Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Czym jest gender? Sprawdź.

00:53
Będąc w trakcie prac nad udoskonaleniem artykułu gender w polskiej Wikipedii, natrafiłem w studiowanej literaturze na przykładowe Testy Skojarzeń Utajonych. Psychologowie od lat wykorzystują te testy, by sprawdzić, jakie nieświadome uprzedzenia posiadają ludzie w stosunku do inności, do kobiet, innych narodowości, religii etc. Wyniki testów stanowią dobry dowód na to, że przekonania co do ról płciowych mają w naszym społeczeństwie charakter wyuczony. Testy możesz osobiście wykonać tutaj, także w języku polskim:
Read On 1 komentarze

Dziecięce niewolnictwo

10:19
Oto dziesięć przykładów współczesnych form niewolnictwa dzieci.

10. Tańczący chłopcy Afganistanu

W dławionym wojną islamskim Afganistanie odżyła niedawno starożytna praktyka znęcania się nad młodymi chłopcami. Dzieci uczy się tańczyć i sprzedaje bogatym mężczyznom, którzy seksualnie ich wykorzystują i znęcają się nad nimi. Policja współuczestniczy w procederze, który prawdopodobnie zasięgiem pokrył już cały kraj. Także z Zachodu przybywają tutaj mężczyźni, by zrujnować życie małym chłopcom. Próby ucieczki karane są śmiercią.

9. Senegalscy żebracy

Około 50 tysięcy dzieci w wieku od 4 do 14 lat zmusza się w Senegalu do ulicznego żebrania. Dzieci nie noszą butów, by wzbudzać większe współczucie. Gry wracają bez pieniędzy, są zamykane, skuwane i bite. 

8. Święte niewolnictwo zachodniej Afryki

Na liście absurdalnych wierzeń afrykańskich znajduje się tragiczna wiara w niewolnice bogów. Nieletnie dziewczynki oddawane są do świątyń jako zadośćuczynienie za występki ich rodzin. Tam gwałcone są przez kapłanów, którym rodzą wiele dzieci. Nie mają żadnych  praw. Praktyki te co prawda są nielegalne, ale wciąż stosuje się je w ukryciu.

7. Domowi służący

Około 10,5 miliona dzieci, w tym 71% dziewczynek także w wieku pięciu lat, wykorzystywana jest na świecie w charakterze domowych służących, często trzymana w zwykłej niewoli. Nieletni niewolnicy są wszędzie, w USA jest ich prawdopodobnie około 50 tysięcy. Są bici, wykorzystywani seksualnie i zmuszani do pracy ponad siły. 

6. Szkockie farmy marychy

Dzieci z Chin i Wietnamu pracują w niewolniczych warunkach na terenie Wielkiej Brytanii. Zorganizowane grupy przestępcze trzymają nawet trzynastoletnie dzieci przez całą dobę w ukrytych, zamkniętych pomieszczeniach, bez dostępu światła, w oparach chemicznych środków ochrony roślin. Rząd Anglii jest bezsilny. Często takie dzieci oskarża się o uprawę konopi i zamyka w więzieniach.

5. Wielbłądzi dżokeje Zatoki Perskiej

W każdym miesiącu przynajmniej trzydziestu pakistańskich chłopców jest porywanych i zmuszanych do pracy jako wielbłądzi dżokej. Szczególnie cenieni są mali, np. dwuletni chłopcy. W tym wieku można celowo zahamować ich wzrost, np. głodząc, dzięki czemu nie osiągną dużej wagi ciała. Gdy chłopcy nie spełnią oczekiwań panów, mogą być torturowani aż do śmierci. 

4. Mali dawcy organów

Dzieci są nieodzownym źródłem zdrowych organów, np. nerek. Popyt na transplantacje jest duży na całym świecie, podaż mała, dlatego czarny rynek organów kwitnie. 

3. Nieletni górnicy

Górnictwo to jeden z najniebezpieczniejszych zawodów świata, szczególnie w takich krajach jak Afryka, Ameryka Łacińska, Azja i gdzieniegdzie Europa, gdzie nie przestrzega się zbytnio zasad BHP. W takich warunkach pracuje około milion dzieci, często od trzeciego roku życia. Dziewczynki dodatkowo zmusza się do prostytucji. Zmiany trwają niekiedy po 24 godziny. W tych warunkach mali pracownicy nie żyją długo. Ich zdeformowane od dźwigania ciężarów ciała powoli umierają od chemikaliów, z dala od opieki medycznej. 

2. Dzieci żołnierze

Setki tysięcy nieletnich na świecie zmusza się od maleńkości do udziału w walkach zbrojnych. To idealni żołnierze, nauczeni zabijania bez mrugnięcia okiem, nieświadomi własnych praw, wykonujący rozkazy co do joty. W niektórych rejonach pojmanych dzieci żołnierzy stawia się przed trybunałem i oskarża o udział w działaniach zbrojnych.

1. Czekoladowe niewolnictwo

Około 60% światowej produkcji kakao pochodzi z Ghany i Wybrzeża Kości Słoniowej. Na plantacjach pracuje w tragicznych warunkach około pół miliona dzieci. Zarówno rządy tych państw jak i przemysł czekoladowy umywają ręce. Prawdopodobnie każdy jedzący czekoladę przyczynia się do tragedii - dziennikarz BBC odkrył, że nawet produkty oznakowane specjalną ikoną Fairtrade mogą pochodzić z niewolniczych plantacji. 
Read On 4 komentarze

Obrzezanie (okaleczenie) kobiet

08:29
Obrzezywanie chłopców i dziewczynek to wciąż popularne metody okaleczania ciał ludzi zwykle nie mających możliwości sprzeciwu. Praktyki te stosuje się z różnych, zazwyczaj dziwnych powodów, czasem religijnych (szczególnie obrzezanie mężczyzn), czasem kulturowych. Około 1/3 mężczyzn na świecie jest obrzezana. Współczesne organizacje zajmujące się zdrowiem, m. in. WHO jednogłośnie twierdzą, że praktyki obrzezania kobiet i mężczyzn nie niosą ze sobą wymiernych korzyści zdrowotnych. Obrzezanie mężczyzn co prawda może mieć pozytywny wpływ, ale jest on zbyt mały a ryzyko pewnych powikłań zbyt duże, by praktykę można było uznać za bezpieczną (Jacobs et al., 2012). Obrzezanie mężczyzn zaleca się w niektórych regionach, gdzie istnieje duże ryzyko zakażenia wirusem HIV lub innymi wirusami - zmniejsza ono to ryzyko (Siegfried et al., 2009). Obrzezanie mężczyzn nie upośledza także ich funkcji seksualnych i odczuwania przyjemności

Read On 17 komentarze

Naturalna wyższość kobiet

10:29
Trochę ze smutkiem przyglądam się ostatnim donosom. Mam na myśli złote myśli Ziemkiewicza (No cóż, kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej, niech rzuci pierwszy kamień), który próbując parafrazować ewangeliczną postać Jezusa wykazał się niebagatelną jak na przeciętnego wierzącego znajomością Pisma Świętego. Cóż za ironia: Jezus w oryginalnej powieści bronił kobiety, która w oczach seksistowskiego, żydowskiego prawa miała zginąć w męczarniach, ponieważ oskarżono ją o cudzołóstwo. Ziemkiewicz broni zakonnika recydywistę, który bez skrupułów wykorzystał seksualnie pijaną do nieprzytomności kobietę. 

Jak wąska jest ścieżka od tak konserwatywnych poglądów do rzeczywistego wprowadzenia ich w życie w formie prawnej - pokazują dziesiątki przykładów z całego świata, nie tylko z krajów islamskich. Np. niecałe dwa lata temu w Iowa w USA grupa najwyższych sędziów ułaskawiła żonatego dentystę, który zwolnił asystentkę, ponieważ uznał, że miała zbyt obcisły sweter. Mam cichą nadzieję, że ta informacja to jakiś ponury żart jednej z groteskowych grup, podobnych do tej, która specjalizuje się ostatnio w wykradaniu nagich zdjęć aktorek. 

Przy dziesiątkach tego typu doniesień, gdzie większość równie tragikomicznych przykładów powstaje w umysłach mężczyzn, ciężko zachować sceptyczny obiektywizm. Jakiś czas temu grzebiąc w dostępnych artykułach naukowych dotyczących m. in. inteligencji dostrzegłem niewyraźny zarys hipotezy, która od tego czasu nie daje mi spokoju. Ludzki mózg jest organem niezwykle plastycznym, co zapewniło naszemu gatunkowi niekwestionowaną przewagę nad resztą ziemskich żyjątek. Potrafimy się zaadaptować do każdych warunków. Kilka poszlak, które wynalazłem w dostępnej literaturze wskazuje na to, że mózg kobiet ma średnio większy potencjał adaptacyjny, niż mózg mężczyzn. Pierwsze ramy tej hipotezy zakreśliłem w notatce Jeszcze trochę o inteligencji i płci.

Jeżeli mam rację, kobiety mają nieco wyższy potencjał intelektualny od mężczyzn. Różnica nie jest wielka, ale znacząca statystycznie. Przewaga ma podłoże biologiczne, wiąże się głównie z poziomem niektórych neuroprzekaźników w mózgu, także w życiu płodowym. Znaczenie mojej hipotezy jest mi nieznane, lecz co najmniej mógłbym się spodziewać wielkiej fali dysonansu poznawczego (czyli mówiąc językiem potocznym bólu dupy), gdyby nie została ona zrewidowana. A czas powinien ją zrewidować na poziomie osiągnięć kobiet i mężczyzn w ciągu najbliższych kilku dekad. To dlatego, że współcześnie kobiety w wielu miejscach na świecie mogą korzystać z dobrodziejstw równouprawnienia.
Read On 11 komentarze

Fałszywe kliniki aborcyjne

22:54
Stany Zjednoczone Ameryki to kraj, mówiąc kolokwialne, lekko zryty w wielu ważnych kwestiach. Subiektywną różnicę pomiędzy USA a UE określa dość dobrze poniższy obrazek:


O ile jeszcze sam Jezus na kartach Ewangelii jest całkiem spoko gościem, traktującym kobiety nieco lepiej (ale bez przesady), niż reszta ówczesnych mężczyzn, o tyle jego wyznawcy w ogromnej większości, niezmiennie od dwóch milleniów, interpretują Jezusowe przykazanie bezwzględnej miłości bliźniego jako nakaz nienawiści dla wszystkiego, co inne - głównie dla homoseksualizmu, aborcji i genderu. 

Trend eskalacji nienawiści religijnej wyraźny jest w największym ze współczesnych światowych mocarstw, w USA. Apogeum nienawiści do aborcji, aborterów, aborcjonistów i kobiet są fałszywe ośrodki aborcyjne, które jak grzyby po deszczu wyrastają w Stanach, zwykle tuż obok prawdziwych klinik dla kobiet. Niestety grzyby te są ciężko trujące (Mertus, 1990). 

