bo z każdym rokiem wszędzie jest lepiej, nawet w takiej zacofanej Polsce. Mam nadzieję, że Twoje "zgnuśnienie" bierze się tylko stąd, że dziś w Internecie cały świat masz jak na dłoni i lepiej widzisz to, co w nim złe, nie potrafisz jednak wziąć poprawki na fakt, że za czasów Twojej młodości było dużo gorzej, ale mało kto wiedział co działo się kilka ulic dalej.

Tak więc ogólnie duży minus. Moim zdaniem powinieneś to wszystko jeszcze raz przemyśleć, bo naprawdę nie uśmiecha mi się rozwiązanie szwedzkie, gdzie zakazano prostytucji, a klientowi grożą 2 lata więzienia. Nie wyobrażam sobie, jak ktoś dla urojonej ochrony kobiet może zakazać wszystkim cieszyć się i korzystać ze swojej seksualności tak, jak tego zapragną. Będziesz się cieszył, jak kobiety z seks kamerek w wyniku zakazu przesiądą się na kasy w Tesco? Bo dla mnie to byłby regres i porażka cywilizacyjna, że osoby z potencjałem i odwagą muszą marnować się na niżej płatnych i cięższych stanowiskach, jednocześnie powodując szyderczy uśmiech na ustach wszelkich umoralniaczy, świętoszków i innych kościelnych skurwieli.

Sorry, że trochę chaotycznie, nie mam czasu "redagować", mam nadzieję, że zrozumiesz przesłanie.


Dzięki Caban, myślę, że rozumiem, o czym mówisz.

Moje poglądy w większości kwestii są jak ciecz nienewtonowska - bardzo łatwo je zmienić przy dostępie argumentów, ale są twarde w innych przypadkach.

Podkreślam, że nie uważam pornografii czy prostytucji jako problemu samego w sobie. Aż tak dalece kultura mnie nie skrzywiła. Zakładam jedynie (zaznaczam: "zakładam"), że seksbiznes urasta do rangi problemu w kontekście patriarchalnego Zachodu. Stąd moje odniesienia do starożytności, gdzie prostytucja graniczyła z czymś świętym - nie mówię, że to idealne podejście, lecz już zgoła inne. A i tak nie można nazwać tego problemem w każdym przypadku, może jedynie tam, gdzie fragmenty tej kultury są szczególnie konserwatywne.

Dzięki za opisy z dzieciństwa. Mogę tylko pogratulować podejścia Twojej rodziny do tematu. U mnie w rodzinie nigdy nie mówiło się o seksie otwarcie, raz znalazłem gdzieś w szafie książeczkę Mrożka (chyba) "Porno dla ubogich", zbiór czarno białych rysunków. To była moja cała styczność z pornografią chyba do końca podstawówki, kiedy dopiero rodzice kupili komputer. W tym roku mam 29 lat, więc policz, ile między nami jest różnicy.

Kiedy raz w samochodzie znalazłem prezerwatywę (nie pamiętam w jakim byłem wieku), ojciec się speszył i powiedział, że to wujek kupił coś śmiesznego na oko. Chyba nawet przyłożył sobie ten kondon do oka, co wyglądał do dziś komicznie w moich wspomnieniach. W sumie to i tak dziwne, że rodzice używali kondonów, bo z całą pewnością mama początkowo korzystała z jakiś naturalnych metod planowania rodziny, zgodnych z katolicyzmem, przynajmniej do momentu, gdy była już nas czwórka rodzeństwa.

W podstawówce na religii katechetka uczyła nas, że walenie konia to śmiertelny grzech, za który pójdziemy do piekła. Poważnie. Nawet się trochę wtedy bałem, a przez tę zasraną religię miałem potem sporo innych problemów psychicznych. Na szczęście syn katechetki zdjął ze mnie i pewnie z paru innych kolegów jarzmo poczucia winy stwierdzając, że masturbacja to nic złego, to tylko poznawanie własnego ciała. Miał rację i ja mu uwierzyłem, w końcu to syn katechetki. Pewnie sporo frustracji mi oszczędził.

To jeszcze nic - gdzieś pod koniec podstawówki wprowadzono u nas lekcje wychowania w rodzinie czy coś podobnego, które prowadziła nauczycielka od WF. Mówiła nam, że masturbacja to nic strasznego. No chyba, że masturbuje się po okresie dorastania - wtedy prowadzi ona do homoseksualizmu. Już nawet pomijam absurdalność tego wywodu, ważniejsze, że ona traktowała homoseksualizm jako coś złego i takie myślenie też przejąłem. Do takiego stopnia, że w którymś okresie byłem poważnym homofobem, a nawet bałem się spać z bratem w jednym pokoju przy zamkniętych drzwiach, byle nie być posądzonym o homoseksualizm.

Ja dorastałem przy takim traktowaniu seksualności, jako tabu, a i tak pewnie nie jest to jeszcze najgorsze podejście.

Za mało wiem o seks biznesie, żeby wychodzić z roli mentora. W dodatku obserwuję u siebie elementy skrzywienia przez takie wychowanie i takie nauczanie o seksualności, że chętnie pozbyłbym się popędu w ogóle, byle sobie tego oszczędzić. To na pewno czyni mnie nieobiektywnym.

W pamięci mam abstrakty kilku ankiet przeprowadzonych wśród prostytutek, nie obejmujące jednak miarodajnych grup badanych. Odsetek kobiet, które doświadczyły przemocy w dzieciństwie był wyższy wśród nich, ale nie na tyle, żeby był to czynnik decydujący. Jest więc bardzo możliwe, że tak jak piszesz, kobiety zostają prostytutkami, bo czują się seksualnie wyzwolone. Dla mnie to ulga.

Natomiast nie mam żadnych danych co do aktorek porno, czy innych form seksbiznesu. Tutaj moje poglądy, co przyznałem wcześniej, opieram na domysłach, pewnie łamiąc III przykazanie logiki.

Jeszcze raz też podkreślam, że nie popieram pomysłów o zakazie prostytucji czy pornografii. Już raczej byłbym za tym, by traktować przedstawicieli obu tych zawodów tak, jak i każdych innych.


