Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Bóg jest tyranem

UWAGA!!! Wpis zawiera szczególnie brutalne opisy przemocy wobec kobiet, także seksualnej, dlatego odradzam czytać osobom o słabych nerwach.


Nie tylko islam jest religią mizoginów. Chrześcijaństwo wcale nie jest lepsze, zwłaszcza niektóre jego odmiany jak rozpowszechniony w USA mormonizm. Celem życia mormonki jest urodzenie jak największej liczby dzieci. Kobiety są bite, także przez inne kobiety i zwykle bywają jedną z wielu żon mężczyzn, gdyż ten odłam chrześcijaństwa dopuszcza poligamię. 

Osiemnastoletniej Merril Jessup ojciec oznajmił, że Bóg wybrał już dla niej męża, pięćdziesięcioletniego męża już trzech żon, ojca kilkunastu dzieci. Właściwie Arizona w USA nie różni się od Afganistanu. Gdy pod płaszczykiem religii zmusza się kobietę do seksu z niechcianym mężczyzną, wszystko jest w porządku, "bo tak chce miłosierny Bóg". W rozwiniętym, świeckim społeczeństwie coś takiego uznawane jest słusznie za przestępstwo, ścigane i karane, w religijnym wszystko jest OK.

Śmiertelność wśród rodzących nastolatek jest bardzo wysoka, zbytnio się o tym nie mówi, ale ciąża niesie dla kobiety wielkie ryzyko i sporo powikłań. W niektórych religijnych społecznościach nie dość, że zmusza się kobiety do seksu, to jeszcze zmusza się je do wyczerpującego dla ich zdrowia rodzenia dzieci.

Np. w Nigerze rodzice zmusili do ślubu wbrew jej woli trzynastolatkę, Halimę Gouroukoye, która zaszła w ciążę wkrótce po pierwszej menstruacji, w wieku 14. lat. W tym czasie musiała wykonywać wszystkie prace, zbierać drewno, przygotowywać posiłki, sprzątać, pracować w polu i w dodatku troszczyć się o męża. Przez dwa dni nie mogła urodzić w domu, dopiero po tym czasie zawieziono ją do szpitala, gdzie okazało się, że powinna mieć cesarkę. Nie miała, bo rodzina nie miała pieniędzy. Rodziła cztery dni, dziecko zmarło. Jednakże nastolatki nie ominęły problemy pociążowe jak nietrzymanie moczu. Rodzicie uznali, że to na skutek klątwy. 

To jeden z licznych przykładów. Jak powiedział dr Waaldijk, jeden z afrykańskich lekarzy, "być kobietą w Afryce to straszna rzecz". Zresztą nie tylko w Afryce. 

Jedną z oznak religijności państwa, a więc jego zacofania jest ograniczone prawo do aborcji kobiety. Zarodek nie jest człowiekiem, jest tylko zlepkiem komórek, niewiele większym od plemników i komórki jajowej. Trudno to jednak zrozumieć religiantom, którzy w zarodku widzą już ukształtowaną, ludzką istotę, zakazują więc kobiecie możliwości dokonania aborcji. 

Np. w Kolumbii dopiero w 2006 roku Sąd Konstytucyjny uznał, że aborcja może zostać legalnie dokonana, gdy kobieta została zgwałcona, gdy płód jest zniekształcony lub gdy ciąża zagraża matce. Kobiecie, która złożyła pozew domagając się prawa do aborcji, grożono śmiercią, włamano się do jej domu i oskarżono o ludobójstwo. Kolumbia jest krajem katolickim, a katolicyzm bardzo "chroni" życie zarodka, życie matki jest już dla niego nic nie warte. 

W krajach katolickim czy ewangelickich często aborcja jest zakazana całkowicie - Chile, Salwador, Nikaragua. W Polsce jest coraz gorzej pod tym względem. Głośna była sprawa czternastolatki znanej szerzej pod imieniem Agata, która zaszła w ciążę w wyniku gwałtu. Agata udała się na zabieg aborcji, a w gabinecie zastała... księdza, którzy wraz z lekarką prawie zmusili ją, żeby podpisała zgodę na to, że urodzi dziecko. Dzięki Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny znalazły inny szpital, gotowy wykonać zabieg, w którym czekał na nie ten sam ksiądz, tym razem z grupką antyaborcjonistów. 

Jak dalece wybiega głupota i ignorancja mężczyzn, niech poświadczy przykład z 2007 roku, gdy w muzułmańskiej gazecie pojawił się projekt roweru dla kobiet, mającego zasłaniać ruchy ciała podczas jazdy. Zdaniem duchownych ruchy ciała kobiet podczas uprawiania sportu są zbyt prowokujące i kobiety, jeśli już chcą ćwiczyć, powinny robić to w tych samych, niewygodnych ciuchach, zasłaniających wszystko szczelnie i utrudniających ruch. 

