Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Jak wywołać poronienie?

Etykiety:
Parę dni temu internet obiegła informacja o tym, że jeden z większych dostarczycieli pigułek indukujących aborcję zrezygnował z wysyłki do Polski, gdyż zbyt wiele paczek trafiało miast do nieplanowanych matek, do służb celnych.


Jeżeli kobiety mają utrudniony dostęp do aborcji wykonywanej w warunkach szpitalnych, zwiększa się liczba zabójstw noworodków. Statystyki pokazują, że jeśli kobieta chce pozbyć się niechcianej ciąży, to zrobi to. Zakazy powodują jedynie, że zwiększa się liczba powikłań podczas zabiegów aborcji wykonywanych w warunkach nieszpitalnych oraz z powodu wykorzystywania metod wywoływania poronień, które mogą być naprawdę szkodliwe. 

Z czystej ciekawości pozwoliłem sobie przestudiować dostępne informacje dotyczące wywoływania aborcji "domowymi" metodami, co poskutkowało artykułem na Wikipedii:


Intryguje mnie, czy artykuł przetrwa atak konserwatywnych administratorów. Kiedyś jeden z adminów głosował za tym, aby artykuł "kultura gwałtu" nie znalazł się na stronie głównej, w argumentacji powołując się na... efekt Wertera.
3 komentarze:

Skoro już jesteśmy przy temacie aborcji, to muszę wyznać, że mam ogromny żal do naczelnych polskich feministek, które dały wciągnąć się w irracjonalną i demagogiczną dyskusję ze środowiskami konserwatywno-kościelnymi na temat człowieczeństwa płodu, często przy użyciu narzuconej im dzieciomowy i dogmatów w postaci "aborcja jest zawsze zła, dla każdej kobiety to trauma, wynika z braku opieki nad nią i w ogóle jest co najwyżej mniejszym złem".

Kretyństwo. Tak to można podsumować. Po pierwsze - dywagacje nad momentem powstania życia są równie głupie, jak szacowanie ile włosów należy stracić, by zostać uznanym za łysego. Po drugie - nie ma to w przypadku aborcji najmniejszego znaczenia, bo płód, niezależnie jak bardzo jest, czy nie jest człowiekiem - jest pasożytem na ciele kobiety, a usunięcie go to działanie w obronie własnej. Po trzecie - rozważania te prowadzić mogą tylko do 2 skrajności, do rozważania aborcji po urodzeniu http://jme.bmj.com/content/early/2012/03/01/medethics-2011-100411.full lub też rozważania człowieczeństwa gwałciciela w kontekście obrony koniecznej, tu jako przykład podam mojego adwersarza sprzed kilku miesięcy, który (parafrazując) stwierdził, iż kobieta zabijająca gwałciciela w obronie własnej popełnia przestępstwo, bo gwałt nie jest taką poważną zbrodnią i jej pochwa jest mniej warta, niż jego ludzkie życie http://i43.tinypic.com/1e1g1e.png.

Wkurwia mnie też niesamowicie to o czym już wspomniałem, wszechobecne wciskanie w sumienia kobiet, że aborcja zawsze jest zła, traumatyczna, że nie wynika nigdy z chęci uniknięcia potworności cierpienia w czasie ciąży i porodu, a jedynie z braku wsparcia psychicznego i materialnego, i w ogóle, że żadna kobieta tak naprawdę nie chce się pasożyta pozbywać. Otóż nie, aborcja nie musi wiązać się z żadną traumą, częściej wiąże się w ogromną ulgą i szczęściem, a decyzja o jej dokonaniu może być równie łatwa, jak spuszczenie wody po poranny stolcu. Ostracyzm jaki kierowany jest wobec osób nie poddających się tej chorej nagonce i katolickiej paranoi jest ogromny, ale mniejsza o prostych, głupich ludzi, tylko dlaczego poddają się tej retoryce osoby popierające prawo kobiet do zarządzania swoimi ciałami? Nie mogę tego pojąc, tak jak nie mogę pojąc sensu kontemplowania człowieczeństwa czegoś, co niczym rak dewastuje organizm żywicielki od środka. Przystanie na dzieciomowę wroga to jak skazanie się na pewną porażkę, bo przecież wiadomo nie od dziś, że idiota najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem. Dlatego apeluję do rozsądnych kobiet, by nie dały się wciągnąć w demagogiczne pierdololo oparte na chwiejnych emocjach i urojonych dogmatach. To trzeba ucinać krótko - moje ciało, moja sprawa, chcesz płoda to go sobie wyłów z kibla i wetknij w dupę.

