Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Kobieta i chrześcijaństwo 1

...że piękna i wystrojona kobieta jest świątynią, która została zbudowana nad wielką kloaką (...) Kto będzie chciał wielbić łajno jako Boga? Abraham a Santa Clara


Nie zawsze kobieta miała tak źle, jak w średniowiecznej, chrześcijańskiej Europie. Właściwie w czasach Jezusa, opisywanych właściwie wyłącznie przez pełne sprzeczności i różnych dopisków późniejszych autorów ewangelie, kobiety zostały zrównane przez tę żywą podstawę kultu chrześcijańskiego z mężczyznami. Jezus, jeżeli naprawdę istniał, prawdopodobnie rozumiał znaczenie kobiety i nie bał się jej, dlatego pozbawiony był nienawiści do niej.

Być może chrześcijańskie prorokinie są nawet starsze od proroków. Niektóre kobiety zakładały chrześcijańskie gminy i kierowały nimi, w czasach apostolskich znany był kobiecy urząd, równy męskiemu kapłaństwu. Kobiety pełniły w początkowych latach chrześcijaństwa z dużym powodzeniem wszelkie funkcje religijne: profetyczne, katechetyczne, charytatywne i liturgiczne. Właściwie to kobiety pozyskały dla tej nowej, wymagającej religii inteligencję ówczesnego świata, ostatecznie też całe cesarstwo rzymskie. 

Jednakże już od czasów Pawła, wielkiego mizogina i prawdopodobnie impotenta, rola kobiety w chrześcijaństwie była sukcesywnie spychana na plan dalszy. Wkrótce stwierdzono, że kobieta nie jest zdolna do sprawowania urzędów kościelnych, do otrzymywania święceń. Nawet jednak gdy kobiety zostały całkowicie wykluczone przez mężczyzn z hierarchii kościelnej, nie ustały wysiłki mężczyzn do dalszego ich dyskryminowania. 

Niektórzy współcześni ludzie, głównie mężczyźni, sądzą, że skoro w średniowiecznej Europie trubadurzy rozpływali się w miłosnych pieśniach adresowanych do kobiet, ich sytuacja nie była taka zła. To nieprawda, sytuacja była jeszcze gorsza - kobiety nie mogły nosić odkrytych włosów, siedzieć podczas biesiad między osobami duchownymi, nie miały prawa wstępu do kościelnych chórów, nie mogły nawet zbliżać się do ołtarza, dotykać poświęconych przedmiotów i nie daj boże brać do rąk eucharystii, objawu boskiego kanibalizmu. Uzasadniano to zazwyczaj kobiecą słabością i jeszcze częściej nieczystością. Świecki mężczyzna mógł w szczególnych przypadkach udzielić chrztu, kobieta nie miała takiego prawa. 

W średniowiecznych księgach pokutnych, gdy mizoginia osiągnęła w chrześcijaństwie apogeum, w księgach pokutnych pozycja kobiety była zawsze niższa niż mężczyzny. 

W X wieku Regino z Prum zabronił w swoich pismach kobiecego śpiewu w kościele. Niedobór miłych dla ucha sopranów zastąpiono szybko eunuchami, kastrowanymi za młodu młodymi chłopcami. 

Kobiety miesiączkujące i ciężarne uchodziły powszechnie za nieczyste. Cechy, które we wcześniejszych kulturach nadawały kobiecie znaczenia i czyniły ją zdolną do religijnej służby, w chrześcijaństwie stały się argumentem przeciw. 

I tak święty Hieronim pouczał, że "nie ma niczego bardziej nieczystego, niż kobieta w swoim okresie; co dotknie, czyni nieczystym". We wczesnym kościele nawet karano miesiączkujące kobiety, które ośmieliły się ucałować rękę kapłana. Za wstąpienie podczas okresu do świątyni lub przyjęcie w tym czasie komunii groziła kara siedmioletniej pokuty i to aż po czasy nowożytne. Nawet kapłanom, którzy nie przestrzegali tego zakazu groziło złożenie z urzędu. 

Kobiety ciężarne były w niektórych okresach chrześcijaństwa równie nieczyste, jak kobiety miesiączkujące. Czasem pojęcie "nieczystości" rozciągano na osoby, biorące udział w porodzie. W antycznych, pogańskich krajach akuszerka cieszyła się dużym poważaniem - w chrześcijaństwie natomiast zrównano ten zawód z czymś pogardzanym i niehonorowym. 

Dopiero w XII wieku mężczyźni, kler, zezwolili na wstęp kobiety ciężarnej do świątyń - jednak tylko teoretycznie, gdyż w praktyce kobiety opuszczały dom najwcześniej w miesiąc po porodzie, zwykle po to, by uzyskać przebaczenie z grzechu wątpliwej przyjemności, jaki miał wiązać się z poczęciem. Uświęcenie wymagało dodatkowo odpowiedniej kwoty pieniężnej i tutaj kościół nie zmienił się od średnich wieków wcale. 

Nawet w XX wieku niektórzy arcybiskupi, jak choćby Gróber, potrafią bezczelnie usprawiedliwiać te akty "uświęcenia poporodowego" jako dziękczynienie. 

Na II Soborze Watykańskim, miejsce kobiety w kościele nie zostało całkowicie pominięte, jednakże problem dyskryminacji potraktowano marginalnie i pobieżnie. W dodatku wątła teoria ma się nijak do praktyki i współczesne formy istnienia kościoła świadczą o bezczelnym wręcz dyskryminowaniu kobiety.
2 komentarze:
Ten komentarz został usunięty przez autora.

Kijem bym księdza nie dotknęła i wcale mi nie przykro z powodu dyskryminacji w kościele. Skoro ktoś jest na tyle głupi by włazić w tyłek instytucji która go prześladuje, dręczy i nienawidzi, to sam sobie jest winien. Żal mi tylko dziewczynek urodzonych w katolickich i ogólnie religijnych domach. Kobieta starająca się o służbę kapłańską jest jak Murzyn, który chce zostać skinem.


Prześlij komentarz


Ostatnie komentarze

Popularne posty