Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Przydatność samców w świecie zwierząt

Etykiety: ,
Jeśli wyginą pszczoły, zostaną nam cztery lata istnienia. Albert Einstein



Czy istnienie samców jest zasadne w społecznościach H. sapiens, czy samice mogłyby stać się samowystarczalne, niczym piękne bohaterki Seksmisji i poradzić sobie bez samców, które stanowią przyczynę i podstawę większości społecznych problemów? Wiele wskazuje na to, że tak. Nawet jeśli one same nie zdecydują się w swojej łagodności pozbyć się gorszej części ludzkości, wygląda na to, że kryjący się za zmianami ewolucyjnymi dobór naturalny zrobi to za nie. 

A jak wygląda sprawa przydatności samców w świecie zwierząt?

Modliszki

U wielu gatunków owadów rola samców sprowadza się do dawstwa nasienia, co wydaje się być uzasadnione z punktu widzenia ewolucji i doboru naturalnego. Dobrym przykładem są tutaj modliszki, których około 2300 gatunków występuje licznie w strefie tropikalnej i subtropikalnej, a jeden, modliszka zwyczajna, nawet w Polsce. 

Samce mają tak małe znaczenie u tych owadów, że entomolodzy jako ogólne określenie na cały gatunek używają żeńskiego słowa "modliszka", natomiast opisując samce związku "samiec modliszki". Do podobnej, tyle, że odwrotnej sytuacji starają się doprowadzić ludzkie samce w swojej mizoginii, usilnie, od wieków sprowadzając kobietę do podrzędnego dodatku dla mężczyzny. 

W niektórych szczególnych przypadkach modliszki zjadają nawet samce, które są bezużyteczne po kopulacji. Taka sytuacja zresztą nie jest rzadka w świecie zwierząt, zwłaszcza u owadów. 

Mrówki

Niektóre gatunki owadów w ogóle nie potrzebują samców, nawet w procesie rozmnażania.  Przykładem są mszyce, które w okresie wegetacyjnym przechodzą w tryb rozmnażania żyworodny. Niektóre gatunki mrówek, jeszcze ciekawszych owadów, wykorzystują mszyce w roli swoich zwierząt hodowlanych, roznoszą ich kolonie po okolicznych roślinach i żywią się spadzią, wydzieliną, którą mszyce wydalają w procesach przemiany materii. 

Najbardziej rozwinięte społeczności w świecie zwierzęcym, mające ogromny wpływ na ekosystemy, które zamieszkują, tworzą właśnie niektóre gatunki mrówek grzybiarek, wyspecjalizowane w produkcji owocników z różnych gatunków grzybów, które hodują pod ziemią.

Wielu ludzi niesłusznie oskarża mrówki o produkcję ditlenku węgla, która rzekoma ma być większa od produkcji tego gazu przez człowieka. Mrówki jednak pełnią wielką rolę w przetwarzaniu materii organicznej, która jest martwa, wprowadzając węgiel w obieg, mają w tym olbrzymi, niedoceniony udział.

U większości mrówczych rodzin wszystkie osobniki kolonii są... samicami. Nawet najbardziej wyspecjalizowane zadania, bycie żołnierzem czy rolnikiem należy do samic, z których jednocześnie każda jest siostrą, pochodzą od jednej matki. Rola samców na drodze trwające dziesiątki milionów lat doboru naturalnego sprowadzona została do roli dawców nasienia.

Pszczoły

Z dobrodziejstw mszyc, czyli ze spadzi, korzystają też czasem pszczoły, tworzące chyba najbardziej rozwinięte społeczeństwa w świecie zwierząt. Ich dodatkową rolą jest nieoceniony udział w produkcji żywności dla człowieka, jako podstawowi zapylacze. Niestety pszczoły ostatnimi czasy giną masowo, roje upadają jeden po drugim, co zowie się syndromem masowego ginięcia pszczół, a którego przyczyny należy dopatrywać się we wciąż bliżej nieokreślonej działalności ludzkiej.