Kobieta, która trafi do takiego ośrodka, spotyka się początkowo z fałszywą opiekuńczością. Mili ludzie częstują ją ciepłym napojem i jedzeniem, po czym prowadzą do sali przypominającej gabinet lekarski. Gdy pod pretekstem badania USG kobieta oddaje "lekarzom" spodnie, nic jeszcze nie wskazuje na oszustwo. Dopiero wtedy fałszywi wyznawcy Chrystusa (z góry zakładam, że ośrodki te powiązane są z religią) proklamują wykład o grzechu aborcji, napełniając serce ciężarnej strachem i upokorzeniem. 



Około siódmej minuty kobieta opowiada o swoich doświadczeniach w takiej klinice:


Read On 3 komentarze

Feminazizm i lakier do paznokci zapobiegający gwałtom

08:52
Przecież to logiczne. Feminazistki są z reguły tak szpetne, że jedyne współżycie na jakie mogą sobie pozwolić to takie po pigule. Więc nic dziwnego, że się oburzają. Rado Slav

i oto typowa odpowiedz którą tylko można znaleźć u kobiet z syndromem "niedoruchaną"  Zalewski Jan

Feminazistki do piachu TheFryt


Read On 4 komentarze

Bądź bohaterem - wykład Jacksona Katza

04:46
Mam problem z dodaniem linku jako filmu w blogerze. W każdym razie Nihil wyśmienicie przetłumaczyła interesujący wykład dr Katza, dotyczący przemocy związanej z gender. Polecam wszystkim. Link do jutuba poniżej:

Read On 6 komentarze

The Global Gender Gap - jak w liczbach wygląda nierównouprawnienie względem płci na świecie

02:31
Światowe Forum Ekonomiczne to działająca non-profit, szwajcarska organizacja, zrzeszająca najważniejszych przywódców politycznych, najbogatszych prezesów korporacji, wielu intelektualistów oraz dziennikarzy. Od roku 2006, rokrocznie publikuje ona raport określający Global Gender Gap Index, złożony współczynnik, będący miarą nierówności, jaka zachodzi pomiędzy płciami na wielu obszarach życia społecznego, od zatrudnienia, poprzez zdrowie, skończywszy na udziale kobiet i mężczyzn w polityce, nauce etc. Raport ten obejmuje 136 państw świata, w tym Polskę. Ostatnia wersja z 2013 została opracowana przy współudziale członków dwóch prestiżowych uczelni, Harvardu oraz Berkeley, co nadaje raportowi jeszcze większej wiarygodności. 
Read On 18 komentarze

Jak zorientować się w terenie bez zmiany płci? 5:0 dla gender.

10:24
Pamiętam pewien test płci mózgu, jaki miałem okazję wykonać na sobie dawno, dawno temu. Test, podobnie jak wszystkie tego typu rzeczy, opierał się na czystych stereotypach płciowych. Jednym z nich jest to, że mężczyźni lepiej od kobiet orientują się w terenie, ponieważ mają wyższą tzw. inteligencję przestrzenną (spatial). Każdy z nas słyszał o tym zapewne wielokrotnie. 

Test oczywiście oblałem, bo okazało się, że mój mózg jest typowo kobiecy. No cóż, najwyraźniej jestem dziwadłem, taką kobietą z brodą, o co ostatnio mnie oskarżono. Pocieszam się jedynie tym, że androgeniczne osoby są bardziej kreatywne (Weinstein & Bobko, 1980), mają wyższą inteligencję emocjonalną (Guastello & Guastello, 2003), a sfeminizowani nastolatkowie radzą sobie lepiej w niektórych zadaniach matematycznych i przestrzennych (Signorella & Wesley, 1986). A może chodzi raczej o to, że osoby, które nie utożsamiają się do końca z rolami kobiety lub mężczyzny, osiągają po prostu pełny potencjał kognitywny?

Mamy sporo dowodów na to, że stereotypy płciowe wpływają np. na zdolności matematyczne a także na umiejętności przestrzenne. Umiejętność obracania figur w wyobraźni stanowi nieodłączny element uznawanych testów na inteligencję. Przez długi czas sądzono, że jest to umiejętność wrodzona, część tzw. inteligencji płynnej. Jednakże ostatnio sporo badań zaprzeczyło tej hipotezie. 



Męskie niemowlaki wydają się mieć przewagę w wykonywaniu obrotów obiektami w wyobraźni (Moore & Johnson, 2008). Wiele podobnych, pojedynczych badań przyjmowane jest bardzo hurraoptymistycznie przez przeciwników gender, np. wielu neuronaukowców. Jednakże ich zasięg wciąż nie pozwala na wyciąganie dalekich wniosków, jak niektórzy by chcieli.

Przewaga mężczyzn w inteligencji przestrzennej wydaje się maleć z czasem. Meta analiza z 1985 roku wykazała dużą przewagę mężczyzn, d=0,73 (Linn & Petersen, 1985), natomiast z 1995 roku średnią, d=0,56 (Voyer et al., 1995). W jednym z doświadczeń, gdy badani mieli mało czasu na dokonanie rotacji obiektu w wyobraźni, różnica była bardzo duża na korzyść mężczyzn, rzędu d=1,03, natomiast gdy czas był nieograniczony, różnica była zaledwie średnia, d=0,51 (Voyer, 2011). Sugeruje to, że umiejętności przestrzenne są wyuczone, ponieważ szybciej radzimy sobie z zadaniami, które znamy. Rzeczywiście wykazano, że można poprawić swoje umiejętności przestrzenne (Uttal et al., 2013).

Skąd więc różnica między mężczyznami i kobietami? Po pierwsze - jazda samochodem. Mężczyźni jeżdżą zdecydowanie częściej od kobiet w większości współczesnych kultur, co częściowo odpowiada za fakt, że większość przestępstw drogowych to sprawka mężczyzn. Jazda samochodem w terenie tak bardzo wpływa na umiejętności przestrzenne, że np. u taksówkarzy, bez względu na płeć, zaobserwowano znaczny przyrost masy neuronów w hipokampie, strukturze mózgu odpowiadającej m. in. za umiejętności przestrzenne (Maguire et al., 2000). Po drugie - gry komputerowe. Chociaż w takich rozwiniętych krajach, jak USA, tyle samo dziewczyn gra w gry, co chłopaków, ci drudzy robią to średnio prawie dwukrotnie dłużej każdego dnia (Rideout, 2010). Chłopcy dopasowują się też do stereotypu męskości, przez co wybierają bardziej agresywne gry, wyższe poziomy trudności itp., dzięki czemu trenują intensywniej. Wykazano, iż regularny "trening", czyli po prostu granie w gry, zmniejsza różnicę w zdolnościach przestrzennych między płciami (Feng et al., 2007).

Stereotypowe przekonanie o tym, że kobiety są gorsze w umiejętnościach przestrzennych to kolejny gol dla gender. Jest to niekorzystny dla kobiet mit. Ponieważ myślenie przestrzenne pełni ważną rolę w większości zawodów związanych z inżynierią, mężczyźni nieświadomie od młodości poprawiają swoje umiejętności w tym kierunku. W pewnym badaniu, gdy dostarczono kobietom oprogramowanie poprawiające umiejętności przestrzenne, odsetek tych, którym udało się z inżynierią poprawił się z 47 na 77% (Gerson et al., 2001).

To ważna informacja nie tylko dla studentek, ale także dla studentów kierunków inżynierskich. Grajcie w gry. Możecie używać popularnych gier akcji, które w badaniach dawały dobre rezultaty. Używajcie ich na wysokich poziomach trudności, bez kodów, aby zwiększyć efektywność. Nauczcie się układać kostkę Rubika, najlepiej w ciemno. Spróbujcie prostą grę dual-N-back, która prawdopodobnie poprawia inteligencję ogólną.
Read On 8 komentarze

Czy kobiety są gorsze z matmy? 4:0 dla gender.

08:42
Ponoć 54% genialnych matematyków z ostatnich czterech wieków narodziło się pomiędzy 53 a 54 stopniem szerokości geograficznej północnej. Jest to w jakiś sposób skorelowane ze specyficzną dla tego położenia zmiennością fotoperiodu (Davis & Lowell, 2006). No właśnie, w powszechnym mniemaniu matematyka oraz takie powiązane z nią sprawy jak nauka, technologia i inżynieria (z angielskiego: STEM), stanowią domenę mężczyzn. Proste spojrzenie w statystykę pokazuje, że mężczyźni dominują te bardzo ważne dla rozwoju dziedziny (Shen, 2013). Dla wielu jest to też dowód na wyższość intelektualną mężczyzn. Bliższe spojrzenie na dostępne ujawnia jednak kilka ważnych rzeczy. 

Np. wg statystyk z 2012 roku w USA kobiety posiadają 53% doktoratów z biologii, 48% z medycyny i 78% z weterynarii. Z drugiej strony mamy zaledwie 18% studentek inżynierii, 31% doktorantek z matematyki, 22% z informatyki i 19% z fizyki (Hyde, 2014). Czy więc kobiety są gorsze z matmy i fizyki, skąd wynika ta różnica?

Niekoniecznie. Gigantyczna metaanaliza pokazała, że właściwie nie ma różnic w zdolnościach matematycznych między płciami (Hyde et al., 1990). Co ciekawe analiza ta wykazała też, że współczynnik d Cohena, określający stopień zróżnicowania danej zmiennej, maleje z czasem. Oznacza to, że różnica w umiejętnościach matematycznych jest coraz mniejsza, np. przed rokiem 1973 mężczyźni byli wyraźnie lepsi (d=0,31, co oznacza średnią małą do średniej przewagę statystyczną), ale w badaniach wykonanych po roku 1974, różnica była mała (d=0,14). W wielu niuansach matematycznych kobiety radzą sobie lepiej niż mężczyźni, aczkolwiek na poziomie studiów i dalej, mężczyźni mają wyraźną przewagę, jeśli chodzi o rozwiązywanie skomplikowanych zadań (d=0,29). Późniejsze, jeszcze większe metaanalizy pokazały, że kobiety właściwie dogoniły mężczyzn w matematycznych umiejętnościach, przynajmniej w niektórych państwach (Lindberg et al., 2010; Else-Quest et al., 2010).

Dlaczego więc tak mało kobiet zajmuje się matematyką czy fizyką na profesjonalnym poziomie? Odpowiedź jest prosta - stereotypy płciowe. W powszechnym przekonaniu, kobiety nie nadają się do tego typu zadań. 

Stereotyp dotyczący umiejętności matematycznych kobiet jest bardzo głęboko zakorzeniony w społecznym myśleniu. W środowiskach akademickich związanych z matematyką i fizyką kobiety traktowane są, mówiąc delikatnie, chłodno (Matlin, 2011, p. 229). Rodzice oraz nauczyciele wierzący w stereotyp, skutecznie zniechęcają swoje córki i uczennice do rozwoju w tym kierunku (Chhin et al., 2008). Ba! Same kobiety, wierząc w ten stereotyp zmniejszają swoje wyniki w matematyce. Gdy egzaminowane są bez obecności mężczyzn, wypadają wyraźnie lepiej, podobnie, gdy nie muszą utożsamiać się ze swoją płcią (Cole, 2000; Miyake et al., 2010). Innymi słowy kobiety są gorsze z matematyki i pokrewnych dziedzin tylko w kontekście nabytych przekonań co do płci, różnice te mają charakter kulturowy (Azar, 2010).