Cóż, przynajmniej dobrze wyczułem, że miałeś te uprzedzenia głęboko zakorzenione i nie do końca udało Ci się jeszcze ich pozbyć. Denerwuje mnie to właśnie dlatego, że takie myślenie przyczynia się do dyskryminacji. Co więcej, utrzymuje to sferę porno/prostytucji na granicy prawa, stąd wynika masa patologii, które znajdują odbicie w ankietach. Nie ma nic dziwnego w tym, że większość "tirówek" to kobiety po mocnych przejściach, często mimowolnie uzależnionych od swoich alfonsów, tak jak nie dziwi patologia związana z handlem narkotykowym. Jeśli czegoś nie da się legalnie zarejestrować, to automatycznie schodzi to do obszaru, w którym rządzi prawo dżungli. Jednak XXI wiek zmienił oblicze prostytucji dając znacznie większe pole niezależności kobiecie, gdyż ta może ogłaszać się w Internecie, przyjmować w swoim własnym mieszkaniu i nawet gromadzić pochwalne opinie od swoich klientów, co dalej nakręca jej biznes. Może też działać solo na seks kamerkach w ogóle nie przejmując się fizycznym kontaktem z innymi ludźmi. Bardzo ciekawym trendem jest też granie par w filmach pornograficznych. Prawdziwe pary zaprasza choćby X-Art (http://www.x-art.com/casting/). Wiele moich ulubionych gwiazd porno przez długi czas grało/gra ze swoimi chłopakami, choćby Ivana Fukalot, czy Little Caprice, budując sobie kariery niezależnie od nikogo. Reżyserami niektórych produkcji porno bywają same kobiety, jak Jena Roberts (http://www.redtube.com/24476 minuta - 4:44). Wiele gwiazd porno możesz znaleźć na Fb i pogadać z nimi osobiście, sam rozmawiałem swego czasu z moją ulubioną Beatą Undine. Stoya prowadzi sobie bloga http://stoya.tumblr.com/. To już na serio nie są czasy, gdy do burdeli i na plan filmowy dostarczano kobiety w klatkach, odurzone końską dawką narkotyków. Nie ma nic bardziej równouprawniającego, niż zrównanie płci w wolności seksualnej (bo w tej sferze występuje najsilniejszy kulturowy ostracyzm skierowany przeciw kobietom), a granie w takich produkcjach jest bardzo ważnym elementem odczarowywania seksu z grubej warstwy bzdur, narosłych przez wieki religijnej indoktrynacji.

I nie jest tak, że nie ma kobiet maltretowanych, wykorzystywanych, gwałconych itd., ale jak mówiłem - niewolnictwo nie dotyczy przecież tylko ich. Czasem w mediach słychać nawet newsy o uwięzionych na plantacjach Polakach, którzy u Anglika, Włocha, czy Szweda pracują jak kiedyś murzyni w bawełnie. Nie znaczy to, że należy zamykać, czy piętnować branże, w których do nadużyć dochodzi, bo w większości przypadków nic się takiego nie dzieje, a mimo różnych warunków pracy, zarobek jest całkiem niezły. Tak, czy siak, dzisiaj porno komercyjne produkowane jest przez legalne firmy, głównie USA, robią to biznesmeni, a nie mafie, więc dba się o to, by prawnie wszystko było dopięte na ostatni guzik i nie przysporzyło problemów z działalnością w przyszłości. Podobnie kupując wódkę w sklepie masz praktycznie 100% pewność, że się nią nie otrujesz, ale alkohol przemycany, kupowany od dziada z bazaru o dziwnym akcencie, może zawierać śmiertelne domieszki metanolu. Tylko czy w branży porno ktokolwiek jeszcze widzi sens w "kupowaniu" garażowego, podejrzanego dziadostwa, skoro jakość takich filmów znajduje się poniżej wszelkiej krytyki, a Internet pęka w szwach od produkcji profesjonalnych i legalnych z ilością fabuł i fetyszy przekraczających granicę każdej ludzkiej wyobraźni?

To z całkowitą kastracją i pozbyciem się popędu nie jest wcale głupie, szczególnie w przypadku osób, dla których jest to zbędny ciężar. Sam jednak preferuję maksymalizację przyjemności i wazektomię, żeby nie wylewać dziecka z kąpielą (xD), natomiast chętnie pozbyłbym się innego ludzkiego ciężaru - potrzeby jedzenia i picia. :/ Dla mnie to straszliwa strata czasu i katorga, jeść, wydalać, jeść, wydalać, wolałbym połknąć pastylkę, albo podłączyć się do kontaktu i naładować, no ale cóż...


PS. Pamiętam, jak ogłosili nabór aktorek/ów do "2 Crazy Russian Bitches", myślałem, by się zgłosić, niestety następnego dnia pojawiła się adnotacja, że mężczyzn owszem przyjmą, ale pod warunkiem, że wystąpią także w innych produkcjach, chyba wlaśnie gejowskich. Po prostu ilość chętnych facetów była tak duża, że nie ogarniali skrzynki, a wielu chciało grać nawet za darmo. Zresztą - http://pl.wikipedia.org/wiki/Big_Sister :P


Większość Twojej argumentacji Caban brzmi na tyle przekonująco, że jestem skłonny zmienić poglądy.

Zatrzymajmy się jednak na moment przy samym aspekcie wpływu oglądania pornografii na zachowania agresywne. Tutaj tak łatwo nie dam się przekonać choćby dlatego, że pod ręką mam dość ścisłe wyniki dwóch metaanaliz badających tę kwestię. Nie mogę też przejść obojętnie obok komentarza Hailie Moon, która wspomina o swoich doświadczeniach z mężczyzną, co można uznać za formę przemocy.

Rozumiem, że przemocy jest w naszej kulturze coraz mniej, wciąż jednak jest. Jest jej sporo w stosunku do kobiet. Nie twierdzę, że pornografia stanowi największe ze źródeł przemocy. Może jednak być ważnym czynnikiem, który zaszczepia czy też potwierdza myślenie mizoginistyczne u mężczyzn.

Ważna sprawa: stwierdziłeś, że aktorstwo porno to praca jak każda inna, prawda? Jednocześnie piszesz, że wg Ciebie pornografia (mam tutaj na myśli pornografię w potocznym rozumieniu, nie produkcje, gdzie normalne pary uprawiają seks, czy miejsca, gdzie kręci się normalne stosunki, jak choćby u tych Big Sister) przedstawia normalny seks. Te dwie sprawy wydają się być sprzeczne, szczególnie w obliczu faktu, że statystycznie seks przedstawiany za pomocą pornografii istotnie różni się od przeciętnego seksu, spójrzmy:

http://vimeo.com/71729262

Rozważam, że co najmniej te agresywne formy pornografii mogą choćby umacniać mizoginię. Nie musi to działać w każdym przypadku. Załóżmy, że mężczyzna ma już jakieś negatywne pojęcie o kobietach, zanim jeszcze zetknął się z porno. Np. jakiś młody chłopak, który myślenie takie wyniósł z domu (tutaj kłania się nasza kultura). Pornografia tylko utwierdzi go w takim przekonaniu i wzmocni je u niego.

