Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Płeć kulturowa, czyli demony dżender


Czy widzieliście ostatnio, aby ktokolwiek krytykował współcześnie rozpowszechniony sposób odżywiania się dużą ilością silnie przetworzonego pokarmu i czerwonego mięsa? Nie? Ksiądz nie grzmiał z ambony? Nie mówił, że współczesne sposoby odżywiania są gorsze od ateizmu i przyczyniają się do pedofilii? Nie? Dziwne...


A może zauważyliście, by gdzieś ktoś z użyciem wykwintnej retoryki argumentował za tym, że żydomasońskofeministycznolewackie media propagują niezgodny z naturą i sprzeczny z boskim prawem sposób wygodnego mieszkania w domach wyposażonych w kanalizację, elektryczność i sporo innych, dogodnych urządzeń i sprzętów, co przyczynia się do masowej śmierci nienarodzonych dzieci, jednocześnie burząc odwieczny, boski porządek świata? Nie? Ciekawe...

To może chociaż ktoś atakował czy masakrował za pomocą słów... język, jako złowieszczy wynalazek, sprawiający, że ludzkość wyginie i wiecznie płonąć będzie w ogniach piekielnych? Pewnie też nie, no bo kto chciałby być hipokrytą i walczyć ze słowami za pomocą słów. 

A pytam dlatego, bo gender. Poważnie. Film do którego link przesłała TheNawojka to 40 minutowy dokument, w którym, jak przystało na tego typu dzieła, autor ulegając poznawczym błędom znanym nauce jako biasy, wytyka te same błędy innym naukowcom. Ale nie o tym mowa. 

Autor powołując się na kilka autorytetów m. in. psychiatrów, psychologów i biologów argumentuje za tezą, że stereotyp płci ma swoje główne źródło w ludzkiej biologii i jest dziedziczony. Część badaczy na filmie, jak się złożyło pochodząca z Norwegii, uznała, że płeć ma charakter wyłącznie kulturowy, natomiast paru innych naukowców stwierdziło, że biologia również odgrywa tutaj swoją rolę. Ciekawa dychotomia - oddzielenie psychiki, mającej swoje źródło w biologii, od biologii właśnie. 

Zanim przejdę do sedna dywagacji, jeszcze jedna mała dygresja. Załóżmy, że z dwójki ludzi jeden ma nadzwyczajną skłonność do opalania się - wystarczy parę minut na słońcu, by zmienił się w czekoladę. Drugi z bohaterów tej pożyczonej od Demonicznych Samców alegorii potrzebuje wiele godzin, by się tylko lekko zarumienić. Sytuacja, choć skrajna, nie jest taka nieprawdopodobna i może odnosić się do wielu dziedzicznych cech człowieka. 

Załóżmy, że drugi z bohaterów, mający problemy z opalaniem, inwestuje w lokalne solarium umożliwiając mu prosperowanie, a po wielu trudach i znojach staje się czarny jak smoła. Pierwszy z kolei, choć już po paru minutach zyskałby czekoladową cerę, nie lubi Słońca, więc unika go jak może. W związku z tym jest blady jak dupa wampira zanurzona w potraktowanej chlorkiem tlenu mące.

Poboczny obserwator porównując tych dwóch ludzi mógłby dojść do dziwnej konkluzji - że pierwszy z nich ma wrodzoną skłonność do bladości, natomiast drugi do opalenizny - czyli odwrotnie, niż jest w rzeczywistości. Popełniłby w ten sposób tzw. błąd Galtona, próbując nadać jakiejś ludzkiej cesze charakter stricte wrodzony. 

Ten sam błąd popełniają norwescy badacze na filmiku z początku wpisu z tą różnicą, że cechy te, ich zdaniem, mają charakter stricte nabyty i kulturowy. Jak zwykle mało kto ma rację - nie sposób odseparować cech genetycznych od kulturowych, nie popełniając tego błędu. 