Jest jeszcze kilka innych, psychologicznych i socjologicznych przyczyn niedoboru kobiet w matematyczno podobnych dziedzinach. Wszystkie mają związek ze stereotypową rolą kobiety w społeczeństwie, np. silne zaangażowanie w związek (Holland, 1990), wreszcie poświęcenie się na rzecz wychowywania dzieci.

Mimo tych wszystkich trudności sporo kobiet w historii skutecznie dołożyło się do osiągnięć nauki w zakresie nauk matematycznych i pokrewnych. Większość jest praktycznie nie znana, niektóre powinny być sławne, aczkolwiek nie są. Dlaczego? Efekt Matyldy? Oto kilka z nich:
  • Ida Noddack, taka niemiecka Skłodowska, fizyczka i chemiczka. Odkryła wraz z mężem pierwiastek ren, zaproponowała ideę fuzji nuklearnej. Komisja noblowska nominowała ją trzykrotnie do nagrody. 
  • Emmy Noether, niemiecka matematyczka, twórczyni wyższej algebry.
  • Mária Telkes, węgiersko-amerykańska biofizyczka, która zapoczątkowała ideę wykorzystania energii słonecznej.
Read On 4 komentarze

Kto jest najmądrzejszy, gender 3:0

12:01
Weźcie najinteligentniejszą kobietę i najinteligentniejszego mężczyznę i przeprowadźcie badania IQ ! To jest tylko i wyłącznie prawda czy się wam to podoba czy nie ! Jedyne rozwiązanie tego sporu jest to o czym pisałem nieco wyżej  :) donmleone z jutuba

Ocena inteligencji jakiejś grupy ludzi na podstawie najwyższego wyniku IQ jest równie absurdalna, co przewidywania zimy na podstawie zawartości szronu w lodówce. Jest za to bardzo typowa dla nas, ludzi. Pokazuje też, jak bardzo myślenie o płci jest zakorzenione w umysłach, a więc dlaczego idea gender ma takie znaczenie. Ale po kolei.

Czym jest gender? Dawno, dawno temu naukowcy zaczęli zauważać, że pewne cechy, przypisywane różnym płciom, tak naprawdę nie mają wiele wspólnego z dziedziczeniem. W powszechnym mniemaniu płcie różnią się od siebie niesamowicie, mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Do jakich absurdalnych przekonań prowadzi to twierdzenie, pisałem niedawno. Niektórzy poważnie sądzą, że kobiety są tak odrębne od mężczyzn, że nawet bliżej im do małp.

Współczesna psychologia właściwie jednogłośnie twierdzi, że jako płcie bardziej jesteśmy do siebie podobni, niż się różnimy. Większość różnic w zachowaniu wynika z pewnych narzuconych wręcz społecznie i kulturowo ról płciowych. Opisała to mistrzowsko np. Sandra Bem. Opisała też, jak bardzo przywiązywanie się do tych ról płciowych jest niekorzystne dla obu płci, choć w szczególności dla kobiet. Cały ten blog jest właściwie wyrazem tego. Współcześnie jedynie garstka neuronaukowców wciąż hołduje poglądowi, że pewne anatomiczne różnice w budowach mózgów przedkładają się np. na jakieś wielkie różnice w zachowaniu czy inteligencji.

Niektórzy wyciągnęli z tej psychologicznej wiedzy pewne wnioski - jeżeli zmniejszy się przekonanie społeczne o rolach płciowych, wszyscy odniosą z tego korzyści. Dlatego więc proponują chłopcom, aby chodzili do szkół w sukienkach a dziewczynkom, by spróbowały zabawy samochodami. Oczywiście to wierzchołek góry lodowej związanej z wykorzystaniem wiedzy o gender w praktyce. Niestety prawie nikt nie widzi pozostałej części.

Wróćmy jednak do naszego największego IQ. Każdy, kto posiada choć trochę wiedzy na temat psychometrii inteligencji wie, że pomiar wysokich progów IQ jest ekstremalnie niemiarodajny. Dowiedzieli się o tym np. twórcy Księgi Rekordów Guinnessa i wycofali w 1990 roku rekord najwyższego IQ, który należał do kobiety, Marilyn von Savant. 


Ale co tam! Rozmówca, którego cytuję na początku chce pomiaru, więc dostanie. Najwyższe zmierzone IQ w historii miała kobieta - 228. 

Naszego rozmówcę oczywiście nie zadowala ta informacja, w końcu nie potwierdza ona jego przekonań. Sięgnął on więc do swoich "rzetelnych" źródeł (np. portalu niewiarygodne.pl). Następnie sięgnął do polskiej Wikipedii, gdzie przeczytał, że William Sidis miał IQ 300.  Człowiek ten oczywiście był geniuszem i rzeczywiście próbowano szacować jego IQ, ale najwyżej na 197 punktów. Polska Wikipedia odwołuje się do źródła, w którym nic na ten temat nie pisze. Już to poprawiłem.

Jeżeli nie zadowalają kogoś wyniki testów na inteligencję, to może by przywołać tutaj najbardziej prestiżowe z nagród, nagrody Nobla, jako miarę osiągnięć? Wielu naukowców i nie-naukowców powołuje się na noblistów, jako wyznaczników najwyższych ludzkich osiągnięć intelektualnych. Zgodnie więc z propozycją naszego rozmówcy, weźmy sobie najbardziej uhonorowanego z noblistów, co da nam wyznacznik tego, która płeć jest mądrzejsza. Noble otrzymuje się z fizyki, chemii, medycyny, ekonomii oraz w dziedzinie szerzenia pokoju. Najbardziej uhonorowanym z noblistów jest... kobieta, Maria Skłodowska-Curie, która jako jedyny człowiek otrzymała dwukrotnie nobla z dwóch różnych dziedzin naukowych, fizykii i chemii. Żaden mężczyzna nie powtórzył tego czynu, chociaż Linus Pauling był bliski - otrzymał nobla z chemii oraz pokojowego. John Bardeen otrzymał dwa razy nobla z fizyki, natomiast Frederick Sanger z chemii.


Co to wszystko ma wspólnego z gender? Otóż rozróżnienie ludzi ze względu na płeć jest tak silnie zakorzenionym konstruktem społecznym, że prowadzi w prostej drodze do wielu paradoksów. Kiedyś papież stwierdził, że tylko mężczyźni mogą być kapłanami w katolicyzmie, ponieważ Jezus na apostołów wybrał także samych mężczyzn. Sandra Bem argumentowała, że przecież wybrał też samych Żydów. No właśnie, gdyby w naszej kulturze silniejszy podział ludzi byłby ze względu na narodowość, wynikałby z tego dziwny problem w dziedzinie inteligencji. Żydzi są bowiem o wiele bardziej inteligentni od pozostałej części ludzkości a różnica jest o wiele większa, niż każda potencjalna różnica w inteligencji pomiędzy płciami. Średnie IQ Żydów Aszkenazyjskich wynosi 110-115 punktów, podczas gdy średnia dla populacji to 100! 

To jeszcze nic, około 40% noblistów ma korzenie żydowskie. Dlaczego więc niektórzy tak usilnie czepiają się różnic inteligencji między płciami, a nie zauważają między narodowościami? Bo gender.
Read On 2 komentarze

Jakiej płci są nagrody Nobla, czyli 2:0 dla gender.

00:52
Nobel to synonim osiągnięć, szczególnie naukowych, w erze informacji w XX i XXI wieku. Nagrodę tę otrzymało już około 850 osób, w tym niespełna 50 kobiet. Jeszcze mniejsza dysproporcja noblistek ukazuje się, gdy weźmiemy pod uwagę jedynie dziedziny naukowe, w których Noble są przyznawane. Kobiety ostatni raz zostały uhonorowane tą nagrodą w dziedzinach naukowych w roku 2009 (zobaczymy, jak będzie w roku 2014). Ada Yonath uzyskała wtedy Nobla z chemii za badania nad rybosomami, natomiast Elizabeth Blackburn uzyskała Nobla z medycyny, dzięki pewnym odkryciom dotyczącym telomerów.

Ogromna większość noblistów to mężczyźni, co ciekawe, głównie żydowskiego pochodzenia. Pośród szesnastu noblistek, które uzyskały tę nagrodę w dziedzinach naukowych, dwie otrzymały ją za osiągnięcia z fizyki, cztery z chemii i dziesięć z medycyny. Spośród tych szesnastu kobiet ponad połowa, dziewięć, nagrody otrzymała po roku 1980. Może to świadczyć o paru rzeczach. Jeśli komisja noblowska dyskryminuje kobiety, jest to kolejny przykład zjawiska Matyldy. Kobiety gdy już uzyskały dostęp do uczelni, aby uzyskać uznanie świata naukowego musiały charakteryzować się ponadprzeciętnymi osiągnięciami (Bertsch & McGrayne, 1998; Wyer et al., 2013). Ponieważ jednak przez długi okres uważano, że tylko mężczyźni są zdolni do tworzenia nauki i w różny sposób kobiety do działalności naukowej zniechęcano, pojawiało się więc znacznie mniej kobiet naukowców. W tym kontekście można mówić nawet o kompleksie Skłodowskiej-Curie (Jardins, 2010). Ponieważ o wiele mniej kobiet zajmowało się nauką, mniej uzyskiwało nagrody Nobla, podobnie jak dzisiaj ma to miejsce z osiągnięciami w szachach.

Komisja noblowska parokrotnie po prostu pomijała oczywiste zasługi kobiet. Niekiedy było to tak oczywiste, że mężczyźni nobliści dzielili się nagrodą ze swoimi współpracownicami, jak miało to miejsce w roku 1934, gdy Whipple wraz z dwójką kolegów zrobił coś podobnego dzieląc się m. in. ze współautorką prawie wszystkich swoich prac medycznych, Friedą Robscheit-Robbins. Nie wszystkie kobiety miały tyle szczęścia co Maria Skłodowska-Curie, która nie dość, że uzyskała nagrodę dwukrotnie, to jeszcze jako jedyny człowiek uzyskała ją w dwóch odrębnych dziedzinach, w chemii i fizyce. W okresie drugiej wojny światowej komisja z pewnością była pod silnym wpływem politycznym. Prawdopodobnie było to powodem dyskryminacji działań naukowych kobiet (Dorling, 2010).