Nasza kultura narzuca role płciowe już małym dzieciom, w tym częściowo dyskryminację, więc to miałoby sens.

Twój przykład stanowi wyjątek - zacząłeś oglądać porno bez wcześniejszych uprzedzeń do kobiet, więc możliwe, że tylko wzmocniło to Twoje pozytywne nastawienie.

Jeśli mam rację, wtedy okazuje się, że pornografia sama w sobie nie stanowi problemu, a jedynie w kontekście kultury, gdzie jest używana.


LOL co ma znaczyć stwierdzenie, że kobiety nie są "przecież" jedynymi ofiarami niewolnictwa?
Dane: 68% ofiar handlu ludźmi to kobiety, 12% to dziewczynki (mężczyźni 17%, chłopcy - 3%). Mówienie w tym momencie, że kobiety nie są przecież jedyne, zakrawa na śmieszność. Jezz tu nawet nie ma o czym dyskutować.
http://ec.europa.eu/dgs/home-affairs/what-is-new/news/news/2013/docs/20130415_thb_stats_report_en.pdf
Btw, od 1990 roku liczba kobiet, które padły ofiarą handlu ludźmi z Europy Środkowej i Wschodniej wzrosła trzykrotnie.

Poza tym, ktoś jeszcze sądzi, że legalność prostytucji zmniejsza handel ludźmi na terenie danego kraju? xD Nic bardziej mylnego. Tam, gdzie prostytucja jest legalna, handel ludźmi kwitnie. Fakty są brutalne - w takich krajach jak np. Holandia statystyki handlu ludźmi są porażające.
http://en.wikipedia.org/wiki/Prostitution_in_the_Netherlands#Human_trafficking

Zapominamy też, że między "och, marzę, by zostać prostytutką" a niewolnictwem, jest jeszcze coś takiego, jak przymus ekonomiczny. A że kobiety są generalnie biedniejsze od mężczyzn... To mamy to co mamy. Dopóki nie wyrówna się statusu kobiet i mężczyzn, będzie się to przekładać na ilość kobiet nie mających innego wyjścia. Przypadki "robię to, bo lubię" nie zmieniają tendencji i faktów. Rzeczywistość jest szara i smutna, to nie kolorowy film porno.


Captain Obvious


"Zapominamy też, że między "och, marzę, by zostać prostytutką" a niewolnictwem, jest jeszcze coś takiego, jak przymus ekonomiczny. (...) Przypadki "robię to, bo lubię" nie zmieniają tendencji i faktów. Rzeczywistość jest szara i smutna, to nie kolorowy film porno."
Zgadzam się.

Prostytucja to nie jest praca jak każda inna. U jej podstaw leży przemoc - "klient płaci, klient wymaga". To przecież czysta dominacja jednej osoby nad drugą, ciało kobiety sprowadzone do usługi, przedmiotu. Prostytutka może sobie ustalić, że zgadza się na to czy to, ale skąd gwarancja, że klient posłucha (tym bardziej, jeśli nie chroni jej alfons)? Jakie są szanse, że ta kobieta będzie miała zapewnioną odpowiednią ochonę, że osoba naruszająca granice poniesie konsekwencje? Chyba wszyscy się zgadzamy, że są ogromne problemy z traktowaniem ofiar przemocy seksualnej. Ostracyzm społeczny ma się dobrze, wiele osób nawet nie myśli o prostytutkach, jak o ludziach, bo przecież są takie "blee". Jednocześnie nikt nie potępia klientów, ci są święci (patriarchat się kłania). Wiem, że to nie wynika bezpośrednio z istnienia prostytucji, ale niestety, nie żyjemy w idealnym świecie i problemy osób parających się tym zajęciem są takie, a nie inne.
Nie przeczę, że są kobiety, które robią to własnej, nieprzymuszonej woli i dla frajdy, ale wziąwszy pod uwagę opisane przeze mnie powyżej atrakcje, śmiem podejrzewać, że to jakiś niewielki procent. Części może się nawet wydaje, że to łatwy pieniądz, a potem się okazuje, że nie jest tak kolorowo, jak w "Pretty Woman". Nie sądzę, żeby osoby mające wiele innych możliwości, masowo i z pełną świadomością decydowały się na tę branżę; nie w momencie, kiedy społeczny odbiór prostytucji jest taki, a nie inny, kiedy wielu klientów nawet nie myśli o prostytutkach w kategorii ludzi. W dodatku zauważcie, że to raczej nie jest branża na całe życie.
Moim zdaniem zjawiska prostytucji nie powinno się bagatelizować, zbyt łatwo w tej branży o krzywdę, dominację jednej płci nad drugą, na której zresztą opiera się nie tylko prostytucja, ale i cały świat.
Trochę statystyk: http://www.hawaii.edu/hivandaids/Prostitution%20Statistics%20IL.pdf


Wygląda na to, że seks biznes ma swoją ciemną stronę. Jeżeli dotykamy tematu prostytucji, dorzucę kilka dodatkowych danych. Ankieta na 130. prostytutkach z San Francisco:

http://www.tandfonline.com/doi/abs/10.1300/J013v27n03_03#.UxG7gdvei1E

82% doświadczyło fizycznej przemocy, 83% straszono bronią, 68% miało kryteria syndromu stresu pourazowego.

Trochę bardziej miarodajna grupa badanych, 475 osób obu płci z pięciu krajów:

http://fap.sagepub.com/content/8/4/405.short

73% doświadczyło przemocy fizycznej w trakcie "pracy", 62% zostało zgwałconych, 67% ma kryteria PTSD, 92% chce opuścić biznes.

Caban, dla potrzeb rozważań przyjęliśmy, że prostytucja, pornografia, seks kamerki itp stanowią tylko różne odmiany tego samego zagadnienia seks biznesu i można je oceniać podobnie każdą. Zauważ jednak, że dla przykładu w przypadku seks kamerek wyeliminowana jest możliwość zgwałcenia czy doświadczenia fizycznej przemocy, które jak pokazują statystyki, są najdotkliwsze dla ludzi się prostytucją zajmujących.

