Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

O sikaniu na stojąco, czyli lewacko-feministyczna propaganda

Etykiety: ,

Internety obiegła niedawno wiadomość o tym, że Szwedzcy parlamentarzyści planują zakazać sikania na stojąco w miejscach publicznych, który to zakaz miałby szczególnie uderzyć w mężczyzn. Wiadomo przecież, sikający na siedząco mężczyzna to, jak mówią Niemcy, sitzplinker, odpowiednik naszego "mięczaka". Jak należało się spodziewać, znaczenie tego faktu zostało wielokrotnie przekoloryzowane przez oburzonych mężczyzn, którzy nijak nie chcieliby dopuścić do siebie myśli, że są kobietom równi. W rzeczywistości chodziło o jedną toaletę, nie o całą Szwecję. 

Mimo to sikanie na siedząco jest z higienicznego punktu widzenia uzasadnione, co potwierdzają badania. 

106 komentarze:

W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że ~menskie~ fleje nie tylko szczają na stojąco obsikując wszystko naokoło, ale też nigdy przyrodzenia po takiej czynności nie wycierają, kumulując pomarańczową plamę na swych i tak już osranych galotach. Kolejny przykład antykultury kultywowanej przez niedorozwiniętych penisistów. To już najwyższy czas na ostateczne rozwiązanie kwestii samczej. W skali globalnej.


Sikając na siedząco zamieniasz się w kobietę, a przecież nie ma nic bardziej upokarzającego jak zamiana w babę!


Z tymi osranymi galotami to strzał w dziesiątkę. Niestety wiele kolesi ma na bakier z podcieraniem dupska.


Brązowa draska z tyłu majtek jest ponoć najbardziej charakterystyczną trzeciorzędową cechą płciową samca gatunku ludzkiego. U osobników z co bardziej bujnym owłosieniem dupy można doszukać się też tzw. paraboli z rodzynami. Naukowcy nie są zgodni, czy są one odrębnymi organizmami pozostającymi w relacji mutualistycznej z męskim zadem i umożliwiające wzajemną identyfikację 2 terminalnie schlanych osobników tegoż samego gatunku i rasy, czy też po prostu stanowią jedynie zeschnięte, gówienne bobki poskręcane z okołoodbytniczą sierścią. Rozwiązujące spór badania zostaną najprawdopodobniej przeprowadzone dziś w Warszawie, gdzie stężenie ułomnych ludzi z nadmiarem testosteronu i niedoborem mózgu przekroczy wszelkie unijne normy. Uprzednio jednak będzie konieczna neutralizacja agresywniejszych osobników poprzez strzał w krocze gumowym nabojem, utopienie silnym strumieniem armatki wodnej (nie polecane ze względu na możliwość wymycia rzeczonych bobków) oraz, w najbardziej ekstremalnym przypadkach, po prostu przez rozjechanie ich czołgami. Cola, popcorn i TVN24 - zapraszam na relację z tego fascynującego eksperymentu. :)


Caban, chciałeś zabić śmiechem? Prawie się udusiłam. Powinieneś książki do biologii pisać :)
Nie uważam, żeby kobiety były jakieś super czyste, ładne, czy nie wiadomo co, ale odnośnie owłosienia, to niestety chyba prawda. Z tym, że to nie wina faceta, że ma kudły np. na plecach, czy na klacie dużo futra, na twarzy, na rękach. To musi być bardzo męczące gdy się chce zachować higienę. Jeden facet mi kiedyś powiedział, że jak się idzie wykasztanić, to w lustrze wody wygląda to tak, jakby ktoś wychylał głowę zza krzaków :D Swoją drogą nie wiem, czemu mi takie rzeczy opowiadał, ale fakt, że dało mi to do myślenia. Kobiety mają co miesiąc inny problem. Z tym, że gdy się używa tamponów to problemu praktycznie nie ma, jest niezauważalny. [Skoro ja tak mówię a należę do osób mających świra na punkcie czystości i higieny, to musi tak być ;)] Zdarza się pewnie dużo dziewczyn bałaganiar, tak myślę. Choć najgorszy syf jaki w życiu widziałam, to było na studiach. Współlokatorzy w mieszkaniu koleżanki pokazywali mi jak sobie mieszkają. I jeden pokój był zawalony dosłownie zasłany papierowymi i foliowymi torebkami, resztkami jedzenia, i różnymi śmieciami. Już chciałam zapytać, czy skład na odpadki to na pewno dobry pomysł, gdy dowiedziałam się, że to pokój ich 2 kolegów... To wszystko to kwestia osobistej wrażliwości. Znałam i kobietę i mężczyznę którzy bali się spłuczki. Sama zachowuję się jak kot. Raczej na wierzchu nie zostawiam. W ogóle brzydzi mnie fakt trzymania jedzenia w brzuchu. Biologia jest ohydna, ale dobre przynajmniej to, że teraz mam w sobie tylko frytki a nie embriona.


Biologia nie jest ohydna. Ohydne jest nie podcieranie dupska. Świr na punkcie higieny też nie jest wskazany. No chyba że chcesz się nabawić grzybicy na własne życzenie. Tak cię brzydzi trawienie? To co robisz zaraz po zjedzeniu? Zmuszasz się do srania czy wypijasz kreta?
TVN24 na pewno zdałoby relacje z takiego eksperymentu :). W końcu samce są w centrum zainteresowań naszej całej planety i wszystkich jej mieszkańców. Któż by nie chciał wiedzieć o ilościach pokładów gówna na dupskach mężczyzn?


Oj, biologia jest ohydna. Cała przyroda na naszej planecie jest wstrętna, oparta na przemocy, agresji, prymacie siły i innych obrzydlistwach. Ludzka fizjologia też jest okropna, innych zwierząt zresztą również. Jestem 100-procentowym mizantropem, a także wrogiem życia organicznego, zdziczałej natury i praw dżungli. Znacznie bardziej kręci mnie wizja skalistej planety zamieszkałej przez precyzyjne, doskonałe, metalowe maszyny czerpiące energię z lokalnej gwiazdy, czy układu gwiazd. Moim marzeniem jest ludzkość, która zdoła oderwać się od ograniczeń biologicznych. Tak jak zdołaliśmy zbudować domy, zamiast żyć w jaskiniach, stworzyć antykoncepcję, by oddzielić seks od prokreacji, uprawiać pola i hodować zwierzęta, żeby nie biegać z dzidą za mamutami - tak konieczna jest praca do oddzielenia świadomości od ułomnego, ludzkiego ciała, a zatem i wszelkich, wątpliwych etycznie potrzeb biologicznych.


Jak sądzę podręcznik biologii autorstwa Cabana zapewne nie zyskałby uznania w oczach Ministerstwa Oświaty, jednak śmiem twierdzić, że cieszyłby się wielką popularnością wśród gimnazjalistów ;D

Co do biologii... Choć niewątpliwie perspektywa androidyzacji lub co najmniej cybernetyzacji ludzkości jest kusząca, wciąż widzę spory potencjał w biotechnologii. Jak dalece jest możliwe udoskonalenie biologicznej powłoki świadomości? Niektóre gatunki zwierząt np. nie wykazują oznak starzenia, sporo prawie nie potrzebuje jeść czy pić (nie mówiąc już o roślinach, które w zasadzie odżywiają się światłem). Pewne gatunki mają wielkie zdolności regeneracyjne itp., itd. Mimo to na chwilę obecną i tak wolałbym siedzieć w skórze robota ;D


Ten komentarz został usunięty przez autora.

KAŻDY człowiek ma grzybicę, gwoli ścisłości. Ona się tylko pokazuje w chwilach osłabienia organizmu, np. przy antybiotykoterapii, lub przy chorobie albo silnym stresie, który w ogóle jest główną przyczyną tego, że ludzie chorują. Jest chyba oczywiste, że wypicie kreta jest śmiertelnie szkodliwe, więc po co opowiadasz takie rzeczy, skoro wiesz, że tego nie robię. Człowiek też potrzebuje trochę czasu na trawienie, od razu po jedzeniu to się można najwyżej wyrzygać.

Zagadnienie nieśmiertelności interesuje mnie niezmiennie od bardzo dawna. Przenoszenie świadomości w inne ciało, itp.
Jeżeli zaś chodzi o biotechnologię, to warto przyjrzeć się kryptozoologii. Wydaje mi się, że część spotkań z nieznanymi bestiami np w amazońskiej dżungli, to wymysły i miejscowy marketing, ale wielu z nich nie da się inaczej wyjaśnić niż np. eksperymentami biologicznymi, które zwiały z laboratorium lub zostały celowo wypuszczone.

Ostatnio czytałam o efektach przetoczenia starej myszy krwi z młodej myszy, ponoć starucha odmłodniała :P

Caban=zgadzam się w 100% Biologia to zuo :D


Film- "Na początku była światłość" na YT - fajny ale czy to prawda?


Te eksperymenty z krwią przeprowadzono także na młodszych ewolucyjnie ssakach. Zresztą ich wyniki znane są od dawna i wykorzystywane pewnie zwykle nielegalnie u ludzi. W dr House był taki odcinek, jak jakiś przywódca afrykańskiego szczepu odpowiedzialny za śmierć milionów miał przetaczaną krew od zastraszonej, młodej kobiety. Coś w tym może być, jestem ciekaw, na ile efekt jest skuteczny i trwały u ludzi.

Z tą grzybicą to bez przesady, ileż tych gatunków grzybów jest na ciele, kilkaset? ;P a to, że komórek bakteryjnych jest u przeciętnego człowieka dziesięciokrotnie więcej niż komórek ciała, to już nie wspominam :D


Dziwi mnie Wasz apochwała przedłużania życia i ogólnie leczenia i ulepszania ludzi przy jednocześnie mizantropii. Własnie powinno być na odwrót :P chyba nie chcecie, by pojeby dostały w ręce nieśmiertelność, a wiadomo, świat nie jest sprawiedliwy i nie wiadomo, co by się mogło stać. Wyobraźcie sobie takich nieśmiertelnych narodowców...


+ A w sumie biorąc pod uwagę to, kto ma dużo kasiury, to pewnie KK by wykupiło niesmiertelność. Normalnie życie wieczne z nowej odsłonie.


Ja nie chcę ulepszania ludzi, ja chcę powstania czegoś zupełnie nowego, czystej świadomości nie targanej hormonalnym syfem, słabą psychiką i dziadowskim, mięsnym kontenerem. Zresztą, czy nauka ma się zatrzymać ze strachu przed jakimś narodowym ścierwem? Wręcz przeciwnie, nauka daje nam narzędzia do ostatecznego rozwiązania kwestii męskiej, a potem kwestii ludzkiej i może nawet kwestii życia organicznego na całej planecie. W ogóle się nie boję, że technologia wpadnie w niepowołane ręce. Jak wpadnie, to co z tego? I tak wszyscy umrzemy, ale przynajmniej nie poddamy się średniowiecznej ciemnocie. Ufam też, że ludzie zdolni do dokonania takiego postępu wykazują się też większą inteligencją na innych polach, tak więc ich władza i wpływy nie budzą u mnie obaw, a dają nadzieję choćby na eradykację choroby umysłowej w postaci religii.


Nic gorszego niż śmierć nas nie spotka i umiera się tylko raz.


... po przemyśleniu: są gorsze rzeczy niż śmierć.


Na chwilę obecną umiera się tylko raz (z pewnymi krótkimi wyjątkami), jednakże nie musi tak być zawsze. Wyobraźmy sobie, że możemy nasz organizm wyłączać i włączać niczym komputer. Świadomość umierania i, na chwilę obecną, ból z tym związany skutecznie wzbudza w nasz strach przez instynkt przetrwania, jednak ludzie nie obawiają się codziennie kłaść spać. Jeśli okiełznamy śmierć, może z nią być podobnie. Można by ją traktować jako podróż w czasie, oczywiście tylko do przodu. Mnie osobiście śmierć w ogóle nie przeraża, wręcz uważam, że jest bardzo dobrym wyjściem z wielu patowych sytuacji i eutanazja powinna być tak łatwa, jak wizyta w McDonaldzie. Problemem jest właściwie tylko ból, ale niektóre metody go eliminują. Czasem też niedokończone sprawy, czy troska o bliskich, jednak trzeba mieć świadomość, że po śmierci te problemy nie będą nas już nurtować. :)

PS. Jak ktoś ma problem z umieraniem tkwiący w psychice, to proponuję wyobrazić sobie, że z momentem śmierci obudzimy się wskrzeszeni przez naukowców w świecie przyszłości. Kto powiedział, że ateiści nie mogą mieć swojego "raju"? xD


"KAŻDY człowiek ma grzybicę, gwoli ścisłości. "
Skąd to wzięłaś? Nie każdy człowiek ma grzybicę. Prawdą jest natomiast że każdy człowiek posiada szczepy bakterii oraz grzybów w swoim układzie trawiennym, nie są one jednak patogenne i nie doprowadzają np do rozrostu grzyba. Przesadna higiena np narządów płciowych może doprowadzić do zmycia dobrej flory bakteryjnej, która powstrzymuje grzyba i bakterię od rozwoju i "przejęcia" ciała. Stąd często grzybice pochwy u kobiet. Zachwianie ph w pochwie może być wywołane zarówno przez zbytnią higienę jak i jej brak. Przez antybiotykoterapię także, zresztą jak sama słusznie zauważyłaś. Grzybica natomiast jest określeniem stanu anormalnego, kiedy rozrost grzyba jest zbyt duży powodując wszelkiego rodzaju nieprzyjemności dla naszego ciała.
Z tym kretem to był żart. Nie wiem jak mogłaś to wziąć na serio.
Wasze podejście do biologii wcale mnie nie dziwi. To bardzo charakterystyczne podejście naszych czasów. Obrzydzenie do potu, śliny i włosów na ciele jest bardzo częste. Błędem jest zakładanie iż biologia jest obiektywnie obrzydliwa. Nie, to kultura nadaje jej takie cechy. Tak jak nadaje przekonanie, że łechtaczka jest zła i trzeba ją wyciąć. Biologia nie jest żadna, bo ona nie myśli, nie ma żadnego planu ani nie kieruje się (nie)sprawiedliwością czy tak społecznymi pojęciami jak "obrzydliwość". Popełniamy błąd całkowicie izolując się od natury, bo o wiele lepiej wyszlibyśmy na tym, gdybyś ją oswoili na naszą modłę.
Nie wiem czy ktoś z was kojarzy taką grę - Alpha Centauri, która prezentuje dość ciekawą wizję przyszłości. Jedna z frakcji poszła właśnie taką drogę prezentowaną przez was wersją- całkowita cybernetyzacja. Niestety przy okazji dehumanizacja. Prawą półkulę zastępowano lewą w celu lepszej wydajności mózgu! Udoskonalenie biologicznej powłoki do stopnia całkowitego wykluczenia procesów biologicznych mogłoby niestety według mnie prowadzić do takiego właśnie podejścia u ludzi, które osobiście mi się nie podoba. Chociaż i tak wszyscy przywódcy gry, niezależnie od frakcji, skończyli jako nieśmiertelne mózgi w słojach :P. Ja jestem za Zrównoważonym Rozwojem.


no własnie mówiąc o grzybicy miałam na myśli jej zalążek, tak ja patologiczne komórki z których pod wpływem jakiegoś czynnika może się rozwinąć rak. Ja się myje bardzo mocno, często i dokładnie i nie mam grzybicy, choć odporności praktycznie mi brak . To chyba nie od tego mycia. Myślę, że jestem zdrowa bo żyję w celibacie a wszelkim pasqudztwem to się można zarazić albo od partnera albo na oddziale ginekologicznym, więc unikam szpitali jak mogę, co przy tragicznej wydolności mojego organizmu jest trudne.

Ja wszystko biorę na serio. Zawsze.

"Wasze podejście do biologii wcale mnie nie dziwi. To bardzo charakterystyczne podejście naszych czasów."

Jakoś radiomaryjnie i rydzykowsko tu brzmisz, dlaczego? Nasze czasy. Jesteśmy dziećmi naszych czasów. Bogami nowej ery. Kultura mnie nie ukierunkowała na brzydzenie się biologią i nie próbuj... oj nie próbuj mówić, że zostaliśmy zmanipulowani, bo baranów idących za stadem tu akurat nie ma. Ślina śmierdzi, pot też. Nie mówiąc o innych wydzielinach. Nienawidzę smrodu. Smród jest obiektywny, nie powiesz mi chyba że g... pachnie? Ból, śmierć i choroby też są obiektywne.

co to jest dehumanizacja? Co to jest człowieczeństwo? jaki zbiór cech określasz mianem "ludzkich?"

Duchowość np. chrześcijańska, hinduska, buddyzm też kładzie nacisk na pozbycie się fizyczności, biologii itp. traktuje to jako główny cel, np wyzwolenie z karmicznego cyklu narodzin lub nirwana. Jak widać, nie tylko zwolennicy technologii mają takie podejście.

każdy może popierać co mu się podoba, mi zrównoważony rozwój nie odpowiada. Wolę wielkie czarne kafelki na wysoki połysk, szklane miasta i ludzi bez uczuć. Nie znaczy to, że boję się przyrody, bardzo mnie fascynuje zarówno flora jak i fauna. Od dziecka. Kupowałam Zwierzaki i Kwaka. Miałam cały pokój wytapetowany plakatami zwierząt.

Ciało nas ogranicza. A natura jest ładna na obrazku i na 5 min. ewentualnie do zamieszkania w dziczy skłania mnie izolacja od społeczeństwa. chciałabym mieć dom na pustkowiu. Lubie otwarte przestrzenie i mieszkanie w mieście podoba mi się tylko ze względu na pewien rodzaj samotności i izolacji jaki niesie. Potrafię się przystosować do każdych warunków o ile nie trzeba przebywać z ludźmi, ale lubię podróże i zmiany, celem zawsze jest wolność.


>Błędem jest zakładanie iż biologia jest obiektywnie obrzydliwa.

Obrzydliwość jest w tym wypadku pewnym uogólnieniem. Precyzując - obrzydliwa jest cała przyroda ze względu na swoją ślepotę i niedoskonałości, ewolucję dziejącą się po omacku i najniższych kosztach. Obrzydliwe jest to, że nasze ciała, ciała innych organizmów są takie nietrwałe, autodestruktywne, nie dające się kontrolować w pełni naszej woli (nie mówię o ruchu, ale o procesach w nich zachodzących, odczuwaniu bólu, przyjemności itd.). Obrzydliwy jest też cały łańcuch pokarmowy, nie muszę chyba wyjaśniać czemu. U ludzi dodatkowo wybitnie wstrętna jest choćby ciąża, niedostosowanie organizmów kobiet do rozmiarów płodu, szereg potwornych skutków ubocznych tego pasożyta. Właściwie wszystko w naturze jest kiepskie i obrzydliwe, przypadek doprowadził do powstania jakichś tam udogodnień i "idei", ale ich wykonanie jest po prostu dziadowskie, człowiek z pomocą swego rozumu potrafi wszystkie te "wynalazki" wykonać lepiej. I nie będą się one zjadać nawzajem, by przetrwać.
Smród może nie do końca jest obiektywny, ale obiektywnie da się stwierdzić, że dla ludzi takie, a takie związki chemiczne po prostu wywołują nieprzyjemną reakcję i to też nas, jako istoty ludzkie uprawnia, by stwierdzić, iż konieczność codziennego wypróżniania się jest równie obrzydliwa, co produkt tej czynności.

Bardzo podoba mi się opis tej frakcji z gry, który przytoczyłaś. Jest to moje marzenie, tak chciałbym by wyglądała cywilizacja przyszłości. Nie cywilizacja człowieka, bo "człowieka" to byłoby w tym wypadku niepoprawne nadużycie. Ja nie chcę człowieka w cywilizacji przyszłości. Wszystko co ludzkie pochodzi z natury i jest równie obrzydliwe, co ona sama. Ludzki, humanitarny - dla mnie to obelgi. Z człowiekiem wiąże się wszystko co najgorsze na tej planecie, no przynajmniej z mężczyzną. Opisy tego, co człowiek wyprawiał i wyprawia do dziś znajdują się na tym blogu, więc nie ma sensu ich po raz kolejny przytaczać. Emocje są złe, to słabość, to agresja. Rozum i poznanie pozbawione atawistycznych naleciałości naszego umysłu to jest jedyna szansa na dalszy rozwój i postęp technologiczny. Trwanie w moralnych, bezsensownych dylematach, bioetyka, że o religiach nie wspomnę to tylko niepotrzebne rzucanie sobie kłód pod nogi przez zwierzęta z przerostem mózgu w stosunku do innych organizmów żywych na tej planecie. Nawet sam fakt, że o tym pisze, że coś uważam za obrzydliwe, że w ogóle tracę na to czas jest przejawem ludzkiej marności. Za bardzo jesteśmy przywiązani do świadomości w obecnym kształcie, trzeba się tego jakoś wyzbyć, to zadanie stoi przed nauką i niepokornymi naukowcami, w których pokładam wielkie nadzieje.


Caban, ale co z tymi, którzy tak samo, jak ty, są oburzeni stanem ludzkości (doskonale opisanym na tym blogu), jednak nie podoba im się model cywilizacji, który opisujesz? Znam sporo feministek i feministów, którzy na pewno nie chcieliby tak żyć i wyzbywać się biologii - woleliby ją po prostu okiełznać. Narzuciłbyś im swój model?
W moim idealnym świecie (ohoho nie wyrosnę z tego xD) każdy może robić, co chce, i żyć, jak chce, bez krzywdzenia drugiej osoby. Jak dla mnie, człowiek może żyć w lesie i wpierdalać jagody, tak samo, jak porzucać na zawsze organiczne ciało, pozbywać się emocji, przenosić świadomość na dysk komputerowy itp. Lotto mnie to. Każdy mógłby wybierać własną ścieżkę ewolucji (w ogóle uważam, że przeznaczeniem ludzkości jako rasy jest zdobycie umiejętności sterowania procesami ewolucyjnymi zarówno swoimi jak i innych organizmów). Podczas gdy twoja wizja cywilizacji, tak hermetyczna i podporządkowana ściśle określonym zasadom, kojarzy mi się jednak z narzucaniem określonego modelu. xD


Przyznaję, że perspektywa implementacji świadomości na komputerze pokładowym satelity okrążającego Ziemię lub inną planetę po orbicie geostacjonarnej, wyposażonego w autonomiczny system hybrydowego zasilania, np. fotouranowego, jest nad wyraz kusząca ;)

Wracając do biologii - unikałbym w przypadku opisywania zjawisk biologicznych określeń wartościujących typu "obrzydliwy", "piękny". Wydaje mi się, że większość spraw związanych z biologią po prostu jest, jaka jest. Ewolucja choć jest mechanizmem niezmiernie intrygującym, w ostatecznym rozrachunku zadowala się bylejakością, choćby przywołując przykłady, o których Caban piszesz, kwestie niekompatybilności porodu u ludzi. Z tej perspektywy potencjał, jaki kryje się w złożonym mózgu rzeczywiście umożliwia dokonanie kolejnego skoku ewolucyjnego - czy to w kierunku cybernetyki, czy biotechnologii/genetyki, w zależności, co okaże się być wydajniejsze. Osobiście np. byłbym skłonny zgodzić się również poza opcją z samoświadomym satelitą, także na biologiczny, superwytrzymały skafander lub nawet nowe ciało zbudowane z komórek, ale pozbawione tak oczywistych wad H. sapiens jak starzenie się, podatność na nowotwory, bardzo niekorzystna hydraulika kręgosłupa itp.


"choć odporności praktycznie mi brak ."
Nie chcę ci tutaj stawiać jakieś diagnozy przez internet, ale brak odporności (częste łapanie infekcji wirusowych i bakteryjnych) może wiązać się z brakiem styczności z nimi. Tzn. siedzisz w domu powiedzmy 60% czasu, w czystym domu, wypucowana do granic możliwości. Wychodzisz z domu, łapiesz infekcje - twój organizm nie ma styczności z bakteriami i wirusami na tyle często, żeby produkować antyciała. W momencie jednorazowego ich spotkania choruje. Potem wracasz do domu - leczysz się, pucujesz, znowu egzystujesz w sterylnych warunkach i znowu łapiesz infekcje. Plus nagminnie zmywasz nie tylko "złe" bakterie, ale i te dobre chroniące cię. Grzybica ogólnoustrojowa nie musi dawać oczywistych objawów skórnych. Słaba odporność może być np objawem przerostu grzyba w ciele, pomimo że nie walczysz z żadną grzybicą skórną i nie skojarzyłabyś jednego z drugim.
"Jakoś radiomaryjnie i rydzykowsko tu brzmisz, dlaczego? Nasze czasy. Jesteśmy dziećmi naszych czasów. Bogami nowej ery. Kultura mnie nie ukierunkowała na brzydzenie się biologią i nie próbuj... oj nie próbuj mówić, że zostaliśmy zmanipulowani, bo baranów idących za stadem tu akurat nie ma. Ślina śmierdzi, pot też. Nie mówiąc o innych wydzielinach. Nienawidzę smrodu. Smród jest obiektywny, nie powiesz mi chyba że g... pachnie? Ból, śmierć i choroby też są obiektywne. "
Hahaha. Serio, rozśmieszyłaś mnie tym. Oczywiście że jesteśmy dziećmi naszych czasów. Ja tego nie neguje i nie oceniam jako coś negatywnego. Chciałam ci tylko uświadomić jak bardzo kultura można wpłynąć na postrzeganie tego czym jest brud. Nie mówię, że to źle, ale że to nie jest obiektywne. To tylko wrażenie, skojarzenie, które zostało w nas zaszczepione. I nie, smród NIE JEST obiektywny. Wierz mi, że znam ludzi, którzy całkowicie inaczej odczuwają pewne zapachy i co dla mnie śmierdzi, dla nich jest neutralne itp. itd. Warto wspomnieć również że niektóre ludy dodają kupę do jedzenia- serio :)!
"co to jest dehumanizacja? Co to jest człowieczeństwo? jaki zbiór cech określasz mianem "ludzkich?"
Chyba nikt jeszcze nie ustalił ostatecznej definicji człowieczeństwa. Ja również i tym pojęciem się nie posługuję. Dehumanizacja? Odejście od wartości humanistycznych (czym jest humanizm każdy wie :)).
"Potrafię się przystosować do każdych warunków o ile nie trzeba przebywać z ludźmi, ale lubię podróże i zmiany, celem zawsze jest wolność."
Wolność jest jak najbardziej pojęciem humanistycznym. W społeczeństwo pozbawionym uczyć nie byłabyś nigdy wolna. Byłabyś tylko częścią systemu, planu wydajności w celu osiągnięcia zamierzonych efektów. Nie było by miejsca na twój indywidualizm, samotność i wolność. Nie liczyłabyś się ani twoje pragnienia.