Aby uniknąć paradoksu Simpsona, zjawiska podobne do dysproporcji w ilości nagród Nobla i płci czy podobnej dysproporcji np. w szachach, należy rozpatrywać przy uwzględnieniu innych zmiennych. W tym przypadku należy sprawdzić, ile kobiet i mężczyzn zajmowało się ogólnie nauką w odpowiednim okresie, gdy przyznawane są nagrody Nobla. Nagrody Nobla czasami przywoływane są jako argument za wyższością intelektualną mężczyzn, ale jeśli proporcje kobiet naukowców do noblistek i adekwatne proporcje mężczyzn naukowców do noblistów były i są podobne, wtedy o żadnej wyższości mówić nie można. No i rzeczywiście, gdy porówna się wspomniane proporcje okazuje się, że od początku XX wieku coraz więcej kobiet zajmuje się nauką (niecałe 10% prac naukowych należy do kobiet na początku XX wieku i około 20% na końcu XX wieku). Liczba nagród Nobla odzwierciedla ten trend, co świadczy o tym, że wartość pracy naukowej kobiet jest taka sama jak wartość pracy naukowej mężczyzn (Kovalchik, 2011).

Sprawa z noblami z literatury wygląda trochę inaczej. Od czasów wiktoriańskich lista autorek, których teksty uznawane są za najlepiej sprzedające się, utrzymuje się w graniach 40%. Mimo to przed rokiem 1990 kobiety uzyskały około 7% nagród Nobla. Na końcu XX wieku mamy już 30% laureatek, m. in. w 2013 roku. Ta różnica może świadczyć o poważnej dyskryminacji kobiet przez komisję noblowską w dziedzinie literatury (Kovalchik, 2011).

Kobiety w XX wieku uzyskiwały znacznie mniej nagród Nobla, szczególnie w dziedzinach naukowych, niż mężczyźni. Świadczy to z pewnością o tym, że miały one utrudniony dostęp do środowisk uczelnianych, o wiele mniejszy odsetek kobiet zajmował się nauką, niż mężczyzn. Natomiast jest możliwe, że nagrody Nobla miały w XX wieku wyraźną płeć męską w dziedzinie literatury. W każdym razie jeżeli jakiekolwiek różnice wynikają tylko ze stereotypów płciowych, jest to poważny punkt za wprowadzeniem postulatów gender. Kto wie, ile osiągnięć ominęło ludzkość przez dyskryminację kobiet w nauce. 
Read On 1 komentarze

Jakiej płci są szachy - czyli znowu o tym, dlaczego gender

21:36
W jednej ze swoich anegdotek Janusz Korwin Mikke opowiadał o tym, jakim bezsensem byłoby wystawienie na wojnie z Marsjanami armii złożonej z szachistów obu płci w równych proporcjach. W jego mniemaniu, gdyby zaatakowała nas obca cywilizacja i z jakiś powodów zechciała rozstrzygnąć konflikt za pomocą partii szachów, należałoby wystawić przeciwko niej stu najlepszych szachistów. Statystycznie pośród stu pierwszych w rankingu osób z tytułem arcymistrza szachowego znajduje się tylko jedna kobieta. To jeden z licznych argumentów, jakie wielu samców wysuwa na poparcie tezy o wyższości intelektualnej mężczyzn. W powszechnym mniemaniu szachy są bowiem symbolem intelektualnej rozrywki.

Osobiście w przypadku równie absurdalnej sytuacji zaproponowałbym zupełnie inne rozwiązanie - próbę oszustwa. Gdyby obca cywilizacja była na tyle rozwinięta technologicznie, aby przybyć na naszą planetę, pewnie też miałaby znaczną przewagę w grze w szachy. Bezsensem byłoby więc wystawienie Ziemian przeciwko nim, bez względu na to, jakiej byliby płci. 

Dla dżentelmena pokroju JKM oszustwo w szachach może być co prawda większym nietaktem niż zgwałcenie kelnerki, jednak ze strategicznego punktu widzenia oszustwo byłoby rozwiązaniem lepszym. Osobiście wybrałbym nie stu, ale kilku najlepszych mnemonistów , czyli arcymistrzów pamięci. Na krótkiej liście najlepszych mistrzów pamięci znajduje się około 35% kobiet, więc może któraś miałaby szansę wziąć udział w tej "wojnie". Marsjan podpuściłbym, że są za ciency na ziemskich szachistów i że będziemy z nimi grać symultanicznie. Wtedy mnemoniści zapamiętywaliby ruchy poszczególnych kosmitów i odtwarzali w innych rozgrywkach. Jeden z największych współczesnych iluzjonistów mentalistów, Derren Brown, pokonał w ten sposób grupę największych mistrzów szachowych z Anglii, choć sam w szachy gra przeciętnie.

Gdyby Marsjanie byli prawdziwymi mężczyznami, wystawiłbym przeciwko nim same kobiety. Mistrzowskie szachy nie są bowiem grą pozbawioną stereotypów. Szachiści grający przeciwko szachistkom nieświadomie podejmują się bardziej agresywnych i ryzykownych strategii, nawet kosztem zmniejszenia szansy wygranej (Grendes & Grandsmark, 2009). Z drugiej strony, gdyby przeciwko Marsjanom rzeczywiście mieli grać ziemscy szachiści, upewniłbym się, że arcymistrzynie biorące udział w tej "wojnie" nie zdawałyby sobie sprawy, że grają z prawdziwymi mężczyznami Marsjanami. Szachistki bowiem grają tak samo dobrze jak szachiści, jeśli wydaje im się, że grają z szachistkami. Grają też o wiele gorzej, gdy wydaje im się, że oponentem jest mężczyzna (Maass & Cadinu, 2007).



Szachy na poziomie mistrzowskim tak naprawdę nie wymagają inteligencji. Arcymistrzowie pamiętają około 50-100 tysięcy poszczególnych wzorów i układów pionków i posługują się nimi równie swobodnie, co przeciętny człowiek językiem. Gra w szachy nie wymaga ogromnego intelektu, ale bardzo rozbudowanej wiedzy, ugruntowanej w pamięci długotrwałej, osiągniętej po kilku tysiącach godzin celowej praktyki. Jeśli ktoś dobrze gra w szachy, to rozwija umiejętność... gry w szachy. Nic więcej.

No ale dlaczego wśród stu arcymistrzów jest tylko jedna kobieta i zaledwie 5% aktywnych graczy ma płeć żeńską? Kobiety odznaczają się średnio wyższym poziomem konformizmu niż mężczyźni. Cecha ta nie jest charakterystyczna dla graczy szachowych (Bilalić et al., 2007). Po prostu kobiety nie są zainteresowane grą w szachy, gra ich znacznie mniej. To dlatego jest wśród nich tak mało arcymistrzów. Np. w Niemczech ta dysproporcja statystyczna odpowiada za 96% różnic w ilości mistrzów szachowych, pozostaje więc bardzo niewiele miejsca na to, by argumentować na rzecz wyższości mężczyzn w szachach (Bilalić et al., 2009).

W rzeczywistości jeśli kobiety już grają w szachy na poziomie mistrzowskim, robią to doskonale. Koronnym przykładem są siostry Polgár, trzy kobiety, których tata pedagog edukował wraz z żoną samodzielnie w domu, ucząc m. in. gry w szachy. Dwie z nich osiągnęły w szachach chyba wszystko, co się dało, trzecia zaszła bardzo wysoko. 

Głębsze przyjrzenie się mistrzowskim szachom prowadzi do prostej konkluzji - kobiety wcale nie są gorszymi szachistkami. Grywają gorzej przez stereotypy płciowe. W innym przypadku idzie im równie dobrze, jak mężczyznom.
Read On 0 komentarze

Czy feministki nienawidzą mężczyzn?

08:44
Jednym z powszechnych przekonań o ruchu feministycznym jest to mówiące, że feministki nienawidzą mężczyzn i przez to zwykle są samotne. Tę hipotezę należy zweryfikować!

Otóż nie, feministki są mniej wrogie mężczyznom, niż nie-feministki (Anderson et al., 2009). A co za tym idzie, związki z feministkami są lepsze i zdrowsze, zarówno dla feministek jak i ich partnerów, którzy mają choćby wyższy poziom zadowolenia z życia seksualnego z feministkami (Rudman & Phelan, 2007).

Te drobne dowody mogą sugerować rzecz idącą o wiele dalej i o wiele większych konsekwencjach dla społeczeństwa. Jeżeli kobiety o tradycyjnych, konserwatywnych poglądach rzeczywiście odczuwają do mężczyzn większą wrogość, może to odbijać się na wychowywaniu chłopców i w konsekwencji produkować agresję mężczyzn.
Read On 2 komentarze

Nowe szaty Krula

08:27
On po prostu myśli 100% logicznie , a większość ludzi myśli emocjonalnie. I ludzie burzą się bo są zbyt głupi i nie rozumieją, cuż poradzić że 60% ludzi ma ponizej 99 IQ, no mówi się trudno. M. Lubek o JKM, YouTube

Boże, jakież te nowe szaty cesarza są piękne! Jaki wspaniały tren, jaki świetny krój. - Nikt nie chciał po sobie pokazać, że nic nie widzi, bo wtedy okazałoby się, że nie nadaje się do swojego urzędu albo że jest głupi. Hans Christian Andersen, Nowe szaty cesarza

Ludzie nie myślą logicznie, to czysta prawda. W pierwszym z cytatów zwolennik poglądów Korwina złamał pierwsze przykazanie logiki, próbując uzasadniać idee propagowane przez JKM za pomocą argumentu ad personam. Popełnił przy tym błąd merytoryczny, gdyż tak naprawdę zgodnie z rozkładem IQ około 50% ludzi ma iloraz inteligencji poniżej 100 punktów i 50% powyżej. Trudno też nie zauważyć błędu ortograficznego pierwszego stopnia (cóż). Cały jego komentarz jest skutkiem dysonansu poznawczego, którego istnienia interlokutor najwyraźniej świadomy nie był. W przypadku, gdy do naszej świadomości docierają treści sprzeczne, mózg idzie na skróty, zaczynamy odczuwać nieprzyjemne napięcie emocjonalne i próbujemy usunąć je, zwykle za pomocą mniej lub bardziej pozamerytorycznej argumentacji. Wszystko odbywa się bez udziału świadomości.

Zauważcie, że moje wytknięcie wszystkich potknięć przypadkowego, typowego rozmówcy z YouTube także stanowi próbę argumentacji ad hominem. Mam nadzieję, że bardziej subtelną i ukrytą w dodatku pod płaszczem odwoływania się do autorytetu, w tym przypadku naukowego żargonu (ad verecundian).

Większość rozmówców np. w mediach, wykorzystuje ogromną ilość podobnych zabiegów erystycznych. JKM jest w tym mistrzem. W swoich wypowiedziach często odwołuje się do słuchaczy ad auditorem, gra na emocjach ad populum niczym muzyczny wirtuoz, bez skrupułów wykorzystuje niewiedzę ludzi ad ignorantian i z lubością powołuje się na zdrowy rozsądek ad iudicium. To tylko garść z pakietu jego repertuaru. Skutek? Miejsce w europarlamencie.