Pszczoły, podobnie jak mrówki, wytworzyły społeczności, w których prym wiodą nierozwinięte seksualnie samice. Sytuacja, w której rudy, trochę ciapowaty Gucio z popularnej bajki o pszczółce Mai przywdziewa zbroję i broni jako mężczyzna-żołnierz swojej matczynej kolonii, może mieć miejsce tylko w propagandowej kreskówce. 

W rzeczywistości rola samców u pszczół, czyli trutniów, sprowadza się jedynie do dawstwa nasienia dla królowej. Trutnie po wczesnowiesennych lotach godowych jeszcze jakiś czas przebywają w ulu, na co zezwalają robotnice, nawet czasem je karmiące, gdyż trutnie właściwie nie potrafią nic więcej, niż zapładniać. To nie żart - samce pszczół nie są w stanie same się odżywiać, dlatego gdy po pewnym czasie znudzone pasożytnictwem robotnice wyrzucają ich z ula, ci giną z głodu lub wyziębienia.

Czy ryby potrzebują samców?

Wśród niektórych gatunków ryb rola samca została zredukowana w dużym stopniu, gdyż samice mają zdolność zmiany płci w przypadku, gdy zachodzi taka konieczność, tzn. głównie podczas warunków sprzyjających rozmnażaniu i jednoczesnym braku samców. Taka sytuacja zdarza się choćby u popularnej rybki akwariowej, mieczyka, którego obserwował prawie każdy, kto kiedyś posiadał akwarium.

Przydatność samca H. sapiens

Jest bardzo prawdopodobne, że dobór naturalny sukcesywnie sprowadza samców do roli zapładniaczy, samice zaś przejmują na siebie, z dużym powodzeniem, wszystkie inne, niezbędne do przetrwania czynności. Wystarczy spojrzeć na lwa - królowie dżungli właściwie robią niewiele więcej ponad kopulację i sen. Samice radzą sobie doskonale z wychowaniem potomstwa, nawet z polowaniem. Można powiedzieć, że lwice traktują samców jako chodzące banki spermy, które dodatkowo zapewniają im ochronę. 

U ludzi sprawa wygląda nieco inaczej, przeciętny samiec H. sapiens ulega prawdopodobnie procesowi kapłonizacji, staje się relatywnie słabszy, nawet w stosunku do samicy. Taka sytuacja sprzyja rozwinięciu się lęku, który łatwo przemieszcza się na inne, negatywne obszary emocji, głównie agresję i nienawiść, co prowadzi w prostej linii do mizoginii. 

Istnieją też przesłanki mówiące o tym, że biologiczna rola samca człowieka zmniejsza się, co uwidacznia się po sukcesywnym pogarszaniu jakości nasienia i degradacji chromosomu Y, niosącego informację genetyczną o płci męskiej. 

Dane te co prawda są kontrowersyjne i niezbyt dokładnie potwierdzone, co nie zmienia faktu, że mężczyźni, jakich przewagę obecnie obserwujemy, nie są przydatni kobietom. Powinny one to wziąć pod uwagę.
26 komentarze:

sa coraz mniej przydatni w dobie powszechnej automatyzacji


Wciąż uważam, że mężczyźni są przydatni, choćby w Polsce, gdzie kilkadziesiąt procent gospodarstw wciąż nie ma dostępu do kanalizacji. Mężczyźni mogliby obsługiwać wozy asenizacyjne i opróżniać szamba ;)


Obserwacja zachowań owadów społecznych to w ogóle ciekawy temat. U takich choćby pszczół demokracja powstała na długo przed człowiekiem, a także różne zasady współżycia społecznego, które są czasem łamane i karane. Interesujące są także owadzie wojny. :P


no proszę, kolejna inspiracja do nowych notek :D


Czyli jeśli dobrze rozumiem, co chcesz przekazać: W społecznościach prymitywnych owadów, samice wiodą prym, w społecznościach rozwiniętych ewolucyjnie organizmów - samce. No, trudno się nie zgodzić.