"Emocje są złe, to słabość, to agresja."
W swoim całym poście opisujesz tylko negatywy. Przecież natura, biologiczność ma też pozytywne strony.
Jakkolwiek można opisywać ciało ludzkie jako ułomne, do poprawienia, to pomysł odgrodzenia się od biologii jest dla mnie, bez obrazy, co najmniej głupi? Dlaczego, otóż dlatego że jest niemożliwy do zrealizowania. Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie stworzyć żadnej maszyny ani sztucznej inteligencji, która w swojej konstrukcji byłaby lepsza niż biologiczny człowiek. Zanim byśmy doszli do takiego rozwoju technologii umożliwiającej nam być mózgami w słojach bez odpowiedniej współpracy z biologią wyeksploatowalibyśmy ziemię i jej surowce do granic możliwości (technologia też skądś się bierze przecież i energia potrzebna do jej wytworu i pracy). Biologia cały czas jest od nas krok do przodu. Dlatego że jej nie uwzględniamy w naszych planach, zamiast zaadoptować ją do naszych projektów. Przykład? Beton. Ludzie zbudowali beton, ciesząc się niezmiernie, bo taki beton przecież piękny, szary. Problem stała się woda, nie przepuszczana przecież przez beton, więc trzeba była stworzyć kanalizację i następne problemy rosną, i tak w kółko i w kółko. Dopiero teraz tworzy się biologicznie integralne projekty, gdzie high-tech dostosowany jest do środowiska i często współpracuje z naturą uzyskując o wiele lepsze wyniki (np.utrzymanie ciepła i tak dalej) oraz wydajność niż betonowy kloc. Aha, i mózg w słoju także jest nadal biologiczny i potrzebuje paliwa w postaci cukrów, dzięki którym będzie funkcjonować. No i cała maszyneria w okół utrzymująca przy życiu mózgi potrzebuje surowców z ziemi aby funkcjonować.
Projektem idealnym jest dla mnie hybryda biologiczno-cybernetyczna. W Battlestar Galactica maszyny sama zrobiły się na wzór ludzi, tworząc swoje bazy i raidery (takie stateczki kosmiczne ;p) jako wymienione przeze mnie hybrydy i projektując sobie ludzkie ciało.
O ile ewolucja jest byle jaka i przypadkowa, o tyle konstrukty biologiczny mogę być 100 razy bardziej wydajniejsze i o wiele lepiej spełniać nasze potrzeby niż projekty czysto cybernetyczne. Biologię można zaadaptować w niewyobrażalnie wydajny sposób, odcinanie się od niej tworzy tylko następne problemy.


@Sanjuro Surine
Nie widzę żadnego problemu, ci pozostający przy naturalnym modelu egzystencji... szybko tę egzystencję w naturalny sposób zakończą. To nie jest kwestia przerabiania ludzi, ale stworzenia nowej, lepszej cywilizacji od podstaw i bez udziału przyrody. Ludzka cywilizacja zostanie zaś pozostawiona na wymarcie, tak jak wszystkie inne gatunki, które kiedyś powstały i kiedyś nadejdzie ich kres.
Przy czym pewien dystans rozwojowy sprawia, że cywilizacje po prostu nie mogą być traktowane jako równe i tyle. Nie traktujemy tak samo komara i człowieka, toteż gdyby nowa, lepsza cywilizacja zlikwidowała ludzkość jako szkodniki, które wpieprzają potrzebne jej zasoby energetyczne to cóż, tak samo zwyczajna kolej rzeczy jak to, że i tak kiedyś umrzemy.

@TheNawojka
>W społeczeństwo pozbawionym uczyć nie byłabyś nigdy wolna. Byłabyś tylko częścią systemu, planu wydajności w celu osiągnięcia zamierzonych efektów. Nie było by miejsca na twój indywidualizm, samotność i wolność. Nie liczyłabyś się ani twoje pragnienia.

Nie wiem czy zwróciłaś uwagę, ale w społeczeństwie pozbawionym uczuć nie było by też uczucia potrzeby posiadania wolności. Może nie do końca rozumiesz, problemem ludzkości są zarówno ograniczenia natury biologicznej i społecznej, ale i sam fakt występowania różnych irracjonalnych potrzeb, jak choćby podążanie za przyjemnościami, marnotrawienie zasobów. To co mi się marzy to nie świadomość jaką dziś znamy i odczuwamy, ale raczej pozbawiony uczuć i emocji, czysto racjonalny aparat poznawczy, którego zadaniem byłoby jedynie gromadzenie wiedzy i poznawanie kolejnych tajników praw fizyki i całego wszechświata. Można nawet w uproszczeniu powiedzieć, że będzie to całkowicie jednorodny byt dążący do tego, co dziś zdefiniowalibyśmy jako boskość. I nie ma to być przedłużenie kogokolwiek z nas, to byłoby bez sensu, bo my już jesteśmy ułomni ze względu na naszą ludzką naturę, niezależnie od tego, jak bardzo ją rozumiemy i staramy się poprawić. Mózg w słoju? Nigdy w życiu, dla mnie ideałem byłaby kolonia robotów, ale o wspólnym ośrodku decyzyjnym tak, by każdy z nich miał dostęp do całkowitej zgromadzonej wiedzy. W praktyce nie byłyby to indywidualne osobniki, jak u nas. Jeśli biologia do czegoś mogła dojść z pomocą ewolucji, to my, ludzie, i tak potrafimy lub będziemy potrafili zrobić to dużo lepiej. I to w dużo krótszym czasie.


Czemu zakładasz, że spędzam dużo czasu w domu? Poprzednio wychodziłam do pracy 5:30 wracałam 18:00 lub czasem 20:00 Teraz wychodzę o 6:45 wracam o 17:00. I w jednej i w drugiej miałam bezustanny kontakt z dużą ilością osób. To nie to. Raczej wrodzona słabość organizmu. Słyszałam, że osoby z grupa krwi AB + są mało odporne, może coś w tym jest. W moim domu wcale nie jest tak czysto jak bym chciała, bo nie mieszkam sama.

"Hahaha. Serio, rozśmieszyłaś mnie tym." To dobrze, bo to miały być żarty.

ja jednakowoż uważam, że jak komuś wydaliny nie śmierdzą to coś jest nie tak. Plizzzz nie opowiadaj o koprofagach bo mi się 120 dni Sodomy przypomina i zbieram na pawia.


W społeczeństwo pozbawionym uczyć nie byłabyś nigdy wolna. Byłabyś tylko częścią systemu, planu wydajności w celu osiągnięcia zamierzonych efektów. Nie było by miejsca na twój indywidualizm, samotność i wolność. Nie liczyłabyś się ani twoje pragnienia.

Nie zgodzę się. Wszystko zależy od tego JAKIE to by było społeczeństwo. Zauważ że to co opisałaś (nie wiem czemu ale do tej pory myślałam, że jesteś facetem) to wierny obraz społeczeństwa, systemu w którym żyjemy obecnie. Jesteśmy DOKŁADNIE niewolnikami i wykorzystuje się nas w celu wykonania planu na którym korzystają jednostki. A do tego wykorzystuję się właśnie uczucia i granie na emocjach jako środek manipulacji. Tzw. wartości humanistyczne to czyste kłamstwo. Dorosłymi ludźmi manipuluje się tak samo jak dziećmi, straszy się ich jak dzieci tylko czym innym. Wyginiemy, umrzemy, pójdziesz do piekła, grozi nam epidemia, jak będziesz niegrzeczny to zamkniemy cię do więzienia i będziesz w kącie za kare stał. Ciągle coś MUSISZ. A jak nie chcesz to znaczy ze jesteś niedojrzały i społeczeństwo cie odrzuci, tzn nie będą się chcieli z tobą bawić. buuuu.... Ciągle słyszę w radiu telewizji w necie o wolności, czytam o wartościach humanistycznych, wszyscy o tym mówią ale to sa kłamstwa i nie żal mi tych kłamstw. jak dla mnie to do niczego dobrego nie prowadzi i może nie istnieć. Przez tzw miłość wielu ludzi niepotrzebnie komplikuje i niszczy sobie życie, a co to jest? Uczucie po zjedzeniu dużej ilości czekolady.

Uważam, ze gdyby wyeliminować emocjonalność lub ja wyhamować to ze świata zniknęłoby wiele , większość problemów. Ci wszyscy co wbiegają z karabinami do klinik aborcyjnych, przygłupy wysadzające się granatem schowanym w dupie, bo Allach im kazał, kobiety które siedzą z facetami co je leja tylko dlatego że są "zakochane', i inne tego typu kwiatki. Przede wszystkim należy wyeliminować strach.

Życie-swoista forma wiecznego istnienia energii - mózgi w słoiku są cool.

Ludzie powinni podbić kosmos i kreować całe nowe światy. To by była zabawa. Powinniśmy być potężni i wieczni a jesteśmy żałośni i rządzą nami najgłupsi spośród nas. lekkie uczucia wykorzystywane dla odczuwania zadowolenia, komfortu są niegroźne ale generalnie emocje i wszelkie WARToŚCI, zasady itp prowadza właśnie do zła przed którym mają niby chronić.


http://www.nerwica.com/za-co-kochamy-naszych-wspania-ych-tatusiow-t46523-70.html - zjedźcie sobie na dół, ten długi post. Zresztą wszystkie można zobaczyć. Otwieramy obozy zagłady dla takich ścierw?


Dobra, abstrahując od różnych wizji przyszłości. To tak marginesie o "wspaniałym" macierzyństwie:
http://demotywatory.pl/4237712/CIAZA


Wczoraj nawet w radiu mówili o tym filmie. A jaki ból dupy prawackich zwierząt w komentarzach, bo im się urojony obraz rzeczywistości załamał. Oto najlepsze kwiatki, jakie wczoraj wynotowałem:
"UberTV
5 godzin temu

Kto takim szmatom dzieci robi?! Od tego jesteś, żeby sprzątać. I nie, nie jest to normalne, faceta ma zapierdalać, żebyś co do gara miała włożyć, jak nie zapierdala - trudno, było sobie z takim złamasem dzieci nie robić, ale że Ty się chełpisz swoim niewywiązywaniem z obowiązków?! Lenistwem się w internecie chwalisz?"

"POGROMCA2
7 godzin temu

Udawane czy nie na pewno dzieci będą dumne z mamy jak za kilka lat obejrzą, a nie daj Bóg żeby koledzy i koleżanki ze szkoły to obejrzeli."

"tomaszek866
5 godzin temu

Zdychaj ! i myśl przed kim nogi rozkładasz ... a jak nie chciałaś mieć bachorów i +7 kg to trzeba było łykać tabletki. Tyle."

"SanNagar
55 minut temu

Żali się czy chwali ? Współczuje jej facetowi, pewnie zapie**ala od rana do wieczora na cały grajdołek, wraca i musi słuchać takiego pie**olenia." - Ta treść została wklejona kilka razy z różnych kont.

"NothingAboutAll
7 godzin temu

Ciąża nie może nic zmienić w Twoim życiu, bo jesteś jedną z tych feministek, które dbają o to, aby nikt inny nie miał prawa mieć własnego zdania. Głupia babo, nie będe Cie prosił o nie zaśmiecanie u2ba, gdyż i tak nie będe już więcej oglądał twoich wymiocin. Prośba jest zgoła odmienna, zastanowiłaś się co ty w ogóle robisz? Jak nie to patelką dwa razy przez ten brzydki czerep i dwie godziny intenstywnego myślenia."

"marta be
1 dzień temu

Baby to są jednak głupie! Jak pojawił się moment zawahania i łez śmiejąc się z diametralnej zmiany sama się popłakałam :D.. Dziękuję za ten film. W pewien sposób pozwola mi łamać moją granicę strachu przed ciążą :)" - WTF?

"BigBadaBing
8 godzin temu

Za mało mąż tą panią bije...albo rucha. W każdym razie jakaś nawiedzona idiotka. Nie mam dzieci i nie chcę ich na razie mieć, ale jakbym miał to bym takiego gówna nie wrzucał do internetu. W Szwecji piździe by zabrali już dzieciątka."

Komentarze pochodzą głównie z YT. Oczywiście i tam, i na demotach można znaleźć więcej tego typu kretynizmów.


Rzeczywiście kwiatki internetu. Ludzie to jednak obłudne gnidy. Oczywiście w twarz ci tego nie powie bo boi się dostać po dupie, ale w internecie to takie właśnie kwiatki sprezentuje, że kopara opada ze zdumienia, że ktoś to mógł spłodzić.


Ten komentarz został usunięty przez autora.

Nie wiem w sumie czy ty w tym poście żalisz się czy chwalisz? No comments
Co do "zmuszania do macierzyństwa". Rzeczywiście, to chyba jakaś choroba społeczna, że celem życia kobiety jest poczęcie dziecka. Mężczyźni żyją dla wyższych celów (nauka, samorozwój, realizacja zawodowa), a egzystencja kobiety ma się sprowadzać do rodzenia i wychowania. Matka, która nie uważa swojego dzieciara za pępek świata uważana jest za pierdolniętą. Wygodnie jest zepchnąć połowę społeczeństwa do roli służby. A jak się oczekuje od życia czegoś więcej niż potomstwa to już się jest wyrodną matką. No i ten bulwers, że kobieta wychodzi po porodzie gdzieś się rozerwać albo wraca do pracy. Jakby po porodzie była tylko matką a nie człowiekiem. Ale oczywiście tatuś nie musi spełniać roli niańki. Posiadanie penisa zwalnia go z tego obowiązku.


>Nogi by z dupy dziewczynie powyrywali żeby tylko dostać swojego "potomka" i w zasadzie tylko na tym większości z nich zależy.

Zapomniałaś dodać, że ich zainteresowanie potomkiem kończy się jakieś 20 sekund po wytrysku. A najlepiej to jakby baba poszła w chuj i nie chciała żadnych alimentów.


>80% przeciwników aborcji to mężczyźni.

Szczerze mówiąc mam zupełnie odwrotne obserwacje, choć nie mam wątpliwości, że sytuacja jaką widzę bierze się z kulturowego prania mózgu i ostracyzmu społecznego skierowanego przeciw kobietom. Co więcej, tu na wschodzie całkiem sporo facetów zna kogoś, kto siedzi za alimenty, więc bardziej byłbym skłonny przewidywać, że znacznie większa ilość przemocy wobec kobiet bierze się z ich chęci donoszenia ciąży, a nie jej usunięcia. Bo to przecież typowe dla niedorozwiniętych samców, że jak im się coś nie podoba w rzeczywistości, to używają pięści.
Durne samczyki lubują się też w pieprzeniu, jak to sądy rodzinne są sfeminizowane, bo na przykład dzieci przy rozwodzie dostają zazwyczaj matki. No trudno, by nie dostawały skoro 1. w rodzinie tylko one dziećmi się zajmowały, 2. tylko one wykazują chęć opieki nad nimi. Jakby tak sądy zaczęły wciskać bachory mężczyznom, to odsetek dzieciobójstw i oddań do domów dziecka wystrzeliłby w kosmos.


>nie mam męża, nie mam raka i nie jestem w ciąży

Tak samo myślę o mojej wazektomii. Gdy coś mi w życiu nie wychodzi, to zawsze sobie myślę, że przynajmniej problem z tą cholerną płodnością mnie nie dotyczy i nie skomplikuję sobie przez to swojej nędznej, ludzkiej egzystencji.


>PS. Cabanie, czy ty niegdyś broniłeś może JKM na forum childfree? I nawet się kłóciłeś ze mną o to? bo coś mi tam świta, że się sprzeczaliśmy o jego poglądy.

Tak, to ja. Nigdy nie zmieniłem swoich poglądów, zmieniłem definicje. Problem z forum dla bzw był taki, że skoro miałem poglądy skrajnie wolnościowe (idee wolnościowe narodziły się na lewicy, nie wymyślił ich Korwin!), to muszę stać po stronie skrajnej, korwinistycznej prawicy. A ja nigdy nie interesowałem się polską polityką i całą tą sceną populistycznych pajaców, miałem po prostu całkowicie autorskie poglądy i przypadkiem część pokrywała się z pseudowolnościowcem herbu Korwin. Właściwie to dopóki nie określiliście mnie prawicą i korwinistą, to nie wiedziałem kim ten człowiek w ogóle jest. Zrobiłem błąd, że uwierzyłem wam (wy = społeczność forum bzw, nie sprecyzuję, bo nie pamiętam kto i kiedy) na słowo i myślałem, że rzeczywiście to musi być ktoś taki, jak ja, w rzeczywistości broniłem tylko i wyłącznie siebie. Gdy zacząłem oglądać filmy JKM na YT, to w oczy od razu rzuciła mi się straszna niekonsekwencja tego ramola. Korwin mieni się katolikiem, a chwali "zaliczeniem" 200 kobiet, jest przeciw systemowi emerytalnemu, a mówi, ze kobiety zasługują na przywileje takie jak... niższy wiek emerytalny (prawdziwa perełka w świetle średniej długości życia k i m), jest przeciw aborcji, a nie widzi problemu w sprzedawaniu RU-486 w każdym kiosku ruchu itd. Nie wiem kto wymyślił mit, że Korwin jest stabilny i logiczny w swoich gównianych poglądach, muszę dodawać, że pochwalał spalenie "pedalskiej" tęczy chowając w odbyt swój szacunek do własności? Obecnie bez problemu mogę stwierdzić, że Palikot jest o niebo lepszą alternatywą od JKM, choć wciąż daleką od ideału. A w kwestii lewackości, prawackości - za tymi słowami absolutnie nic nie stoi, mogę być zarówno lewakiem, prawakiem, albo żadnym z powyższych, ale obecnie na użytek internetowy tłumaczę te terminy jako postępowiec/konserwatysta, co odnosi się tylko do materii natury społecznej, a nie gospodarczej. Ja w obu byłem, jestem i będę wolnościowcem, bo wolność jest dla mnie rzeczą jednolitą i tak jak nie życzę sobie narzucania kobietom co mają robić ze swoimi ciałami, tak nie chcę, by rząd zabierał normalnym ludziom pieniądze i dawał je dzieciorobnej patologii taśmowo produkującej złodziei i niedorozwojów z FASem. Jeśli miałbym dziś jednym słowem określić swoje poglądy, to byłby to technoanarchizm.


>Nie wiem w sumie czy ty w tym poście żalisz się czy chwalisz? No comments

Nie rozumiem złośliwości. Nawet jak ktoś chce się wyżalić, to jest to całkiem dobre miejsce. Nie powinniśmy się kłócić, skoro w kluczowych kwestiach dotyczących mężczyzn i praw kobiet się zgadzamy, przynajmniej nie w takiej formie.


https://www.youtube.com/watch?v=Ij2m3hRtuy0

Ten film powinien być wystarczającym dowodem na przymknięcie kretyna Cejrowskiego i zdelegalizowania jego katolickiej sekty. Pochwalanie i nawoływanie do przestępstw są w Polsce ścigane z urzędu.

PS. Obczajcie dyskusję pod postem użytkownika Azrael095...


Severa, nadzwyczaj zdrowe podejście :)
Nawojka, Caban, ja z kolei przyznam się, że parę lat temu dałem się nabrać na postać Korwina i na krótko stałem się jego zwolennikiem. Rozbroił mnie jednak ten brak spójności jego poglądów. Dziś przypuszczam, że KM to tylko element socjotechniki. On nie może być poważnym człowiekiem :)


Caban, absolutnie to nie było złośliwe. Po prostu wydało mi się to dziwne, że można być dumnym z nieposiadania dziecka. Oczywiście,można nie chcieć potomstwa, to zrozumiałe jak dla mnie, ale żeby pisać o swojej niskiej samoocenie w postach (mam na myśli ten fragment o ojcu i nieatrakcyjności)? To smutne i szczerze przykro mi się zrobiło jak to przeczytałam.
Co do JKM, to nie wiem naprawdę w jakim zaćmieniu umysłowym trzeba być, żeby popierać jego poglądy. Nie dość że koleś jej totalnym dupkiem względem kobiet to na dodatek jego pomysły ekonomiczne to jakiś kretynizm wymieszany ze skurwysyństwem. Polecam przeczytać historyjkę :D :
W celu uwolnienia się od konfliktów rodzimej sceny politycznej zdecydowałem się na wyjazd do Kambodży. Słyszałem o pradawnych świątyniach, po które po latach upomniała się dżungla tworząc majestatyczne, baśniowe widoki. Sam lot nie był zbyt nużący jednak pogoda w kraju Pol-Pota zdecydowanie nie sprzyjała polskiemu turyście. W końcu po dwóch dniach jazdy dotarłem do kompleksu świątynnego Angkor Wat. Na terenie kompleksu przywitała mnie cisza i pustka. Udałem się do kasy biletowej z zamiarem nabycia biletu ulgowego (jestem studentem kierunku artystycznego). Jakie było moje zaskoczenie kiedy w kasie usłyszałem dziwny głos nie był zbyt zrozumiały, coś jak mieszanka terkotu dzięcioła i postękiwań łasicy. Rozpoznałem w tym egzotycznym połączeniu polskie głoski i zanim zdążyłem jakkolwiek zareagować zobaczyłem w okienku samego Janusza Korwina-Mikke.
- "Poproszę bilet ulgowy" - powiedziałem.
- Nie prowadzę sprzedaży bi-bi-biletów u-u-u-u... - zająknął się pan Janusz, a ja dokończyłem-
- ...ulgowych?
- Przecież mówię wyraź-ź-źźźźższszszź... - w tym momencie buddyjski mnich pociągnął Janusza Korwina za pejsy, a ten jakby
się ożywił. - Nie będzie żadnych biletów ulgowych, bo Kambodża to kraj sukcesywnie oczyszczany z czerwonych pozostałości.
I nie interesuje mnie czy jest pan rencistą, uczniem, emerytem, studentem, niepełnosprawnym czy kobietą w ciąży zaawansowanej albo urojonej. Płaci pan pełną cenę albo żegnam.
Postanowiłem nie puścić tej sprawy płazem i starałem się opierać żądaniom ultraprawicowego kasjera.


- Jestem posiadaczem międzynarodowej karty ISIC, pod patronatem UNESCO.
- Jakoś jestem przeciwko wszelkim międzynarodówkom, a ten twój Unesco czy inny Barroso może mi muchę wiązać. Ale mam dla
ciebie ofertę, czerwonoskóry. Zabiorę cię na wycieczkę po okolicy. Nie poniesiesz żadnych kosztów. Przynajmniej gotówkowych.
Przystałem na propozycję szalonego felietonisty i poszedłem za nim wgłąb kamiennych labiryntów. Szliśmy tak sześć godzin. JKM śpiewał norweskie piosenki harcerskie i co pół godziny oddawał mocz na niebieskie, nadpalone płachty materiału smętnie zwisające z połamanych drzewców. Gdy w końcu dotarliśmy do wielkiej kamiennej bramy Janusz Ryszard, ojciec szóstki dzieci wypowiedział niespotykanie skomplikowane hasło w niezrozumiałym języku (albo znowu się jąkał).
Kiedy wrota zostały otwarte moim oczom ukazał się wspaniały widok. Znalazłem się we wspaniałym miasteczku pełnym prawdziwego bogactwa. Po ulicach przechadzali się wąsaci dżentelmeni i ich damy. Domy budowane były z rozmaitych materiałów, jednak sprawiały wrażenie niezwykłego piękna. W centrum ustawiony był szczerozłoty pomnik Janusza Ryszarda Korwina Mikke, ojca sześciorga dzieci i Narodu.
- To niemożliwe, panie Januszu, to czysta utopia. - wyszeptałem zachwycony.
- Ależ to realizacja mojego planu. To jest właśnie świat bez podatków, oparty na prostych zasadach i złocie. Mężczyźni pracują, kobiety opiekują się domem, a wszyscy pracujący opływają w bogactwa i ciągle je pomnażają.
- Chętnie bym tu został, ale muszę iść.
- Chwileczkę, drogi nam gościu, najpierw musi pan uiścić opłatę - powiedział Korwin nerwowo kręcąc pejsa na palcu.
- Ależ obiecał pan, że nie będę musiał ponosić żadnych kosztów!
- Mówiłem o gotówce. Poproszę o pańską kartę kredytową. Należy się dwieście piętnaście Złotych Korwinów Kambodżańskich.
Niestety nie miałem przy sobie karty kredytowej. Żołnierze Sił ZbrojnychJego Królewskiej Mości (nazywali siebie Drużynami Korwina), którzy ubrani byli w strój Myszki Miki z obowiązkowym elementem dekoracyjnym - muchą.
Zaprowadzili mnie do wielkiej kamiennej ściany z otworami i unieruchomiwszy mnie dopasowali mój anus do otworu. Okazało się, że długa na trzy kilometry ściana to sekret powodzenia państwa Janusza I Wspaniałego. Ściana znajduje się na granicy z Tajlandią, a jej druga strona jest w największym burdelu na świecie. Spragnieni przygód gwałciciele wrzucają amerykańskie dolary przez niewielkie szczeliny w murze w zamian używając sobie na setkach zniewolonych odbytów po stronie kambodżańskiej. Wśród współwięźniów rozpoznałem wielu zaginionych. Między innymi mojego przyjaciela, Tomka C., który rzekomo utopił się w jeziorze.


>Po prostu wydało mi się to dziwne, że można być dumnym z nieposiadania dziecka.

Jeśli można być dumnym z jego posiadania, to czemu z nieposiadania nie? Moim zdaniem to ten sam rodzaj dumy, co duma z bycia ateistą. Po prostu duma ze zwycięstwa nad zabobonem, ciemnotą i presją społeczną. Zwycięstwo w postaci podążania własną drogą wbrew pospolitej rzeszy przeciętniaków kreujących sobie problemy, a potem na nie narzekających typu: naklepię sobie bachorów, a potem narzekam, że Tusk nie chce mi ich utrzymywać i najlepiej jeszcze wychowywać.


Nigdy nie kumałam jak można być dumnym z posiadania dzieci również. Jedno i drugie nie jest niczym wybitnym bo naprawdę nie trzeba wiele ażeby nie urodzić dziecka ani żeby to dziecko mieć. Nie wiem, może po prostu w życiu mam większe ambicje niż posiadanie potomstwa, dlatego nie kwalifikuje tego w ogóle jako osiągnięć. Z tym Tuskiem to tak nie do końca, bo jak się płaci podatki to one powinny wracać do nas w różnych formach (między innymi darmowych książek dla dzieciaków w szkołach - przykład Finlandia, żłobkach, przedszkolach itp, becikowe to akurat dla mnie kretynizm). No ale co ja tam wiem, jestem socjalistką, więc na pewno się ze mną nie zgodzisz w tej kwestii ;).


Ten komentarz został usunięty przez autora.