Krul jednakże jest nagi. Do faktu tego z trudnością jest się przyznać, gdy raz tylko uzna się, że szaty jego retoryki są piękne. Liberalne idee okazują się ukrytym, antyfeministycznym konserwatyzmem.
Read On 8 komentarze

Najwięksi mordercy w historii ludzkości

04:33
Lista największych morderców w historii ludzkości, zaczerpnięta z mało wiarygodnego serwisu PopTen:



W ciągu ostatnich paru dekad w USA 70 z 71. masowych morderstw dokonali młodzi mężczyźni. Na blogu pani Sabatti (Przemoc Nie Ma Płci) spotkałem się ze stwierdzeniem jednej z jej czytelniczek, że największymi mordercami w historii były kobiety. Moim zdaniem pokazuje to, jak negatywny jest odbiór jej blogu. Szkoda, bo przemoc wobec mężczyzn oczywiście istnieje i w niektórych sferach, np. przemoc w związkach, osiąga wysoki procent.

Próbowałem oczywiście zweryfikować hipotezę o tym, czy to kobiety były w historii największymi mordercami. Znalazłem kilka przykładów, np. Ilse Koch, w czasach swojego naczelnictwa w obozie koncentracyjnym została ukarana przez samych nazistów, m. in. za praktyki zmuszania więźniów do gwałtów na sobie samych. Przypadek Elżbiety Batory jest bardzo kontrowersyjny i mało wiarygodny. Zarzucono jej około 650 morderstw (prawie wyłącznie kobiet). Oskarżono ją także o kąpiele w krwi, kanibalizm i współpracę z szatanem. Sprawa wydaje się mało wiarygodna, gdyż Elżbieta miała wysoką pozycję polityczną i prawdopodobnie padła ofiarą propagandy i spisku, związanych z planowanymi zmianami granic w ówczesnej Europie. Nawet jeśli rzeczywiście była masowym mordercą, jej dokonania wyglądają blado przy skali morderstw największych zbrodniarzy mężczyzn. 

Obecnie jestem zdania, że przemoc ma wyraźne cechy płci męskiej. Nie jest ona uwarunkowana biologicznie, genetycznie. Jest raczej napędzana przez stereotyp męskości i ujawnia się w określonych warunkach zewnętrznych oraz wewnętrznych sprawcy. Gdy ktoś utożsamia się z kobietą, ma mniejsze szanse na to, że dokona brutalnych aktów przemocy, niż gdyby utożsamiał się z mężczyzną. Pokazują to proste doświadczenia, w których zachęcano kobiety i mężczyzn do bombardowania miast w grze komputerowej. Gdy doświadczenie skonstruowano w taki sposób, by osoby nie identyfikowały się ze swoją płcią, różnice w ilości zrzucanych bomb były nieznaczne między płciami. Natomiast gdy każdy identyfikował się ze swoją seksualnością, kobiety spuszczały tych wirtualnych bomb o wiele mniej (Lightdale & Prentice, 1994).

Blog "Przemoc Nie Ma Płci" atakuje też feministki. To duży błąd. Czysty ruch feministyczny dąży do egalitarnego społeczeństwa. Feminizm wspierający działania oparte na wiedzy o genderyzmie jest więc najprostszą drogą do zmniejszenia przemocy i zmniejszenia liczby masowych morderców.
Read On 4 komentarze

O wyższości matriarchatu

02:51
PRZEDE WSZYSTKIM NIE JEST HIERARCHICZNY !!!!JEST EGALITARNY I POKOJOWY I POD ŻADNYM WZGLEDEM NIE MOZNA PORÓWNYWAĆ GO Z PATRIARCHATEM!! PATRIARCHAT TO NEDZA!!NASTEPNIE POKARM MIESNY NIGDY NIE STANOWIL GŁOWNEGO POZYWIENIA LECZ JEDYNIE MAKSYMALNIE DO 30%WYZYWIENIA CO OZNACZA ZE ZYWICIALKAMI MATRYLINEARNYCH RODOW BYŁY KOBIETY!!W ARTYKULE DUZO BLEDOW MERYTORYCZNYCH POLECAM STRONY NIEMIECKIE! Anonim na Wikipedii o matriarchacie

Jeszcze w XIX wieku pewien szwajcarski historyk, Jakub Bachofen, wysunął hipotezę, w świetle której społeczeństwa ludzkie ewoluowały z fazy promiskuityzmu w matriarchat w okresie łowców zbieraczy, by następnie zmienić się w patriarchat w czasach piśmiennictwa. Matriarchat jednak w formie przeciwstawnej do patriarchatu prawdopodobnie nigdy nie istniał. Współcześnie nie istnieją żadne dowody na to, że kiedykolwiek w jakimś społeczeństwie kobiety miały rolę dominującą adekwatnie do tej, jaką mężczyźni mają w społecznościach patriarchalnych. Innymi słowy - nie znamy żadnej społeczności, gdzie mężczyźni byliby dyskryminowani na pewnych płaszczyznach tak, jak dyskryminowane są kobiety, np. w ściśle patriarchalnej cywilizacji islamskiej. 

Mimo to znamy kilka społeczeństw, gdzie kobiecość odgrywa centralną rolę, np. w wierzeniach religijnych lub przy dziedziczeniu. Społeczności te nazywane są wciąż matriarchatem, aczkolwiek nazwa ta jest z pewnych względów myląca. W przeciwieństwie do patriarchatu społeczności te charakteryzuje niehierarchiczny rozkład władzy, egalitarny pod względem płci. Relatywnie niski poziom przemocy i agresji to kolejna cecha tych społeczności. Być może nie tyle rola kobiet ma tutaj kluczowe znaczenie, co raczej rola stereotypowo postrzeganej kobiecości (Amadiume, 1997). Efekt jest jednak ten sam - gdy to kobiety stoją w centrum, społeczność łagodnieje.

Możliwe, że w dalekiej przeszłości, gdy ludzkość dopiero zaczynała rozwijać język, kobieta, a raczej jej rola prokreacyjna, stanowiła ważny element ówczesnej kultury. Mogło to zresztą być źródłem kompleksu niższości mężczyzn, który w efekcie doprowadził do stworzenia patriarchalnych religii monoteistycznych, w których to męski bóg stwarza człowieka, a nie kobieta go rodzi. Większość hipotez dotyczących struktur społecznych ludzkości z tamtych czasów opiera się na bardzo słabych dowodach. Często jest też wypaczona przez pryzmat patriarchalnego myślenia i współczesnych stereotypów płciowych (Zuk, 2013). Jeżeli jednak to głównie mężczyźni wcielali się w rolę myśliwych w tym okresie, niesie to ze sobą poważne implikacje. Oznaczałoby to bowiem, że głównymi żywicielami w tym okresie były właśnie kobiety-zbieracze, uzyskujące 65-70% ogółu pokarmu (Eaton et al., 1997). Oznaczałoby to także, iż to kobiety wymyśliły decydujące dla ewolucji społeczeństwa wynalazki, jak rolnictwo, handel, budownictwo etc.

Wróćmy jednak do współczesności. Zachodnie wybrzeża indonezyjskiej Sumatry zamieszkuje kilkumilionowa grupa Minangkabau, stanowiąca sztandarowy przykład wpływu matrylinearnego dziedziczenia na społeczność (Sanday, 2002). Co ciekawe, obok jednego z najpiękniejszych przykładów architektury ludowej, u ludu tego widać wyraźne wpływy islamu, który stopił się z miejscowymi wierzeniami. 

U afrykańskich Aszantów matrylinearny ród jest podstawą społeczeństwa, aczkolwiek duże znaczenie odgrywają też krewni ze strony ojca, szczególnie w obrzędach religijnych. Aszantowie tworzyli jedno z najpotężniejszych państw afrykańskich z rozwiniętą kulturą i sztuką. Dopiero kolonialne zapędy Brytyjczyków, charakterystyczne dla patriarchatu, doprowadziły do upadku ich państwa na przełomie XIX i XX wieku. Najważniejszym liderem buntu przeciwko kolonializmowi była Yaa Asantewaa.

Także w Ameryce niektóre ludy tworzyły klany na zasadzie matrylinearności. W Ameryce Północnej praktykowali to choćby Czirokezi, Nawahowie oraz Hopi, u których kobiety mogły uczestniczyć we władzy plemiennej na równi z mężczyznami. W Ameryce Południowej podobne zasady wyznawali Karaibowie. Większość rdzennych cywilizacji Ameryki skończyła podobnie jak te w Afryce.


Kultury, w których kobiety stanowią centralną rolę, są łagodniejsze. Nie dochodzi w nich do takich spraw jak sprzedawanie mężów, a proceder sprzedawania żon miał miejsce jeszcze w XX wiecznej, patriarchalnej Anglii. Wielu przeciwników ruchu feministycznego wydaje się nie dostrzegać faktu, że egalitarne społeczeństwa są korzystniejsze także dla mężczyzn. Jeżeli kobieta ma równe prawo do pracy i wynagrodzenia, mężczyzna nie musi brać na siebie odpowiedzialności za jej utrzymanie, wykonując np. ryzykowniejszą pracę. Gdy nie zrzuca się odpowiedzialności za wychowywanie dzieci na kobiety, mężczyźni wyrastają na mniej agresywnych ludzi. Także przemoc wobec mężczyzn, do której z pewnością dochodzi w związkach, traktowana byłaby poważniej, choć wiele wskazuje na to, że dochodziłoby do niej znacznie rzadziej, w społeczeństwie egalitarnym.
Read On 15 komentarze

Pseudonaukowcy z niewiarygodne.pl: kobietom jest bliżej do małp niż mężczyznom

09:20
Bezczelnie cytuję artykuł z portalu niewiarygodne.pl. Prawo Poego nie powinno obejmować tekstu tej wagi, ale ponieważ informację tą powielano na innych portalach, obawiam się, że nawet jeśli ktoś zrobił sobie żart, to i tak wielu uwierzyło. Założę się, że w większości uwierzyli w to mężczyźni. Sprawdzałem piętnaście razy, czy artykuł nie został opublikowany 1.04, ale nie. 

UWAGA!!! Jeżeli siedzisz na niezbyt stabilnym przedmiocie, to musisz wiedzieć, że dalsza lektura może sprawić, że łatwo spadniesz. Zostałaś ostrzeżona!


Read On 28 komentarze

Fałszywe oskarżenia o gwałt

09:59
Kobiety udają, że stawiają opór i to jest normalne. 

Zwracam uprzejmie uwagę, że dla dżentelmena znacznie większą hańbą jest picie wina z gwinta niż zgwałcenie kelnerki. - JKM o gwałtach

Kobietom dano broń której używają by się z byle powodu zemścić na partnerze i są za to bezkarne . Wymyślają gwałty , molestowania , przemoc itd. a policja i prokuratorzy nie muszą mieć dowodu by zrobić z normalnego faceta bandytę cyt.


http://theenlivenproject.com/the-truth-about-false-accusation/
Skala fałszywych oskarżeń o gwałt. Kliknij, aby przejść do źródła.