Dokładnie to chcę przekazać. W prymitywnych społecznościach owadów (i nie tylko, ale tutaj weźmiemy jedynie ten fragment pod uwagę) prym wiodą samicę. Natomiast w rozwiniętych ewolucyjnie społecznościach, pełnych przemocy, agresji, wojen, niesprawiedliwości i szamba - prym wiodą samce. Całe to gówno wynika właśnie z tego prymu samców.


od kiedy owady sa prymitywne? Wiele owadów ma bardzo złożone społeczności i rozwinięte funkcje społęczne, nie wspominam w ogóle o innych zwierzętach - ssakach.


Zapomniałeś dodać: "w ewolucyjnie rozwiniętych społecznościach, pełnych osiągnięć w zakresie medycyny, technologii produkcji żywności i obrony przed naturalnymi drapieżnikami, co czyni tę społeczność najsilniejszą ewolucyjnie w porównaniu do jakiegokolwiek innego gatunku na ziemi." Wynika z tego, że nie tylko gówno wynika z prymu samców.


Rozumiem, że również przyczyniłeś się do rozwoju cywilizacji. Prosze wymień chociaż 5 wynalazków stworzonych przez Ciebie, ktore usprawniły naszą cywilizację i które były w pełni tylko i wyłącznie Twoim pomysłem i nie bazowały na geniuszu paru samców, którym przypadkiem udało się usprawnić naszą cywilizację. :-)


Zapomniałem tego dodać, zgadza się w 100% Gambit, przepraszam, już się poprawiam: "w ewolucyjnie rozwiniętych społecznościach, pełnych osiągnięć w zakresie medycyny, technologii produkcji żywności i obrony przed naturalnymi drapieżnikami, co czyni tę społeczność najsilniejszą ewolucyjnie w porównaniu do jakiegokolwiek innego gatunku na ziemi i wkrótce doprowadzi prawdopodobnie do anihilacji całej biocenozy planety.


@Nihil - Nie, ja się nie przyczyniłem i niczego nie wynalazłem. Ja sobie tylko w tym społeczeństwie żyję :)
@Pedros - Ta ostatnia część jest jak najbardziej prawdziwa. I w ogóle nie zmienia korzyści wypływających z posiadani rozwiniętej cywilizacji. Naturalnym elementem cyklu ewolucyjnego jest masowe wymieranie gatunku, którego populacja jest nieproporcjonalnie duża do zasobów, które mogłyby ją utrzymać. Ale i tak nasze społeczeństwo jest najdoskonalsze z istniejących w przyrodzie, ponieważ całkowicie zdominowaliśmy inne gatunki. A to, że przy okazji mamy władzę by rozpieprzyć ziemię w drobny puch - to konsekwencja naszego rozwoju.


Widzę, że wszystko świetnie rozumiesz. Zgadzam się z Tobą w każdym calu Gambit! Mój blog wskazuje na prosty problem - gdyby samce zepchnąć do roli podobnej, jaką pełnią trutnie w ulu, nasze ostatnie dni na tej planecie byłyby szczęśliwsze.


... Albo zbudowanie ula byłoby szczytem naszych osiągnięć technologicznych. Cóż, ja tam jestem szczęśliwy, podobnie jak wiele kobiet w moim otoczeniu, i nie wydaje mi się, że sprowadzenie mężczyzn do roli rozpłodników uczyniłoby świat szczęśliwszym. No, ale każdy ma swoje zdanie.


Gambit, po pierwsze jest delikatna różnica pomiędzy Twoim czy innego mężczyzny stwierdzeniem, że "kobiety w moim otoczeniu są szczęśliwe" - skąd wiesz, że są? Może jakaś Twoja koleżanka się tutaj wypowie, co? Ludzkie samce od dawna właśnie lepiej wiedzą, co kobiety sądzą, co myślą i jak powinny żyć.

Po drugie, wątpię, aby kobiety z Twojego otoczenia zgadzały się na głód w Afryce i Azji, na przemoc seksualną, ogólną agresję i dyskryminację. No chyba, że jesteś dla nich tak cudowny, że w ogóle o tym nie myślą :)


Zaskakujesz mnie. Od wielu kobiet w moim otoczeniu słyszę, że są szczęśliwe, to znaczy, że nie mam prawa zakładać, że mówią prawdę? Czy to znaczy, że jeżeli powtarzam ich opinię, to od razu lepiej wiem, jak mają żyć? W swoich interpretacjach z góry zakładasz, że jestem samcem, szowinistą i mizoginem, i każde moje zdanie podpinasz pod tą interpretację.
Po drugie - kobiety z mojego otoczenia nie zgadzają się na głód w Afryce i w Azji. Ja też się nie zgadzam, i co z tego? Też bym chciał, żeby świat był lepszy, ale nie uważam, żeby powierzenie władzy wyłącznie kobietom rozwiązało problemy tego świata. Podobnie jak powierzenie władzy wyłącznie łysym.