Dlatego wytłumaczyłem Ci, co leży u podstaw tej dumy. Nie wiem ile w tym wybitności, kwestia indywidualna, ale wykonanie sterylizacji, czy wychowanie kilkorga dzieci to zadania wymagające samozaparcia, odwagi i pieniędzy, toteż odniesienie w tych polach sukcesu jak najbardziej uzasadnia bycie z nich dumnym. Śmieszna to jest duma np. z bycia Polakiem, bo na narodowość nikt z nas nie miał wpływu, zresztą jest to równie urojona rzecz co religia.

>jak się płaci podatki to one powinny wracać do nas w różnych formach
No właśnie, dlatego jeśli ja decyduję się na nieposiadanie dzieci, to z jakiej racji miałbym dopłacać do cudzych? Albo co ja w takim razie dostanę w zamian z tych pieniędzy idących do budżetu? Czy państwo kupi mi alkohol, aparat fotograficzny, czy inną "zabawkę" jako ekwiwalent tego, co inni otrzymują w formie ulg i dodatków na dzieci? Tak tylko przypomnę, że w Polsce w zasadzie funkcjonuje bykowe, ostatnio na studiach obliczaliśmy wysokość podatków dla ludzi o różnej sytuacji życiowej i te płacone przez singli 2-3 krotnie przewyższały wartością podatki uiszczane przez małżeństwa z dwojgiem dzieci. Czy to nie jest chore? To ja wydaję ciężkie pieniądze na wazektomię, a jakaś patologia jebiąca się po kątach w swoich melinach ma dostawać kasę za swoją głupotę? Jak kogoś nie stać na dziecko, to niech go nie robi, a jak zrobił i nie stać go na utrzymanie, to mu dziecko zabrać, bo nie potrzeba państwu kolejnego pokolenia nieodpowiedzialnych darmozjadów.
Warto jeszcze nadmienić, że wszystkie "socjalistyczne" pomysły (nawet Korwin postuluje przywileje dla kobiet, więc jak dla mnie są one nierozłącznie związane z prawicą, która na około chce kobiety zagonić do kuchni pod pozorem troski o nie) "ułatwiania" życia kobietom w ciąży skutkują wykluczeniem z rynku pracy całej rzeszy młodych kobiet, gdyż żaden pracodawca nie chce podejmować większego ryzyka, gdy może wybrać mniejsze. Dość powiedzieć, że cała polityka prorodzinna to jakaś chora pomyłka, a wrzeszczenie demograficznych populistów, że znajdujemy się w ostatniej dziesiątce krajów o najniższym współczynniku dzietności to czysta demagogia i głupota, bo właśnie powinniśmy być z tego dumni, gdyż to jest dowodem na wysoki (jakby nie patrzeć) stopień rozwoju cywilizacyjnego naszego kraju. Gdybyśmy byli w pierwszej dziesiątce, to by oznaczało, że znajdujemy się na najgorszym zadupiu środkowej Afryki. Robienie dzieci przy rosnącym bezrobociu to po prostu produkcja jeszcze większej ilości bezrobotnych i sfrustrowanych w przyszłości. Podoba mi się model Chiński (niby komunistyczny), gdzie państwo otacza opieką socjalną pierwsze dziecko w rodzinie, a na kolejne albo trzeba wykupić "pozwolenie", albo utrzymać je samemu. Gwarantem postępu jest małe społeczeństwo dobrze wykształconych jedynaków, a nie tabuny pijanych, bezrobotnych kiboli i ciemnych katolików.


"ułatwiania" życia kobietom w ciąży skutkują wykluczeniem z rynku pracy całej rzeszy młodych kobiet, gdyż żaden pracodawca nie chce podejmować większego ryzyka, gdy może wybrać mniejsze.

jestem żywym przykładem

socjalizm-państwo wspomagające i opiekuńcze- ale tylko dla wybranych- w praktyce jest tak, że jedni są wykorzystywani i krzywdzeni na rzecz drugich, którzy mają ich na dodatek za złych ludzi którym to trzeba dopierd...ć i jeszcze zabrać "na rzecz rodzin wielodzietnych".


"socjalizm-państwo wspomagające i opiekuńcze- ale tylko dla wybranych- w praktyce jest tak, że jedni są wykorzystywani i krzywdzeni na rzecz drugich, którzy mają ich na dodatek za złych ludzi którym to trzeba dopierd...ć i jeszcze zabrać "na rzecz rodzin wielodzietnych". "
Chyba nie znacie słowa socjalizm. W Polsce nie ma ŻADNEGO socjalizmu. Dokarmianie biedoty żałosnymi rentami w postaci 200 zł, to nie jest socjalizm, ale głupota. No niestety w Polsce robi się wodę ludziom z mózgu, że socjalizm taki zły, że socjalizm = komunizm. Co za bzdura. W taki razie dlaczego tyle ludzi wyjeżdża do SOCJALISTYCZNEJ Skandynawii? Socjalizm nie zakłada wspomagania wybranych. Dawanie kasę górnikom- dla mnie głupota. Polska jest świetnym przykładem przetrwalników z czasów komuny, typu etatyzm, biurokracja, łapówkarstwo oraz XIX wiecznego kapitalizmu - brak stawki minimalnej za godzinę, chore związki zawodowe, które albo walczą o swoje dupy tylko, albo są tłamszone przez małe, polskie firmy. Nagminne wykorzystywanie niewolniczej pracy ludzi za niskie stawki. Niskie podatki (tak, mamy niskie podatki! wiem, bo sama je płacę, mam działalność gospodarczą). Można by wymieniać bez końca.
Niestety ale poprzedniego posta mi zjadło :(. Może potem go napiszę jeszcze raz. Teraz mi się nie chce.


tak sobie myślę, że nie ma nic o modzie, a to taki ciekawy temat, jak kobiety się śmiesznie przebierają żeby podobać się facetom :D w buty na zapałach (szpilki) gatki, które gryzą koronką i niczego nie ocieplają, w druty co wbijają się w biust i wracające do łask gorsety ze rrr.... stallllowymi fiszbinami. I jeszcze makijaż, szminki z ołowiem i tusz co "gryzie w oko". wszystko w porządku gdy jest to zabawa i ktoś to lubi, ale często jest tak, że otoczenie wymaga: zadbaj o siebie! czyli nie wystarczy, że się umyjesz, musisz wydać fortunę na to, żeby się dostosować wyglądem do reszty kobiet, pokazać, że się "starasz" być ładna i miła. I nie ważne, że ci zimno, niewygodnie, że się denerwujesz, bo coś tam gryzie, że swędzi itp., masz ładnie wyglądać i tyle. I koniecznie nosić stanik (ja mam nerwice i w chomącie dla konia chodzić nie mogę, nienawidzę tego diabelstwa) zastanawiam się czemu faceci czegoś takiego na jajkach nie noszą. :( żeby zobaczyli jak to uwiera i wkurwia. Z jednej strony jak idzie wypacykowana, ładna dziewczyna w kozakach na szpilce zimą to komentarze typu: ale głupia baba, idiotka chce nam się podobać i zaraz orła wywinie, a jak idzie "bałwanek" że tylko oczy spod szala widać, to: tępa dzida, co jej się nie chce zadbać o siebie, szmura i łajza, pewnie wąsata feministka. No faceci niby musza dbać o figurę, ale baby też, przecież brzucha mieć nie można, trzeba pakować na siłowni, na diecie być, a do tego tony kosmetyków, walka o włosy i paznokcie, suplementy diety, spa, kosmetyczka, ogromne pieniądze w to idą i wszystko ok, póki ktoś to lubi, gorzej gdy robi to wszystko bo czuje, że musi.


@TheNawojka
No to czym jest Twoim zdaniem socjalizm? Jak dla mnie wszelkie polityczne definicje straciły jakikolwiek sens, każdy naciąga je do swoich własnych wyobrażeń, a z rzeczywistością nie ma to już nic wspólnego. Jak się przyjrzeć etymologii tego słowa można powiedzieć, że socjaliści to osoby przedkładające społeczeństwo nad jednostkę, czyli jak nic narodowcy, konserwy, patriarchalne zjeby, gotowych w imię swoich chorych idei wprowadzać w życie takie projekty jak lebensborn (polecam film Opowieść Podręcznej, dobry przykład ekstrapolacji myślenia prawackich niedorozwojów na całkiem realną dystopię).

W Polsce niskie podatki? To chyba zależy od tego, czy składki na ZUS zaliczasz do podatków, czy niewinnych składek. Faktem jest, że gdyby moi koledzy posiadający serwis naprawy komputerów w inkubatorze przedsiębiorczości mieli założyć firmę na zwyczajnych zasadach, to dziś już siedzieliby pod mostem. Problemem w Polsce nie jest sama wysokość podatków, ale stopień ich skomplikowania (horror) i fakt istnienia takich tworów jak składki do ZUS i NFZ stanowiące formę korwinistycznego podatku pogłównego. Wielu Polaków wybiera kraje zachodnie, bo tam mimo wyższych podatków ich obliczenie i opłacenie nie jest większym problemem, a i z osoby, która nie ma dochodu nie są ściągane jakieś bandyckie haracze, tym bardziej, że nie ma się co łudzić - nasze pokolenie żadnych emerytur nie zobaczy.

Osobiście nigdy nie chciałbym mieszkać w Szwecji. To jest kraj, w którym "feminizm" zatoczył koło, a niektórych zasad w nim panujących nie powstydziłaby się nawet Watykańska teokracja. Dość powiedzieć, że kraj ten nie szanuje wolności kobiet do robienia czego chcą ze swoimi ciałami i sankcjonuje prostytucję, a właściwie osoby z niej korzystające. Nie wiem, jak traktowane są tam sekskamerki, ale moja dziewczyna zarabia na nich bardzo duże pieniądze, nie wyobrażam sobie sytuacji, by musiała kryć się wraz z klientami przed wymiarem sprawiedliwości utrudniającym jej zarobkowanie w dowolny sposób i świadczenie usług seksualnych z kim chce. Dla mnie osobiście najbardziej przyjaznym krajem mienią się Czechy, zresztą to w Czechach zarejestrowany jest ShowUp.tv, bo przecież w Polsce właściciele poszliby siedzieć. A i tak u nas jest pod tym względem lepiej niż w Szwecji, bo przynajmniej kobietom i klientom nikt nic nie zabrania, choć i tak chore jest, że w polskim prawie nielegalne jest na przykład kumplerstwo, czyli jeślibym udostępniał dziewczynie mieszkanie za darmo, by tam mogła w spokoju świadczyć usługi seksualne, to i tak podpadałbym pod paragraf. To prawie jak z aborcją, czyli kobieta jest zwolniona z odpowiedzialności, ale jest też perfidnie zaszczuta, bo srogo karane jest całe jej otoczenie. Teoretycznie nie wolno mi nawet nikomu polecić takiego sposobu zarobkowania, bo to też przestępstwo. Szczerze mówiąc rzygać mi się chce na myśl o systemach utrudniających ludziom spanie z kim chcą i zarobkowanie na tym.


@Severa
Warto dodać, że sam fakt istnienia nakazu zakrywania piersi przez kobiety jest przykładem perfidnej dyskryminacji. Kiedyś bardzo długo w tym temacie opierdalałem prawicowców pod filmem pyta.pl na YT z Marszu Szmat. Samczyki ubzdurali sobie, że kobiece piersi wiążą się z eksponowaniem seksualności, deprawacją i innymi bzdurami, bo ich podniecają. A to tylko kwestia kulturowa, są kraje, choćby w Afryce, gdzie gołe piersi na nikim nie robią wrażenia, bo po prostu nigdy nikomu nie przyszło do głowy ich zakrywać. Mam nadzieję, że na ten temat pojawi się tu jeszcze notka. Niedawno dostałem od koleżanki taki cytat:

"I interviewed a young anthropologist working with women in Mali, a country in Africa where women go around with bare breasts. They’re always feeding their babies. And when she told them that in our culture men are fascinated with breasts there was an instant of shock. The women burst out laughing. They laughed so hard, they fell on the floor.
They said, “You mean, men act like babies?"


zależy jaki socjalizm, przecież tego dużo odmian jest i każda wygląda inaczej w teorii i inaczej w praktyce, nie jestem zwolennikiem żadnego nurtu i uważam politykę za rzecz zbędną, tak jak organizację społeczeństwa na jakichkolwiek zasadach, błąd leży w człowieku, w niskim stopniu rozwoju jednostki ludzkiej, i to jest błąd nieusuwalny. Wyobraź sobie-ludzie są potocznie mówiąc: dobrzy i mądrzy- nie ma wydatków na wojsko i kościoły, ładujemy pieniądze w naukę, nie ma chorób (obecnie nie liczy się zdrowie tylko zyski koncernów farmaceutycznych), nawet jedzenia nie trzeba kupować, nikt nie jest głodny, mądrzy ludzie rozmnażają się w laboratoriach w higieniczny i bezbolesny sposób, kontrolują swoją liczebność, itp cuda. Utopia jest wykonalna, założę się, że już dziś jest możliwy taki świat, ale błąd leży w jednostce, kontroli i nastawieniu na zysk. Świńską grypę wypuszczono z laboratorium dla eksperymentu i dla pieniędzy, dowalają nam coraz to nowe podatki, a pensje stoją. Ludzie pozwalają sobie na to. Kobietobójstwa w Am Płd są wynikiem wielu czynników, ale też tego, że tam jest zajebiste przeludnienie na terenach zdatnych do życia. Niedługo zaczniemy się zagryzać jak szczury w za ciasnej klatce.


te staniki są też latem do bani, bo plecy wychodzą w paski nierówno opalone :/ a na polskiej plaży to nawet się rozebrać nie można bo zaraz jest sensacja


@Severa
Z tym zyskiem koncernów farmaceutycznych to bym nie przesadzał, koszt wyprodukowania leku jest śmiesznie mały, ale koszty jego wynalezienia gigantyczne. Mam nadzieję, że nie wierzysz w te bzdury typu leczenie raka moczem, pestkami brzoskwiń itd. Za to owszem, wciskanie rządom poszczególnych krajów szczepionek na niegroźną grypę było przekrętem i to wiem niemal z samego źródła, Polska nie kupiła ich ze względu na dobrze poinformowanego doradcę ministry. Mam jednak nadzieję, że kasa pozyskana w ten sposób przez koncern została spożytkowana lepiej, niż zrobiliby to politycy.


Pozwolę sobie jeszcze coś wtrącić odnośnie wizji przyszłości Cabana, bo mnie zaintrygowaliście tą dyskusją.
Wizja świadomości jako aparatu do zdobywania wiedzy, całkowicie pozbawionego uczuć, wydaje mi się sama w sobie sprzeczna. Gdybyśmy nie byli w stanie odczuwać żadnych emocji, żadnych przyjemności, a nawet samej potrzeby odczywania przyjemności - jednym słowem, byli doskonali, czy potrafilibyśmy wykrzesać z siebie potrzebę poznawania świata i rządzących nim praw? Moim zdaniem nauka rozwija się, bo niektórzy ludzie są ciekawi świata/ zdobywanie wiedzy sprawia im przyjemność i satysfakcję/ chcą coś ulepszyć, żeby żyło się wygodniej itp. W przypadku bycia nieczułą maszyną wszystkie te motywy odpadają: ciekawość nie istnieje, bo bezuczuciowy aparat, jak zakładam, takiego uczucia by nie zna, podobnie z uczuciem przyjemności; ulepszyć natomiast niczego już się nie da. Chęć pogłębiania wiedzy to wg mnie właściwość bardzo ludzka, mająca podłoże nie tylko w racjonalnych podbudkach (wspomniana chęć ulepszania sobie życia), ale także w emocjach. Twór bezuczuciowy wg mnie swojej wiedzy by więc nie pogłębiał, bo po prostu, nie odczuwając żadnych potrzeb, nie odczuwałby i potrzeby poznania. Jaki byłby więc cel egzystencji takiego tworu? Tzn teraz też nasza egzystencja specjalnego sensu nie ma, ale przynajmniej zaznajemy czasem przyjemności i pozytywnych emocji.

Z innej beczki - Severa, ja mam grupę AB+ i ostatnia choroba, jaką pamiętam, to przeziębienie gdzieś w podstawówce - więc to chyba nie to.


@gupia, A czy komputer, którego używasz, odmawia wykonywania algorytmów i skryptów tylko dlatego, że są one bez sensu? Ciekawość świata można zaprogramować, a pominąć wszystko to, co sprawia, że gatunek ludzki jest tak marny i wredny. Od biedy można też zadać najbardziej fundamentalne, ze wszystkich pytań - jak odwrócić entropię? ("Ostatnie Pytanie" Asimova :))


No nie wiem, zaprogramowanie ciekawości świata wydaje mi się o wiele bardziej skomplikowaną sprawą, niż zaprogramowanie komputera ;). Ale nie znam się na programowaniu, więc nie będę się spierać, że to niemożliwe.
Ciekawe opowiadanie. Jestem jednak pewna jak do tej pory, że entropii nie można odwrócić :). W kwestii zawładnięcia energią gwiazd, tak mi się przypomniało, że przecież trwają prace nad syntezą jądrową i w pewnym sensie rzeczywiście możemy utworzyć gwiazdy na Ziemi.


Skoro istniejemy, to musi być jakiś sposób na entropię, a skoro nasze mózgi funkcjonują, to choćbyśmy mieli użyć inżynierii wstecznej - da się wyrzucić z nich niepotrzebne rzeczy. Zresztą psychopaci są wśród nas i nieraz bardzo im to w życiu pomaga. ;)


Ale to, że istniejemy, nie narusza 2. prawa termodyn., a zawrócenie entropii naruszyłoby je dość znacznie ;).
Wspaniale byłoby się pozbyć choćby agresji i głupoty, ale szczególnie z tą drugą może być problem.


Na posty dotyczące socjalizmu, becikowych itp. odpowiem wieczorem ;).

"Jak można być dumnym z bezdzietności. Otóż ja to odbieram tak, że posiadanie potomstwa, potrzeba przekazania genów i w ogóle chęć prokreacji to domena istot mniej rozwiniętych, bardziej mhhh... sprzężonych ze zwierzęcością, nie znaczy gorszych ale takich które są niżej albo wybrały ZŁE ROZWIĄZANIA."
Dziewczyno, stąpasz po cienkim lodzie. Jak prawem nazywasz ludzi decydujących się na dzieci osobami które są niżej lub mniej rozwinięte?! Obecnie dzieci nie mam, jutro też nie będę miała, ale być może kiedyś się zdecyduję. Według twojego wydumanego ego czyni mnie to osobnika gorszego niż ciebie, bo ty jest taka nie-mainstream? Narzekasz na konwenanse oraz społeczny przymus posiadania potomstwa, a sama dokładnie powielasz takowe zachowanie, tylko że stoisz po drugiej stronie barykady obrażając ludzie, którzy chcą je mieć. Nie powinno się kogoś gnębić za bezdzietność ani nie powinno się tego robić, bo ktoś te dzieci jednak ma. Wiem, że napisałaś że nikogo nie zmuszasz, ale bezczelnie nazwałaś takich ludzi "niższymi". Skoro sama wymagasz zrozumienia na tym forum żaląc się o swoim bezrobociu i ojcu alkoholiku, z którym dzielisz lokum, to może uważaj czy nie obrazisz przy okazji innych, okej?
"Wyprodukowanie następnego pokolenia, utrzymywanie państwa itp. to gorsze priorytety, niż walka o rozwój, wolność i poszukiwanie innych, przede wszystkim lepszych opcji dla świata."
Aha...dobrze wiedzieć, że jak się ma potomstwo to już nie można być niczym innym niż rodzicem i twoje zajęcia nie wychodzą poza obszar kupki do sprzątnięcia. Czy jak ktoś zostaje matką/ojcem traci już swoje inne tożsamości? Oczywiście można się poświęcać tylko rodzicielstwu, ale nie jest to wcale konieczność. Co za ograniczony sposób myślenia? Mniemam, że jako bezdzietna i samotna kobieta poświęciłaś się w 100 % nauce i jak ty to nazwałaś rozwojowi. Może zechcesz się podzielić z nami swoimi wynalazkami i walką o lepszy rozwój. Masz już jakieś patenty lepsza istoto?
"Ogół nadal "chce rodzić jak zwierzę i chce tego szczerze" więc ja im nie przeszkadzam, choć w głębi duszy nimi gardzę i marzy mi się enklawa dla "swoich", lub egzystowanie z dala od tego zgiełku z jego idiotycznymi problemami, które debil by rozwiązał i dylematami które wg mnie są śmieszne."
Gratuluje, skoro jesteś taka unikatowa, niepowtarzalna, inna niż "masa", którą gardzisz (mniemam, że jeśli ja zostanę rodzicem to trafię według twojego podziału do tej żałosnej, obrzydliwej masy, godnej podłączenia do wymion w celu wykarmienia stada bachorów. W końcu takowe jednostki można poświęcić dla niższych celów. Są nic nie warte) dlaczego nie oświecisz nas tym jakże banalnym rozwiązaniem "durnych problemów". Bądź łaskawa, oświeć takiego robaka jak jak, bo być może pląsam się bez celu na tym świecie (to jeszcze dlatego że nie zostałam krową dojną, nie?) i bądź mym i całej masy orędownikiem. Na pewno wiesz jak rozwiązać głód na świecie, zmieniający się klimat i problemy z ZUSem. Jako kobieta całkowicie poświęcona rozwojowi "lepszego świata", przez 30 lat znalazłaś odpowiedzi.
Nie napisałam tego ze złośliwości. Po prostu nie lubię wywyższania się ponad innych i obrażania ich z wydumanych przez siebie powodów. A ty to właśnie Severa robisz, czyli dokładnie to samo, co ludzie których to krytykujesz.
Co do staników- ja sama nie noszę tego chomąta. Unikam jak ognia. Latem to w ogóle nie wyobrażam sobie i w sumie mam gdzieś to czy mi się odznaczają cycki.


@TheNawojka
Jako że zgadzam się z Severą, pozwolę sobie odpowiedzieć, jak na to patrzę ze swojej strony. Przede wszystkim Severa opinię subiektywną, zresztą wyraźnie o nią zapytana. Czepianie się jej jest jak pewna śmieszna sytuacja z fanpage'a dla antyklerykałów, gdzie wpadła dewotka wklejając swoje modlitwy, a potem groziła ludziom sądem za obrazę uczuć religijnych, gdy zaczęliśmy się z tego nabijać. Nie wiem gdzie widzisz problem w tym, że ktoś uważa swoje wybory za lepsze od innych, jest to przecież kwintesencja wolności i podejmowania subiektywnych decyzji, gdyby nie uważała się za lepszą podążając swoją drogą, to co byłoby motywacją do takiego działania? To, że wartościujemy nie jest żadną zbrodnią, nie mam pretensji do dzietnych o to, że są dumni ze swoich sukcesów reprodukcyjnych i wychowawczych, nawet jeśli ich życie uważam za płytkie i zwierzęce. Problemem w naszym społeczeństwie i państwie jest to, że to dzietni w swojej ciemnej masie starają się bzw narzucić swoje zdanie oraz kreują rzeczywistość prawną pod swoje dyktando wybitnie dyskryminując singli i bezdzietne pary, pochłaniając niczym czarna dziura dowolną ilość budżetowych pieniędzy, z których zaledwie ułamek trafia na tzw. oświatę, że o innowacjach nie wspomnę, a stricte bezdzietni, nie dość że w całym interesie mocno przepłacają, to nie dostają nic w zamian, poza możliwością spłodzenia własnych bachorów.

Czy posiadanie dzieci zabija ludzką tożsamość? No proszę Cię... Poza nielicznymi wyjątkami jest to widoczne gołym okiem, podobnie jak roszczeniowość i agresywne narzucanie się tej grupy. Czy ja chodzę za dzietnymi nakłaniając ich do oddania dzieci do sierocińca i życia "po mojemu"? Jak ktoś chce niszczyć (z mojego punktu widzenia) sobie życie, to proszę bardzo, po prostu na własny koszt, a ja to sobie będę uważał za głupotę i masochizm, tak jak oni patrzą na mnie.

Faktem jest, że to my, bezdzietni, coraz trudniej możemy znaleźć miejsce bez dzieci i marzymy o enklawach dla takich, jak my (sami chcemy gett dla siebie, nie chcemy w nich nikogo zamykać!). My na serio nie chcemy trzymać waszych bobasków, słuchać ich wrzasków i oglądać oślinionych mord, szczególnie w miejscu spożywania posiłków. My chcemy świętego spokoju i równych praw, to ktoś inny uważa się tu za nadludzi ze swoją wszechracją i misją dziejową.


Caban, kompletnie nie rozumiałeś mojej wypowiedzi. Dla ciebie coś jest albo białe, albo czarne...
"Czepianie się jej jest jak pewna śmieszna sytuacja z fanpage'a dla antyklerykałów, gdzie wpadła dewotka wklejając swoje modlitwy, a potem groziła ludziom sądem za obrazę uczuć religijnych, gdy zaczęliśmy się z tego nabijać. Nie wiem gdzie widzisz problem w tym, że ktoś uważa swoje wybory za lepsze od innych, "
Głupie porównanie. Po pierwsze krytykowanie religii a obrażanie człowieka za jego osobisty wybór to dwie inne sprawy. Ja nie wklejam moich modłów, nie przekonuje nikogo do posiadania potomstwa i szczerze powiedziawszy mam to głęboko w dupie czy ktoś je będzie miał czy nie. Na pewno nie oceniam nikogo na podstawie ilości dzieciaków, które ma. Natomiast przykład dewotki to przykład nadgorliwości w propagowaniu swoich wartości, czyli robienie dokładnie tego samego co Severa, tylko że wartość x zastępujesz wartością y. Blog ten jest poświęcony sprawom dyskryminacji kobiet, nie jest żadnym manifestem nie-posiadania dzieci, więc tutaj nie ma relacji z fanpagem antyklerykalnym. Osobiście wali mnie obraza uczuć religijnych, bo jak ktoś się uprze to wszystko może nią być, nawet pierdnięcie, ale czego jak czego najbardziej na świecie nie lubię hierarchizacji i narzucania pewnych postaw. Wyrażanie swojego światopoglądu na zasadzie "wybrałam to, bo uważam to dla siebie za najlepsze rozwiązanie i nie chcę mieć po prostu dzieci." brzmi w ogóle inaczej niż "nie mam dzieci, bo jestem lepsza niż szara masa". Noż kur... nóż mi się otwiera. TO JEST popadanie ze skrajności w skrajność. Jak można narzekać na przymus społeczny robiąc dokładnie to samo, tylko że przyjmując wartość y? Może zaraz mi jeszcze napiszesz, że powinna zacząć gwałcić mężczyzn, bo przecież społeczeństwo robiło to przez ponad 2 tys. lat. Krytykujecie tutaj wszyscy agresję męską, przyjmując dokładnie tę samą społeczną agresję.