W przypadku pornografii jest różnie. Niektóre eks aktorki porno donoszą, że w zasadzie były na planie gwałcone, ale ja nie znam żadnych statystyk by stwierdzić, że ma to szeroki czy wąski zasięg.

Musisz mieć 100% racji gupia, gdy kultura jest zdominowana przez jedną płeć, nie sposób mówić o tym, że prostytucja to tylko zawód jak każdy inny. Może w innym środowisku, w takim, gdzie ten blog nie miałby racji istnienia.


@Krzysztof
>Tutaj tak łatwo nie dam się przekonać choćby dlatego, że pod ręką mam dość ścisłe wyniki dwóch metaanaliz badających tę kwestię.

Posiadasz pełną wersję tych badań? Chętnie bym je przejrzał w całości, gdyż abstrakt nie podaje żadnych liczb. Pierwsze co mnie uderzyło to zwrot "under laboratory conditions" w pierwszym z nich, choćby dlatego, że oglądanie porno z wiedzą, że ktoś cię obserwuje jest w naszej kulturze silnie połączone ze wstydem, a ten ze strachem i agresją. W drugim badaniu zaś mamy "such attitudes were found to correlate significantly higher with the use of sexually violent pornography than with the use of nonviolent pornography", co już samo w sobie może być wskazówką, czemu ludzie, których kręci przemoc w pornografii, sama tej przemocy używa. Po prostu wybierają ze swoimi przekonaniami, a nie że porno je zmienia. Dlatego chętnie przyjrzałbym się dokładniejszym wynikom.

>Nie mogę też przejść obojętnie obok komentarza Hailie Moon, która wspomina o swoich doświadczeniach z mężczyzną, co można uznać za formę przemocy.

Komentarz Hailie stwierdza tylko, że trafiła na jakiegoś dziwaka, nie dowodzi jednak, że jego dziwaczne pragnienia wzięły się z oglądania porno. Nie powiedziała też, czym miałyby one być, bo może chodziło właśnie o zwykły anal, który mimo wszystko wiele kobiet lubi i stosuje, więc mogła być to też kwestia niedopasowania pod względem gustów i temperamentu, jak i bezmyślność chłopaka w postaci braku odpowiedniej delikatności, co owszem mogło wyniknąć z naoglądania się pornoli, aczkolwiek byłoby łatwe do naprawienia przez zwykłą rozmowę. Wciąż sądzę jednak, że ludzie z już wcześniej wyrobionymi w głowie fetyszami wybierają filmy zgodne z ich przekonaniami. Mam choćby znajomego, który ciągle ogląda bardzo poniżające i wręcz obrzydliwe, nawet ze względu nabór aktorów, produkcje z serii Public Agent i Casting Couch. Jego po prostu kręci wykorzystywanie kobiet, szczególnie z pozycji szefa, czy ulicznego ruchacza, a potem najlepiej zostawianie ich gołych i ospermionych w lesie i wyzywanie od dziwek przez okno odjeżdżającego auta. Jego kręci sam ten fetysz, nie patrzy nawet na to, kto odgrywa role, dlatego całość w moich oczach jawi się podwójnie obleśnie, natomiast on przy X-Arcie po prostu usypia. :P Podobnie z seks kamerkami - tez przyciągają specyficzne grono mężczyzn, podczas gdy dla mnie są kompletną stratą czasu, że o pieniądzach nie wspomnę. No i dalej, jeśli rzeczywiście porno byłoby skorelowane z agresją wobec kobiet, to dlaczego agresja ta jest najsilniejsza w krajach, gdzie porno po prostu nie ma? Dlaczego oglądanie matriarchalnych orgii tej agresji nie wzbudzało? Myślę, że powody są głębiej zakorzenione w kulturze i męskiej psychice, a porno to już tylko jeden ze skutków.

>Te dwie sprawy wydają się być sprzeczne, szczególnie w obliczu faktu, że statystycznie seks przedstawiany za pomocą pornografii istotnie różni się od przeciętnego seksu, spójrzmy:

Wcale nie zaskoczyłeś mnie, że większość osób ma nieudane życie seksualne i nie dba o siebie. Ale właśnie dzięki porno się to zmienia, młodzi ludzie lepiej od starych wiedzą, czego mogą oczekiwać od seksu i jak to osiągnąć. Mam nawet wrażenie, że to dzięki dzisiejszej seksualizacji życia kobiety w ogóle nauczyły się, że mogą mieć orgazm. I raczej nie w 3 minuty, więc niech lepiej mężczyźni się dostosują. :)

>Rozważam, że co najmniej te agresywne formy pornografii mogą choćby umacniać mizoginię.

Ja uważam, że jak ktoś ma tak silnie zakorzenione uprzedzenie do czegokolwiek, to i tak będzie widział świat tylko przez ich pryzmat, więc odbije się to po prostu na rodzaju wybieranych filmów, memów, partii politycznych.


@Sanjuro
>LOL co ma znaczyć stwierdzenie, że kobiety nie są "przecież" jedynymi ofiarami niewolnictwa?

Znaczy, że nikt nie zwalcza innych branż, w których niewolnictwo występuje, a prostytucję zawsze postrzega się w kontekście jakiegoś ogólnego problemu do zwalczenia. To podejście jest dyskryminujące i poniżające dla kobiet, które wybierają tę pracę bo po prostu nie mają uprzedzeń i widzą, że rozsądnym nakładem pracy są w stanie wyciągnąć znacznie większe zarobki, niż gdziekolwiek indziej, zachowując jednocześnie całkowitą niezależność.

>There were 809 registered victims of human trafficking in 2008, 763 were women and at least 60 percent of them were forced to work in the sex industry.[24] [25]

Jak to się ma do ogólnej liczby prostytutek? Mi to wygląda na gównoburzę.

>Zapominamy też, że między "och, marzę, by zostać prostytutką" a niewolnictwem, jest jeszcze coś takiego, jak przymus ekonomiczny.