W naszej androcentrycznej kulturze każdy problem mężczyzny jest wyolbrzymiany i stawiany w pierwszym rzędzie, jako najważniejszy. Prowadzi to do iście groteskowych sytuacji, jeśli spojrzeć na wszystko nieco z boku. Oto np. popęd seksualny w kierunku rodzonej siostry staje się ważniejszy niż cała przemoc fizyczna i psychiczna, jakiej siostra doświadcza. Jeśli ktoś próbuje argumentować, że ponieważ zgwałcenia stanowią niecały 1% przestępstw w Polsce (ściśle w 2013 roku 0,12%), wygląda to dość komicznie choćby dlatego, że liczba np. morderstw jest prawie trzykrotnie mniejsza. Jeszcze gorzej jest, gdy mężczyźni pozwalają sobie bagatelizować problem kobiet, ofiar zgwałceń, tłumacząc się ślepo tym, że przecież kobiety fałszywie oskarżają o gwałty.

Stwierdzenie o tym, że większość zgwałceń to wymysł kobiet, które np. zaszły w ciążę, jest bardzo głęboko zakorzenionym mitem w kulturze gwałtu. Oczywiście problem fałszywych oskarżeń o zgwałcenie istnieje i rzeczywiście się zdarza to. Ponieważ jednak dotyczy on szczególnie mężczyzn, często wyolbrzymiają go oni zupełnie nie dostrzegając, że przecież o wiele gorszym zjawiskiem są same zgwałcenia.

Fałszywe oskarżenia o gwałt są tak naprawdę problemem marginalnym i jak tłumaczyłem już tutaj komuś na blogu, o wiele częściej fałszywie oskarża się np. o stalking. Charles Clymer oszacował kiedyś, że w USA mężczyzna ma mniej niż 1:2 000 000 szansy na to, że zostanie fałszywie oskarżony o zgwałcenie. Oznacza to, że mężczyźni powinni bardziej obawiać się np. śmierci w wyniku uderzenia piorunem, bo szansa na to wynosi bodajże 1:5000. Tak, mężczyzna ma czterystu (400) krotnie większą szansę umrzeć od uderzenia piorunem, niż zostać fałszywie oskarżonym o zgwałcenie. Nawet szansa śmierci w wyniku upadku asteroidy jest większa - 1:250 000. Ba! Ponieważ około 1 na 33 mężczyzn zostanie w ciągu życia zgwałconych (prawie zawsze przez innego mężczyznę i prawie zawsze we wczesnym dzieciństwie), oznacza to, że mężczyzna ma około 80 000 razy większą szansę być ofiarą gwałtu, niż zostać o popełnienie gwałtu fałszywie oskarżonym!

Choć w kulturze naszej dominuje przekonanie, że kobiety nadużywają fałszywych oskarżeń o zgwałcenie jako środek karania mężczyzn, w rzeczywistości o wiele większym problemem jest ilość niezgłoszonych gwałtów. Ogromna większość zgwałceń, w przybliżeniu 90% w krajach zachodnich, jest w ogóle niewykryta. Wynika to z prostego faktu - ponieważ zazwyczaj funkcjonariusze policji także stanowią element kultury gwałtu, są przekonani również o tym, że większość zgwałceń to wymysł kobiet. W efekcie ofiary zgwałceń, zarówno kobiety jak i mężczyźni, traktowani są bardzo źle:

Zgwałcone kobiety, zgłaszając się na policję, często wciąż pozostają w stanie szoku. Tymczasem poddawane są wielogodzinnym przesłuchaniom; zdarza się również i zmuszane są do konfrontacji z napastnikiem [Nowakowska, Jabłońska, 2003: 177]. Nierzadko traktuje się je w taki sposób, jakby zasłużyły sobie na doznaną krzywdę. W trakcie procesu uwaga sądu skupia się na kobiecie, która musi udowodnić, że w jej zachowaniu nie było żadnej prowokacji [Tamże]. W świetle znanych badań naukowych potwierdzających minimalny związek zachowania pokrzywdzonej z decyzją sprawcy o dokonaniu gwałtu (lub nawet jego brak), takie postępowanie ze strony przedstawicieli prawa udowadnia bezspornie, iż nie posiadają oni w tym zakresie koniecznej fachowej wiedzy, w miejsce której posługują się powszechnymi schematami myślowymi i stereotypami.

 Sposób bycia ofiary, jej styl życia przed zgwałceniem, poddawane są skrupulatnej analizie: w czasie przesłuchania padają pytania, czy pokrzywdzona była dziewicą, ilu miała partnerów i jaki tryb życia prowadziła [Kurzawa, 2005: 14, Nowakowska, Jabłońska, 2003: 177]. W rezultacie istotą procesu staje się ustalenie niewinności ofiary. W sądach powszechnie podzielany jest pogląd, iż jeśli pokrzywdzona negocjowała z gwałcicielem (np. prosząc o założenie prezerwatywy), lub zachowywała się biernie, wyraziła de facto przyzwolenie na gwałt [Nowakowska, Jabłońska, 2003: 178]. Porównać to można z sytuacją, w której ofiara napadu dobrowolnie oddaje napastnikowi portfel, „wykupując” sobie tym samym bezpieczeństwo fizyczne i zabezpieczając przed pobiciem.

Ustalając winę oraz wymiar kary, sąd bierze także pod uwagę takie czynniki jak ubiór i zachowanie kobiety, ewentualny wpływ środków odurzających, oraz charakter jej wcześniejszych relacji z mężczyznami [Nowakowska, Jabłońska, 2003: 178]. Uwzględnia się też wcześniejszą relację sprawcy i ofiary oraz jej charakter. W praktyce sądowniczej na wokandę niezwykle rzadko trafiają przypadki gwałtów małżeńskich, a ze względu na szczególny charakter relacji łączących sprawcę z ofiarą, są one kwalifikowane jako przejaw przemocy domowej [Tamże ]. Skutkiem tego zapadają w tych przypadkach nisze wyroki, niż powinny byłyby zapaść za gwałt. Ponadto są to najczyściej wyroki w zawieszeniu, co oznacza, że sprawca gwałtu na żonie powraca do domu i czuje się bezkarny. Wśród przypadków gwałtu małżeńskiego, w których orzekane są wyroki w zawieszeniu, znajdują się także przypadki szczególnie brutalne, obejmujące tortury i akty wyjątkowego okrucieństwa [Serzysko, 2005: 18].
Nawet jeśli ktoś zostałby fałszywie oskarżonym o gwałt i tak prawdopodobnie oszustwo zostanie wykryte. Problem jest zarówno marginalny - od strony biednych, skrzywdzonych mężczyzn, jak i olbrzymi - w przypadku kobiet, prawdziwych ofiar zgwałceń.
Read On 37 komentarze

Efekt haremu - jeszcze więcej przykładów dyskryminacji kobiet w nauce

02:24
Annie Jump Cannon, Henrietta Leavitt (...) z jakiś powodów, pewnie o nich nie słyszałeś. Zastanawiam się, dlaczego... Neil Tyson w programie Cosmos.

Read On 16 komentarze

Dlaczego mężczyźni są agresywniejsi?

11:21
Natrafiłem niedawno na ciekawe wyjaśnienie podłoża większej agresji mężczyzn. Argumentacja jest dla mnie na tyle przekonująca, że będę się przy niej upierał, dopóki nie spotkam lepszej hipotezy. Pochodzi z książki psychohistoryka (po polsku chyba lepsze tłumaczenie to "historiozofa") Lloyda de Mause (2010). Spróbuję też wyprostować kilka nieścisłości, które znalazłem w tekście de Mause, rewidując źródła oraz uzupełnię go o mój komentarz.

Ktokolwiek, kto śledzi jakieś dane dotyczące przemocy powinien być świadomy, że za większy jej odsetek odpowiadają mężczyźni. Np. w USA około 90% zabójstw to sprawka mężczyzn, średnia światowa wynosi niecałe 80%. Właściwie cały ten blog jest wyrazem tej różnicy w przemocy między płciami.

Winą za agresywność mężczyzn często obarcza się męski hormon płciowy, testosteron, którego stężenie u dorosłych samców ludzkich jest dwudziestokrotnie wyższe, niż u ludzkich samic (Goldstein, 2001). Wiele badań jednak nie wykazało związku pomiędzy testosteronem i agresją u ludzi. W dodatku pewne zachowania związane z hierarchią i dominacją zaobserwowano już u czteroletnich chłopców, podczas gdy poziom testosteronu u obu płci jest taki sam aż do około ósmego roku życia (Bjorkqvist, 1992).

Próbowano też tłumaczyć większą agresję raczej indywidualną wrażliwością na testosteron, niż jego poziomem. U niektórych mężczyzn poziom agresji rośnie, gdy obniży się im sztucznie ilość testosteronu, np. u kastratów (Braudy, 2010). Poziom testosteronu zmienia się też bardzo łatwo w zależności od warunków zewnętrznych, paradoksalnie pewne agresywne zachowania mogą go jeszcze zwiększać, np. przebywanie na froncie wojny. Czasem obecność atrakcyjnych kobiet może działać podobnie. Ostatecznie jednak nie posiadamy silnych dowodów za tym, że u ludzi testosteron w jakiś wyraźny sposób wiąże się z agresją (np. Goldstein, 2001).

Kobiety także potrafią być agresywne, pomimo niskiego poziomu testosteronu. Ostatecznie jednak mężczyźni biją kobiety na głowę agresywnym zachowaniem. Dlaczego? Gdzie leży przyczyna, skoro nie można upatrywać się jej w biologicznych różnicach w poziomie hormonów płciowych?

Jedną z niewielu różnic w budowie anatomicznej mózgów obu płci jest grubsze wędzidło wielkie u kobiet (Ardekani, 2012). Obszar ten łączy obie półkule mózgu i wciąż nie bardzo wiemy, jak działa. Wiadomo np., że jest też większy u muzyków, szczególnie, gdy umuzykalniali się oni od wczesnego dzieciństwa (Schlaug, 1995). W każdym razie, zgodnie z hipotezą de Mause, różnica ta sprawia, że kobiety znacznie lepiej znoszą wydarzenia traumatyczne i stres niż mężczyźni już od niemowlęctwa. W dodatku u chłopców, nad którymi się znęcano, wędzidło jest zredukowane jeszcze o 25%, czego nie zaobserwowano u wykorzystywanych w dzieciństwie dziewczynek (akurat nie znalazłem w źródłach potwierdzenia tego braku redukcji u dziewczynek, o której pisze de Mause; wędzidło jest około 17% mniejsze u dzieci, które wykorzystywano bez względu na płeć, 11% mniejsze u innych pacjentów z problemami psychicznymi, a największa redukcja zachodzi u wykorzystywanych seksualnie dziewczynek: Kitayama, 2007; Teicher, 2004).