"Nie wiem gdzie widzisz problem w tym, że ktoś uważa swoje wybory za lepsze od innych, jest to przecież kwintesencja wolności i podejmowania subiektywnych decyzji,"
Aha. czyli jak ona albo ty wyrażacie swoje opinie i wartości to nazywasz to wolnością. Jak ja prezentuje swoje (zauważ zresztą, że bez obrażania innych) to nazywasz to czepianiem się. Gratuluję niekonsekwencji w swoich własnych poglądach!
"To, że wartościujemy nie jest żadną zbrodnią"
Oczywiście że nie jest. Nigdy czegoś takiego nie napisałam. Obrażanie natomiast innych za to,że dokonali takie a nie innego wyboru nie naruszając granic wolności innych jest. Równie dobrze mogłabym siedzieć na tym forum i rozpisywać się na temat tego, za jaką osobistą porażkę uważam mieszkanie z rodzicami, ale nie robię tego,bo każdy ma prawo decyzji i nawet jeśli tak sądzę to nie mam prawa wypisywania tego jakie żałosne jest jego życia?
"Problemem w naszym społeczeństwie i państwie jest to, że to dzietni w swojej ciemnej masie starają się bzw narzucić swoje zdanie oraz kreują rzeczywistość prawną pod swoje dyktando wybitnie dyskryminując singli i bezdzietne pary, pochłaniając niczym czarna dziura dowolną ilość budżetowych pieniędzy, z których zaledwie ułamek trafia na tzw. oświatę, że o innowacjach nie wspomnę, a stricte bezdzietni, nie dość że w całym interesie mocno przepłacają, to nie dostają nic w zamian, poza możliwością spłodzenia własnych bachorów."
Łał, ale sobie wymyśliłeś. Państwo w żaden sposób nie wpiera rodzin z dziećmi, bo śmieszna suma becikowych nie jest przekładaniem interesu jednej grupy nad drugą. Państwo pomaga pijaczkom i patologii, a nie rodzinom z dziećmi. Idąc tym tokiem mogłabym napisać, że szczególnie wspomaganą grubą są przedsiębiorcy, bo mogą się ubiegać o dofinansowania, kasę z UP, odliczanie VATu (przecież zwykły śmiertelnik tego nie może zrobić). Następną grupą są niepełnosprawni i tak dalej i tak dalej...
"Czy posiadanie dzieci zabija ludzką tożsamość? No proszę Cię... Poza nielicznymi wyjątkami jest to widoczne gołym okiem, podobnie jak roszczeniowość i agresywne narzucanie się tej grupy."
Jeju, tak wiadomo jacy są ludzie. Idą na łatwiznę po prostu. Nie znaczy to, że inni wybierają tę samą postawę bycia tylko rodzicem. Chyba mało znasz osób, skoro nigdy nie zetknąłeś się z takimi ludźmi. To że większość tak robi, bo jest łatwiej, nie zaprzecza temu, iż są różne możliwości identyfikacji siebie i przyjmowania postaw społecznych. Zakładanie więc że albo a, albo b jest błędem, zafałszowanieM rzeczywistości.
"Faktem jest, że to my, bezdzietni, coraz trudniej możemy znaleźć miejsce bez dzieci i marzymy o enklawach dla takich, jak my"
Eeee, ja jestem bezdzietna i jakoś nie zauważyłam tego, wręcz przeciwnie. Jest coraz więcej bezdzietnych osób i często ludzie reagują agresją np na kobiety w ciąży, czego światkiem była wielokrotnie. Nie sądzę, że moja opinia jest zafałszowana przez zaryczanego bobaska, który zasłanie mi całe życie, bo go nie mam. Ba! Dzieci nie lubię i nie potrafię się z nimi obchodzić.
"My na serio nie chcemy trzymać waszych bobasków"
Jakich "waszych"? Od kiedy zaliczam się do osób z bobaskami. Czyżbyś wiedział o czymś o czym ja nie?


@TheNawojka
Chciałbym jednak zauważyć, że to Ty rozpętałaś falę złośliwości poczynając od komentarza o treści "Nie wiem w sumie czy ty w tym poście żalisz się czy chwalisz? No comments (...)". Sama czepiasz się życia innych, a masz problem z tym, że ktoś wyraża swoje zdanie to Twoim hipotetycznym wyborze bycia matką w przyszłości. Co więcej, pisząc "Mężczyźni żyją dla wyższych celów (nauka, samorozwój, realizacja zawodowa), a egzystencja kobiety ma się sprowadzać do rodzenia i wychowania." sama postawiłaś rodzicielstwo niżej w hierarchii niż naukę, samorozwój i realizację zawodową, więc zrobiłaś to samo co my i to nawet wcześniej od nas. Nie podoba mi się fakt ograniczania wolności słowa tylko dlatego, że coś może kogoś urazić. Ja nie postuluję ograniczania praw ludziom podejmującym wybory, które mi się nie podobają, tylko najwyżej odebrania im przywileju bycia sponsorowanym przez resztę społeczeństwa. Jeśli uważasz, że nie istnieje żadna dyskryminacja, to proszę policz sobie jaki podatek dochodowy zapłaciłabyś od swojej działalności (z odliczeniem z niego składek na ubezpieczenia społeczne) mając niepracującego męża i dwójkę dzieci, i porównaj go z tym, który płacisz dzisiaj. Ja domagam się równego i indywidualnego traktowania każdej jednostki ludzkiej, niezależnie od jej osobistych wyborów i sytuacji życiowej wykreowanej na własne życzenie. W skrócie, jeśli dzietni domagają się zasiłków i ulg na dzieci, to niech mi państwo daje co miesiąc bony na paliwo, bo lubię sobie pojeździć. Nie jestem zachłanny, nawet te 50-80zł wystarczy.


Tak jak pisałam. Złośliwe to nie miało być, najwyraźniej nietrafnie sformułowałam swój komentarz. Nie czepiam się życia innych. Gdzie niby napisałam że wybór Severy jest gorszy? Przecież wyraźnie skomentowałam, że nie wyrażam swoich negatywnych opinii o ludziach, którzy tych dzieci nie mają, bo i jakim prawem. Natomiast ty i Severa to robicie.
"Co więcej, pisząc "Mężczyźni żyją dla wyższych celów (nauka, samorozwój, realizacja zawodowa), a egzystencja kobiety ma się sprowadzać do rodzenia i wychowania." sama postawiłaś rodzicielstwo niżej w hierarchii niż naukę, samorozwój i realizację zawodową, więc zrobiłaś to samo co my i to nawet wcześniej od nas."
Chyba nie rozumiałeś sarkazmu. Absolutnie nie uważam rodzenia i wychowywania za coś gorszego :). To była taka próba wyśmiania podziału ról na lepsze i gorsze. Ja jestem mężczyzną - zajmuję się nauką, a ty jesteś kobietą więc zajmujesz się czymś gorszym - niańczeniem. Taka jest powszechna opinia, że prace domowe są gorsze. Ja nie oceniam żadnych wyborów przez pryzmat wartości. Dla mnie praca w postaci zajmowania się dziećmi i domem jest tak samo ważna jak praca w laboratorium. Tak samo jak nie uważam ludzie wykonujących nieskomplikowane prace fizyczne za gorszych, co jest niestety powszechne. Sarkazm ten miał na celu zdyskredytowanie powszechnego podziału ról społecznych i co za tym idzie przypisywania im lepszych lub gorszych wartości.

"Nie podoba mi się fakt ograniczania wolności słowa tylko dlatego, że coś może kogoś urazić. "
Mi też nie, więc dlaczego czepiasz się że ja się niby czepiam. Nie powinno cię to obchodzić, wyrażam swoje zdanie.
"Jeśli uważasz, że nie istnieje żadna dyskryminacja, to proszę policz sobie jaki podatek dochodowy zapłaciłabyś od swojej działalności (z odliczeniem z niego składek na ubezpieczenia społeczne) mając niepracującego męża i dwójkę dzieci, i porównaj go z tym, który płacisz dzisiaj"
To już znowu przerzuca się na ten socjalizm o którym rozmawialiśmy. Odniosę się do tego wątku w poście dotyczącym socjalizmu, kapitalizmu i różnych zapomóg społecznych.


>Mi też nie, więc dlaczego czepiasz się że ja się niby czepiam.

Dlaczego więc czepiasz się, że czepiam się, że się niby czepiasz?

> Ja nie oceniam żadnych wyborów przez pryzmat wartości. Dla mnie praca w postaci zajmowania się dziećmi i domem jest tak samo ważna jak praca w laboratorium. Tak samo jak nie uważam ludzie wykonujących nieskomplikowane prace fizyczne za gorszych, co jest niestety powszechne.

No widzisz, a ja oceniam i tak uważam, czemu wartościujesz moją, czy Severy postawę, skoro się niby nie czepiasz? Dla mnie idealistyczne stwierdzenia, że prymitywna praca fizyczna jest warta tyle samo, co twórcza praca koncepcyjna to kompletny nonsens. Co nie znaczy, że ludzie je wykonujący zasługują na jakąkolwiek prawną dyskryminację, czy specjalne przywileje. I piszę to z pozycji osoby raczej prymitywnej i wyrażającej podziw dla tych, którzy są mądrzejsi i zapewnili mi takie cuda techniki jak laptop, czy smartfon. Szanuję pracę tych, co wykopali fundamenty pod mój dom, ale cóż, robili do maszynami zaprojektowanymi przez tych od pracy umysłowej, a predyspozycje i umiejętności przez nich posiadane są dość powszechne.

Nie oszukujmy się, że dzietni klepią te swoje bachory ku chwale ojczyzny i stabilności państwa. Klepią je, gdyż po prostu tego chcą, to ich hobby, zachcianka, głębokie pragnienie i cel w życiu - nieważne. Robią to dla siebie i powinni ponosić tego konsekwencje. Czy gdyby państwo dopłacało posiadaczom amerykańskich aut z 5 litrowymi silnikami do benzyny, to nie byłaby to dyskryminacja ludzi z samochodami z silnikami do 2 litrów w gazie?


Severa, Caban- widzę tutaj wręcz brak akceptacji tego czym jesteście. Widzę wręcz pewien paradoks skoro wypowiadacie się jako przeciwnicy "niższych potrzeb" związanych z prokreacją sami będąc ich produktem.

Dodatkowo Caban wręcz na swój sposób byłbym zaszokowany Twoją skrajnie indywidualistyczną postawą, ale w tym kraju z dnia na dzień coraz mniej przestaje mnie ona dziwić i muszę powiedzieć że jest ona wyjątkowo krótkowzroczna. Jeśli pytasz się- czemu tworzymy ulgi dla dzietnych rodzin a nie dla singli i bezdzietnych. Odpowiedź jest prosta, gdyż jest to korzystne dla całego społeczeństwa- w tym was. I jeśli po tym zdaniu rysuje się wizja mnie jako wyznawcę tradycyjnych wartości stawiających rodzinkę zaraz obok Pana Jezusa na pierwszym miejscu wśród wartości- to od razu zaznaczę jestem osobą progresywną skierowany przeciwko tradycjonalizmowi. Jednocześnie jest to z czysto pragmatycznego względu korzystne by promować tworzenie warunków do rodzicielstwa.
a) Każdy z nas- nawet single w końcu się zestarzeją. A kiedy już się zestarzejemy to zakładając nawet że zarobimy na opiekę na starość to ktoś będzie musiał tą opiekę zapewniać a póki co nie zapowiada się żeby to roboty miały nam pomagać kiedy nie będziemy mogli podnieść szklanki do ust bez rozlewania jej zawartości. Będą to właśnie młode pokolenia.
b) Struktura wiekowa społeczeństwa- jako że odnosisz się do argumentów związanych z potrzebą postępu to jak myślisz czy postępowi sprzyja społeczeństwo starzejące się, młode czy może właśnie zbilansowane w którym reprezentowane są głosy wszystkich pokoleń? Łatwo sobie wyobrazić skostniałość społeczeństwa zdominowanego przez osoby po 40stce. Nasz kraj jest tego idealnym przykładem.
c) Wychowanie dzieci to dobro merytoryczne. Wszyscy czerpią korzyści z jego istnienia- państwo tylko stara się zapewnić wyższą podaż tego dobra- gdyż nie istnieje rynek dla wychowania. Nie uwzględnia się tego ekonomicznie ile np. kosztuje praca dziadków i babć którym dzisiejsze pokolenia rodziców oddają pod opiekę swoje dzieci. To przerzucania kosztów na osoby trzecie. Stąd istniej potrzeba polityki prorodzinnej- by internalizować koszty związane z wychowaniem dzieci. A polityka prorodzinna nie opiera się na rozdawaniu silników benzynowych, tylko na budowie żłobków, przedszkoli, tworzenia infrastruktury dla osób z dziećmi. Idąc Twoim tokiem myślenia to ludzie bez samochodów powinni żądać zakazu budowy dróg- bo nie używają samochodu a ktoś im buduje drogę pod domem z której nie korzysta, a wolałby inne przeznaczenie tego budżetu. Po prostu gdy jest to ekonomicznie uzasadnione interes indywidualnych jednostek ignoruje się na rzecz wyższego dobra. Dlatego dotuje się transport publiczny a nie prywatne samochody.

BTW. praca fizyczna zawsze była istotniejsza od pracy koncepcyjnej. Świat bez bankierów, kierowników projektów itd. dałby sobie radę. Stwórz cywilizację bez rolników, rzemieślników, budowniczych.


Michał - jest coś takiego jak zasoby naturalne. Zużywamy ich za dużo, bo jest nas za dużo. Powołując dzieci na świat, robimy tylko krzywdę przyszłym pokoleniom.

>praca fizyczna zawsze była istotniejsza od pracy koncepcyjnej

Gdyby nie jednostki kreatywne, dalej siedzielibyśmy na drzewach. Nawet rolnictwo ktoś kiedyś wynalazł.


łatwiej zastąpić rolnika, niż wykwalifikowanego pracownika. więcej pieniędzy trzeba wydać na to, by stworzyć naukowca, niż rolnika.

P.S. boże.


Pozwólcie, że starym dobrym zwyczajem odpowiem drabinkowo:

>Severa, Caban- widzę tutaj wręcz brak akceptacji tego czym jesteście. Widzę wręcz pewien paradoks skoro wypowiadacie się jako przeciwnicy "niższych potrzeb" związanych z prokreacją sami będąc ich produktem.

Nie wiem jak Severa, ale ja się całkowicie z tym zgadzam, tylko nie widzę w tym żadnego paradosku. Wiem, że jestem tylko nędznym kawałkiem mięsa, który kiedyś się rozleci, wiem, że byłem pasożytem na ciele matki, wiem, że niemal przepłaciła to samobójstwem, widzę jakie piekło zgotował świat mężczyzn kobietom i brzydzę się tym wszystkim każdego dnia.

>Odpowiedź jest prosta, gdyż jest to korzystne dla całego społeczeństwa- w tym was.

Kompletna bzdura, zwykły demograficzny populizm dla ludzi o niezwykle krótkim wzroku, nie widzących jak świat zmienił się w trakcie samego ich życia. Że nie powiem o uczeniu się na błędach poprzednich pokoleń. Czy Twoi dziadkowie żyją dziś/umarli w takim samym świecie, w jakim się narodzili? Czemu wiec uważasz, że dzisiejsza rzeczywistość będzie trwać w nieskończoność? Aż tak bardzo jesteś pozbawiony wyobraźni?

>a) Każdy z nas- nawet single w końcu się zestarzeją. A kiedy już się zestarzejemy to zakładając nawet że zarobimy na opiekę na starość to ktoś będzie musiał tą opiekę zapewniać a póki co nie zapowiada się żeby to roboty miały nam pomagać kiedy nie będziemy mogli podnieść szklanki do ust bez rozlewania jej zawartości. Będą to właśnie młode pokolenia.

Każda osoba zainteresowana nauką wie, że właśnie taki świat nam się rysuje - za kilkadziesiąt lat praktycznie całą pracę fizyczną i pewnie sporą część koncepcyjnej wykonywać będą maszyny. http://www.theguardian.com/technology/2013/oct/20/artificial-intelligence-impact-lives Nie ma tam miejsca na rzesze przeciętniaków krzyczących chleba, chleba! Produkcja dzieci dziś, to cywilizacyjne samobójstwo jutro. Bezrobocie nie tylko od tego nie spadnie, ale będzie rosnąć aż do wojny domowej, która najprawdopodobniej skończy się ich rzezią, gdyż tylko tak wyglądać może zderzenie dzikusów wyposażonych w race, kamienie i kostkę brukową z bezzałogowymi czołgami i helikopterami. W przyszłości potrzebne będzie małe społeczeństwo dobrze wykształconych jedynaków, które samo w sobie nie będzie marnować skończonej ilości paliw kopalnych i innych surowców, ale zaoszczędzi je dla potrzeb postępu technologicznego i rozwoju maszyn.

>b) Struktura wiekowa społeczeństwa- jako że odnosisz się do argumentów związanych z potrzebą postępu to jak myślisz czy postępowi sprzyja społeczeństwo starzejące się, młode czy może właśnie zbilansowane w którym reprezentowane są głosy wszystkich pokoleń? Łatwo sobie wyobrazić skostniałość społeczeństwa zdominowanego przez osoby po 40stce. Nasz kraj jest tego idealnym przykładem.

Dziś liczy się doświadczenie, a nie głupia młodość. Ogrom wiedzy do zdobycia przed rzeczywistym progresem nauki sprawia, że świat przyszłości należeć będzie bardziej do starych i do maszyn. To nawet dziś widać w ofertach pracy.


>ekonomicznie

Wszystkie nowoczesne modele wzrostu gospodarczego nie pozostawiają złudzeń - współczynnik usprawnień, efektywności produkcji, postępu technologicznego, czy jak inaczej go nazwać, dają wielokrotnie lepszego kopa gospodarce niż konsumpcja i inwestycje (a i jak liczy się PKB per capita, a nie liczba sama w sobie wypracowywana przez miliard niewolników). Motłoch nie tylko nie jest już nikomu potrzebny, jest wręcz szkodliwy, bo hamuje ewolucję technologiczną. Już dziś powstają fabryki, w których nie pracuje ani jeden człowiek, w przyszłości, i to wcale nie tak dalekiej, ludzie po prostu przestaną być potrzebni. Każdy gatunek ma swój początek i koniec, ludzki też. Mam tylko nadzieję, że ciemnota nie powstrzyma nauki od stworzenia nowego, lepszego, który nas zastąpi.

>Idąc Twoim tokiem myślenia to ludzie bez samochodów powinni żądać zakazu budowy dróg

Akurat w Polsce podatek drogowy płacony jest w benzynie. xD Drogi zużywają się głównie przez samochody ciężarowe, wpływ pozostałych jest znikomy, i te samochody płacą dużo, dużo więcej w winiecie. Tak więc wszystko jest uczciwie, kto więcej korzysta i bardziej zużywa, ten płaci proporcjonalnie. Gdyby zaś drogi były budowane z kasy wspólnej, co całkiem zasadne byłoby domaganie się przez niezmotoryzowanych budowy ścieżek rowerowych i chodników.

>BTW. praca fizyczna zawsze była istotniejsza od pracy koncepcyjnej. Świat bez bankierów, kierowników projektów itd. dałby sobie radę. Stwórz cywilizację bez rolników, rzemieślników, budowniczych.

Kompletna bzdura, inżynier nie tylko zaprojektuje maszynę, ale także ją obsłuży, a wielu nawet własnoręcznie zbuduje. A co w drugą stronę? Czy spec od koparkowej łychy wcieli się z taką łatwością w rolę inżyniera? Ludzi do pracy fizycznej nie zabraknie, prawie każdy się do niej nadaje, nawet ci inteligentni, ewentualnie można ich importować z regionów przeludnionych. To raczej Ty stwórz cywilizację na bazie samych fizycznych...

Tak więc podsumowując: jedynym sensownym sposobem na uniknięcie katastrofy w postaci zapaści gospodarczej i ekologicznej jest inwestowanie w innowacje i postęp technologiczny, który z dużym prawdopodobieństwem zwiększy efektywność pracy do takiego stopnia, że emeryci za 50 lat, choć przypadać na nich będzie mniej pracujących, żyć będą na wyższym poziomie. Nie mamy 100% gwarancji, że się uda, natomiast polityka prorodzinna to 100% gwarancja kompletnej porażki i wojny domowej, a może nawet konfliktu na skalę globalną w walce o energię, wodę i pożywienie. Osoby dziś wrzeszczące o demografii albo są zamanipulowane przez populistów, albo są zwyczajnie głupie i krótkowzroczne.


Zasoby naturalnych nie zużywamy dlatego że jest nas za dużo tylko dlatego że jesteśmy zbyt chciwi i wygodniccy. Większość zasobów naturalnych nie jest kierowana do krajów najgęściej zaludnionych jak Chiny czy Indie tylko do krajów takich jak kraje UE, USA, Emiraty Arabskie. Nawet biorąc pod uwagę jak wielka jest dewastacja środowiska przez ChRL trzeba pamiętać że to produkty wytworzone przez nich w ten sposób są robione z myślą o nas a nie o nich. To my jesteśmy importerami. Wystarczy porównać ślad ekologiczny Hindusa i Duńczyka żeby sprawdzić jak to działa.

PS. Gdyby nie jednostki wykonujące prace podstawowe jednostki kreatywne zdychałyby z głodu, pod gołym niebem, w stercie odpadków. Tyle w tej kwestii.

Co do tego czy trzeba więcej na stworzenie rolnika czy naukowca to polecam policzyć sobie ile by Cię kosztowało Nihil zostać doktorem na etacie a ile stworzenie gospodarstwa rolnego z prawdziwego zdarzenia.


Więc rozumiem że usprawnienie efektywności produkcji służy samo sobie a nie tańszej konsumpcji?
Technologia nie może istnieć bez ludzkości bo nie miałaby celu. Wszelka technologia jest stworzona by służyć ludzkości.

"Akurat w Polsce podatek drogowy płacony jest w benzynie. xD"

A czy uwzględnia on hałas przy moim domu i spaliny które wdycham? Podatek drogowy sprawia że powstają nowe wolne obszary na których budowane są drogi?

>Gdyby zaś drogi były budowane z kasy wspólnej, co całkiem zasadne byłoby domaganie się przez niezmotoryzowanych budowy ścieżek rowerowych i chodników.

Bo nie kupują paliwa? To jest własnie ten problem- rowerzysta jest oszczędniejszy i przez to jest dyskryminowany.

>Czy spec od koparkowej łychy wcieli się z taką łatwością w rolę inżyniera?

Ogólnie ja się staram to robić. W czym problem? Problem w tym że przeceniamy wartość tytułów naukowych w dzisiejszej erze informacji kiedy podaż informacji dramatycznie wzrosła. Przykładem dobrym na to jest rolnik w USA który stwierdził że ma dość kupowania części do swojego ciągnika które kosztują tyle co sam ciągnik niemal- więc zbudował własny ciągnik od podszewki. Wystarczył internet i miejsce do pracy. Teraz prowadzi stronę z technologią open source. Niedługo inżynierzy nie będą potrzebni bo ich cena jest zależna od unikalności ich wiedzy, która przestaje być unikalna w erze Internetu i drukarek 3d.

>Ludzi do pracy fizycznej nie zabraknie, prawie każdy się do niej nadaje

A co Twoim zdaniem dzieje się w Polsce skoro laborant zarabia mniej niż pracownik budowlany? To się właśnie nazywa nadpodaż wyższego wykształcenia.

>To raczej Ty stwórz cywilizację na bazie samych fizycznych...

Każda cywilizacja zaczyna mając do dyspozycji tylko zbieraczy, myśliwych i rolników.

>który z dużym prawdopodobieństwem zwiększy efektywność pracy do takiego stopnia, że emeryci za 50 lat, choć przypadać na nich będzie mniej pracujących, żyć będą na wyższym poziomie.

Kwestia czy oni będą chcieli żyć w otoczeniu samych starców.

>Nie mamy 100% gwarancji, że się uda, natomiast polityka prorodzinna to 100% gwarancja kompletnej porażki i wojny domowej

Duńczycy, Finowie i Szwedzi dosłownie zjadają się na ulicy.

>za 50 lat

Co Cię obchodzi za 50 lat skoro nie obchodzą Cię przyszłe pokolenia? Troska o środowisko i demografię jest przecież tylko racjonalizowana przez interes przyszłych pokoleń. Jeśli skutki globalnego ocieplenia czy innych klęsk ekologicznych jak zużycie zasobów, niedobory wody czy kwaśnienie oceanów osiągną swoje apogeum dopiero w drugiej połowie tego stulecia to jak inaczej racjonalizować przeciwdziałanie im jeśli nie interesem tych którzy przyjdą po nas? Jeśli chodzi o nasz interes taniej byłoby olać ekosystemy i produkować tanie dobra kosztem przyszłości.


>Zasoby naturalnych nie zużywamy dlatego że jest nas za dużo tylko dlatego że jesteśmy zbyt chciwi i wygodniccy.

Ludzkiej chciwości i wygodnictwa nie zmienisz, natomiast gdy ludzi będzie mniej, to te cechy nie będą tak uciążliwe dla naszej planety, a nawet mogą skutkować przyśpieszeniem tempa wzrostu.

>Większość zasobów naturalnych nie jest kierowana do krajów najgęściej zaludnionych jak Chiny czy Indie tylko do krajów takich jak kraje UE, USA, Emiraty Arabskie.

A receptą na taki stan rzeczy ma być wojna na to, kto się szybciej namnoży, żebyśmy wszyscy byli biedni po równo? Prym wiodą kraje pierwszego świata, a nie regiony mnożące się jak króliki. Chiny, państwo szybko zmierzające w stronę technokracji, ograniczają liczbę ludności, bo wiedzą, że dalszy wzrost dobrobytu możliwy jest tylko przy zmniejszającej się populacji. Pamiętam obliczenia, dla których zapewnienie poziomu życia przeciętnemu Chińczykowi na wzór przeciętnego Amerykanina wymagało by 4 kul ziemskich, jak nasza obecna. W przyszłości będzie jeszcze gorzej, więc albo zaczniemy inwestować w postęp i ograniczać wielkość społeczeństwa, szczególnie u nas, bo jak sam zauważyłeś, za zanieczyszczenia z innych regionów też odpowiadamy głównie my, albo czeka nas kolejny przestój w globalnej wojnie o zasoby.

>Co do tego czy trzeba więcej na stworzenie rolnika czy naukowca to polecam policzyć sobie ile by Cię kosztowało Nihil zostać doktorem na etacie a ile stworzenie gospodarstwa rolnego z prawdziwego zdarzenia.