Współczesne badania sugerują bardzo wyraźnie, że biologia ma swój udział w kształtowaniu stereotypu płci, choć jest on znacznie mniejszy, niż chcieliby przeciwnicy genderu. Mózgi męskich płodów, a także inne narządy ich ciał znajdują się pod wpływem testosteronu, co wpływa na ich strukturę - np. bardzo wyraźnie na budowę mięśni i szkieletu. Testosteron, choć niebezpośrednio wywołuje także hipertrofię neuronów w mózgu, prawdopodobnie nieco zmieniając ich budowę, w stosunku do budowy mózgów dziewczynek (co nie oznacza, że męskie noworodki są mądrzejsze, np. w mózgach autystów średnie zagęszczenie komórek w mózgu też jest większe, a prowadzi to do poważnych zaburzeń i upośledzeń na wielu płaszczyznach).

Mózgi niemowlaków ostatecznie nie różnią się znacząco ze względu na płeć - mają bardzo gęstą sieć synaptyczną, która jednocześnie jest bardzo plastyczna u obu płci. Z czasem, zwykle już na bardzo wczesnym etapie rozwoju, sieć ulega przerzedzeniu i powstają w niej złożone układy oraz ścieżki, które dopiero kształtują ludzką świadomość i indywidualność. Tu z kolei ogromne znaczenie mają cechy nabyte i cała nasza kultura oraz wychowanie. 

Prawda jest więc taka, że choć kultura wydaje się w świetle współczesnych badań mieć dominujące znaczenie w kształtowaniu stereotypu płci, biologia może też w pewnych warunkach mieć swoje znaczenie. Nie wszystko jest tutaj jeszcze jasne i sporo zostało do potwierdzenia. To jednak nieistotne, bo powracamy teraz do moich pierwotnych pytań, które zadałem na początku wpisu, o przykłady krytyki współczesnego odżywiania, mieszkania w wygodach czy używania języka. Wszystko to bowiem jest dziełem kultury, język przekazujemy sobie bezsprzecznie z pokolenia na pokolenie itp. 

Zadam więc ponownie zajebiście (przepraszam za przekleństwo, celowo nawiązuję do cytatu z filmu Chłopaki nie płaczą, który to podtrzymuje stereotyp faceta twardziela) ważne pytanie:
Dlaczego przeciwnicy dżender twierdzą, że nasze biologiczne i genetyczne cechy są ważniejsze/lepsze/bardziej pożądane niż nabyte cechy kulturowe? Przecież nie przeszkadzają im tak nienaturalne i niegenetyczne sprawy jak umiejętności lingwistyczne, nowoczesne technologie, medycyna itp.
Obie strony konfliktu gender wydają się zgadzać z tym, że cechy ludzkie można kształtować za pomocą kulturowego warunkowania, z tym, że genderowcy widzą w tym nadzieję na stworzenie wydajniejszego i bezpieczniejszego społeczeństwa, pozbawionego idei dyskryminacji kobiet, natomiast przeciwnicy gender uznają to za sprzeczne z naturą, co samo w sobie ma być dowodem na zło genderu. Pytam ponownie - nawet jeśli jest to sprzeczne z naturą - to co z tego? Sprzeczne z naturą jest też przecież mieszkanie w domach, w dodatku często jest to niebezpieczne dla zdrowia. Podobnie język - to wynalazek kultury, który jak twierdzą niektórzy naukowcy, umożliwia przemoc. A spożywanie przetworzonej żywności i czerwonego mięsa? Nie dość, że udowodniono, iż dieta taka może skrócić życie o kilkanaście lat, to jeszcze w samej Biblii prorok Daniel zaleca wegańską dietę, jako korzystną dla zdrowia. Mimo to księża wolą atakować gender. 

Jeżeli więc ktoś wykazuje się tak daleką niekonsekwencją i wybiórczością jak to czynią w ogóle przeciwnicy gender, to jak można traktować go poważnie? Gender jest więc nadzieją dla społeczeństwa, szczególnie dla kobiet. Należy też wspierać poczynania dżenderowców, no chyba, że będą równie niebezpieczne dla kogokolwiek tak, jak niebezpieczna jest przetworzona dieta, mieszkanie w domach i język. Wtedy jednak należy napiętnować też te drugie.

Ostatnie komentarze

Popularne posty