Dymorfizm płciowy mózgu o którym mówimy, ostatecznie sprawia, że chłopcy w dzieciństwie mają większe potrzeby emocjonalne i fizyczne, by ich mózg, a więc i osobowość, w pełni się rozwinęły. Jeśli chłopcy od niemowlaka nie otrzymują odpowiednio dużo miłości i opieki, ich mózg rozwija się gorzej, niż w przypadku mózgu dziewczynek w tych samych warunkach. Słabiej rozwija się kora przedczołowa, w której powstają procesy samokontroli oraz empatia. Ciało migdałowate, centrum lękowe mózgu, staje się nad-aktywne (Pechtel & Pizzagalli, 2011; McCrory, 2012). Obniża się poziom serotoniny, która prawdopodobnie ma działania uspokajające. Intensywnie wydziela się kortykosteron, który jest jednym z tzw. hormonów stresu (Hart & Rubia, 2012).

Choć część hipotezy de Mause o tym, że chłopcy wymagają w dzieciństwie większej opieki, nie jest dla mnie przekonująca, to wydaje się, że chłopcy uzyskują zwykle tej opieki mniej. Ma to oczywiście związek ze stereotypami płci. Istnieje cała masa bezpośrednich dowodów, że nawet tylko zaniedbanie w dzieciństwie wiąże się ze zmianami struktury mózgu i różnymi psychopatologiami. Skoro więc chłopcy są narażeni na większy stres w dzieciństwie, cierpią bardziej na niskie poczucie własnej wartości, mają obniżoną empatię, słabszą kontrolę impulsywnych zachowań i odczuwają silniejszy strach. To wszystko powoduje, że już w wieku kilku lat przejawiają większą agresję, niż dziewczynki (Ernest, 2005).

De Mause zakłada, że przemoc mężczyzn, wynikająca z zaniedbań i wykorzystywania w dzieciństwie, ma charakter defensywny. Polega na ciągłym udowadnianiu sobie, że jest się prawdziwym "mężczyzną". Przemoc jest też po części związana z kobietami, dlatego, że w większości społeczeństw to kobietom narzuca się rolę wychowywania dzieci. Zaobserwowano, że poziom agresji u dzieci i nastolatków, a także poziom testosteronu, są powiązane z siłą relacji z rodzicami. Słabe lub złe relacje z matką wywołują większą agresję i podnoszą poziom testosteronu u chłopców (Booth et al., 2003). Chłopcy mają matkom za złe, że te zaniedbywały ich w młodości i to prawdopodobnie jest podłożem mizoginii, bo negatywne emocje w stosunku do autorytetów łatwo, nieświadomie przenosimy na innych, niepowiązanych, ale podobnych ludzi.

De Mause sądzi więc, że to matki są winne agresji mężczyzn. Jednakże dzieciom nie sprawia różnicy, kto się nimi zajmuje. Społeczeństwo i role społeczne nie wymagają od ojców, aby się zajmowali dziećmi. Ktoś nawet obliczył, że przeciętny tata w USA zajmuje się dziećmi jedenaście minut dziennie (sic!, Terrence, 1997, s. 143). To właśnie jeden z poważnych problemów społeczeństw i rodzin konserwatywnych, to rolą matek jest wychowywanie dzieci. Dlatego zachowanie dzieci jest tak zależne od zachowania matek (Tronick & Weinberg, 2012). Stereotypowe role męskie, uznawane przez niektórych za "naturalne" i "wrodzone", tak naprawdę są krzywdzące dla chłopców i później mężczyzn. Uczy się ich, że ekspresja emocji nie przystoi ich płci i że muszą być "twardzi", muszą być "mężczyznami". "Faceci nie płaczą" (MacCoby, 1998).

Badania pokazały, że żeńskie niemowlaki uczą się bardzo szybko wpatrywać w twarze swoich matek, nawiązując dłuższy kontakt wzrokowy. Nie zaobserwowano tego u męskich niemowląt (Leeb & Rejsking, 2004). Współcześnie tego samego argumentu używa się w celu zademonstrowania wrodzonych różnic międzypłciowych, ale równie dobrze może to wynikać z faktu, że w społeczeństwie patriarchalnym matki nieświadomie spoglądają na swoich synków krócej, niż na swoje córeczki, uśmiechają się częściej do córeczek, więcej z nimi rozmawiają, itp. (Biddulph, 2010; Kindlon & Thompson, 2000; Stevens, 2001). W późniejszym wieku chłopcy są bici częściej od dziewczynek, co może mieć związek z ich większą agresją. Rodzice nie radzą sobie z nadpobudliwością chłopców i stosują kary cielesne, tylko pogarszające sprawę.

Konkluzje, wynikające z tego wywodu są jednoznaczne. Gdy dziecko otrzymuje odpowiednio dużo empatii i jego potrzeby emocjonalne są zaspokojone, zarówno chłopcy jak i dziewczynki wyrastają na nieagresywne jednostki. Szczególnie krzywdzące są więc społeczeństwa patriarchalne, gdzie mężczyznom narzuca się role "twardzieli" a kobietom role "wychowawczyń". To one wydają się być wylęgarnią agresji. W egalitarnych rodzinach, gdzie rodzice zajmują się potomstwem w tym samym stopniu lub nawet u samotnych matek i samotnych rodziców, dzieci wyrastają na zdrowych psychicznie, pełnych empatii dorosłych.

De Mause zakłada też, że mężczyźni reagują na traumy z dzieciństwa poprzez ekspresję swojej agresji, natomiast kobiety raczej przeżywają je w sobie. Rzeczywiście badania zwykle raportują, że dwa razy więcej kobiet cierpi na depresję, niż mężczyzn. Tej różnicy nie obserwuje się jednak u dzieci i nastolatków (Hyde, 2014). Nie wiadomo też, jakie miałoby być podłoże tej różnicy, prawdopodobnie nie jest dziedziczone (Piccinelli, 2000), więc może mieć charakter dopasowywania się do ról społecznych. Kolejny minus dla patriarchatu i stereotypów płci.

Ostatecznie przemoc stosowana przez skrzywdzonych w dzieciństwie chłopców ma mieć charakter defensywny, polegać na ciągłym udowadnianiu swojej męskości poprzez ryzykowne zachowania. To dlatego chłopcy są czterokrotnie bardziej narażeni na przedwczesną śmierć (Bassoff, 1995), np. w wyniku wypadku samochodowego. Zgodnie z tą hipotezą, agresywne samce nie tyle co chcą krzywdzić innych, co próbują w ten sposób wymusić na nich szacunek i pokazać swoją przewagę - to zresztą jeden z najważniejszych motywów u gwałcicieli. Ostatecznie więc wojna jest dla mężczyzn możliwością udowodnienia swojej męskości.

De Mause próbuje nawet tłumaczyć większą częstość występowania zachowań ze spektrum autyzmu u chłopców. Zamykanie się w "bańce" i brak empatii dla innych miałby wg niego być tylko reakcją na problemy i stres w dzieciństwie. Póki co nie potwierdzono jednak tego związku (np. Spencer et al., 2004). Niektórzy autyści czują się najlepiej w "kokonach" i "skorupach", np. owinięci w koce lub po prostu w szczelnie zamkniętych, ciasnych pomieszczeniach. De Mause twierdzi, że jest to powiązane z preferencją chłopców do samochodów i podobnych urządzeń. Samochód jest bowiem taką szczelną puszką właśnie. Chłopcy wykazują już we wczesnym dzieciństwie pewne preferencje do przedmiotów, natomiast dziewczynki raczej do ludzi (Hyde, 2014). Póki co te preferencje stanowią chyba największy argument za wrodzonymi różnicami między płciami u anty-genderowców, dodam, że argument słaby. Jeśli jednak de Mause ma rację, to nawet ta różnica nabywana jest raczej poprzez niekorzystne wychowywanie.

Nie tylko przemoc fizyczna czy wykorzystywanie seksualne mogą mieć tak negatywny wpływ na rozwój mózgu dzieci. Także sama przemoc psychiczna lub zwykłe zaniedbanie powodują widoczne zmiany w mózgu (Teicher, 2000). Pewne specyficzne cechy kultury nacechowanej silnie androcentrycznie sprawiają, że zmiany te uzewnętrzniają się szczególnie u dorosłych mężczyzn w postaci większej agresji i skłonności do przemocy, która wynika głównie z osłabionej empatii. To dlatego tak wiele mężczyzn dopuszcza się przemocy wobec dzieci i kobiet. Nie wydaje się jednak, aby przynajmniej u mężczyzn ta skłonność była wrodzona. Powstaje raczej właśnie jako skutek pewnych form wychowywania, co przypuszczałem od dawna.

Skala przemocy wobec dzieci jest obecnie ogromna. Spróbuję napisać o tym w przyszłości. Gdy cofać się w historii, ta przemoc jest coraz większa i momentami, np. tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej w Niemczech i Japonii urasta do rozmiarów niebotycznych i zatrważających. Niewiele o tym się mówi.

De Mause próbuje nawet wyjaśnić męską skłonność do wyolbrzymiania chorób (niepotwierdzoną empirycznie ;p). Tylko bowiem w czasie choroby chłopcy zyskują od matek tyle opieki, ile potrzebują.

Najciekawszą implikacją rozważań de Mause jest przekonanie, że trudne dzieciństwo przyczynia się do powstawania przekonań konserwatywnych. Konserwatyści zwykle obawiają się postępu i widzą w nim wroga. To dlatego próby wdrażania rozwiązań wynikających z wiedzy o gender nazywane są w tych środowiskach "cywilizacją śmierci" a kobiety deklarujące się jako feministki - "feminazistkami". Ci ludzie, zwykle płci męskiej, chętnie nawołują do agresywnych działań przeciwko liberałom. Ich działania utrudniają postęp ludzkości. Paradoksalnie też konserwatyści bywają zwolennikami kar fizycznych, jako skutecznego środka wychowawczego, przyczyniając się do braku pokoju na świecie.

Abstrakt

Przemoc wobec dzieci, praktycznie już od urodzenia jest zjawiskiem wciąż powszechnym. Jakakolwiek przemoc wobec ludzi, których mózg jest niedojrzały, czy to fizyczne znęcanie się, przemoc psychiczna lub wykorzystywanie seksualne, mają niepodważalny, negatywny wpływ na rozwój osobowości. Dziesiątki dowodów, w tym bezpośrednie skany mózgu, pokazują, że przemoc wobec dzieci przyczynia się do rozwoju różnych psychopatologii, depresji, alkoholizmu, zwiększonej agresji, skłonności do przemocy w wieku dorosłym, obniżonej empatii i psychopatii. Lloyd de Maus w swojej The Origin of Wars in Child Abuse argumentuje, że w ostatecznym rozrachunku znęcanie się nad dziećmi jest przyczyną większej agresji, mizoginii oraz przekonań konserwatywnych u dorosłych mężczyzn.
Read On 8 komentarze

"Niech pan spojrzy na pawiana..."

