Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Czy kobiety naprawdę są gorsze od mężczyzn?

Kobiety i mężczyźni myślą inaczej i mają inną konstrukcję psychiczną i niewykluczone, że nadreprezentacja jednej bądź drugiej płci w jakimś zawodzie wynika po prostu z faktu że druga ma mniej osób uzdolnionych w tym kierunku. A na deser, wykres IQ (wybaczcie że badanie z roku 1932, ale dziś ze względu na politpoprawność pewnie się takich nie robi): http://i.stack.imgur.com/54Fhd.gif 
Ashitaka [1]

Oczywiście także w nauce istnieje polityczna poprawność, jednakże wielu naukowców pozwala sobie na publikacje swoich hipotez, które całkowicie tę poprawność ignorują, więc nie jest tak źle. Istnieje więc naprawdę masa podobnych, aktualnych wykresów przedstawiających rozkład IQ w populacji zarówno z perspektywy płci jak i rasy. Istnieją nawet bardzo szerokie badania i właściwie każde zgodnie stwierdza, że w badanych próbach średnie IQ białych mężczyzn jest o 3-5 punktów wyższe niż IQ kobiet, a różnica w przypadku mężczyzn rasy negroidalnej jest nawet jeszcze większa (zainteresowanych odsyłam do Wikipedii, gdzie w sekcji Inteligencja i zdolności poznawcze hasła "kobieta" jest bogaty przegląd tych badań).

Autorzy największych metaanaliz dotyczących IQ populacji wysunęli hipotezę o wyższości mężczyzn, w myśl której średnie, wyższe IQ i co za tym idzie nieco wyższa inteligencja mężczyzn, miałaby wynikać z niezbadanych procesów biologicznej ewolucji, gdy dobór naturalny faworyzował tych inteligentniejszych panów, którzy dzięki swojej niezmierzonej mądrości potrafili lepiej upolować mamuta. Ta hipoteza jest mało przekonująca gdy przyjrzeć się jej z bliska i dosłownie na dniach podważył ją Flynn swoimi analizami.

Z genetycznego punktu widzenia mężczyźni niewiele różnią się od kobiet, chromosom Y, który z reguły warunkuje metamorfozę płodu do mężczyzny koduje około 230 genów [2]. Początkowo płód właściwie pozbawiony jest płci i gdyby pozostawić go samemu sobie, rozwinęłaby się z niego pełnowartościowa kobieta, czasem nawet wtedy, gdy jej układ genetyczny posiadałby zestaw chromosomów płciowych charakterystyczny dla mężczyzn - XY. Gdyby więc dobór naturalny rzeczywiście preferował bardziej inteligentne jednostki ludzkie, to aby hipoteza o wyższości mężczyzn była słuszna należałoby się spodziewać, że informacja o większej inteligencji jest przekazywana za pomocą jakiś genów w chromosomie płciowym Y (podobnie jak achromatyzm). Większa jest jednak szansa, że jest ona zapisana gdzieś pośród kilkudziesięciu tysięcy innych genów, wspólnych dla obu płci. Innymi słowy, nawet jeśli w wyniku ewolucji przeżywaliby mężczyźni inteligentniejsi, to i tak przekazywaliby oni geny odpowiedzialne za ich inteligencję także swoim córkom.

Przekonanie o tym, że kobiety są właściwie odrębnym gatunkiem od mężczyzn ma źródło w kulturowej polaryzacji rodzajów. Społeczeństwo patriarchalne wpłynęło na przestrzeni kilkudziesięciu wieków historii na takie przekonanie, co skutkowało i wciąż pokutuje efektem Matyldy, dyskryminacją kobiet na wielu płaszczyznach i innymi formami ich represji i ucisku. To jednak bzdura i znane są nawet przypadki, gdy dojrzewające kobiety zmieniają się w mężczyzn pod wpływem testosteronu [3 p. 47].

Testosteron mógłby właściwie wpłynąć na średnią wyższą inteligencję mężczyzn, dobrze znane są jego hipertroficzne właściwości, to za jego sprawą mężczyźni są bardziej umięśnieni od kobiet. Testosteron sprzyja też w rozwoju płodowym utrzymaniu przy życiu neuronów, więc mózgi męskich noworodków mają prawdopodobnie gęstszą sieć neuronową [4]. Jednakże nawet ten fakt nie jest mocnym argumentem dla hipotezy o wyższości mężczyzn, współcześnie zaobserwowano neurogenezę w dorosłych mózgach, zresztą te organy są tak plastyczne, że niewielka różnica w ich budowie w początkowych okresie życia ma pewnie tako samo znaczenie dla ostatecznej inteligencji, jak różnica 10 metrów na starcie, na ostateczny wynik maratońskiego biegu.

Testosteron mógłby też mieć dodatni wpływ na agresję u mężczyzn, jednak tylko około połowa badań wykazała taką korelację [5]. U innych zwierząt ta zależność jest znacznie silniejsza niż u ludzi. Dlaczego więc mężczyźni są "lepsi" pod pewnymi szczególnymi względami niż kobiety, o czym pisałem niedawno i o czym traktuje cały blog? Mimo wielu prób wyjaśnień na poziomie biologicznym i socjokulturowym, pytanie pozostaje otwarte.
4 komentarze:

Testosteron w niewielkich ilościach wytwarzany jest też przez organizmy kobiet.


Przeczytałem wpis pod tytułem "Antyfeministyczne bingo", pod którym ukazał się zacytowany na początku komentarz, i szczerze mówiąc w ogóle mi się nie podoba. Jest płytki i niespójny, miejscami uderza hipokryzją, jak punkt 1 i 10, bo dlaczego autorka najpierw narzeka na stereotyp nieschludnej feministki w powyciąganym swetrze, a następnie odmawia kobiecości dziewczynie we flanelowej koszuli, której dobrze współpracuje się w grupie mężczyzn? (zdrajczyni "rasy"?) Nie zgadzam się również z jakimikolwiek parytetami, czy innymi przywilejami, bo dla mnie ze swej natury są one zaprzeczeniem wiary w równość, a użyta w notce argumentacja jest po prostu słaba, ledwo dotykająca tematu.


Jak wiesz im wyższe dawki testosteronu, tym silniejszy efekt. Męski płód wytwarza bodajże siedmiokrotnie więcej tego hormonu niż organizm dorosłego mężczyzny, który z kolei wytwarza go kilkukrotnie więcej, niż organizm kobiety.

U zwierząt innych niż ludzie sprawa jest prosta - wstrzykiwany testosteron zwiększa agresję. U ludzi już nie jest tak łatwo, czasem są agresywniejsi, czasem też testosteron wzrasta, gdy są agresywni, tak jakby te sprawy były sprzężone.


Caban, więc mogłeś to wszystko Szprocie napisać pod notką, czemu nie napisałeś? Znam trochę Szprotę i jestem ciekaw, co by odpowiedziała. xD


Prześlij komentarz


Ostatnie komentarze

Popularne posty