Analogia z dupy. Ciekawe czy więcej wyprodukuje rolnik z motyką, czy rolnik wyposażony w najnowocześniejsze maszyny rolne, nawozy, chemikalia i GMO? To tylko w Polsce rolnictwo jest tak zacofane, w USA nie ma już takich rolników grzebiących w kawałku ziemi za domem, ale ogromne koncerny w wielkimi działami R&D, gdzie pracuje garstka ludzi i gigantyczne maszyny obsługujące całe połacie ziemi.


>Więc rozumiem że usprawnienie efektywności produkcji służy samo sobie a nie tańszej konsumpcji?
Technologia nie może istnieć bez ludzkości bo nie miałaby celu. Wszelka technologia jest stworzona by służyć ludzkości.

To jest właśnie przepaść między naszym myśleniem. Ty chcesz, żeby ludzie na wzór zwierząt rozmnażali się i konsumowali aż do krachu i wymierania. Ja myślę o ewolucji technologicznej, która jest właściwie czymś nieuchronnym przy obecnym kierunku rozwoju nauki. Każdy gatunek ma swój początek i koniec, ty uważasz, że ludzkość powinna trwać wiecznie. To konserwatywne i uwsteczniające.

>A czy uwzględnia on hałas przy moim domu i spaliny które wdycham? Podatek drogowy sprawia że powstają nowe wolne obszary na których budowane są drogi?

Uwzględnia. A czy dzietni płacą jakiś haracz za zatruwanie życia swoimi wstrętnymi bachorami innym, czy są tylko za to nagradzani?
Wolne obszary mają być przeznaczone na piaskownice? xD Jakoś nie zauważyłem nadmiaru dróg w Polsce, a miejsca jest sporo.

>Bo nie kupują paliwa? To jest własnie ten problem- rowerzysta jest oszczędniejszy i przez to jest dyskryminowany.

Tak, jak płaci mniej, to jest "dyskryminowany". Tylko dyskryminacją bym tego nie nazwał, bo w końcu za darmo może jeździć po ulicy nie płacąc za nią, natomiast ja samochodem na ścieżkę rowerową nie wjadę.

>Ogólnie ja się staram to robić. W czym problem?

No właśnie, w czym problem? Inteligencja inżyniera nie utrudnia Ci obsługi koparki, ale brak tej inteligencji nie ułatwi Ci zostania inżynierem (pracującym w zawodzie dodam...).

>A co Twoim zdaniem dzieje się w Polsce skoro laborant zarabia mniej niż pracownik budowlany? To się właśnie nazywa nadpodaż wyższego wykształcenia.

To się nazywa niedoinwestowanie oświaty. Od powiększania społeczeństwa problem nie zniknie.

>Każda cywilizacja zaczyna mając do dyspozycji tylko zbieraczy, myśliwych i rolników.

Super. Ale my już mamy ten etap za sobą, nie? A może nie wszyscy?

>Kwestia czy oni będą chcieli żyć w otoczeniu samych starców.

Będzie eutanazja, jak się komuś znudzi.

>Duńczycy, Finowie i Szwedzi dosłownie zjadają się na ulicy.

Bo polityka prorodzinna jest nieskuteczna. :) Przed gwałtownym spadkiem liczby ludności chroni tylko liberalizm społeczeństwa. http://www.oecd.org/social/family/SF2.4_Births%20outside%20marriage%20and%20teenage%20births%20-%20updated%20240212.pdf Na szczęście jednak pieniędzy starcza im też na edukację i innowacje. mam przypomnieć, że społeczeństwa, które wymieniłeś są znacznie mniejsze od polskiego i radzą sobie świetnie?

>Co Cię obchodzi za 50 lat skoro nie obchodzą Cię przyszłe pokolenia?

Uważasz, że ludzie kompletnie przestaną się rozmnażać? Ja nie postuluję przymusowej sterylizacji wszystkich, ale stawiania jak Chiny, na pokolenie dobrze wykształconych jedynaków.


> Ludzkiej chciwości i wygodnictwa nie zmienisz

Jak to nie? To dlaczego nie każdy jest w takim samym stopniu chciwy i wygodnicki?

>natomiast gdy ludzi będzie mniej, to te cechy nie będą tak uciążliwe dla naszej planety

Znajdź na to jakiś dowód bo póki co może z wyjątkiem krajów Arabskich kraje konsumujące najwięcej mają najniższe przyrosty naturalne na globie.

Świetnym przykładem jest mój Wujek i Ciocia, którzy nie mają dzieciaków a zbudowali gigantyczną chatę do której trzeb wynajmować pokojówkę żeby w ogóle dało się je ogarnąć. Tak więcej masz kupę przestrzeni zajmowaną tylko przez dwie jednostki. Gdyby mieli dzieci bilans wypadałby korzystniej i zasoby jak i przestrzeń przez nich zużywane byłby użytkowane efektywniej więc dzietność w ich przypadku nie miałaby wielkiego wpływu na ich ślad ekologiczny.

>Prym wiodą kraje pierwszego świata, a nie regiony mnożące się jak króliki.

Powiedz to Chińczykom.

>Chiny, państwo szybko zmierzające w stronę technokracji, ograniczają liczbę ludności, bo wiedzą, że dalszy wzrost dobrobytu możliwy jest tylko przy zmniejszającej się populacji.

Ich wzrost nigdy nie miał niczego wspólnego z populacją. Żaden wzrost nie miał bezpośredniego związku. Wzrost gospodarczy powyżej 2% jest związany tylko i wyłącznie z proporcjami wykorzystania pozaludzkich źródeł energii i niczego innego. A dopiero zmiana tej proporcji pociąga za sobą wzrost gospodarczy.

Swoją drogą jestem ciekawy jak dzisiejsze pokolenia Chińczyków odwdzięczą się władzy za przyszłość w której kobiety będą stanowić tylko ułamek społeczeństwa.

>Pamiętam obliczenia, dla których zapewnienie poziomu życia przeciętnemu Chińczykowi na wzór przeciętnego Amerykanina wymagało by 4 kul ziemskich, jak nasza obecna.

Wniosek jest taki że to my chcemy za wiele a nie że ich jest zbyt wielu.

>W przyszłości będzie jeszcze gorzej, więc albo zaczniemy inwestować w postęp

Dużo inwestujemy w postęp kwestia jest że postępu nie ma żadnego w istocie. Są tylko gadżety w większości przypadków. Pomyśl- jak to jest że pomimo zmywarek, odkurzaczy, zlewozmywaków, mikrofalówek spędzamy jedynie 3 godziny tygodniowo mniej na pracy domowej niż ludzie żyjący w 1900 roku? Bo w istocie nie nastąpił żaden postęp w tej dziedzinie- żaden istotny tak czy inaczej. Postęp jest potrzebny zwłaszcza w kontekście naszego myślenia, bo póki co zaspokajanie naszych potrzeb gadżetami rodzi tylko więcej potrzeb na więcej gadżetów.

>ograniczać wielkość społeczeństwa, szczególnie u nas, bo jak sam zauważyłeś, za zanieczyszczenia z innych regionów też odpowiadamy głównie my

A co to da? To co zaoszczędzi się na dzieciach wydane zostanie na więcej konsumpcji. Taka smutna prawda i nie udawaj że jest inaczej. Wystarczy popatrzeć jak nieadekwatnie do przyrostu populacji rozlazły się dzielnice domków jednorodzinnych w krajach zachodu. Póki jesteśmy niewolnikami stylu życia opartego na specjalizacji i konsumpcji spadek populacji nie zmieni niczego. Ludzkość sama w sobie nie jest zarazą, nie jest plagą tej planety, tylko jej sztucznie wykreowane żądze, jej rozrzutność i nieroztropność w użytkowaniu Ziemi.


> To tylko w Polsce rolnictwo jest tak zacofane, w USA nie ma już takich rolników grzebiących w kawałku ziemi za domem, ale ogromne koncerny w wielkimi działami R&D, gdzie pracuje garstka ludzi i gigantyczne maszyny obsługujące całe połacie ziemi.

W USA masz ludzi którzy na 1/10 akra ziemi za swoim domem potrafią hodować tyle owoców, warzyw i zwierząt że są w stanie wyżywić i utrzymać 4 osobową rodzinę plus sprzedawać nadwyżki okolicznym restauracjom. R&D owszem przydaje się w rolnictwie wielkoskalowym, ale głównie ziarna. Owoce i warzywa z powodzeniem może hodować każdy. Wystarczy tylko nieco poczytać- Internet jest pełen stron gdzie ludzie są uczeni jak przemieniać nieużytki miejskie w ogrody i plantacje używając najprostszych metod uzyskując możliwie wielki efekt.

>Analogia z dupy. Ciekawe czy więcej wyprodukuje rolnik z motyką, czy rolnik wyposażony w najnowocześniejsze maszyny rolne, nawozy, chemikalia i GMO?

My tu nie mówimy który rolnik więcej wyprodukuje tylko jaka jest cena wytworzenia rolnika a jaka naukowca.


>Ty chcesz, żeby ludzie na wzór zwierząt rozmnażali się i konsumowali aż do krachu i wymierania.

Nie. Ja propaguję ideę zrównoważonego rozwoju. Pragnę budowy gospodarki, której cechą jest zdolność do trwania. Inaczej mówiąc skończenie z długiem ekologicznym wobec Planety i zdolność do konsumpcji poniżej zdolności Ziemi do odbudowy zasobów odnawialnych a nie powyżej tej wartości jak to robimy konsekwentnie od lat.

>Każdy gatunek ma swój początek i koniec, ty uważasz, że ludzkość powinna trwać wiecznie. To konserwatywne i uwsteczniające.

Jak i każdy gatunek dąży do potrzymania swego istnienia możliwie długo. Komórki naszego organizmu nie wchodzą na na drogę apoptozy gdy nie jest to konieczne.

>A czy dzietni płacą jakiś haracz za zatruwanie życia swoimi wstrętnymi bachorami innym, czy są tylko za to nagradzani?

Owszem płacą. Nazywa się to rodzicielstwem i wiąże się to z wstawianiem o 5.00 nad ranem gdy dziecko zacznie płakać.

> Tylko dyskryminacją bym tego nie nazwał, bo w końcu za darmo może jeździć po ulicy nie płacąc za nią, natomiast ja samochodem na ścieżkę rowerową nie wjadę.

A czy by jeździł, gdyby miał ścieżki?

> Inteligencja inżyniera nie utrudnia Ci obsługi koparki, ale brak tej inteligencji nie ułatwi Ci zostania inżynierem (pracującym w zawodzie dodam...).

Ale co ma inteligencja do bycia inżynierem? Żyjemy w zabawnych czasach w których utożsamia się tytuł naukowy z inteligencją. A wystarczy postudiować żeby się przekonać że do tego wcale nie trzeba intelektu. Tak jak do projektowania wcale nie była potrzebna mi politechnika. Więc zamiast marnować czas na politechnice zacząłem zwyczajnie czytać o projektowaniu. Też nie wymaga to dużej inteligencji, wystarczy blok techniczny, kalkulator, przybory i znajomość zasad dobrego projektowania konkretnej konstrukcji. Wszystko idzie zyskać w jeden dzień a nie w 3,5 roku. Co innego że prawo nie pozwala Ci stawiać niektórych obiektów bez tytułu z uczelni ale to osobna kwestia.

> To się nazywa niedoinwestowanie oświaty.

A jak doinwestowanie by to zmieniło? Jak ktoś tu zauważył cena danego człowieka na rynku pracy jest związana z tym jak łatwo go jest zastąpić a nie na tym ile w niego zainwestowano, dlatego lepiej płaci się operatorowi koparki niż biotechnologowi. Między innymi powód dla którego po studiach zacząłem robić uprawnienia operatora maszyn.

>Super. Ale my już mamy ten etap za sobą, nie?

Owszem, ale nadal fizyczna praca pozostaje najbardziej niezbędną.

> Będzie eutanazja, jak się komuś znudzi.

Zaadaptuj się lub zdychaj nie brzmi dla mnie zbyt kuszącą wizją i sądzę że dla wielu z mojego pokolenia również.

> Na szczęście jednak pieniędzy starcza im też na edukację i innowacje. mam przypomnieć, że społeczeństwa, które wymieniłeś są znacznie mniejsze od polskiego i radzą sobie świetnie?

Bo są mniejsze? Ciężko to nazwać sensownym argumentem.

> Uważasz, że ludzie kompletnie przestaną się rozmnażać? Ja nie postuluję przymusowej sterylizacji wszystkich, ale stawiania jak Chiny, na pokolenie dobrze wykształconych jedynaków.

Co doprowadziło do demograficznej zbrodni- odmowy prawa istnienia populacji kobiet. Nie mówiąc o tym co przeżywają te dzieci na które rodzice przelewają wszystkie swoje ambicje i nadzieje. Dla nich oznacza to tyle co dzieciństwo spędzone na zadowalaniu swej rodziny.


>Jak to nie? To dlaczego nie każdy jest w takim samym stopniu chciwy i wygodnicki?

Bo ludzie są różni i zawsze będą, ale w większej masie będzie proporcjonalnie więcej tych, mających środowisko w dupie. Zresztą tu chodzi też o to, byśmy wcale nie musieli się ograniczać w konsumpcji, bo to ogranicza postęp. Chodzi o to, by było nas na tyle mało, by obecne surowce pozwoliły konsumować kilka razy tyle na głowę i by mimo wszystko dużo z nich zaoszczędzić. Produkowanie ludzi, których celem życia jest pieczenie chleba, by inni budowali im domy i by mogli się rozmnażać przedłużając ten bezsensowny cykl życia do zniszczenia planety nie ma najmniejszego sensu. Ci ludzie nie są potrzebni, bo żyją dla siebie nawzajem zużywając zasoby, które mogłyby przyczynić się do rozwoju nauki.

>Znajdź na to jakiś dowód bo póki co może z wyjątkiem krajów Arabskich kraje konsumujące najwięcej mają najniższe przyrosty naturalne na globie.

Widać natura nie jest aż tak beznadziejnie głupia i sama zaprogramowała w nas mechanizmy ograniczające, chyba u szczurów działa to podobnie. Należy jednak ograniczyć populację nie na tyle, by jakoś tam funkcjonowała w stagnacji, ale mogła rozwijać technologię i bogacić się. Nie jest istotny PKB kraju, ważny jest ten na głowę, PKB kraju może nawet spadać, byle obywatele byli coraz bogatsi i lepiej wykształceni.

>Świetnym przykładem jest mój Wujek i Ciocia, którzy nie mają dzieciaków a zbudowali gigantyczną chatę do której trzeb wynajmować pokojówkę żeby w ogóle dało się je ogarnąć. Tak więcej masz kupę przestrzeni zajmowaną tylko przez dwie jednostki. Gdyby mieli dzieci bilans wypadałby korzystniej i zasoby jak i przestrzeń przez nich zużywane byłby użytkowane efektywniej więc dzietność w ich przypadku nie miałaby wielkiego wpływu na ich ślad ekologiczny.

Nie wypadłby korzystniej, gdyż nie dość, że konsumowaliby więcej, to ich dzieci w przyszłości dalej przeżerałyby ich majątek konsumując i śmiecąc jeszcze bardziej. Bogaci ludzie mogą po śmierci przeznaczyć kasę na szczytniejsze cele niż zapewnienie konsumpcji i dalszego rozmnażania swojemu pokoleniu, a i sami nie mając dzieci mogą wspierać na przykład przemysł hi-tech, a nie jakieś gówniane pieluchy i smoczki.
Zresztą nic ci do wyborów jednostek, nie każdy chce i nadaje się do bycia rodzicem. Może z dziećmi niczego by się nie dorobili i klepali biedę, jak większość polskich dzieciorobów.

>Powiedz to Chińczykom.

To może ty im swoje "mondrości" przekaż, bo Chińczycy dobrze wiedzą, że jest ich za dużo i od dawna prowadzą politykę jednego dziecka, a do tego dość mądrą politykę gospodarczą. Kiedyś znaleźli sposób na wyciąganie patentów z zachodu poprzez zakładanie spółek joint-venture z połową kapitału państwowego i wykup upadających przedsiębiorstw w Europie i USA, dziś inwestują w naukę takie pieniądze, ze niektóre choroby wyleczysz tylko u nich, tym bardziej, że nie pierdzielą się z takimi idiotyzmami jak bioetyka. Tam zrobią ci wlew z kilku litrów komórek macierzystych i złamany kręgosłup wraca do zdrowia, a wszystko w cenie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Kuzyn mojego promotora z uczelni przez ponad rok był przerzucany ze szpitala do szpitala z rakiem, a w Chinach w 2 godziny miał diagnozę i plan leczenia. Żyje do dziś. Średnia płaca w Chinach jest w okolicach naszej minimalnej, więc wciąż mają sporo do nadgonienia, ale wiedzą, że by to zrobić muszą populację ograniczać, nonsensem byłoby twierdzić, że da się eksploatować planetę w nieskończoność.


>Swoją drogą jestem ciekawy jak dzisiejsze pokolenia Chińczyków odwdzięczą się władzy za przyszłość w której kobiety będą stanowić tylko ułamek społeczeństwa.

Ułamek społeczeństwa?... Nadwyżkę mężczyzn eksportują, na przykład do Afryki, jak robią to dziś. Część zamknie się w domach i zostanie hikikomori, jak w Japonii, waląc konia do pornoli i posuwając gumowe lalki. Mężczyźni to ułomny gatunek, można nimi sterować jak psami, nie obawiam się w ogóle o chiński rząd, który sobie na pewno z nimi poradzi. Może kolonizacja Afryki jakiej dziś dokonują ma właśnie nie tylko podłoże ekonomiczne i szukania nowych źródeł surowców.
I wciąż nie wiem, jak to ma się do dzietności, łatwiej przecież rozwiązać kwestię 60 milionowej nadwyżki mężczyzn od 600 milionowej, tudzież wielomiliardowej, głodującej masy.

>Wniosek jest taki że to my chcemy za wiele a nie że ich jest zbyt wielu.

To wracaj do lepianki z gówna, tudzież do jaskini. Ja zostaję w domu w cieple i przy laptopie.

>Dużo inwestujemy w postęp kwestia jest że postępu nie ma żadnego w istocie.

Ignorant. Nigdy nie było większej ilości odkryć i szybszego postępu niż obecnie. A będzie jeszcze lepiej i szybciej.

>Pomyśl- jak to jest że pomimo zmywarek, odkurzaczy, zlewozmywaków, mikrofalówek spędzamy jedynie 3 godziny tygodniowo mniej na pracy domowej niż ludzie żyjący w 1900 roku?

Bo durni ludzie zamiast mniej pracować to dalej powielają schemat, biorą głupie kredyty na mieszkania i płodzą bachory, które muszą utrzymać. Wystarczy przestać się mnożyć jak króliki, a za jakiś czas mieszkania stanieją na tyle, by każdy mógł je kupić za równowartość półrocznej pensji, że nie wspomnę o znacznie większej ilości czasu na samorozwój i odpoczynek. Wkrótce etat i tak zostanie skrócony do 5-6 godzin dziennie, najpierw ustawowo w Niemczech, potem w całej UE. W wielu przedsiębiorstwach zarówno skrócenie czasu pracy, jak i jej demokratyzacja się sprawdziły, między innymi w jednej brazylijskiej firmie produkującej pompy. To jest właśnie śmieszne, że ludziom się wydaje, że zawsze będzie tak jak dziś, bzdura, zmiany będą zachodzić coraz szybciej, a kto będzie chciał, to będzie pracował minimalnie, mając masę czasu na inne rzeczy. A klepanie bachorów to wyjście najgorsze z możliwych, niewolnictwo na własne życzenie i produkcja bezrobotnych na czasy, gdzie już nawet skracanie etatu nie pomoże w zapewnieniu wszystkim pracy.

>A co to da? To co zaoszczędzi się na dzieciach wydane zostanie na więcej konsumpcji. Taka smutna prawda i nie udawaj że jest inaczej.

Przecież wcale nie udaję, że tak nie będzie, ale kłamiesz mówiąc, że pochłonie to całe zasoby, a nawet jeśli nie, to i tak lepiej konsumować gadżety dające środki finansowe na rozwój badań naukowych, niż pieluchy, zabawki i jedzenie. Jasne, że domków jednorodzinnych będzie więcej, i super, bo nie ma nic gorszego niż kiszenie się w mieście w bloku z całą masą innych wstrętnych ludzi. Ale nie będzie tak, że każdy tych domów będzie budował sobie kilka, gdy na rynku będzie cała masa tanich i pustych. To właśnie powiększanie populacji, a nawet stagnacja są powodem dalszej bezsensownej rozbudowy miast. Ograniczyć populację, a nie będzie potrzeby rozbudowy by nie było ścisku i korków.

>Póki jesteśmy niewolnikami stylu życia opartego na specjalizacji i konsumpcji spadek populacji nie zmieni niczego.

Zmieni, mniej konsumentów to mniej zużywanych zasobów, szczególnie w postaci energii. A że pozostała reszta wyda więcej na wypasione gadżety, to co? Tylko się cieszyć, prędzej powstanie gadżet, który zastąpi człowieka.


>W USA masz ludzi którzy na 1/10 akra ziemi za swoim domem potrafią hodować tyle owoców, warzyw i zwierząt że są w stanie wyżywić i utrzymać 4 osobową rodzinę plus sprzedawać nadwyżki okolicznym restauracjom.

Świetnie, więc polityka prorodzinna nie jest nikomu potrzebna, niech wielodzietni żyją w jaskiniach i grzebią motykami w ziemi, jak im się tak podoba. Reszta ludzi ma wyższe aspiracje i nie widzi sensu w takiej egzystencji dla egzystencji i płodzenia bachorów, by przedłużyć ten głupi gatunek. Przyszłość to zmiany, a nie stagnacja. Co stoi w miejscu, to się cofa.
Produkcja masowa umożliwia uwolnienie sporej ilości siły roboczej i obniżenie cen, jest korzystna dla każdego. Świetnie też, że skutkuje powstaniem ogromnych koncernów, bo dziś wynalazków nie robi się już w garażu i potrzebne są do tego ogromne pieniądze i zespoły naukowców w działach R&D. Ty zaś proponujesz, byśmy cofnęli się do sytuacji ludów pierwotnych.

>My tu nie mówimy który rolnik więcej wyprodukuje tylko jaka jest cena wytworzenia rolnika a jaka naukowca.

Nie mam pojęcia o co ci chodzi do czego zmierzasz. Napisz to wprost, a nie tak enigmatycznie, bo nie rozumiem o co ci chodzi. Rolnika w sprzęt przystający do standardów rolnictwa XXI wieku wyposażą naukowcy, sam się nie wyposaży.

>Nie. Ja propaguję ideę zrównoważonego rozwoju. Pragnę budowy gospodarki, której cechą jest zdolność do trwania. Inaczej mówiąc skończenie z długiem ekologicznym wobec Planety i zdolność do konsumpcji poniżej zdolności Ziemi do odbudowy zasobów odnawialnych a nie powyżej tej wartości jak to robimy konsekwentnie od lat.

To co postulujesz nie jest w ogóle możliwe przy rozmiarze obecnej ludzkiej populacji, chyba, że właśnie chcesz powrotu do lepianek z odchodów i utrzymywania się z przydomowego ogródka. Stagnacja, marazm, zapaść cywilizacyjna i kompletny brak postępu technologicznego. Właśnie z racji tego, że nie mamy tak wiele czasu populację należy ograniczyć, a zasoby w większej ilości przeznaczać na innowacje, by technologia przyszłości była oszczędniejsza, niż my teraz. Inaczej to po prostu klepanie bachorów i czekanie na rychły koniec gatunku po wyczerpaniu paliw kopalnych.

>Jak i każdy gatunek dąży do potrzymania swego istnienia możliwie długo. Komórki naszego organizmu nie wchodzą na na drogę apoptozy gdy nie jest to konieczne.

Każdy gatunek dąży do przystosowywania się do zmiennych warunków. Ziemia jest zmienna, kosmos jest zmienny. Nie da się przystosować ludzkości do naszej planety i sielankowo trwać sobie na niej w nieskończoność. Jedyną szansą na dalsze zgłębianie zagadek wszechświata jest zerwanie z ułomną naturą i słabymi, organicznymi ciałami na rzecz lepiej i mądrzej zaprojektowanych maszyn z ulepszoną świadomością posiadającą ludzkie zalety, ale pozbawioną wad (początek dyskusji). To jest po prostu kolejny etap ewolucji, z tej biologicznej, na technologiczną. Ciekawe ile musielibyśmy czekać, by polecieć w kosmos dzięki narządom, w które wyposaży nas ewolucja... Nie doczekalibyśmy się. Za to rozum i technologia pozwalają nam te nędzne, naturalne bariery pokonywać. Praktycznie wszystko co sztuczne i nienaturalne jest lepsze od tego spotykanego w przyrodzie, a jeśli jeszcze nie teraz, to i tak w przyszłości będzie. Domy są lepsze, niż jaskinie, SMS-y są lepsze niż listy, internet jest lepszy, niż garść znajomych z osiedla, jedzenie GMO jest lepsze, niż zwykłe (tak, wiem, mieli trochę wpadek, ale tak to bywa na początku, nic się takiego nie stało).


>Owszem płacą. Nazywa się to rodzicielstwem i wiąże się to z wstawianiem o 5.00 nad ranem gdy dziecko zacznie płakać.

Jak chcieli, tak mają. Ja bachora nie zrobiłem i nie chcę tego wysłuchiwać, a już na pewno się do tego interesu nie zamierzam dokładać. Co więcej, wyjaśniłem dlaczego dzieci w społeczeństwie to tylko kolejne straty i rzesze bezrobotnych. Więc to nie tylko uciążliwe, ale i szkodliwe. Ja nie zabraniam nikomu mieć dzieci, a jak się wydrze pod oknem, to też afery nie będzie, ale niech oni płacą za bachora sami, tak jak ja za auto i paliwo, i niech nie narzekają, ze im moje auto bachora budzi.

>A czy by jeździł, gdyby miał ścieżki?

Po Dęblinie jeżdżą mimo ścieżek, ale mi wszystko jedno, wcale im drogi nie żałuję, rowerzyści dziur nijak nie robią, zagrożenie też żadne.

>Ale co ma inteligencja do bycia inżynierem? Żyjemy w zabawnych czasach w których utożsamia się tytuł naukowy z inteligencją.

Dlatego dopisałem w nawiasie "pracującym w zawodzie". Nie zauważyłeś? Ja wiem, że dzisiaj więcej absolwentów nadaje się do fizycznej, niż fachowców po zawodówkach, może trochę spłyciłem temat pisząc, że to wina niedofinansowania, lecz na pewno więcej dzieci nie jest receptą na obecną patologię w polskiej oświacie.

>A wystarczy postudiować żeby się przekonać że do tego wcale nie trzeba intelektu.