"W swoich interpretacjach z góry zakładasz, że jestem samcem, szowinistą i mizoginem, i każde moje zdanie podpinasz pod tą interpretację." - proszę wskaż mi, gdzie tak stwierdziłem? Czyżbyś wiedział lepiej, co ja uważam? :P Tak naprawdę uważam, że jesteś całkiem spoko facetem :)


O tu: "skąd wiesz, że są? Może jakaś Twoja koleżanka się tutaj wypowie, co? Ludzkie samce od dawna właśnie lepiej wiedzą, co kobiety sądzą, co myślą i jak powinny żyć."
Zgadza się. Jestem spoko facetem, tacy też istnieją. Nawet jak się kompletnie nie zgadzają z ruchem feministycznym.


No proszę Cię Gambit, wiesz, że nie chciałem, żebyś to odebrał osobiście. Oczywiście, że są też spoko faceci, jak Ty właśnie, ja to mówiłem o tych demonicznych, którzy właśnie lepiej wiedzą, co kobiety myślą, co powinny robić i że powinny rodzić dzieci.


Spoko, rozumiem. Ja podchodzę do tematu inaczej - uważam, że płeć nie determinuje ani pozytywnie ani negatywnie predyspozycji do pełnienia określonej roli w społeczeństwie. Są źli ludzie, nie tylko źli mężczyźni. Oczywiście zdaję sobie sprawę z całego niesprawiedliwego syfu, jaki miał i ma jeszcze miejsce na świecie. Ale nie oczekuję, że świat będzie sprawiedliwy, tylko jak najmniej niesprawiedliwy.


Oczywiście, że są też złe kobiety. Jest ich pewnie gdzieś około dziesięciokrotnie mniej, niż złych mężczyzn. Ja też oczekuję, że świat będzie jak najmniej niesprawiedliwy, stąd ten blog i stąd moja wojna z Tobą na Wikipedii, bo jak mniemam, jesteś Wiggles, prawda?


A, nie, nie jestem Wiggles, trafiłem tu przypadkiem, bez związku z Wikipedią :)


W takim razie przepraszam, pomyliłem Cię z kolegą z Wikipedii. Prowadzę tam z nim cichą wojnę w kilku hasłach, głównie w haśle kobieta.


" są też złe kobiety. Jest ich pewnie gdzieś około dziesięciokrotnie mniej, niż złych mężczyzn" - Hmmm... Na jakiej podstawie tak sądzisz? I co rozumiesz przez "złe/złych" w tym kontekście?


To prosta zasada kciuka, którą wykoncypowałem na podstawie danych statystycznych dotyczących przemocy i przestępstw ze względu na płeć. Tkwi w tym także moje rozumienie pojęcia "zły", jako działający wbrew zasadom moralnym ustalonym społecznie, agresywny etc. Zgodnie z tą zasadą można w przybliżeniu założyć, że pośród dziesięciu przypadkowych przestępców znajduje się jedna kobieta.


Krzysztof, o tym media nie powiedzą, kolejny cenny wynalazek, brawo dla tej zdolnej dziewczyny:

http://ciekawe.org/2016/01/05/nastolatka-wynalazla-latarke-zasilana-ludzkim-cieplem/


Sprawa "dziewczyn ze Snapchata", na pewno znana innym czytelnikom i czytelniczkom i to z jakim heitem spotkały się od społeczeństwa: http://ponton.natemat.pl/167695,chcesz-zniszczyc-reputacje-dziewczyny-siegnij-po-jej-seksualnosc


Prześlij komentarz


Ostatnie komentarze

Popularne posty