LOL, no widzisz, ty też masz uprzedzenia do seksu i seksualności. Prostytucja to JEST taka sama praca, jak każda inna. Zwyczajne wykonywanie usług, jak fryzjerstwo, czy masaż. Czy pracownicy Tesco, lub robiący na budowach też płaczą, że sytuacja ekonomiczna ich zmusiła, i że rząd powinien coś zrobić, bo czują się wykorzystywani faktem, że muszą zarobić na jedzenie? Każdy mógłby tak tłumaczyć swoją nieporadność nieprzystosowaniem psychicznym do dowolnego zawodu.

@gupia
>Prostytucja to nie jest praca jak każda inna. U jej podstaw leży przemoc - "klient płaci, klient wymaga". To przecież czysta dominacja jednej osoby nad drugą, ciało kobiety sprowadzone do usługi, przedmiotu.

O kurwa, właśnie uświadomiłaś mi, że idąc do fryzjera, albo nie daj borze fryzjerki, stawiam się w roli oprawcy i ekonomicznego tyrana, sprowadzając jego ręce do przedmiotu, narzędzia wykonania usługi, za którą płacę.

>Prostytutka może sobie ustalić, że zgadza się na to czy to, ale skąd gwarancja, że klient posłucha (tym bardziej, jeśli nie chroni jej alfons)?

No tak, dopóki będzie stawiać się prostytucję na marginesie innych zawodów i traktować niemal jak przestępstwo, to istotnie kobieta ma się czego obawiać. A wy im nie pomagacie.

>Nie przeczę, że są kobiety, które robią to własnej, nieprzymuszonej woli i dla frajdy

Ja uważam, że zdecydowana większość ludzi nie lubi swojej pracy, ale generalnie starają się o rachunek wkładu wysiłku i wyciągniętych zysków. I stąd ta nienawiść i frustracja do prostytutek, szczególnie ze strony mężczyzn, którzy chcieli by z każdą, a jeszcze jakby mogli na tym zarabiać... Zwykła polaczkowa zazdrość. No i nienawiść ze strony innych kobiet, które także zazdroszczą, ale nie mają odwagi. Dziś do prostytucji nie potrzeba mieć alfonsa ani burdelu. Jest internet, są seks kamerki, są legalne firmy kręcące normalne, legalne porno. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki, a wyzwolenie seksualne kobiet i odczarowanie seksu to jak dla mnie podstawa dla całości przemian kulturowych prowadzących do równouprawnienia.

@Krzysztof
>Caban, dla potrzeb rozważań przyjęliśmy, że prostytucja, pornografia, seks kamerki itp stanowią tylko różne odmiany tego samego zagadnienia seks biznesu i można je oceniać podobnie każdą. Zauważ jednak, że dla przykładu w przypadku seks kamerek wyeliminowana jest możliwość zgwałcenia czy doświadczenia fizycznej przemocy, które jak pokazują statystyki, są najdotkliwsze dla ludzi się prostytucją zajmujących.

Można rozdzielać dalej i porównywać prostytutki stojące przy drodze z ekskluzywnymi escort. Mamy to szczęście, że XXI wiek daje większą wolność wyboru i wachlarz dróg tego samego, dzięki czemu każdy może sam sobie policzyć zysk i ryzyko. Od siebie tylko dodam, że na seks kamerkach można zarobić więcej, niż na staroświeckiej prostytucji.


PS. Tak więc zamiast dalej przerzucać winę na ofiary (prostytucję jako taką), może lepiej skupić się na problemie tych osób, które porwań, gwałtów i niewolnictwa (w tym seksualnego), się dopuszczają?


>O kurwa, właśnie uświadomiłaś mi, że idąc do fryzjera, albo nie daj borze fryzjerki, stawiam się w roli oprawcy i ekonomicznego tyrana, sprowadzając jego ręce do przedmiotu, narzędzia wykonania usługi, za którą płacę.

To nie jest dobre porównanie. Z tym uprzedmiotowieniem chodziło mi tylko o to, że akurat w sferze seksualnej nietrudno kogoś skrzywdzić, to naprawdę nie jest ta sama półka, co układanie fyzury.

>No tak, dopóki będzie stawiać się prostytucję na marginesie innych zawodów i traktować niemal jak przestępstwo, to istotnie kobieta ma się czego obawiać. A wy im nie pomagacie.

A ja myślę, że tak będzie, dopóki nie zmieni się pozycja kobiet na świecie i postrzeganie seksualności. Ale do tego jeszcze długa droga.


Jeszcze mi się coś przypomniało http://www.globalfootprints.org/trade/slavery/
"The cocoa plantations in Ivory Coast grow half the world’s cocoa, and it is estimated that 90% of the plantations use slaves."
smacznego.

>To nie jest dobre porównanie. Z tym uprzedmiotowieniem chodziło mi tylko o to, że akurat w sferze seksualnej nietrudno kogoś skrzywdzić, to naprawdę nie jest ta sama półka, co układanie fyzury.

To wynika tylko ze sposobu, w jaki traktujesz sferę seksualną. A co do fryzjera, skąd wiesz, że chce on dotykać włosów obcej osoby, starej, może chorej, może niedomytej? Ot, płacą mu za to, to to robi, śmiem twierdzić, że znaczna większość osób w ogóle by nie pracowała, jeśli by nie musiała.

>A ja myślę, że tak będzie, dopóki nie zmieni się pozycja kobiet na świecie i postrzeganie seksualności. Ale do tego jeszcze długa droga.

To zacznij zmianę od siebie i przestań dyskryminować zawód prostytutki, traktując je jak upośledzone dzieci z downem wymagające opieki.

Nad kim kolejnym się pochylicie? Nad biednymi katolickimi farmaceutami zmuszanymi przez pracodawcę do sprzedaży środków antykoncepcyjnych wbrew swojej religii i poglądom?


Zmieniając temat, obczajcie jaka manipulacja:
http://www.hookingupsmart.com/2013/11/12/hookinguprealities/orgasm-inequality-solved-feminism/

Najpierw piszą:
>A study by Paula England found the same thing. Women had orgasms during hookups 40% of the time, compared with 75% in a committed relationship.

A potem zastanawiają się po co w ogóle kobiety uprawiają seks bez związku, tworzą jakieś własne teorie typu:
>1. The guy has no incentive to unravel the mystery of the woman’s arousal triggers. He gets his, then he snores.
>2. Women aren’t generally wired to reach climax without emotional intimacy.

Potem na przykładzie jednej kobiety stwierdzają z całą pewnością:
>Sexual freedom
>Sexual prowess, as perceived by the male
>Sexual empowerment

Dodając z całą pewnością:
>Sex-positive feminism has been reduced to women objectifying themselves without pleasure for the purpose of being validated by men.