Ale już do projektowania trzeba czegoś więcej niż umiejętność obsługi łopaty i puszki z piwem. Dlatego nawet najbardziej inteligentny człowiek podoła większości prac fizycznych, ewentualnie sprowadzi sobie pracowników, jak nie stąd, to ze wschodu, natomiast w drugą stronę to tak nie działa. Sam fakt, że stwierdzasz brak postępu w nauce i wynalazkach w dzisiejszych czasach dowodzi, że po prostu poruszasz się w pewnej prostej, zrozumiałej dla Ciebie przestrzeni, ale nie jesteś w stanie ogarnąć tego, co dziś odkrywają duże zespoły naukowców w bajecznie drogich laboratoriach, bo nawet nie umiałbyś tej wiedzy wykorzystać. Tak, potrafisz projektować, potrafisz wymyślić jakąś prostą maszynę, która na szczęście będzie działać i spełniać swoją funkcję, ale to jest XXI wiek, a nie XIX, więc możesz na wzór mojego kolegi rozpocząć budowę kilku samochodzików na pedały w miejscowości nibyturystycznej i wynajmować je do jeżdżenia po łąkach, ale nie powiesz mi, że jutro przerzucisz się z tego na budowę rakiet.

>A jak doinwestowanie by to zmieniło? Jak ktoś tu zauważył cena danego człowieka na rynku pracy jest związana z tym jak łatwo go jest zastąpić a nie na tym ile w niego zainwestowano, dlatego lepiej płaci się operatorowi koparki niż biotechnologowi. Między innymi powód dla którego po studiach zacząłem robić uprawnienia operatora maszyn.

Wiesz, że w województwie lubelskim najbardziej poszukiwaną grupą pracowników są wysokiej klasy managerowie? Haj-lajf od pierwszego dnia pracy, tylko no właśnie, wysokiej klasy. Dlatego sam również takie uprawnienia robię. :) A że cała rzesza absolwentów posiada wiedzę na poziomie zawodówki, to nic dziwnego, że osoba z dowolnymi uprawnieniami zarabia więcej. A co do biotechnologów to przede wszystkim nie istnieje rynek, który by ich potrzebował, bo właśnie zamiast inwestować w nowe technologie, zajmujemy się marnotrawieniem pieniędzy na różne bzdury. + oczywiście brakuje woli u ludzi na ciepłych posadkach, by coś zmienić. Przykładem niech będzie niepowodzenie w stworzeniu wspólnego parku technologicznego wszystkich lubelskich uczelni i połączenia tychże, gdyż mniej etacików byłoby dla rektorów i innych z kółka wzajemnej adoracji. Prof. Sitko robił co mógł, nawet wywalczył lotnisko w normalnym miejscu, a nie jakimś Niedźwiadzie na zadupiu, ale cudotwórcą nie jest. Oświacie nie tylko potrzeba pieniędzy, ale też mądrego zarządzania nimi, a to nie weźmie się z polityki prorodzinne, co to, to nie.


>Owszem, ale nadal fizyczna praca pozostaje najbardziej niezbędną.

Większość fizycznych prac już na dziś dzień jest możliwa do zastąpienia przez maszyny. Po prostu dopóki pracownik jest tańszy, to nikomu nie chce się tego robić. W Tesco w Lublinie na oko jest już więcej kas samoobsługowych, niż tradycyjnych, a i te tradycyjne świecą pustkami. Kiedyś tak będzie z każdym fizycznym zawodem, a pozostanie garstka nadzorców. Nawet w przypadku operatora koparki, to jest to przecież operator maszyny, wymaga odpowiednich uprawnień, zdanych egzaminów i wcale nie tak małej wiedzy. A miejsca dla tych stricte od łopaty coraz mniej, bo koparka wykona pracę za kilkudziesięciu z nich i jest tańsza, nie protestuje, nie kradnie, nie nachleje się itd. To będzie postępować, kiedyś i operator koparki nie będzie potrzebny, tak jak nie potrzeba już nikogo na kasie, by skasować produkty i za nie zapłacić. Podobnie w przypadku różnych obrabiarek, potrzeba do nich programistów, a nie wąsatych Wieśków, którzy będą se tam coś skrobać.

>Zaadaptuj się lub zdychaj nie brzmi dla mnie zbyt kuszącą wizją i sądzę że dla wielu z mojego pokolenia również.

Ale ja Ci nie zabraniam mieć dzieci. Natomiast mnie nie zmusisz, by na starość mieć radochę. Dla mnie o wiele gorszą wizją jest to, że państwo uzurpuje sobie prawo do bycia właścicielem mojego życia i uniemożliwia mi normalną eutanazję w cywilizowanych warunkach.

>Bo są mniejsze? Ciężko to nazwać sensownym argumentem.

Nie bo, nie pomimo, tylko po prostu wielkość populacji ma się nijak do bogactwa społeczeństwa, jeśli już, to ta korelacja jest odwrotna, bo to przeludnione kraje z wysokim współczynnikiem dzietności są najgorszymi miejscami do życia. Gęstość ludności w Polsce jest niewiele mniejsza, niż w Chinach, po co komu tyle ludzi?

>Co doprowadziło do demograficznej zbrodni- odmowy prawa istnienia populacji kobiet.

Co za bzdura. Jeśli coś do tego doprowadziło, to chory patriarchat i przeświadczenie durnych mężczyzn, że muszą mieć syna. Ale twierdzenie, że kobiety w ogóle się tam nie rodzą, to już bajkopisarstwo.

>Nie mówiąc o tym co przeżywają te dzieci na które rodzice przelewają wszystkie swoje ambicje i nadzieje. Dla nich oznacza to tyle co dzieciństwo spędzone na zadowalaniu swej rodziny.

No i znów, a co to ma do ograniczania populacji? Standard życia kolejnego pokolenia będzie wyższy, jeśli będzie ono mniejsze, nawet jeśli PKB spadnie, choćby dlatego, że na mieszkańca przypadać będzie więcej mieszkań, czyli będą one tańsze, czyli krócej będzie musiał pracować, by sobie jedno kupić. A już przez samo to zyskujemy czas na realizację ciekawszych celów niż harówka dla potrzymania bieżącej egzystencji.


xD Teraz pewnie mnie zbanujo. ;___;


"Co do tego czy trzeba więcej na stworzenie rolnika czy naukowca to polecam policzyć sobie ile by Cię kosztowało Nihil zostać doktorem na etacie a ile stworzenie gospodarstwa rolnego z prawdziwego zdarzenia."

Zgrabnie ominąłeś koszta laboratoriów, które w zależności od rodzaju kosztują od kilkudziesięciu milionów do miliardów dolarów. Chcesz poważnie dyskutować, czy przepychać się, jak jakiś amator?

Nie mogę tego znaleźć teraz, ale pisałeś coś o tym, że laborant zarabia mniej od robotnika. Teraz Cię pociągnę za język i poproszę o konkretne odpowiedzi na konkretne pytania:
1. Jak zdefiniujesz laboranta, o którym pisałeś? Wiesz, że są laboranci, którzy są jak robole i wykonują rutynowe, niekreatywne prace, ale także tacy, którzy pracują
2. CO KONKRETNIE miałby robić laborant (albo przynajmniej jako kto pracować, nie wiem próbki krwi zbiera?), który zarabia mniej niż robotnik.
3. Skąd czerpiesz takie informacje? O zarobkach laboranta?

Tak się akurat składa, że znam wiele laborantek, które zarabiają minimum 5 tysięcy. W Polsce. Dlatego chcę się dowiedzieć o czym Ty w ogóle piszesz konkretnie. Nie wiem, który robol zarabia więcej, chyba taki, który ma własną firmę - ale to się nie liczy jako zwykł robol! W ogóle jakim prawem porównujesz zarobki i że niby co, poprzez zarobki to znaczy, że ktoś jest wartościowszy? Zdajesz sobie sprawę, że na zarobki ma wpływ pierdyliard rzeczy? O co Ci chodzi? Do czego zmierzasz?

"BTW. praca fizyczna zawsze była istotniejsza od pracy koncepcyjnej. Świat bez bankierów, kierowników projektów itd. dałby sobie radę. Stwórz cywilizację bez rolników, rzemieślników, budowniczych."

" Przykładem dobrym na to jest rolnik w USA który stwierdził że ma dość kupowania części do swojego ciągnika które kosztują tyle co sam ciągnik niemal- więc zbudował własny ciągnik od podszewki. Wystarczył internet i miejsce do pracy. Teraz prowadzi stronę z technologią open source. Niedługo inżynierzy nie będą potrzebni bo ich cena jest zależna od unikalności ich wiedzy, która przestaje być unikalna w erze Internetu i drukarek 3d. "

Czyli nagle kreatywne myślenie jest lepsze? Pamiętaj, że ten rolnik z bycia zwykłym robolem przemienił się w osobę kreatywnie myślącą - czyli w Twoich oczach powinien stracić na wartości, a jednak tego nie robi. Dyskutujesz tutaj w Internecie, gdyby nie umysły kreatywne to byś nie mógł. Nie wiem, Ty jesteś robolem? Biorąc pod uwagę Twoje irracjonalne odpowiedzi mam wrażenie, że Ty naprawdę tak nie uważasz wszystkiego co, piszesz, tylko coś Cię uraziło, co pisaliśmy. Nie wiem, jesteś robolem? Masz dzieci, albo chcesz je mieć?


>Bo ludzie są różni i zawsze będą, ale w większej masie będzie proporcjonalnie więcej tych, mających środowisko w dupie.

Gdy nie istnieją impulsy by o nie dbali. Gdy ceny produktu nie oddają ich realnych kosztów produkcji następuje sztuczne zwiększanie popytu kosztem osób trzecich i przyszłych pokoleń. A politycy na ogół boją się wymuszać płacenia tych kosztów.

>Zresztą tu chodzi też o to, byśmy wcale nie musieli się ograniczać w konsumpcji, bo to ogranicza postęp.

Błąd. Ograniczanie konsumpcji może być co najmniej takim samym motorem postępu co konsumpcja. Osobiście twierdzę że o wiele lepszym. Prostym przykładem może być żarówka LED lub silnik wysokosprawny.

>Ci ludzie nie są potrzebni, bo żyją dla siebie nawzajem zużywając zasoby, które mogłyby przyczynić się do rozwoju nauki.

a) Zachowaj nieco pokory i nie mów innym kto jest z nich potrzebny a kto nie,
b) Chleb jest tak samo potrzebny jak i nauka chciałbym zauważyć.

>Należy jednak ograniczyć populację nie na tyle, by jakoś tam funkcjonowała w stagnacji, ale mogła rozwijać technologię i bogacić się.

Kwestia że nie uzasadniłeś po co. Naukę jeszcze mogę zrozumieć, po co kraje zachodnie mają bardziej się bogacić nie rozumiem, gdyż ta sama nauka stwierdza że powyżej określonego progu wzrost majętności nie przekłada się na zadowolenie z życia.

>Nie wypadłby korzystniej, gdyż nie dość, że konsumowaliby więcej, to ich dzieci w przyszłości dalej przeżerałyby ich majątek konsumując i śmiecąc jeszcze bardziej.

>Nie wypadłby korzystniej, gdyż nie dość, że konsumowaliby więcej, to ich dzieci w przyszłości dalej przeżerałyby ich majątek konsumując i śmiecąc jeszcze bardziej.

Wtedy to kwestia ich dzieci a nie ich. Póki co mają po prostu gigantyczną chatę w której mogłoby i żyć trzy razy tyle osób. To właśnie przykład tego jak lekką ręką przychodzi nam zajmowanie przestrzeni i zasobów.

>Zresztą nic ci do wyborów jednostek, nie każdy chce i nadaje się do bycia rodzicem.

Jednocześnie sam wygłaszasz aprobatę do systemu w którym państwo dyktuje ile ktoś powinien mieć dzieci.

> Może z dziećmi niczego by się nie dorobili i klepali biedę, jak większość polskich dzieciorobów.

To dość mało prawdopodobne nie mówiąc że to czysto hipotetyczna teza.

>a do tego dość mądrą politykę gospodarczą.

Można by się spierać ale wyszłoby spora dyskusja i to jeszcze bardziej nie na temat.

>że nie pierdzielą się z takimi idiotyzmami jak bioetyka. Tam zrobią ci wlew z kilku litrów komórek macierzystych i złamany kręgosłup wraca do zdrowia, a wszystko w cenie kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Tymczasem w innej części kraju ktoś lata z pędzelkiem zapylać drzewa owocowe bo padła populacja pszczół.


>Ułamek społeczeństwa?... Nadwyżkę mężczyzn eksportują, na przykład do Afryki, jak robią to dziś. Część zamknie się w domach i zostanie hikikomori, jak w Japonii, waląc konia do pornoli i posuwając gumowe lalki.

Eksport nieszczęśników i przymusową samotność nazywasz rozwiązaniem problemu.

> I wciąż nie wiem, jak to ma się do dzietności, łatwiej przecież rozwiązać kwestię 60 milionowej nadwyżki mężczyzn od 600 milionowej, tudzież wielomiliardowej, głodującej masy.

To ma wspólnego że jest to efekt polityki jednego dziecka.

>To wracaj do lepianki z gówna, tudzież do jaskini. Ja zostaję w domu w cieple i przy laptopie.

Kto mówi o powrocie do lepianek i jaskiń? Ja tylko zauważam że można obejść się bez wielu produktów i usług bez utraty na jakości życia.

> Ignorant. Nigdy nie było większej ilości odkryć i szybszego postępu niż obecnie. A będzie jeszcze lepiej i szybciej.

Kwestia czy na polu które jest nam potrzebne. To jak kiedy Bill Gates zwrócił uwagę na to że na zaradzanie łysieniu przeznacza się więcej fundusz na R&D niż walce z malarią.

> Bo durni ludzie zamiast mniej pracować to dalej powielają schemat, biorą głupie kredyty na mieszkania i płodzą bachory, które muszą utrzymać.

Kwestia że ilość dzieci spadła a czas na prace domowe pozostał ten sam więc nietrafna diagnoza.

> że nie wspomnę o znacznie większej ilości czasu na samorozwój i odpoczynek.

Myślę że to indywidualna kwestia czy ktoś jest w stanie połączyć samorozwój z dziećmi.

> to i tak lepiej konsumować gadżety dające środki finansowe na rozwój badań naukowych

By Apple wynalazło nową, innowacyjną obudowę w kolorze białym dla swoich telefonów i tabletów?

>Jasne, że domków jednorodzinnych będzie więcej, i super, bo nie ma nic gorszego niż kiszenie się w mieście w bloku z całą masą innych wstrętnych ludzi.

Kwestia indywidualna. Jeśli o mnie chodzi nie ma bardziej nieekologicznego stylu życia niż życie w suburbach. Nie wspominając o braku komunikacji zbiorowej, usług i przymusie posiadania i przemieszczania się samochodem.

>To właśnie powiększanie populacji, a nawet stagnacja są powodem dalszej bezsensownej rozbudowy miast. Ograniczyć populację, a nie będzie potrzeby rozbudowy by nie było ścisku i korków.

Wystarczy pojechać do LA żeby się przekonać że korki to zasługa tych, którzy żyją w suburbach a nie tych z centrum.

>Zmieni, mniej konsumentów to mniej zużywanych zasobów, szczególnie w postaci energii.

Kiedy efektywniej jeździsz samochodem? Jadąc samemu czy w 5 osób? To samo tyczy się wielu innych urządzeń, także i budownictwa.


>Reszta ludzi ma wyższe aspiracje

Kto powiedział że to wyższe aspiracje? Ty?

> Produkcja masowa umożliwia uwolnienie sporej ilości siły roboczej i obniżenie cen

Co innego było widać w Chinach co do zatrudnienia i masowej produkcji ale OK.

>Świetnie też, że skutkuje powstaniem ogromnych koncernów, bo dziś wynalazków nie robi się już w garażu i potrzebne są do tego ogromne pieniądze i zespoły naukowców w działach R&D.

Właśnie akurat te bardzo innowacyjne pochodzą od ludzi z dość ograniczonymi zasobami.

>Ty zaś proponujesz, byśmy cofnęli się do sytuacji ludów pierwotnych.

W którym miejscu?

>Rolnika w sprzęt przystający do standardów rolnictwa XXI wieku wyposażą naukowcy, sam się nie wyposaży.

Wręcz przeciwnie. Wyposaży się samo. Już teraz rolnicy pokazują że w szopie można stworzyć traktor, kombajn i niemal cały sprzęt potrzebny w gospodarstwie. Dodaj do tego spadek cen i upowszechnienie drukarek 3d i rysuje się wizja czarnej przyszłości dla wielkich koncernów- świat w którym nie kupujesz tego co jest ci potrzebne tylko pobierasz to z Internetu.

>To co postulujesz nie jest w ogóle możliwe przy rozmiarze obecnej ludzkiej populacji, chyba, że właśnie chcesz powrotu do lepianek z odchodów i utrzymywania się z przydomowego ogródka.

Między innymi z przydomowego ogródka. Ktokolwiek kto może moim zdaniem powinien zajmować się w czasie wolnym hodowlą roślin jadalnych. Jeśli chodzi o budownictwo to zamiast lepianek propaguję tanie budownictwo z beli słomianej i gliny, które niczym nie ustępuje standardowemu.

>Stagnacja, marazm, zapaść cywilizacyjna i kompletny brak postępu technologicznego.

Co jest stagnacyjnego w stwierdzeniu że nie potrzebne są każdej rodzinie 3 samochody a ludziom mieszkającym w centrach miast nie jest potrzebny samochód w ogóle? Można mnie nazwać technogajaninem- jestem dużym entuzjastą rozwoju technologii, ale służy ona faktycznemu rozwiązywaniu problemów.

>Praktycznie wszystko co sztuczne i nienaturalne jest lepsze od tego spotykanego w przyrodzie, a jeśli jeszcze nie teraz, to i tak w przyszłości będzie.

Ogromny błąd. Póki co komputer na którym piszesz jest głupszy od pasikonika a pasikonik do najinteligentniejszych istot nie należy.

Doskonałym przykładem na to że tutaj się mylisz jest choćby współczesna inżynieria środowiska. Jakoś w XIX wieku człowiek zaczął pokrywać duże połacie Ziemi nieprzepuszczalnymi materiałami. Doprowadziło to do zbierania się wody na ich powierzchni i powodziom miast. Inżynierzy w swej głupocie stwierdzili że problemem jest woda która zalewała miasta więc zbudowali więcej żeliwno-betonowych instalacji i stworzyli kanalizację przeciwdeszczową a potem zaczęli jeszcze bardziej pokrywać świat nieprzepuszczalnym asfaltem i betonem. Okazało się że teraz woda jest tak doskonale zbierana przez miasta z ogromnych obszarów i przekazywana z takim impetem przez kanalizację deszczową do rzek że teraz powodzie miast stają się jeszcze dotkliwszym problemem niż dawniej. Współczesna inżynieria środowiska wie już nie problemem nie była woda, problem był beton i asfalt. Dlatego nowoczesne systemy odprowadzania wód deszczowych imitują naturalne powierzchnie- maksimum infiltracji, minimum spływu.

Wszystko w świecie biologii jest póki co doskonalsze od technologii człowieka- DNA jako nośnik danych jest nieporównywalnie pojemniejszy niż płyty DVD, czy dyski przenośne. Biologia działa z maksymalnym wykorzystaniem każdej porcji energii, działa w cyklach w których nie ma w zasadzie odpadów a tylko kolejne półprodukty.

Dzisiaj właśnie po dwóch setek lat gwałtu na przyrodzie ludzie na nowo uczą się do niej pokory i zaczynają ponownie ją obserwować i uczyć się. Stąd innowacyjne parki technologiczne działające bezodpadowo, nowe rozwiązania inżynierii środowiska, rolnictwa, mechaniki.


>Gdy nie istnieją impulsy by o nie dbali.

Dbanie o środowisko ma tylko na celu przedłużyć nasze istnienie do momentu, którym od natury kompletnie się oddzielimy, a nie jest celem samo w sobie. Wracanie do zwierzęcego trybu życia by ulżyć naturze mija się z tym celem, równie dobrze mógłbyś właśnie postulować całkowite wyginięcie ludzi i tym samym przejść na moją stronę.

>Błąd. Ograniczanie konsumpcji może być co najmniej takim samym motorem postępu co konsumpcja. Osobiście twierdzę że o wiele lepszym. Prostym przykładem może być żarówka LED lub silnik wysokosprawny.

Mniejsza populacja to więcej środków nie marnowanych na przetrwanie bezsensownej masy ludzkiej, ale na naukę, która skutkuje podnoszeniem sprawności. A ludzie chcą lepszej sprawności, bo po pierwsze chcą mniej płacić za energię, a po drugie - zawsze to lepiej jak laptop, smartfon czy tablet chodzą dłużej bez doładowywnia w podróży. Celem jest stworzenie czegoś lepszego niż ludzki mózg.

>a) Zachowaj nieco pokory i nie mów innym kto jest z nich potrzebny a kto nie,

Odezwał się ten od oceniania stylu życia swoich wujków, konsumentów i kobiet nie chcących cierpieć i marnować swoich ciał na produkcję bachorów.

>b) Chleb jest tak samo potrzebny jak i nauka chciałbym zauważyć.

Chleb jest tylko potrzebny dla potrzymania życia naukowców. Mam nadzieję, że i z tym nauka się wkrótce upora.

>Kwestia że nie uzasadniłeś po co. Naukę jeszcze mogę zrozumieć, po co kraje zachodnie mają bardziej się bogacić nie rozumiem, gdyż ta sama nauka stwierdza że powyżej określonego progu wzrost majętności nie przekłada się na zadowolenie z życia.

Uzasadniłem. Rozwój technologiczny powinien doprowadzić do skoku cywilizacyjnego z pominięciem ewolucji biologicznej. Tobie nikt nie każe się bogacić, jak nie chcesz. Inni niech sobie konsumują i nawet będą z tym nieszczęśliwi. To ich wybór i ich problem. Ich konsumpcja przynajmniej jest pożyteczna, w przeciwieństwie do rozmnażania.

>Wtedy to kwestia ich dzieci a nie ich. Póki co mają po prostu gigantyczną chatę w której mogłoby i żyć trzy razy tyle osób. To właśnie przykład tego jak lekką ręką przychodzi nam zajmowanie przestrzeni i zasobów.

Rozumiem, że dupka boli?

>Jednocześnie sam wygłaszasz aprobatę do systemu w którym państwo dyktuje ile ktoś powinien mieć dzieci.

Wierutne kłamstwo. Postuluję system NIE WSPIERAJĄCY rozrodczości i traktujący wszystkich ludzi po równo. Dość powiedzieć, że tzw. polityka prorodzinna sama w sobie i tak nie działa, i jest marnowaniem środków, co udowodniłem kilka postów temu.

>To dość mało prawdopodobne nie mówiąc że to czysto hipotetyczna teza.

Zupełnie jak twoje gdybanie, nie twoje życie, nie twoja sprawa.

>Tymczasem w innej części kraju ktoś lata z pędzelkiem zapylać drzewa owocowe bo padła populacja pszczół.

To powód, dla którego powinniśmy spalić książki i mnożyć się w jaskiniach jak dzikusy? Nie mam obaw, że nauka i ten problem rozwiąże, a za pare lat wyda się on smieszny.

>Eksport nieszczęśników i przymusową samotność nazywasz rozwiązaniem problemu.

Bez pytania o Twoją receptę na problem jestem pewnien, że moja jest lepsza.

>To ma wspólnego że jest to efekt polityki jednego dziecka.

Bzdura. I nie zmienia to faktu, że gdyby nie ta polityka, to dziś nie było by problemu z 60 milionami mężczyzn (kropla w morzu ich społeczeństwa, od biedy mogą sobie nawet praktykować poliandrię), ale problem z 2-3 miliardami wkurwionej ludzkiej tłuszczy.

>Kto mówi o powrocie do lepianek i jaskiń? Ja tylko zauważam że można obejść się bez wielu produktów i usług bez utraty na jakości życia.

Świetnie, to tak sobie żyj. Powodzenia. Ja sam jestem minimalistą.


>Kwestia czy na polu które jest nam potrzebne. To jak kiedy Bill Gates zwrócił uwagę na to że na zaradzanie łysieniu przeznacza się więcej fundusz na R&D niż walce z malarią.

I bardzo dobrze, problemem Pierwszego Świata jest łysienie, nie malaria. Obecna nauka nie musi od razu przekładać się na urzyteczne produkty dla mas, wystarczy, że jest nauką samą w sobie i pozwala na zgłębianie kolejnych tajemnic świata. Ta nauka ma kiedyś sprawić, że ludzki gatunek w ogóle straci rację bytu, logiczne więc, że od upodobań konsumentów powinien sie powoli odrywać.

>Kwestia że ilość dzieci spadła a czas na prace domowe pozostał ten sam więc nietrafna diagnoza.

Żyłeś 100 lat temu, że tak sądzisz? Ja nie tęsknię nawet za latami 90tymi, a co dopiero za potwornym życiem przedwojennym. No tak, bo dla Ciebie nie ma znaczenia, że dziś nie pierze się w rzece, tylko w pralce, ale fakt, że w ogóle trzeba prac. Dzisiaj przeciętny człowiek ma dostęp do całej wiedzy ludzkości poprzez Internet, a czas, który zyskał, przeznacza po prostu na rozwój własnych zainteresowań. Po raz kolejny wykazujesz się ignorancją twierdząc, że nic się nie zmieniło. Nie wiem też jakie rodziny porównujesz, bo ja problemy z czasem widzę tylko u dzietnych, bzw mają się pod tym względem świetnie.

>Myślę że to indywidualna kwestia czy ktoś jest w stanie połączyć samorozwój z dziećmi.

Dopóki nie powstaną niańki-roboty to nie da się z tym zgodzić.

>By Apple wynalazło nową, innowacyjną obudowę w kolorze białym dla swoich telefonów i tabletów?

Ignorancja. PS. Wolę Samsunga.

>Kwestia indywidualna. Jeśli o mnie chodzi nie ma bardziej nieekologicznego stylu życia niż życie w suburbach. Nie wspominając o braku komunikacji zbiorowej, usług i przymusie posiadania i przemieszczania się samochodem.

To żyj w mrowisku. Widzisz, i tym się różnimy. Ty chcesz ekologicznych molochów, komunikacji zbiorowej itp., a ja chcę tak małej populacji, by każdy mógł żyć w jednorodzinnym domku i jeździć samochodem, a zarazem by bilans dla środowiska i przede wszystkim surowców wyszedł na plus. Ty postulujesz ograniczanie potrzeb prowadzące do niczego, a ja ograniczanie liczby ludzi, by tych pierwszych nie trzeba było ograniczać.

>Wystarczy pojechać do LA żeby się przekonać że korki to zasługa tych, którzy żyją w suburbach a nie tych z centrum.