11:44
Dużym błędem jest próba wykorzystywania argumentów biologicznych w światopoglądowych sporach. Niektórzy bardzo chętnie przenoszą adekwatne ich zdaniem zachowania innych zwierząt na świat człowieka. Robią to zwykle wybiórczo, czego nawet zazwyczaj nie są świadomi. Ponieważ jednak człowiek różni się od pozostałych zwierząt bardziej plastycznym mózgiem, ma on możliwość tworzenia kultury, sztuki, etc. oraz przystosowywania się do rozmaitych warunków, w których przychodzi mu żyć.

Z drugiej strony, jeśli jakiś gatunek zwierzęcia przejawia pewne ograniczone w stosunku do ludzi formy kultury, można założyć, że takie samo zachowanie jest możliwe także u ludzi.

Najciekawszym przykładem, jaki możemy obserwować wśród zwierząt są najbliżej z nami spokrewnione szympansy. Znamy dwa gatunki szympansów, przy czym szympansy zwyczajne są bardzo agresywne, prowadzą coś na kształt "wojen", mordują i molestują inne osobniki oraz inne zwierzęta, gwałcą samice i zjadają potomstwo. Szympansy bonobo są zupełnie inne, chociaż na poziomie genetycznym prawie nie różnią się od szympansów zwyczajnych. Przez kilkadziesiąt lat obserwacji nie zauważono u nich poważniejszych aktów przemocy. Odmienne stada preferują raczej orgie seksualne zamiast wojen jako formy interakcji a stosunki między samicami i samcami są egalitarne.

Podobnego przykładu dostarczyły nieoczekiwanie pawiany, obserwowane od kilku dekad przez Roberta Sapolskiego:


Niektóre pawiany z grupy żywiły się odpadkami, które wyrzucano z pobliskiego ośrodka turystycznego. Jedynie najbardziej agresywne samce były na tyle odważne, by zbliżać się tak bardzo do siedliska ludzi. Około trzech dekad temu wyrzucono tam odpadki, które zakażone były śmiertelnymi dla tych zwierząt prątkami gruźlicy. 

W efekcie wszystkie najagresywniejsze samce w grupie zmarły za ideały. Pozostała tylko połowa samców, której można określić jako "mili chłopcy" (lub lewacy) oraz samice. Nagle znacznie zmniejszył się poziom stresu w grupie i obniżył poziom agresji. Żadna inna znana grupa pawianów nie cechuje się tak niskim współczynnikiem agresji. 

Zwierzęta dokonały transformacji w ciągu jednego pokolenia i sytuacja nie zmieniła się do dnia dzisiejszego. Skłania to do sformułowania prostej konkluzji: lansowanie stereotypu "męskości", propagowanie maczyzmu, negowanie idei gender - to wszystko jest szkodliwe dla społecznej idei pokoju.
Read On 55 komentarze

Długofalowe badania nad geniuszami a dyskryminujące role społeczne kobiet

10:09
Na początku lat 20. XX wieku Luis Terman rozpoczął trwające do dnia dzisiejszego badania nad ludźmi ponadprzeciętnie zdolnymi. Wyodrębnił on grupkę około 1500 dzieciaków z Kalifornii, które uzyskały co najmniej 135 punktów w testach inteligencji. Średnie IQ w tej grupie to 150 (Holahan et al., 1995). 

Gdy członkowie grupy dojrzewali, zaczęła pokazywać się wyraźna przewaga grupy o wysokiej inteligencji nad ogółem społeczeństwa. Byli oni lepiej wykształceni, np. 10% z nich uzyskało doktoraty. Ich kreatywność przekraczała znacznie kreatywność przeciętnych, np. opublikowali około setki książek i wiele mniejszych prac. Ludzie inteligentni uzyskali znakomite wyniki, nawet w obliczu wielkiej depresji i potem drugiej wojny światowej, które znacznie utrudniały życie w tamtym okresie. Mieli nawet lepsze zdrowie - jedynie miopia, czyli krótkowzroczność, występowała w grupie częściej. 

Badania pokazały wyraźną różnicę pomiędzy osiągnięciami społecznymi kobiet i mężczyzn z grupy utalentowanych. W latach 60. 88% mężczyzn z tej grupy pracowało w zawodach klasyfikowanych najwyżej w hierarchii społecznej, profesjonalistów i wysoko sytuowanych biznesmenów, w latach 70. natomiast już 95% z tych, którzy wciąż byli czynni zawodowo. W całym społeczeństwie, u mężczyzn, ten odsetek jest równy 20%. Żaden z mężczyzn w badanej grupie nie był niewykwalifikowanym pracownikiem, jeden był rolnikiem (Holahan et al., s. 48). 

Sytuacja wyglądała nieco inaczej wśród utalentowanych kobiet. Ponieważ kobietom narzuca się pewne dyskryminujące role społeczne, okoły połowy z nich pozostawało w domu i zajmowało się nim. Wiele z nich miało nawet później żal, że przez obowiązki domowe nie wykorzystało swojego potencjału. 

Wśród singielek w grupie ponad 86% zajmowało się rozwojem własnej kariery, natomiast jedynie 34% kobiet zamężnych. 60% kobiet bezdzietnych zajmowało się własnym rozwojem, natomiast tylko 33% mam. W późniejszym okresie praktycznie wszystkie singielki w grupie były zatrudnione, podobnie jak w grupie utalentowanych mężczyzn (Holahan et al., s. 89-90).

Prowadzi to do niepokojących wniosków - takie zjawiska jak religijna czy ideologiczna dyskryminacja kobiet, efekt Matyldy lub seksizm, skutecznie zmniejszają potencjał rozwoju społeczeństwa. W moim mniemaniu dyskryminacja kobiet to jeden z największych grzechów, jakich dopuściła się ludzkość i mężczyźni.
Read On 1 komentarze

Dzień Ziemi i gender

12:03
W związku z niedawnym dniem Ziemi, przeprowadzono ciekawe akcje, promujące pewne zachowania korzystne dla biosfery i środowiska, w którym żyjemy. Np. jeden z popularnych serwisów pornograficznych obiecał posadzić jedno drzewo na każde sto oglądnięć filmów.

Read On 25 komentarze

Jeszcze trochę o inteligencji i płci

23:53
Jednym z obszarów moich zainteresowań jest inteligencja, a szczególnie sposób, w jaki można nią manipulować za pomocą odpowiedniego środowiska i ćwiczeń. Jednym z prostych wskaźników inteligencji jest IQ. Studiując literaturę dotyczącą IQ nieuchronnie natrafia się na odniesienia do różnicy, jaka rzekomo widoczna jest w obszarze płci. Wszystkie przeprowadzone na większą skalę badania pokazują, że średnie IQ dla kobiet jest niższe o około 4 punkty od IQ mężczyzn. Spotkałem się z opiniami, że różnica ta ma uzasadnienie w psychologii ewolucyjnej, gdyż mężczyźni potrzebowali do polowania większych mózgów itp. Jednakże nie ma pewności, czy tylko mężczyźni polowali, no bo niby dlaczego pierwotne kobiety miałyby dostosowywać się do współczesnych ról płciowych? Właściwie to nie ma nawet pewności, czy nasi przodkowie rzeczywiście polowali tak bardzo, 70% ich diety stanowiły prawdopodobnie owoce i inne rośliny (Eaton et al., 1997).

Kolejnym uzasadnieniem dla średniej mniejszej inteligencji kobiet miałby być mniejszy mózg (Lynn, 1994). Średnia waga mózgu kobiet jest wyraźnie niższa niż mózgu mężczyzn, nawet jeśli weźmie się pod uwagę masę ciała. Masa mózgu jest w pewnym niewielkim stopniu skorelowana z inteligencją (McDaniel, 2005), stąd takie założenia. Pewien dorosły Francuz, który jak się niedawno okazało od urodzenia nie posiada około 70% masy mózgu, pewnie polemizowałby z tym twierdzeniem. Einstein też mógłby być zdziwiony, gdyż jego mózg był wielkości mózgu kobiety. Lub może lepiej wielkości mózgu homo erectus, by sparafrazować pewnego polskiego profesora.

Drobna różnica między IQ obu płci może wynikać z prostego faktu, że testy wykonuje się prawie wyłącznie w środowisku uczniów, a kobiet studiuje i uczy się więcej, byłby więc to błąd pomiaru wynikający z niereprezentacyjnej próby (zob. Czy kobiety są mądrzejsze od mężczyzn?). Współcześnie, ponieważ różnica ta jest źródłem wielu nieporozumień i naciąganych hipotez, testy mierzące IQ zmienia się w taki sposób, by nie była ona widoczna (Halpern, 2012). Stąd powoływanie się na tę różnicę w uzasadnianiu teorii o wyższości którejkolwiek z płci jest bezsensowne.

Z drugiej strony na samą inteligencję składają się pewne czynniki psychometryczne, m. in. pamięć robocza, rozumowanie niewerbalne, rozumienie werbalne i szybkość przetwarzania informacji (moje tłumaczenia anglojęzycznych terminów, mogą różnić się od nomenklatury polskojęzycznej). Jeżeli istnieją jakieś różnice płciowe w inteligencji, można by doszukiwać się ich właśnie tutaj, obserwując te składowe inteligencji. I rzeczywiście, chociaż widoczna jest pewna statystycznie niewielka przewaga mężczyzn w umiejętnościach arytmetycznych, wiedzy ogólnej itp., to w przypadku szybkości przetwarzania informacji (processing speed - PS), kobiety wykazują się średnio olbrzymią przewagą statystyczną (Irwing, 2012; Camarata & Wodcock, 2006).

PS jest genetycznie skorelowana z inteligencją mierzoną za pomocą IQ (Shepard & Vernon, 2008). Ma też spore znaczenie przy innych działaniach związanych z logicznym myśleniem i krytyczną analizą informacji (zob. np. What is Processing Speed). Mężczyźni więc mogą trochę lepiej dodawać i mnożyć, mieć większą wiedzę ogólną, ale kobiety średnio rozumują o wiele lepiej od nich. Oczywiście jest to uzasadnione na drodze psychologii ewolucyjnej - mężczyźni zawsze preferowali kobiety o niskim współczynniku obwodu talii do bioder, uznając je za atrakcyjniejsze. A ponieważ kobiety o szerokich biodrach i większej pupie są mniej narażone na choroby serca (Manolopoulos et al., 2010), w ten sposób dobór naturalny promował zdrowsze jednostki. To nie wszystko, tłuszcz na biodrach sprzyja wysokiemu poziomowi wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, które odgrywają kluczową rolę w rozwoju mózgu (Lassek, Gaulin, 2008). Nic dziwnego, że kobiety wymyśliły najważniejsze z punktu widzenia cywilizacji technologie, np. rolnictwo, a w późniejszych okresach nie przeszkodził im w tym nawet bardzo dla nich niekorzystny efekt Matyldy
Read On 100 komentarze

Ostatnie komentarze

Popularne posty

Archiwum