I na końcu obrażają feministki:
>Why does a feminist have sex like a man? Because she can. But she can’t enjoy it like he does. That’s the conundrum that cannot be solved.

Oczywiście zapominając już, że na samym początku stwierdzili, że 40% kobiet jednak OSIĄGA orgazm z przygodnych kontaktów seksualnych i z pewnością wśród nich jest najwięcej "sex-positive" feministek, które nie muszą osiągać przyjemności tłumacząc to sobie na opak. W ogóle za to nie pochylili się nad problemem nie osiągania orgazmu przez 1/4 kobiet w związkach, tutaj jakoś cisza, nikt nie pyta czemu te 25% kobiet w ogóle wchodzi w związki...


Caban, tutaj jest pełna treść metaanalizy z 2009:

https://dl.dropboxusercontent.com/u/6200519/apresearch-malamuth.pdf

znalazłem jeszcze jedno badanie o podobnej skali z lat wcześniejszych, o identycznych konkluzjach:

http://ccoso.org/library%20articles/Meta-analysis.pdf

Nie zdziwiłbym się, gdyby było tak, jak piszesz - ludzie o konkretnych upodobaniach szukają konkretnych gatunków pornografii. Zresztą chyba kategoryzacja filmów porno jest już legendarna i chyba bardziej skomplikowana niż systematyka biologiczna ;D co dobrze pokazuje idee preferencji.

Można się teraz cofnąć "do źródła", o czym piszesz gupia - męskie jednostki o preferencjach do agresji czy traktowania kobiet jako gorszych są produkowane w naszej kulturze. Czyli to, co podkreślałem wcześniej - nie pornografia jest problemem, tylko społeczeństwo w obecnej formie. Roztrząsanie jednak przyczyn tego jest mało praktyczne. Dla mnie problem przemocy jest palący i raczej interesują mnie rozwiązania niż teoretyzowanie. Niestety nie znam żadnych.


co do teg; linku: Klasyczny przykład szukania potwierdzenia własnych opinii, nawet jeśli wymaga to zaprzeczania samemu sobie :D No po prostu nie chcą kobietom dać prawa przeżywania seksualności tak, jak same chcą.

Jeszcze jedna rzecz Caban, w ogóle niezwiązana z tematem. Pisałeś o tym, że chętnie pozbyłbyś się potrzeby jedzenia i wydalania, że mógłbyś pastylkę łyknąć. Przypomniał się pewien produkt, juice plus+, pastylki warzywne i owocowe, gdzieniegdzie bardzo popularne. Twórcy tego preparatu sfinansowali nawet parę badań, potwierdzających jego działanie adekwatne do działania świeżych warzyw i owoców. To już jakiś krok w tę stronę. Sam chętnie zaoszczędziłbym trochę czasu, który marnuję na jedzenie i przygotowywanie jedzenia.


@Krzysztof
Dzięki, przejrzę sobie w wolnej chwili.

>Roztrząsanie jednak przyczyn tego jest mało praktyczne.

Wręcz przeciwnie, to wyleczenie przyczyn choroby daje pełny efekt uzdrowienia, a nie zaleczanie objawów. Może się okazać, że najlepszy i najskuteczniejszy będzie zakaz mężczyzn. XD

>Dla mnie problem przemocy jest palący i raczej interesują mnie rozwiązania niż teoretyzowanie. Niestety nie znam żadnych.

Moim zdaniem skutecznym lekarstwem będzie jak najwcześniejsze zabranie dzieci spod skrzydeł kulturowej indoktrynacji z dużą domieszką chrześcijańskiej, chorej moralności i bezsensownego wykazu grzechów. Tak więc edukacja seksualna, liberalizm obyczajowy i znaczne zredukowanie roli religii i kościoła. (>ideologia gender w natarciu xD)


Zerknij na to Caban, to tak a propos wpływu pornografii, taki anegdotyczny przykład:

http://www.xojane.com/sex/belle-knox-duke-university-freshman-porn-star

W skrócie: studentka zarabiała na studia jako aktorka porno. Gdy to wyszło na jaw, została zasypana groźbami gwałtu i śmierci. Policja ją wyśmiała.

Jeśli ktoś grozi śmiercią, to jest to niewątpliwy przykład agresji. A założę się, że najwięcej do powiedzenia mieli ci, którzy cierpią na zwyrodnienie nadgarstka w związku z oglądaniem pornografii. To taki przykład, że w naszej kulturze pornografia być może wywołuje agresje.


Dobrze, ale to nie kobieta ma się dostosowywać do psycholi nie panujących nad emocjami, to nie kobieta ma unikać wyzwolenia seksualnego, "wyzywającego" ubioru, występowaniu w pornosach, czy zarabianiu na prostytucji. Debata o wpływie pornografii jest równie pomylona, co rozważanie wpływu ostrego makijażu i głębokości dekoltu na prawdopodobieństwo stania się ofiarą gwałtu. Należy zwalczać agresorów, a nie ograniczać wolność kobiet w imię ich bezpieczeństwa, tylko dlatego, że kogoś ich wyzwolenie może sprowokować. Rozumiesz co mam na myśli? Potępić należy postawę tych idiotów, którzy używają takiego dyskryminującego pretekstu dla wyładowania swoich emocji i frustracji, a nie branżę porno za to, że w ogóle istnieje.

Bez kulturowego prania mózgu nikt nie traktowałby prostytucji jako gorszego zajęcia, od dowolnego innego. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,126765,6416274,15_i_16_latka_zatrudnily_sie_w_agencjach_towarzyskich_.html Podobnie zresztą rzecz ma się ze stopniem zakrycia ciała, w jednym kraju biust w ogóle nie jest traktowany jako część intymna, a w innym kobiety będzie się wciskać w pokutne worki zakrywające je od stóp do głów. Trzeba zniszczyć przestarzałą i budowaną na fundamencie religijnego fałszu kulturę, niczym podczas chińskiej rewolucji kulturalnej, tylko mądrzej i pomysłem na nową, lepszą rzeczywistość.