1. Co nie zmienia faktu, że zmniejszenie populacji te korki rozładuje.
2. Ja jeżdżę samochodem mimo mieszkania w Lublinie w pobliżu centrum. Tak jest po prostu bezpieczniej, gdy wychodzę na piechotę, od razu ktoś mnie napada. A wiesz, że skłonność do popełniania przestępstw wzrasta wraz z zagęszczeniem ludności? Miasta wręcz generują przemoc i agresje.

>Kiedy efektywniej jeździsz samochodem? Jadąc samemu czy w 5 osób? To samo tyczy się wielu innych urządzeń, także i budownictwa.

Samemu, bo dojeżdżam bezpośrednio z punktu A do B i nie muszę kisić się z tymi obrzydliwymi ludźmi na przystankach i w środkach komunikacji. No i widzisz, Ty chcesz by ludzie się mnożyli i kisili jak sardynki, a ja wolę, by było ich na tyle mało, by każdy sobie bez problemu jeździł własnym autem.

>Kto powiedział że to wyższe aspiracje? Ty?

Piramida Maslowa. Ty postulujesz ograniczenie potrzeb do najniższego szczebla potrzeb fizjologicznych i twierdzisz, że to wystarczy. Nie wystarczy.

>Właśnie akurat te bardzo innowacyjne pochodzą od ludzi z dość ograniczonymi zasobami.

Jak bardzo innowacyjne w skali innowacyjności? Koncern stać nie tylko na wykup zewnętrznych patentów, ale na natychmiastowe wdrażanie własnych. To jest skala, której nie ogarniesz skręcając traktory w garażu.

>W którym miejscu?

Rodzinki stanowiące jakiś statystyczny margines żyjące z ogródka za domem. To pasuje do ludów agrarnych, a z braku zajęć i zapaścią umysłową skutkowało by szybkim rozrostem populacji i takim parcelowaniem ziemi, że historia zatoczyłaby koło.


>Wręcz przeciwnie. Wyposaży się samo. Już teraz rolnicy pokazują że w szopie można stworzyć traktor, kombajn i niemal cały sprzęt potrzebny w gospodarstwie. Dodaj do tego spadek cen i upowszechnienie drukarek 3d i rysuje się wizja czarnej przyszłości dla wielkich koncernów- świat w którym nie kupujesz tego co jest ci potrzebne tylko pobierasz to z Internetu.

To nie rolnicy pokazują, że mogą być inżynierami, ale inżynierzy, że mogą być rolnikami. Diametralna różnica, dobrze wypunktowała Ci to Nihil.
Drukarek 3d? Proszę Cię... To jest fajna ciekawostka, ale przetwarzanie surowców we własnym garażu zawsze będzie bardziej kosztowne, niż produkcja masowa. Upowszechnienie się drukarek nie sprawiło, ze upadły punkty ksero.

>Między innymi z przydomowego ogródka. Ktokolwiek kto może moim zdaniem powinien zajmować się w czasie wolnym hodowlą roślin jadalnych. Jeśli chodzi o budownictwo to zamiast lepianek propaguję tanie budownictwo z beli słomianej i gliny, które niczym nie ustępuje standardowemu.

A ja proponuję, by w wolnym czasie każdy robił to, co lubi i rozwijał swoje zainteresowania. Jak jest to ogrodnictwo, to spoko, ale zmuszać się do regresu cywilizacyjnego to głupota. Proponuję, byś takie domy budował dając ludziom tę samą jakość za niższą cenę.

>Co jest stagnacyjnego w stwierdzeniu że nie potrzebne są każdej rodzinie 3 samochody a ludziom mieszkającym w centrach miast nie jest potrzebny samochód w ogóle? Można mnie nazwać technogajaninem- jestem dużym entuzjastą rozwoju technologii, ale służy ona faktycznemu rozwiązywaniu problemów.

Nie wiem co rozumiesz przez rodzina, ale fakt posiadania odrębnych aut dla każdego z jej członków to dla mnie wręcz minimalny standard, nie wspominając o jakimś lepszym na weekendy, gdy rodzinę na to stać. Ja uważam, że technologia ma uzasadnienie samo w sobie. Nie musi służyć ludziom. Technologia jest doskonała, ludzie są słabi i ułomni.

>Ogromny błąd. Póki co komputer na którym piszesz jest głupszy od pasikonika a pasikonik do najinteligentniejszych istot nie należy.

To nie wynika z jego głupoty, tylko innego stylu działania. Na tym polu też zbliżamy się do przełomu: http://nihilnova.blogspot.com/2013/08/biologiczne-molekularne-komputery-vs.html

>Dlatego nowoczesne systemy odprowadzania wód deszczowych imitują naturalne powierzchnie- maksimum infiltracji, minimum spływu.

To jest rozwój, to Ty proponujesz stagnację. Jasne, że nauka popełnia błędy i nie ma większego problemu się do nich przyznawać, weryfikując teorie i poprawiając je. Ja nie widzę za oknem problemu z powodziami, więc jest spoko, a będzie lepiej.

>Wszystko w świecie biologii jest póki co doskonalsze od technologii człowieka- DNA jako nośnik danych jest nieporównywalnie pojemniejszy niż płyty DVD, czy dyski przenośne.

j.w.w. Badając "wynalazki" ewolucji jesteśmy w stanie znacznie szybciej je udoskonalić i usprawnić tworząc od razu nową jakość, do której ewolucja nigdy by nie doszła.

>Biologia działa z maksymalnym wykorzystaniem każdej porcji energii, działa w cyklach w których nie ma w zasadzie odpadów a tylko kolejne półprodukty.

Między innymi dlatego ludzki gatunek jest tak ułomny, a rozmnażanie takim potwornym wysiłkiem i cierpieniem ze strony kobiet. Dla mnie nakłanianie kobiet do rozmnażania to forma molestowania, a nawet gwałt psychiczny.

>Dzisiaj właśnie po dwóch setek lat gwałtu na przyrodzie ludzie na nowo uczą się do niej pokory i zaczynają ponownie ją obserwować i uczyć się. Stąd innowacyjne parki technologiczne działające bezodpadowo, nowe rozwiązania inżynierii środowiska, rolnictwa, mechaniki.

Świetnie, jak dodamy do tego mniejszą populację, to już w ogóle będzie super, a kończące się surowce starczą nam na o wiele dłużej. Na tyle długo, aż wymyślimy coś lepszego, nie czekając na ostatnią chwile, ale robiąc naukę dla nauki.


"Czyli nagle kreatywne myślenie jest lepsze? Pamiętaj, że ten rolnik z bycia zwykłym robolem przemienił się w osobę kreatywnie myślącą - czyli w Twoich oczach powinien stracić na wartości, a jednak tego nie robi. Dyskutujesz tutaj w Internecie, gdyby nie umysły kreatywne to byś nie mógł. Nie wiem, Ty jesteś robolem? Biorąc pod uwagę Twoje irracjonalne odpowiedzi mam wrażenie, że Ty naprawdę tak nie uważasz wszystkiego co, piszesz, tylko coś Cię uraziło, co pisaliśmy. Nie wiem, jesteś robolem? Masz dzieci, albo chcesz je mieć?"
Oh, widzę że już zaczynają się osobiste pojazdy. No tak, bo jak ktoś się z tobą nie zgadza to albo jest idiotą, albo pewnie alkoholikiem z 6stką dzieci? Masz tu ciepło i miło, kółeczko wzajemnej adoracji. Broń cię jak mogę, żeby ktoś napisał co myśli. Piszecie w swoich postach o ograniczeniu agresji, jak widać tylko piszecie. Boże...
Odniosę się jeszcze do kilku wypowiedzi Cabana:
"Dziś liczy się doświadczenie, a nie głupia młodość. Ogrom wiedzy do zdobycia przed rzeczywistym progresem nauki sprawia, że świat przyszłości należeć będzie bardziej do starych i do maszyn. To nawet dziś widać w ofertach pracy."
Rzeczywistość pokazuje jednak coś innego. Głównymi wynalazcami innowacji technologicznych są młodzi. Między innymi dlatego, że nie posiadają czegoś takie jak balast doświadczenia, który o ironio działa na innowacje hamująco. Tzw. knowledge burden, im więcej wiedzy posiadasz tym mniej efektywny jesteś w wymyślaniu innowacji. Dlatego starsi przegrywają z młodymi.
"Każda osoba zainteresowana nauką wie, że właśnie taki świat nam się rysuje - za kilkadziesiąt lat praktycznie całą pracę fizyczną i pewnie sporą część koncepcyjnej wykonywać będą maszyny. "
Za kilkadziesiąt lat? Na pewno nie za naszego życia, ani jeszcze nie w przeciągu kilku następnych pokoleń. Po pierwsze nauka nie jest tak zaawansowana (nawet ten link, który zamieściłeś pisał tylko o prototypach, projektach, insynuacjach; na takim etapie jesteśmy od dawna), po drugie trochę czasu mienie zanim takowy produkt stanie się finansowo dostępny dla ogółu. Tak skomplikowane wynalazki raczej do tanich nie należą. Nie widziałam zresztą żeby każdy np miał w domu maszynę da Vinci.
"Ci ludzie nie są potrzebni, bo żyją dla siebie nawzajem zużywając zasoby, które mogłyby przyczynić się do rozwoju nauki."
Powiedz w takim razie nam jak ty się przyczyniasz do rozwoju nauki? Jestem bardzo ciekawa.
Poza tym, nie wiem czy sobie zdajesz sprawę, że chleb też jest potrzeby, żebyś np ty czy ja mieli co jeść. Jedzenie się samo zrobi i wyhoduje? (pytam na dzień dzisiejszy, pomijam twoje technologiczne bajkopisarstwo)
">Zresztą nic ci do wyborów jednostek, nie każdy chce i nadaje się do bycia rodzicem.

Jednocześnie sam wygłaszasz aprobatę do systemu w którym państwo dyktuje ile ktoś powinien mieć dzieci."
No właśnie, Caban, jak to jest? Mówisz o wolności dla każdej jednostki, o możliwości samodecydowania jednocześnie postulując za rozwiązaniami, które tę wolność ograniczają (kiepski z ciebie anarchista skoro wychwalasz przymus ze strony władz). Przy czym sprowadzasz inne role społeczne, wybierane przez ludzi, do poziomu robaka, gardząc nimi i wyśmiewając, mówiąc co jest aspiracją a co nie. Jednoczenie mam do ciebie pytanie: jak ty to robisz że jesteś dla świata niezwykle ważną jednostką, przyczyniającą się do rozwoju, postępu i technologicznego boomu? Co czyni ciebie wyjątkowym w odróżnieniu od innych, jak wychodzi z twojego opisu, niższych form egzystencji, które tylko srają, jedzą, wykonują proste prace i w zasadzie nic więcej? Co ty zrobiłeś dla świata?


""Czyli nagle kreatywne myślenie jest lepsze? Pamiętaj, że ten rolnik z bycia zwykłym robolem przemienił się w osobę kreatywnie myślącą - czyli w Twoich oczach powinien stracić na wartości, a jednak tego nie robi. Dyskutujesz tutaj w Internecie, gdyby nie umysły kreatywne to byś nie mógł. Nie wiem, Ty jesteś robolem? Biorąc pod uwagę Twoje irracjonalne odpowiedzi mam wrażenie, że Ty naprawdę tak nie uważasz wszystkiego co, piszesz, tylko coś Cię uraziło, co pisaliśmy. Nie wiem, jesteś robolem? Masz dzieci, albo chcesz je mieć?"
Oh, widzę że już zaczynają się osobiste pojazdy. No tak, bo jak ktoś się z tobą nie zgadza to albo jest idiotą, albo pewnie alkoholikiem z 6stką dzieci? Masz tu ciepło i miło, kółeczko wzajemnej adoracji. Broń cię jak mogę, żeby ktoś napisał co myśli. Piszecie w swoich postach o ograniczeniu agresji, jak widać tylko piszecie. Boże..."

I kto tu robi osobiste podjazdy? Nie będę już tu odpisywać - nawet sama nie odpisałaś merytorycznie na to, co napisałam i nie odparłaś zarzutu tylko się czepiasz mnie jako osoby, a nie wartości merytorycznej. Odpisałam Michałowi tylko dlatego, że poruszył temat mi znany, a mianowicie laboratoria - i tylko dlatego wszczęłam się w dyskusję. W domu ojciec się nade mną znęcał, więc potrafię się dobrze wczuć w inną osobę i wyczuć ich intencję - bo po prostu musiałam się tego nauczyć. Nie twierdzę, że całkowicie nie podlegam błędom poznawczym, poza tym Internet też może niedokładne informacje oddawać - nie twierdzę, że mam 100%, dlatego się go o to spytałam. Oprócz tego, co napisałam, czyli osobiste powody wypowiedzi Michała (a tak często się zaczynają się dyskusje w Internecie, - po to, by udowodnić kto wyżej sra), być może Michał tak wybiórczo się wypowiada, bo podlega zwykłym błędom poznawczym i występuje w roli adwokata, nie jest otwarty na inny punkt widzenia i wspólne dojście do jakiejś konkluzji (nie twierdzę, że wszyscy tutaj tacy są, jeśli lubicie tak dyskutować, to spoko). Problem polega na tym, że im bardziej będzie się angażował, tym bardziej będzie podlegał błędom poznawczym, czyli coraz większe głupoty wypisywał - a wg mnie taka dyskusja jest bezcelowa. Ja się wycofuję. Powodzenia.


"Między innymi dlatego ludzki gatunek jest tak ułomny, a rozmnażanie takim potwornym wysiłkiem i cierpieniem ze strony kobiet. Dla mnie nakłanianie kobiet do rozmnażania to forma molestowania, a nawet gwałt psychiczny."
Fajnie że nie rozróżniasz zmuszania a ułatwienia. Forma zmuszana kobiet do rodzenia to: aborcja, ograniczony dostęp do recepty, odmowa wypisania tabletki "po", nacisk społeczny, tabuny klechów mówiące co moralne, słuszne i wyznaczające role społeczne, ostracyzm ze strony społeczeństwa w przypadku pokazania swoje zmęczenia lub powiedzenia po prostu prawdy (czego świetnym przykładem jest zamieszony przeze mnie filmik), bagatelizowanie roli kobiety w procesie rozwoju kobiety i sprowadzanie TYLKO I WYŁĄCZNIE do roli inkubatora.
Ułatwieniem jest np: darmowa edukacja, darmowe książki, kursy, budowanie żłobków i przedszkoli aby odciążyć kobiety od przypisanej im roli wyłącznie reprodukcyjno-wychowawczej (nie łudźmy się, że mężczyźni jeszcze w tym stuleciu zaopiekują się swoimi słodkimi bobaskami) i pozwolić i na pracę oraz samorealizację we wszelakiej postaci, specjalne miejsca do przewijania dzieciaków, tak ażeby rodzić czuł się komfortowo a nie jak bazyliszek w centrum handlowym czy restauracji (dzięki temu kobiety będą chętniej wychodzić z domu, nie martwiąc się że nie mogę zabrać swojego dzieciaka bo przecież trzeba nakarmić, przewinąć, a tatuś się nie zaopiekuje przecież), życzliwość i pomoc dla kobiet w ciąży (np ustąpienie jej w kolejce), bo to i tak chujowy czas, na pewno nie czuje się fizycznie dobrze.
Pierwsze zmuszanie, a drugie po prostu polepszenie jakości życia. Choćbyś nie wiem jak chciał ograniczyć populację, to zawsze jakiś tam procent będzie się rozmnażał. Czemu nie miałoby być im lżej? Nie widzę tutaj przymusu, ale społeczną współpracę (ja teraz ustąpię miejsca, ale być może kiedyś sama będę jakoś niepełnosprawna fizycznie i ktoś mi to miejsce wtedy ustąpi).


"Forma zmuszana kobiet do rodzenia to: aborcja,"
Miało być brak aborcji.


>Oh, widzę że już zaczynają się osobiste pojazdy.

Przyganiał kocioł garnkowi.

>Rzeczywistość pokazuje jednak coś innego. Głównymi wynalazcami innowacji technologicznych są młodzi.

Nie zauważyłem. Ale tak, dziś 40latek jest jeszcze młody, kiedyś ludzie tyle nie żyli. Długość życia w przyszłości nadal bedzie się zwiększać, a młodość to w dużej mierze stan umysłu.

>Za kilkadziesiąt lat? Na pewno nie za naszego życia, ani jeszcze nie w przeciągu kilku następnych pokoleń.

W liceum wszyscy chodzili jeszcze z "cegłami". Nauka i cały świat nie tylko przyśpieszają, ale robią to w coraz szybszym tempie. Ot, wystarczy spojrzeć na wykres z notki po lewej. Nawet komputer na jakim piszę, 10 lat temu byłby po prostu niemożliwy, a poprzedni laptopik z 2000 roku warty w swoim czasie 15 kafli, dziś wyceniam na 30zł i stać na niego nawet menela. Sam Internet daje dziś niespotykane możliwości całej ludzkości, świat za 10 lat będzie jeszcze bardziej niesamowity, niż dzisiejszy z punktu widzenia lat 90.

>Powiedz w takim razie nam jak ty się przyczyniasz do rozwoju nauki? Jestem bardzo ciekawa.

A Ty jak przyczyniasz się do wzrostu populacji? Ja żyję w zgodzie ze swoimi przekonaniami, uważam rozmnażanie za idiotyczne i zrobiłem wazektomię. W jaki sposób zarabiałem, jaki obecnie prowadzę tryb życia, w obrębie jakich organizacji, czy grup ideowych działam i jakie decyzje zakupowe/dotację wynonuję to nie jest absolutnie Twój interes, ja po sobie darmozjadów i roboli nie zostawię.

>Poza tym, nie wiem czy sobie zdajesz sprawę, że chleb też jest potrzeby, żebyś np ty czy ja mieli co jeść. Jedzenie się samo zrobi i wyhoduje? (pytam na dzień dzisiejszy, pomijam twoje technologiczne bajkopisarstwo)

Naukowiec nie będzie miał problemu z pracą fizyczną, w drugą stronę już problem się pojawia. Z czasem zapotrzebowanie na fizycznych będzie spadać, już zresztą spada, bo fizyczne prace jako pierwsze poddają się automatyzacji, ludzie od pracy koncepcyjnej zostaną zastąpieni ostatni. I nie ma znaczenia, czy odbędzie się to za lat 100, 1000 czy 10000. Taki jest po prostu trend i klepanie bachorów dziś, to produkcja bezrobotnych na jutro.


>No właśnie, Caban, jak to jest? Mówisz o wolności dla każdej jednostki, o możliwości samodecydowania jednocześnie postulując za rozwiązaniami, które tę wolność ograniczają (kiepski z ciebie anarchista skoro wychwalasz przymus ze strony władz).

Postulat równego traktowania każdej jednostki ludzkiej niezależnie od tego, ile bachorów napłodzi, to dyskryminacja i atak na wolność obywateli? Dobre sobie.

>Przy czym sprowadzasz inne role społeczne, wybierane przez ludzi, do poziomu robaka, gardząc nimi i wyśmiewając, mówiąc co jest aspiracją a co nie.

Tak, i nie wstydzę się tego. Seks analny też mnie brzydzi, a mało kto tak w Internecie broni homoseksualistów, co ja. Moja opinia o człowieku nie ma wpływu na mój szacunek dla jej wolności. Mnie też większość nienawidzi, i co z tego?

>Jednoczenie mam do ciebie pytanie: jak ty to robisz że jesteś dla świata niezwykle ważną jednostką, przyczyniającą się do rozwoju, postępu i technologicznego boomu?

Wskaż mi miejsce gdzie napisałem, że taką jednostką jestem...
.
.
.
A teraz spójrz na posta z "2 grudnia 2013 08:14"

Mnie i Severę odróżnia od was jeszcze jedna bardzo ważna cecha zwiększająca obiektywność. Samokrytyka. Ja jestem zdolny do stwierdzenia faktu, że moja egzystencja nijak nie równa się egzystencji dowolnego naukowca, że jestem mniej wart i mniej przyczyniam się do postępu i wzrostu gospodarczego. Jestem też zdolny powiedzieć, że moja egzystencja nijak nie uzasadnia cierpienia matki w czasie ciąży, porodu i wychowywania mnie, i lepiej by było, bym się nie urodził, ale przecież czasu nie cofnę i nijak nie miałem na to wpływu. Ale są ludzie tacy, jak wy, którzy po prostu chcą swoją klasę społeczną widzieć zawsze na wieżchu i jako tę najważniejszą. Dowolne banialuki powiecie, by jakoś uzasadnić swoje nędzne istnienie, ja tego nie potrzebuję, nie mam kompleksów, nie czuję się gorzej stwierdzając, że jestem gorszy od kogoś. Jestem sobą i żyję jak chcę na miarę możliwości, jakie mnie otaczają i jakie są we mnie. I pomimo bycia średniakiem wiem, jak każdego dnia przyczyniam się w swoich decyzjach i poglądach dla lepszego świata jutro, choćby przez wspomnianą już wazektomię i fakt nie przyczyniania się do produkcji bezrobotnych na przyszłe dekady, ale nie zamierzam zamieszczać tu swojego CV, bo ani to spowiedź, ani przesłuchanie.


>Fajnie że nie rozróżniasz zmuszania a ułatwienia.

Nie, nie rozróżniam, bo to dokładnie to samo. Polega albo na zmuszaniu kogoś do robienia czegoś, albo karaniu reszty, za to, że tego nie robią, czego przykładem jest bykowe w postaci różnorakich ulg dla dzietnych obniżających ich podatki - czyli relatywnie powiększające podatki bezdzietnych.

>Ułatwieniem jest np: darmowa edukacja, darmowe książki, kursy

To na szczęście nie sprzyja prokreacji. Wyedukowani ludzie mają wyższe cele w życiu, niż zwierzęce rozmnożenie. Nawet rozrywka jest tu celem wyższym. Rozmnożenie można zaliczyć wręcz do potrzeb fizjologicznych, ale nowoczesne interpretacje piramidy Maslowa pozwalają na zrozumienie mechanizmu przeskoczenia pewnych szczebli, gdy wynagradzają nam to rzeczy ze szczebli wyższych. Pamiętam przykład podany przez wykładowcę odnośnie swojego kolegi, który ograniczył absolutnie wszystkie potrzeby po to tylko, by kupić salonowe BWMW i sam fakt jego posiadania i czasem jeżdżenia wynagradzał mu skromniejsze posiłki i mieszkanie.

>nie łudźmy się, że mężczyźni jeszcze w tym stuleciu zaopiekują się swoimi słodkimi bobaskami

Dlatego najrozsądniejszym wyjściem dla kobiety jest po prostu nie rodzić.

>i pozwolić i na pracę oraz samorealizację we wszelakiej postaci

Nikt ci nie zabrania otworzyć portfela i sypać naokoło.

Cała reszta Twojego postu to taki butthurt, że rodzicielstwo nie wygląda tak, jak sobie wymarzyłaś i świat nie padnie ci do stóp, jak się na bachora zdecydujesz. Jak się coś nie podoba, to się tego nie robi, a nie wymaga od innych zapewnienia komfortowych warunków.

>bo to i tak chujowy czas, na pewno nie czuje się fizycznie dobrze.

No właśnie, a jak nazywamy osoby, które na własne życzenie wpakowują się w gówno? Ponawiam pytanie sprzed kilku postów, czy jeśli kupię auto z 5 litrowym silnikiem, to panstwo i obywatele mają robić wszystko, by mi komfortową i ekonomiczną jazdę zapewnić?

>Choćbyś nie wiem jak chciał ograniczyć populację, to zawsze jakiś tam procent będzie się rozmnażał.

OTÓŻ TO! Dlatego polityka prorodzinna jest głupia, bo raz, że nie działa, dwa, że jest marnowaniem pieniędzy i trzy - jakby niedaj Zeus zadziałała, to mielibyśmy w przyszłości jeszcze jeden problem. I tak samo nieskuteczna byłaby polityka antyrodzinna. Wystarczy wolnośc, równe traktowanie i dobra edukacja, a ludzie sami przestaną się mnożyć jak króliki, wystaczy, by mieli lepsze perspektywny na życie, niż "chujowa ciąża".

>Czemu nie miałoby być im lżej?

Bo to nie mój problem. Jak społeczeństwo zacznie mi się dokładać do baku, to ja mogę do ich bachorów.

>Nie widzę tutaj przymusu, ale społeczną współpracę (ja teraz ustąpię miejsca, ale być może kiedyś sama będę jakoś niepełnosprawna fizycznie i ktoś mi to miejsce wtedy ustąpi).

No widzisz, a ja gdy będę niepełnosprawny to chcę legalnej eutanazji, a nie litości i pomocy.


> Co więcej, wyjaśniłem dlaczego dzieci w społeczeństwie to tylko kolejne straty i rzesze bezrobotnych.

To istnieje nadmiar ludzi czy niedobór miejsc pracy?

>a wiem, że dzisiaj więcej absolwentów nadaje się do fizycznej, niż fachowców po zawodówkach, może trochę spłyciłem temat pisząc, że to wina niedofinansowania, lecz na pewno więcej dzieci nie jest receptą na obecną patologię w polskiej oświacie.

Ani mniej dzieci. Ja tylko stwierdzam że w inżynierach nie ma niczego wspólnego i można ich zastępować równie dobrze pracownikami fizycznymi jak i zastępować inżynierami fizycznych. Przykładem rolnik co zaczął tworzyć własne ciągniki.

>Ale już do projektowania trzeba czegoś więcej niż umiejętność obsługi łopaty i puszki z piwem.

Książki. I tyle.

>Dlatego nawet najbardziej inteligentny człowiek podoła większości prac fizycznych

A pracownik fizyczny większości obowiązków pracownika umysłowego.

>ale nie powiesz mi, że jutro przerzucisz się z tego na budowę rakiet.

A czemu nie? To kwestia zasobów i zdobycia odpowiednich schematów. Tylko na co rolnikowi rakieta? (Ok hydroponika, niech będzie) Dlatego rolnicy powinni przerzucać się na produkcję kombajnów i ciągników a nie rakiet.

>Co za bzdura. Jeśli coś do tego doprowadziło, to chory patriarchat i przeświadczenie durnych mężczyzn, że muszą mieć syna.

No proszę czyli okazuje się że jednak technologia ma mniejszy wpływ na życie Chińczyka niż konfucjanizm choćby.


>Zgrabnie ominąłeś koszta laboratoriów, które w zależności od rodzaju kosztują od kilkudziesięciu milionów do miliardów dolarów.

Nie ominąłem- napisałem tylko o możliwości zastąpienia rolnika. Jaka sytuacja jest częstsza- gdy laborant jest właścicielem laboratorium czy rolnik właścicielem roli?