Głupie gadanie to jeszcze nic wielkiego, dopóki nie zostanie przez mizoginiczny umysł przekute w czyn, jak miało to miejsce w 2005 roku w Pakistanie, gdzie grupka męskich wyznawców Allaha za pomocą koktajli Mołotowa wyraziła swój sprzeciw wobec uczestników minimaratonu, w którym udział brały także kobiety. Pod naciskiem gróźb organizatorzy odwołali zaplanowane, kolejne biegi. "Nie każde społeczeństwo musi być amerykańskie albo zachodnie. Mamy własny system wartości" - jest to system oparty o religię i mizoginię.

Banaz, siedemnastolatka, po przejściach w dzieciństwie została zmuszona do małżeństwa z trzydziestoparoletnim Irakijczykiem, który ją regularnie bił. Gdy kiedyś publicznie zwróciła się do niego po imieniu, wybił jej ząb. Miała na tyle odwagi, że odeszła od niego i wkrótce zaczęła się potajemnie spotykać z innym mężczyzną. Wkrótce potem ojciec zamordował ją z kilkoma innymi mężczyznami, jej ciało wynieśli w walizce i zakopali w ogrodzie. Cała sprawa miała miejsce w cywilizowanej, zachodniej Europie, na Wyspach Brytyjskich. 

Samir chciała ożenić się ze swoim chłopakiem, Salmanem, Afgańczykiem, mimo prób rodziny zeswatania ją z rodzimymi Pakistańczykami. W wieku dwudziestu pięciu lat, gdy odmówiła wszystkim kandydatom proponowanym przez rodzinę, wezwano ją do domu, gdzie starszy brat i nastoletni kuzyn najpierw wielokrotnie ją dźgali, po czym poderżnęli gardło. 

Hatun urodziła się w Berlinie, w wieku szesnastu lat rodzice odesłali ją do rodzinnej Turcji i polecili ożenić się z kuzynem, któremu wkrótce urodziła dziecko. Po jakimś czasie go zostawiła, w 2005 roku, w wieku dwudziestu trzech lat, zastrzelił ją najmłodszy brat, gdy oczekiwała na przystanku na autobus. Berlińscy przywódcy muzułmańscy co prawda podkreślali, że w Koranie nie ma uzasadnienia dla honorowych zabójstw kobiet, jednakże wyraźnie nie potępili sprawców. 

Jak dalece religia zatruwa umysł niech będą ankiety przeprowadzone wśród muzułmańskich studentów - 36% badanych uważa, że zabójstwo w imię religii jest uzasadnione. Przypomniała mi się sytuacja z podstawówki, gdy katechetka na religii wychwalała jakiegoś męczennika za to, że poszedł do kościoła nawet, gdy groziła mu śmierć ze strony jakiejś fanatycznej, antykatolickiej grupy. Ona z kolei uzasadniała samobójstwo w imię religii. 

Honorowe zabójstwa nie są zbyt częste, jednak sama aura strachu wystarcza, aby kobiety wychodziły za mąż za tych, których wskaże im rodzina, wbrew ich woli. Honor rodziny leży gdzieś między nogami kobiety.

Np. w Jordanie na początku tysiąclecia odrzucono ustawę o surowszych karach dla wykonawców honorowych mordów i to ogromną większością głosów. Król Abdullah wprowadził taką ustawę w 2001 roku, w 2008 została zniesiona przez parlament. W tym samym roku trzech braci zamordowało dwie swoje siostry. Dzwudziestosiedmiolatka wyszła za mąż bez zgody rodziny, dwudziestolatka uciekła z domu i zamieszkała ze starszą siostrą. Bracia zarąbali je siekierami. 

W 2008 roku w Jemenie kobieta uciekła do szpitala gdzie zeznała, że jest bita i gwałcona przez męża od ośmiu miesięcy. Miała dziewięć lat. Mniej więcej w tym samym czasie dziesięciolatka wystąpiła o rozwód. 

W 1990 roku niecałe pięćdziesiąt kobiet w Arabii Saudyjskiej wsiadło za kółko samochodu, za na jeden dzień zamknięto ich w więzieniu i odebrano paszporty, wiele z nich straciło też pracę. Od tamtego czasu kobiety mają tam całkowity zakaz prowadzenia samochodu, bez względu na narodowość. 

W 2008 roku władze Iranu skazały cztery działaczki za publikowanie artykułów na feministycznych stronach internetowych. 

Tak oto Bóg jest miłością i miłosierdziem, przynajmniej we frazesach głoszonych głównie ustami mizoginicznych samców. Usprawiedliwiają własne działania boskością i nadprzyrodzonością, jednakże ich Bóg Tyran jest tylko ich własną tyranią. Oni są bogiem, Bóg jest mężczyzną.

Ostatnie komentarze

Popularne posty