Tutaj się Caban z Tobą zgadzam. To nie pornografię należy zwalczać czy zakazywać jej, tylko nowotwór seksizmu, jaki trawi społeczeństwo.


http://media2.pl/media/109894-TVN-Style-ukarana-przez-KRRiT-za-pornografie.html

No tak, bo przecież lepiej puszczać produkcje, gdzie się tłuką po mordach...


http://en.wikipedia.org/wiki/Erika_Lust


Caban, "Kompletnie nie widzę odniesienia tejże notki do swojego życia, a z pornografią miałem styczność niemal od kołyski. Już w czasach przedszkolnych marzyłem, by w przyszłości stworzyć wielki dom uciech, gdzie wszyscy uprawialiby seks ze wszystkimi i świetnie się bawili dając sobie wzajemną rozkosz."
Widzę, że pornografia bardzo Cie musiała zepsuć. Nie pomyślałeś, że może tym kobietom nie odpowiadać Twój skrajnie hedonistyczny plan ? Że zasługują na coś więcej, niż bycie tylko częścią domu uciech, to jest zwierzęce podejście, kobiety są ludźmi a nie są po to by zaspokajać Twoje potrzeby...


@Paweł B.
Typowy "menszczyzna" - oczywiście wychodzisz z patriarchalnego założenia, że przyjemność z seksu czerpie tylko mężczyzna i tylko kobiety mogą należeć do haremu. Wyobraź sobie, że może być całkiem odwrotnie lub też na zasadzie całkowitego równouprawnienia. Naprawdę myślisz, że nie ma kobiet hedonistek? Że nie ma kobiet lubiących niezobowiązujący seks, luźne związki bez idiotycznych ślubów i klepania bachorów? I jeszcze to stawianie mnie w roli jakiegoś tyrana... Żałosne, czy ja jakąkolwiek kobietę zmuszam do życia na moich warunkach, narzucam się komukolwiek? Wręcz przeciwnie, nigdy nie kryję się ze swoim podejściem do życia, uważam, że nie ma sensu tracić czasu na ludzi płci obojga, którzy nie akceptują mnie takiego jakim jestem.
Przejrzyj na oczy samczyku, kobiety są takimi samymi ludźmi jak mężczyźni i mają dokładnie takie same potrzeby, po prostu opresja kulturowa po dziś dzień nakazuje się im z nimi kryć, co prowadzi do frustracji i depresji. I zdradzę ci jeszcze jedną tajemnicę - kobiety TEŻ oglądają pornografię i też (OLABOGA!) się masturbują!


Ciężko znaleźć kobietę, która byłaby hedonistką i myślała, tylko o własnych przyjemnościach, olewając sferę uczuć, emocji, potrzeby bliskości. Takie zwierzęce potrzeby "tylko zaliczyć i w nogi", mają właśnie niektóre samce.Kobiety potrzebują czegoś więcej. Luźne związki i brak ślubu - wrzucasz tu normalne rzeczy, myśląc że jestem konserwatystą, nie , ale pornografia powinna być zwalczana zawsze i wszędzie. Bo poniża godność człowieka. Nic nie pisałem o masturbacji kobiet, bo uważam, że to normalna czynność, nie wiem w jakim celu zaatakowałeś w ten sposób, ale "kulą w płot" . Pozdrawiam.


Dalej powtarzasz swoje brednie, kretynizmy i urojenia. Po pierwsze, czemu wmawiasz mi, że luźny związek nie zawiera emocji, uczuć i bliskości? Nawet jednonocna przygoda zawiera te elementy i jak najbardziej wpasowują się one w ramy hedonizmu, bo tez sprawiają przyjemność. Po drugie, nie wymądrzaj się czego potrzebują WSZYSTKIE kobiety, bo sam nie jesteś nawet jedną z nich. Typowe, patriarchalne pierdolenie, kobiety są RÓŻNE i mają różne potrzeby i oczekiwania. To tak jakbyś pieprzył tu, że ateizm jest niemożliwy, bo każdy potrzebuje wierzyć, że jakiś dziad na chmurze nad nim czuwa. Jasne, w naszym społeczeństwie niewielu jest ateistów i wyzwolonych feministek, ale wolę mieć garstkę znajomych, którzy mnie rozumieją i akceptuję, niż setki debili z wypranymi przez chrześcijańską kulturę mózgami.

>pornografia powinna być zwalczana zawsze i wszędzie. Bo poniża godność człowieka.

Teraz to dojebałeś. Godność człowieka? A co to kurwa jest? To, co ty arbitralnie sobie uroisz w swoim samczym móżdżku? Jakim prawem chcesz zabronić kobietom występować w pornolach? Jakim prawem uważasz, że możesz zmuszać je do życia według twoich chorych standardów godności? Jesteś mizoginistycznym śmieciem i zakamuflowaną konserwą z zakusami na kobiecą wolność seksualną - pod każdą postacią.


Poczytaj trochę wyjątkowo miły kolego, co przechodzą aktorki porno, jak odziera się je ze wstydu, co biorą żeby móc robić te wszystkie rzeczy na oczach kamer, potem się wypowiadaj, nigdy odwrotnie...
CYTAT:
Tak przełamuje się w pornografii niechęć przed stosunkiem z innym aktorem?

Aktorem, a często aktorami. Jak masz wybór uprawiać seks z pięcioma facetami, którzy odwiedzą wszystkie twoje zakamarki i potem mają finiszować na twarzy, to wolisz robić to po amfetaminie niż na trzeźwo. Nie zawsze jest też tak, że producent i reżyser to bezpruderyjni dżentelmeni. W Holandii nagrywałam filmy z dziewczynami, które były po prostu ofiarami handlu ludźmi. Ja byłam na legalnym kontrakcie, kasę za ich występ brała mafia. Po twarzy dostawałyśmy jednak po równo.

Jak nie wiesz co to jest godność człowieka to wracaj z powrotem na drzewo, tam gdzie Twoje miejsce i nie schodź aż tego nie zrozumiesz.

A Ty na pewno jesteś kobietą, wiesz kim jesteś ?
Zwykłym śmiesznym kołtunem Cabanem, któremu zdaje się , że ma rację, tak ale tylko zdaje Ci się.
Nie porównuj tego z ateizmem, który jest naturalny, bo dopiero tutaj na ziemi jesteśmy uczeni wiary w bóstwa...
Ty jesteś aż tak anty-patriarchalny, że aż popierasz poniżającą godność kobiet pornografię, może sam się nagraj, wrzuć do sieci i potem zobacz jak się będziesz czuł....
Nie pozdrawiam...