1. Jak zdefiniujesz laboranta, o którym pisałeś? Wiesz, że są laboranci, którzy są jak robole i wykonują rutynowe, niekreatywne prace, ale także tacy, którzy pracują

>1. Jak zdefiniujesz laboranta, o którym pisałeś? Wiesz, że są laboranci, którzy są jak robole i wykonują rutynowe, niekreatywne prace, ale także tacy, którzy pracują

Jednych i drugich- tych pracujących twórczo na Uniwerku i tych wykonujących posiewy w laboratorium badających żywność 8 godzin dziennie. Jeden i drugi ma na starcie mniejsze wynagrodzenie od pracownika ogólnobudowlanego.

> 3. Skąd czerpiesz takie informacje? O zarobkach laboranta?

Od laborantów. Ten z prywatnej firmy przyznał że nie zarabia choćby dwóch kafli a ten z uczelni że jakby chciał zarabiać to by nie został doktorem biochemii tylko kafelkarzem.

>ale to się nie liczy jako zwykł robol!

A co? Firma czyni z robola kogoś wyjątkowego bo zamiast dostawać wypłatę za kładzenie kafelków wystawia fakturę?

>W ogóle jakim prawem porównujesz zarobki i że niby co, poprzez zarobki to znaczy, że ktoś jest wartościowszy?

>W ogóle jakim prawem porównujesz zarobki i że niby co, poprzez zarobki to znaczy, że ktoś jest wartościowszy?
Jakim prawem porównuję zarobki? To chyba nie jest nielegalne.
Jeśli komuś więcej płacą to znaczy że przynajmniej przez pracownika. Jeśli o mnie osobiście chodzi to szanuję i laborantów i pracowników ogólnobudowlanych. To ja tu się powinienem spytać czemu pracownik fizyczny jest mniejszy szanowany niż umysłowy?

>Pamiętaj, że ten rolnik z bycia zwykłym robolem przemienił się w osobę kreatywnie myślącą

On się nikim nie stał. On po prostu był. Tym zdaniem implikujesz że nie można być kreatywnie myślącym rolnikiem. Nazwałbym takie zdanie wyjątkowo krzywdzącym.

> Dyskutujesz tutaj w Internecie, gdyby nie umysły kreatywne to byś nie mógł.

Bez rolników też bym nie mógł. Zanim doczłapałbym do klawiatury padłbym z głodu... jak i twórcy Internetu.

> Ty jesteś robolem? Biorąc pod uwagę Twoje irracjonalne odpowiedzi mam wrażenie, że Ty naprawdę tak nie uważasz wszystkiego co, piszesz, tylko coś Cię uraziło, co pisaliśmy. Nie wiem, jesteś robolem? Masz dzieci, albo chcesz je mieć?

Nie. Póki co nie jestem pracownikiem fizycznym- choć i taką pracą nie gardziłem gdy płacono. Nie mam dzieci, póki co jeszcze nie planuję. To co mnie sprowokowało do napisania tekstu jest zatrważający poziom ignorancji i jadu jaki idzie tu z komentarzy pod adresem osób posiadających potomstwo i osób pracujących fizycznie i jakieś niepodparte moim zdaniem niczym sugestie o wyższości czytelników tego bloga nad nimi.


>Dbanie o środowisko ma tylko na celu przedłużyć nasze istnienie do momentu, którym od natury kompletnie się oddzielimy

Trzeba było mówić że to dyskusja czysto hipotetyczna o sztucznym zmyślonym świecie.

>a nie jest celem samo w sobie

Owszem wedle pewnych filozofii jest.

>Mniejsza populacja to więcej środków nie marnowanych na przetrwanie bezsensownej masy ludzkiej, ale na naukę

To się ze sobą łączy jakbyś nie zauważył.

>Celem jest stworzenie czegoś lepszego niż ludzki mózg.

I jak ten mózg miałby coś takiego wymyślić? Gdyby nasz mózg był strukturą tak prostą żebyśmy mogli ją w pełni pojąc były on niedostatecznie złożony byśmy w ogóle mogli tego dokonać.

> Odezwał się ten od oceniania stylu życia swoich wujków, konsumentów i kobiet nie chcących cierpieć i marnować swoich ciał na produkcję bachorów.

I nie mówię że ktokolwiek z nich jest niepotrzebny czy gorszy.

>Chleb jest tylko potrzebny dla potrzymania życia naukowców.

I po to są naukowcy- żeby robić chleb lepiej.


> Inni niech sobie konsumują i nawet będą z tym nieszczęśliwi. To ich wybór i ich problem.

Kłamstwo. Globalne ocieplenie choćby jest przykładem na to że nie istnieją wybory na rynku które nie wpływają na osoby trzecie. Dlatego to moja sprawa jak wygląda obecny system gospodarczy.

> Ich konsumpcja przynajmniej jest pożyteczna, w przeciwieństwie do rozmnażania.

A skąd się biorą konsumenci?

> Rozumiem, że dupka boli?

Nie. Ja mając do dyspozycji tyle kasy co oni bym się nie zdecydował na taki dom, bo to bez sensu. Szkoda byłoby mi pieniędzy.

> Wierutne kłamstwo.

A czym jest polityka jednego dziecka.

>To powód, dla którego powinniśmy spalić książki i mnożyć się w jaskiniach jak dzikusy?

To powód by sensowniej stosować to co jest w tych książkach.

>Nie mam obaw, że nauka i ten problem rozwiąże, a za pare lat wyda się on smieszny.

Wymyśli sztuczną pszczołę? Rozumiem że dzisiejsze komputery mają inteligencję insektów, ale płacić za rój pszczół która każda jest miniaturowym robotem, kontrolowanym przez miniaturowy komputer żeby produkować brzoskwinie to dość mało ekonomicznie uzasadnione rozwiązanie.

Polecam "Ekonomię Zrównoważonego Rozwoju" Rogala na temat substytucji natury techniką i dlaczego nie jest możliwa powyżej określonego progu. Można stworzyć laser precyzyjnie tnący drewno by zmniejszyć jego zużycie, ale nie stworzy się lasera dzięki któremu drewno przestanie być potrzebne. Nie mówiąc że natura jest tańsza od technologii.

>Bez pytania o Twoją receptę na problem jestem pewnien, że moja jest lepsza.

Moja racja jest mojsza niż twoja jak zwykle najdojżalszym argumentem :)

>że gdyby nie ta polityka, to dziś nie było by problemu z 60 milionami mężczyzn

To dziś, a co będzie za kilka lat kontynuowania tej socjotechniki?

>I bardzo dobrze, problemem Pierwszego Świata jest łysienie, nie malaria.

Jak to nie jest? To że nie choruje się na nią u nas nie znaczy że nie mają na nas wpływ kraje w których występuje?

> Żyłeś 100 lat temu, że tak sądzisz?

Nie. Czytują publikacje naukowe.

> No tak, bo dla Ciebie nie ma znaczenia, że dziś nie pierze się w rzece, tylko w pralce, ale fakt, że w ogóle trzeba prac.

Ma dla mnie znaczenie że mimo tego że nie trzeba prać w rzecze to pracuje się w domu tyle samo. Co jest ogólnie rzecz biorąc nielogiczne.


>Dopóki nie powstaną niańki-roboty to nie da się z tym zgodzić.

Może niektórzy po prostu ogarniają swoje życie i czas lepiej od Ciebie?

>Ty postulujesz ograniczanie potrzeb prowadzące do niczego

Nie do niczego tylko do utrzymania wysokiego standardu życia dla wszystkich pokoleń. Oraz dla innowacji które będą rekompensować te ograniczenia konsumpcji.

>a ja ograniczanie liczby ludzi, by tych pierwszych nie trzeba było ograniczać.

Teraz kwestia czy samochody np. są ważniejsze od ludzi.


>1. Co nie zmienia faktu, że zmniejszenie populacji te korki rozładuje.

Może nie mieć na nie absolutnie żadnego wpływu skoro rosły mimo spadku przyrostu naturalnego.

>Tak jest po prostu bezpieczniej, gdy wychodzę na piechotę, od razu ktoś mnie napada. A wiesz, że skłonność do popełniania przestępstw wzrasta wraz z zagęszczeniem ludności? Miasta wręcz generują przemoc i agresje.

Korki i potrzeba poruszania się wszędzie 50 km na godzinę to niby bezpieczniej?

> Ty chcesz by ludzie się mnożyli i kisili jak sardynki, a ja wolę, by było ich na tyle mało, by każdy sobie bez problemu jeździł własnym autem.

Ja po prostu mówię że nie ma potrzeby by każdy jeździł własnym autem bo to sztucznie wykreowana potrzeba.

>nie muszę kisić się z tymi obrzydliwymi ludźmi na przystankach

Twoja kwestia z kim się zadajesz.

>Ty postulujesz ograniczenie potrzeb do najniższego szczebla potrzeb fizjologicznych i twierdzisz, że to wystarczy. Nie wystarczy.

Nie wiem po raz który mi coś wciskasz do ust. Ja postuluję by każdy miał wysoki poziom życia i nie neguję przy tym każdemu prawa do potomstwa. Bo tak jak potrzebą może być możliwość dojazdy w komfortowy sposób tak dla innego może być to posiadanie i wychowywanie dziecka i uważam że społeczeństwo powinno umożliwiać zaspakajanie tych potrzeb.

>Koncern stać nie tylko na wykup zewnętrznych patentów, ale na natychmiastowe wdrażanie własnych. To jest skala, której nie ogarniesz skręcając traktory w garażu.

To ile Apple wydaje na patenty nowych obudów i jak bardzo są w skali innowacyjności innowacyjne?

>To pasuje do ludów agrarnych, a z braku zajęć i zapaścią umysłową skutkowało by szybkim rozrostem populacji i takim parcelowaniem ziemi, że historia zatoczyłaby koło.

A mi to właśnie pasuje do XXI wiecznego myślenia w którym są możliwości na to by w sposób ekonomiczny przy odrobinie przyuczenia wytwarzać część swojego pożywienia. To nieco jak drukowanie własnych pieniędzy plus darmowe truskawki.

>To nie rolnicy pokazują, że mogą być inżynierami, ale inżynierzy, że mogą być rolnikami.

No właśnie pokazują mówiąc inżynierom że nie kupią ich traktora tylko zbudują swój.


>To jest fajna ciekawostka, ale przetwarzanie surowców we własnym garażu zawsze będzie bardziej kosztowne, niż produkcja masowa. Upowszechnienie się drukarek nie sprawiło, ze upadły punkty ksero.

A ilu tych mających drukarki w domu korzysta regularnie z punktów ksero?

>A ja proponuję, by w wolnym czasie każdy robił to, co lubi i rozwijał swoje zainteresowania.

No dokładnie. Np. ogrodnictwo.

>Jak jest to ogrodnictwo, to spoko, ale zmuszać się do regresu cywilizacyjnego to głupota.

Ciężko o bardziej intelektualnie rozwijające zajęcie niż ogrodnictwo.

> Proponuję, byś takie domy budował dając ludziom tę samą jakość za niższą cenę.

Takie domy są tańsze i w tym samym standardzie.

>Technologia jest doskonała, ludzie są słabi i ułomni.

Albo się oszukujesz albo jesteś nielogiczny skoro twierdzisz że ułomny twór może tworzyć twór doskonały.


>To istnieje nadmiar ludzi czy niedobór miejsc pracy?

Nadmiar ludzi, praca się automatyzuje, a surowce się kończą.

>Ani mniej dzieci.

Mniej dzieci > mniejsze klasy > indywidualne podejście do ucznia > profit

>Przykładem rolnik co zaczął tworzyć własne ciągniki.

1 na milion

>Książki. I tyle.

xD

>A pracownik fizyczny większości obowiązków pracownika umysłowego.

XDDD (te bzdury nie wymagają głębszego komentarza)

>A czemu nie?

To dawaj.

>No proszę czyli okazuje się że jednak technologia ma mniejszy wpływ na życie Chińczyka niż konfucjanizm choćby.

Co ma do tego technologia? Mężczyźni zawsze będą pogatunkiem, ten blog jest tego dowodem. Dlatego ludzkość zastąpić należy doskonalszymi maszynami, szczególnie mężczyzn.

>Nie ominąłem- napisałem tylko o możliwości zastąpienia rolnika.

No to dawaj, masowo przekwalifikuj rolników na inżynierów i niech nakurwiają takie cuda (w swojej dziedzinie), że reszta świata się posra. Zyski możecie przeznaczyć na wspieranie dzietności.

>Jaka sytuacja jest częstsza- gdy laborant jest właścicielem laboratorium czy rolnik właścicielem roli?

Gdy labolatorium, czy rola warte są miliony/miliardy, właścicieli cieżko nazwać laborantami/rolnikami. Są to po prostu koncerny.

>Jeden i drugi ma na starcie mniejsze wynagrodzenie od pracownika ogólnobudowlanego.

Co innego pracownik ogólnobudowlany, a co innego pomocnik murarza. Zarobki rosną z wiedzą, nawet w takich branżach. Szach-mat.

>Od laborantów. Ten z prywatnej firmy przyznał że nie zarabia choćby dwóch kafli a ten z uczelni że jakby chciał zarabiać to by nie został doktorem biochemii tylko kafelkarzem.

Może miał wyższe ambicje, niż kładzenie kafli, a pieniądze nie grają dla niego tak dużej roli. Znasz teorię X i Y McGregora? A zresztą, laborant w tydzień nauczy się kładzenia kafli. Każdy. W drugą stronę to będą ewenementy.

>To ja tu się powinienem spytać czemu pracownik fizyczny jest mniejszy szanowany niż umysłowy?

j.w.

>On się nikim nie stał. On po prostu był. Tym zdaniem implikujesz że nie można być kreatywnie myślącym rolnikiem. Nazwałbym takie zdanie wyjątkowo krzywdzącym.

No widzisz, był. A jakby był głupi, to nadal by mógł sobie tylko motyką grzebać w ziemi. Inteligentny rolnik jest takim samym ewenementem, jak głupi laborat (pracujący w zawodzie, nie mówię o samym uzyskaniu dyplomu, bo produkcja magistrów przybrała u nas formę pracy fizycznej)

>Bez rolników też bym nie mógł. Zanim doczłapałbym do klawiatury padłbym z głodu... jak i twórcy Internetu.

Nie, mógłbyś sobie sam uprawiać poleto za domem, jak sam mówiłeś. Bo właśnie każdy byłby do tego zdolny. A ilu jest zdolnych do tworzenia komputerów? Dlatego tych drugich podziwiam, a do pierwszych nic nie mam, po prostu stwierdzam fakt, że ich praca nie wymaga myślenia.

>To co mnie sprowokowało do napisania tekstu jest zatrważający poziom ignorancji i jadu jaki idzie tu z komentarzy pod adresem osób posiadających potomstwo i osób pracujących fizycznie

I vice versa. Tylko bzw mają gorzej, bo nie dość, że się na nich pluje jadem, to karze się za ich życiowe wybory. Mnie nie obchodzi co kto o mnie myśli, byleby nie miał specjalnych przywilejów za zmajstrownie bachora.

>Trzeba było mówić że to dyskusja czysto hipotetyczna o sztucznym zmyślonym świecie.

Tak to jest, jak się nie czyta dyskusji od początku.

>Owszem wedle pewnych filozofii jest.

To postępuj zgodnie ze swoją filozofią, mnie w to nie wciągaj, ja Ci się mnożyć nie zabraniam.

>To się ze sobą łączy jakbyś nie zauważył.

Nie. Mniej ludzi to mniejsze koszty zyżycia np. energii.

>I jak ten mózg miałby coś takiego wymyślić? Gdyby nasz mózg był strukturą tak prostą żebyśmy mogli ją w pełni pojąc były on niedostatecznie złożony byśmy w ogóle mogli tego dokonać.

Prace są w toku i niemal codziennie dokonywane są jakieś odkrycia dotyczące mózgu, świadomości itd. Ostatecznie można użyć inżynierii wstecznej.


>I nie mówię że ktokolwiek z nich jest niepotrzebny czy gorszy.

Jasno to sugerujesz. I nie mam Ci tego za złe. Może Cię dupka boleć ile chcesz, że ktoś ma, a Ty nie, ale wara Ci od decydowania, co mają ci ludzie robić lub też jakie kary płacić.

>Kłamstwo. Globalne ocieplenie choćby jest przykładem na to że nie istnieją wybory na rynku które nie wpływają na osoby trzecie. Dlatego to moja sprawa jak wygląda obecny system gospodarczy.

Co mają bachory do globalnego ocieplenia? To chyba właśnie powinieneś postulować zmniejszenie populacji, by bylo mniej pazernych konsumentów niszczących środowisko? Poza tym karanie kogoś za nie robienie czegoś jest perfidnym złem. Karać możesz za zanieczyszczanie środowiska, a nie za brak produkcji nowych niewolników. Dość powiedzieć, że bykowe jest cholernie dyskryminującym i nierównym podatkiem, bo tak samo się karze faceta, za to, że się nie spuścił, jak kobietę za to, że nie dała sobie zniszczyć ciała, przebyć potwornej ciąży i przerażającego porodu. Czy spuszczenie jest równoważne ciąży i zmarnowanym 9 miesiącom życia, reszty życia zresztą też?

>A skąd się biorą konsumenci?

Sam stwierdziłeś, że mniejsza populacja i tak będzie konsumować wszystko. Ale przynajmniej konsumować produkty popychające technologię do przodu, a nie żarcie, pieluchy i zabawki.

>Nie. Ja mając do dyspozycji tyle kasy co oni bym się nie zdecydował na taki dom, bo to bez sensu. Szkoda byłoby mi pieniędzy.

Yhy.

>A czym jest polityka jednego dziecka.

Polityka jednego dziecka to i tak lżejsza forma tego, co proponuję ja. Chiny opłacają opiekę socjalną dla pierwszego dziecka, za kolejne rodzice muszą zapłacić sami. Ja uważam, że rodzice w 100% powinni płacić za swoją zachciankę w postaci dziecka.

>Wymyśli sztuczną pszczołę?

Prędzej rośliny, które same się zapylają.

>Nie mówiąc że natura jest tańsza od technologii.

Gdyby kopacze byli tańsi od koparki, to nigdy by nie wymyślono koparek. Gdyby ludzie liczyli szybciej niż koputery, to i te by nie powstały. I tak dalej - aż do likwidacji niepotrzebnego gatunku ludzkiego. Poza tym czym jest natura? Czy skoro natura stworzyła nas, a my koparki, to koparki nie są swego rodzaju wytworm natury przechodzącej na wyższy etap ewolucji?

>Moja racja jest mojsza niż twoja jak zwykle najdojżalszym argumentem :)

Gdybyś miał lepszy pomysł, dawno byś go przedstawił. Ciekawe skąd byś wziął drugą planetę, by wyżywić parę miliardów Chińczyków.

>To dziś, a co będzie za kilka lat kontynuowania tej socjotechniki?

Druga Japonia.

>Jak to nie jest? To że nie choruje się na nią u nas nie znaczy że nie mają na nas wpływ kraje w których występuje?

Widać ten wpływ, skoro mamy ich w dupie. xD

>Nie. Czytują publikacje naukowe.

To podaj ich źródło. Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby dzieciorobne rodziny zapieprzające 12 godzin na dobę w fabryce i wykonujący wszystkie prace pokroju prania i sprzątania ręcznie miały więcej czasu niż dziś.

>Ma dla mnie znaczenie że mimo tego że nie trzeba prać w rzecze to pracuje się w domu tyle samo. Co jest ogólnie rzecz biorąc nielogiczne.

Jeśli nie umiesz gospodarować czasem, albo robisz wokół siebie tyle syfu, że musisz pracowac więcej, to bardzo Ci współczuję (pieprzenia tych farmazonów także), ale nie wiem do kogo masz pretensje i znów, jak zwiększenie liczby dzieci ma Ci tego czasu dać więcej? To jest dopiero nielogiczne. Znam więcej ludzi nie wiedzących co robić z czasem i pieniędzmi, niż tych z jego brakiem.

>Może niektórzy po prostu ogarniają swoje życie i czas lepiej od Ciebie?

Z pewnością jest masa takich osób. Ale faktem jest, że ta sama osoba z dziećmi będzie miała gorzej, niż bez nich, bo jest to kolejny obowiązek w ich grafiku, choćby nie wiem jak była zorganizowana.


>Nie do niczego tylko do utrzymania wysokiego standardu życia dla wszystkich pokoleń. Oraz dla innowacji które będą rekompensować te ograniczenia konsumpcji.

To jest wewnętrznie sprzeczne. Nie da się utrzymywać wysokiego standardu dla kilku miliardów ludzi na ziemi, a nawet dla tych szczęśliwców z Pierwszego Świata. Zawsze liczy się PKB na głowę, niech PKB nawet spada, ale przy szybciej spadającej liczbie ludzi i tak każde następne pokolenie będzie bogatsze. Popatrz na Norwegię, tam niedawno odkryte złoża ropy mają taką wartość, że na głowę wypada im 200 tysięcy dolarów. Gdyby było ich tylu, co Polaków, to wcale by dobrobytu nie odczuli. Popatrz też na Japonię i Nową Zelandię, kraje o podobnej wielkości, z tym że Japończyków jest grubo ponad 120 milionów, a Nowozelandczyków nieco powyżej 4 milionów. Oba te kraje standardem znacznie przewyższają Polskę, więc po co komu tyle ludzi? Nie lepiej być spokojną Nową Zelandią, niż przeludnioną do granic możliwości Japonią?

>Teraz kwestia czy samochody np. są ważniejsze od ludzi.

Samochody są dla ludzi.

>Może nie mieć na nie absolutnie żadnego wpływu skoro rosły mimo spadku przyrostu naturalnego.

Oczekujesz, że noworodki będą prowadzić własne auta, czy domyślisz się jednak, że skutki tego spadku odczujemy dopiero w przyszłości? Obecnie wszystkie kraje rozwinięte mają historyczne maksimum jeśli chodzi o populację. Niech to wreszcie zacznie spadać.

>Korki i potrzeba poruszania się wszędzie 50 km na godzinę to niby bezpieczniej?

Oczywiście, że tak. Przez 7 lat mojego poruszania się po drogach nie miałem żadnego wypadku, przy czym patrzac na moje wyjścia z domu, jakaś 1/5 z nich kończyła się przepychankami z różnymi menelami z bram, próbami kradzieży, czy wyłudzeń drobniaków, 2 razy grożono mi nożem, raz byłem wtedy z kolegą. A, i 2 razy też auto uratowalo mnie przed pobiciem, raz po prostu nim ruszyłem i uciekłem 500 metrów, niestety będąc wtedy pijanym, ale nie miałem wyjścia, będąc atakowanym, a innym razem pijany brat byłej dziewczyny kazał swojej siąść u mnie na masce i chciał mi wybić szybę, myśląc, że nie ruszę. xD

>Ja po prostu mówię że nie ma potrzeby by każdy jeździł własnym autem bo to sztucznie wykreowana potrzeba.

No popatrz, to zupełnie jak z rodzicielstwem. To pozwól, że ja sobie będę stał w korkach za swoje pieniądze ile mi sie podoba, a Ty sobie za swoje płódź tyle dzieci, ile chcesz, na zdrowie!

>Twoja kwestia z kim się zadajesz.

Rzeczywiście, to mój wybór jakich ludzi spotkam na przystankach i w autobusie... A autem nie jeżdżę wcale sam, na uczelnię zabieram po drodze 2 kolegów, co do których nie mam zastrzeżeń, a jadąc sluchamy sobie muzyki jaką lubimy.

>Nie wiem po raz który mi coś wciskasz do ust. Ja postuluję by każdy miał wysoki poziom życia

A ja chciałbym, żeby słońce świeciło 24 godziny na dobę.

>i nie neguję przy tym każdemu prawa do potomstwa.

Ja też nie, choć niektórzy negują moje prawo do bycia bezdzietnym i traktowanym na równi z innymi obywatelami.


>Bo tak jak potrzebą może być możliwość dojazdy w komfortowy sposób tak dla innego może być to posiadanie i wychowywanie dziecka i uważam że społeczeństwo powinno umożliwiać zaspakajanie tych potrzeb.

Spoko, to niech społeczeństwo kupi mi nowe auto (wiesz, tamto trochę klepane po tym incydencie z bratem dziewczyny), to ja się wam dorzucę do bachorów. Pasuje? Czy to dokładanie się to tylko w jedną stronę?

>To ile Apple wydaje na patenty nowych obudów i jak bardzo są w skali innowacyjności innowacyjne?

Gówno mnie to obchodzi.

>A mi to właśnie pasuje do XXI wiecznego myślenia w którym są możliwości na to by w sposób ekonomiczny przy odrobinie przyuczenia wytwarzać część swojego pożywienia. To nieco jak drukowanie własnych pieniędzy plus darmowe truskawki.

No toż Ci nie zabraniam.

>No właśnie pokazują mówiąc inżynierom że nie kupią ich traktora tylko zbudują swój.

Skąd ta liczba mnoga? Jak na razie podałeś przykład jednego człowieka. Nie widzę wcale, by szykował się jakiś krach na rynku motoryzacyjnym.

>A ilu tych mających drukarki w domu korzysta regularnie z punktów ksero?

Praktycznie każdy, który musi wydrukować coś poważniejszego. Przez cały okres studiów każdy projekt oddawało się wydrukowany w kolorze i zbindowany w punkcie ksero. Drukarki w punktach różnią się od tych domowych przy kompie. Firmę oferującą usługi stać będzie na sprzet wydajniejszy, bo wykorzysta jego możliwości. Pracę inżynierską, czy magisterską też byś wydrukował na HP czy Canonie spod biurka?

>Albo się oszukujesz albo jesteś nielogiczny skoro twierdzisz że ułomny twór może tworzyć twór doskonały.

No widzisz, a jednak. Ludzkie wynalazki dawno pokonały bariery nałożone na nas i inne gatunki przez naturę. W końcu pokonają i nasze mózgi, zresztą, już to zrobiły w wielu dziedzinach. Wykradamy naturze wynalazki, a potem je udoskonalamy nadając im nową jakość.


Ten komentarz został usunięty przez autora.

Pominę milczeniem wszystkie złośliwości Nawojka. Jestem zmęczona zaczepkami ludzi, którym się strasznie nie podobam i uważają za swój obowiązek mnie o tym poinformować. Przerabiałam to z milion razy i już mi od dawna nie zależy na tym, żeby się "asymilować" za cenę ukrycia tego co naprawdę myślę. Nie szukam zrozumienia i jestem zmęczona użeraniem się. Nie będę się kłócić, tym bardziej z kobietą, bo raczej nie sram we własne gniazdo.


Tak na marginesie, to Mój ojciec nigdy nie był nie jest i nie będzie alkoholikiem. Wcale nie pije.


Prześlij komentarz


Ostatnie komentarze

Popularne posty