PS. Zauważyłem też w wypowiedziach prolife silne przekonanie o micie sprawiedliwego świata. Zauważyliście, że dla nich wszystkie aborcjonalistki to "puszczalskie suki, wiecznie niezaspokojone nimfomanki i dziwki rozkładające nogi przed każdym chętnym i nie wiedzące co to antykoncepcja"? Taki mechanizm psychiczny, starają się w ogóle nie dopuścić do siebie myśli, że ich samych, czy ich bliskich też może spotkać niechciana ciąża, że zachodzą w nią wielodzietne matki i stare małżeństwa, że przytrafia się nawet przy wielu zabezpieczeniach. Projektują na te kobiety wszystko to, czego zostali nauczeni w kobietach nienawidzić. Koronnym argumentem wszelkiego prolife ścierwa jest odnoszenie się do jakiegoś ubzduranego prawa naturalnego i twierdzenia, że skoro kobieta uprawia seks, to automatycznie godzi się na bachora. Przypomina mi to usprawiedliwianie gwałcicieli i przerzucanie winy na ofiarę, bo "ta suka sama się prosiła ubierając się jak szmata". Ciekawe, czy według ich majaczeń otyli też nie mają prawa się odchudzać, bo przecież z własnej winy się "świnie spasły" i teraz mają przez to cierpieć do końca życia, aż zejdą na zawał.


"Po drugie - nie ma to w przypadku aborcji najmniejszego znaczenia, bo płód, niezależnie jak bardzo jest, czy nie jest człowiekiem - jest pasożytem na ciele kobiety".
To stwierdzenie zawsze wywołuje największą pianę u polaczków. I dyskusja z nimi nie ma sensu, bo oni już na początku wychodzą z zupełnie innych założeń. Zapadła mi w pamięć dyskusja z jednym takim gówniakiem, który - szczerze rozbawiony - stwierdził, cytuję: "Narzekać, że trzeba urodzić, to jakby narzekać na to, że trzeba oddychać :D". Słów nie ma na takie ścierwo. Tylko utylizacja.

Jedna z moich dalszych krewnych pracowała kiedyś w Szwecji. Poznała sporo tamtejszych kobiet (zresztą, w tej korpo temat aborcji był czymś zupełnie zwyczajnym - nie widzę powodu, aby w innych częściach kraju było inaczej) i tylko potwierdziła moje domysły - dla tamtejszych kobiet aborcja to jak zabieg wyrwania zęba i przeprowadzają ją, gdy ciąża nie pasuje im do grafiku. Aborcja to normalna sprawa zarówno dla samotnych kobiet, jak i dla tych, które mają już rodziny, dzieci itd. I nie mają problemów psychicznych. Może dlatego, że ksiądz nie truje im dupy i pojebana katolicka rodzinka też nie. Buahahah... Ale u nas zawsze, nawet zdeklarowani lewicowcy, muszą asekuracyjnie podkreślać w dyskusji, że aborcja to tak naprawdę zawsze dramat dla kobiety i zawsze wynika z braku innych alternatyw i zawsze jest tylko ostatecznością.
Z taką retoryką obsranej ze strachu owieczki daleko nie zajdą.


Nie wiem czy tekst o aborcji przetrwa na Wikipedii, (raczej nie ma szans) ale ja już go mam na dysku i w formie papierowej na zapas.


Prześlij komentarz


Ostatnie komentarze

Popularne posty