Czystej wody demagogia z twojej strony. To, że jakiś procent kobiet jest do czegoś zmuszana nie oznacza, że należy karać całą branżę! Chcesz zakazać kobietom występować w porno, bo ułamek z nich trafia tam pod przymusem, to niczym się nie różnisz od tych, którzy by chcieli zakazać im ubierać krótkie spódniczki, by jakiś promil z nich nie padł ofiarą gwałtu. Winnych wykorzystywania, handlu ludźmi, gwałcicieli należy surowo karać, a nie karać kobiety odbierając im wolność decydowania o swoim ciele i sposobie zarobkowania!

Widać nie czytałeś nawet całego wątku. Wiedziałbyś, że po pierwsze - z moją dziewczyną jestem w luźnym związku od 5 lat, czyli dłużej, niż niejedna osoba z mojego otoczenia zarzekająca się, że teraz to już dom, dzieci i miłość po sam grób. Po drugie - moja dziewczyna występuje na showup.tv, kilka razy wystąpiłem z nią, nikt jej do tego nie zmusza i cieszy się, że może zarabiać na durnych facecikach gotowych płacić więcej za prywatny pokaz, niż by zapłacili za prawdziwy numerek z prostytutką. Własnych filmików porno też kilka nagrałem i wrzucałem na xHamstera, ale jako że mi, mężczyźnie, nikt za to nie da złamanego grosza i oglądają mnie tylko geje, to robię to bardzo rzadko.

https://www.facebook.com/beata.undine.10 <- jedna z moich ulubionych aktorek porno. Masz, napisz do niej i wytłumacz jej, jak bardzo jest krzywdzona i jak bardzo musi przestawić się na "godne" życie przesuwając produkty po czytniku na kasie w Tesco. xD

No dawaj, wytłumacz mi, co niby niegodnego jest w pornografii? W jaki to sposób kobieta jest w niej poniżana? Może zaraz powiesz, że każda pozycja i finisz inny, niż na misjonarza, jest brakiem szacunku dla kobiety? xD Żałosny jesteś. Zobacz sobie choćby to: http://www.x-art.com/ - jeśli to dla ciebie jest pornografia poniżająca czyjąkolwiek godność, to zamknij się najlepiej w klasztorze i odwal od życia mojego i mojej dziewczyny. Nie będziesz nam dyktował co mamy robić ze swoimi ciałami i czy możemy uwieczniać to na taśmie.

PS. Jeśli gustujesz w filmach 5 facetów na jedną, to już widać jakim chorym zbokiem jesteś, a nienawiść do samego siebie projektujesz w tym wypadku na całą branżę, podczas gdy problem tkwi w tobie i w paragwałtach, do których walisz kapucyna. Ja nie oglądam żadnego porno, w którym mam choćby cień wątpliwości co do atmosfery na planie i samopoczucia występujących na filmie aktorek. Zwierzęcy, brutalny seks mnie nie kręci, stosunek powinien być sensual, a aktorzy nie grać, a naturalnie rozkoszować się sobą nawzajem. Może dlatego często oglądam stosunki prawdziwych par, których w branży wcale nie brakuje, ale nie wyklucza to podobnych odczuć przy współżyciu całkiem obcych sobie ludzi.


>Nie porównuj tego z ateizmem, który jest naturalny, bo dopiero tutaj na ziemi jesteśmy uczeni wiary w bóstwa...

Seks też jest naturalny, to ciemnota religijna wmówiła społeczeństwom, że drzemie w nim jakieś zło, grzech, powód do wstydu itd. Po odrzuceniu kulturowej otoczki pozostaje czysta radość z cielesności współżyjących ze sobą partnerów płci obojga. Patologie, o których wspominasz, to właśnie pokłosie patriarchatu i braku szacunku do kobiet, traktowanie ich jak przedmiotów do naszprycowania chemią i "wyruchania". Ten trend odchodzi w zapomnienie, producenci robiący taką szmirę padają jak muchy, a przyszłość należy do pornografii na pograniczu sztuki i skupiającej się na odczuwaniu, emocjach i przyjemności, a nie pustych ruchach frykcyjnych. Jeśli ja mam do wyboru gówno i sztukę, to wybieram sztukę, jeśli ty ciągle kończysz na stronach z gównem, to świadczy to tylko o tobie i twoich wyborach w postaci kliknięć myszką.


Napisałem, żartobliwie, widze, że jesteś zwykłym draniem, który bezwstydnie pokazuje swe cielsko przed kamerką i wkręca w to swoją dziewczynę...
Nie mam do Ciebie żadnego szacunku...
Brzydzę się Tobą.
Dalej oglądaj te swoje filmy, zobaczysz, że skończysz na dnie.
Dla Twojej wiadomości nie używam żadnych z tych stron, są one tylko dla takich jak Ty, którzy muszą używać swego zwierzęcego popędu i uprzedmiotawiać obecne tam kobiety, których zwyczajnie mi szkoda.
Ulubiona aktorka ?
Dostrzegasz w Niej tylko ciało, korzystasz z jej upadku, cieszy Cię to, zwierzaku.
Cieszy to nie dobre słowo, nawet o tym nie myślisz, liczy się Twój mały , mikroskopowej wielkości rozumek.
Nazywasz to branżą?
To zwykła mafia, a ten odsetek to większość a nie mała część porno-fanie!
Mafia zboczonych facetów, którzy chcą zarobić na innych zboczkach lubiących ten syf... i wykorzystują w tym celu kobiety.
Patrząc na Twój styl, to Ty nawet koło Tesco nie stałeś....
I skończ podawać linki do porno, te linki najwyżej zasługują na to by hakerzy się wzięli za nie i poniszczyli....


Paweł, czy Ty nie masz czasem Sashy Gray w awatarze? xD


Hahah, o kurwa, jaki butthurt rage. xD EOT, jest pewien próg debilstwa, z którym nie dyskutuję. (trzeba się szanować ^^)


Mam, ale ona nie gra już w tych filmach, więc nietrafiona pretensja...


Po drugie kobiety , które tam grają nie są przez mnie skreślone, współczuję im , że wpadły w ten straszny przemysł pornograficzny, który zadaje im wiele cierpień, gdzie nie ma żadnego szacunku.


Caban(os) Nadbałtycki, widzę, że piszesz o sobie, haha


Ojej, nawet nie zauważyłem, jaka beka mnie ominęła. Bu. xD


Następnym razem Cię nie ominie, :)


Prześlij komentarz


Ostatnie komentarze

Popularne posty