Demoniczne Samce
"99% z naprawdę przerażającego gówna tego świata zostało wszczęte, ustanowione, popełnione lub kontynuowane przez mężczyzn." George Carlin

Dyskryminacja kobiety w chrześcijaństwie

Wielka rzesza kobiet w historii egzystowała na poziomie zwierząt. Kate Millett

Ideologia chrześcijaństwa w niemałym stopniu przyczyniła się do dyskryminacji kobiet. Simone de Beavoir


 
Historia kobiety naznaczona jest agresywnym, męskim ramieniem. To mężczyźni ją kształtowali, od najdawniejszych czasów, gdy matriarchat został pochopnie zastąpiony patriarchatem, łagodność, subtelność i spełnienie frustracją, agresją i nienawiścią. 

Mężczyźni od czasu rozpowszechnienia patriarchatu prawie zawsze byli przeciwko kobiecie jako takiej. Stwierdzenie, że za najbardziej okrutne rzeczy tego świata odpowiadają mężczyźni nie jest na wyrost. To mężczyźni, w większość oni są prekursorami krwawych wojen, morderczych i wampirycznych ideologii, to oni głównie popełniają przestępstwa, powodują wypadki drogowe, narzucają na kobiety jarzmo, które z trudem dźwiga, choćby decydując za nią o jej prawie do dokonania aborcji czy posiadania potomstwa. 


Wbrew powszechnemu mniemaniu czasy Cesarstwa Rzymskiego sprzyjały emancypacji kobiet. Równouprawnienie już dwieście lat przed Augustynem dotyczyło spadków czy rozwodów. Dziewictwo, czy wierność małżeńska nie miały większego znaczenia, niektórzy wręcz opiewali wolną miłość, choćby Horacy, Owidiusz czy Propercjusz. 

Germański mężczyzna zaś miał prawo ukarać kobietę chłostą, sprzedać, cudzołożnice - zabić, nie martwiąc się o karę. Mimo to germańscy mężczyźni nie posunęli się w swojej mizoginii tak dalece, by np. nazywać kobietę "naczyniem grzechu". Germańskie prawo karne przewidywało większą karę za zabójstwo kobiety, czasem dwu i trzykrotnie wyższą. 

Gdy prym zaczyna wieść chrześcijaństwo, pozycja kobiety pogarsza się drastycznie. W średnich wiekach, gdy hierarchia kościelna znaczyła dużo więcej niż hierarchia władzy świeckiej, kobiety utraciły prawo dziedziczenia i objęto je kuratelą. W przypadku rozwodu nie mogła wnosić żadnych roszczeń, bez zgody męża nie mogła rozporządzać swoją ostatnią wolą, nawet własnością, gdyż w przypadku małżeństwa prawnie należała do męża. 

Spotkałem się współcześnie ze stwierdzeniem, jakoby w czasach dworskiej miłości trubadurów, sytuacja kobiety wcale nie była taka zła. W rzeczywistości jednak była gorsza niż zła, prawo było po stronie mężczyzn, kobiecie zostawała iluzja, kształtowana miłosnymi pieśniami ku niej skierowanymi. To mężczyzna był jej głową, jej wójtem, jej zadaniem jest "żyć zgodnie z jego wolą i być mu poddaną, i posłuszną, gdyż sama, bez swego męża, nie ma władzy ani czynienia, ani zaniechania czegokolwiek". 

Gdzieniegdzie na terenach chrześcijańskich supremacja mężczyzn była tak silna, że siedmiolatek (!) po śmierci ojca mógł zostać uznany za prawnego opiekuna matki. "Nic kobiecie nie przystoi, nad bogobojne, skromne, samotne życie", "...nie skarży się ona na los, który zgotował jej małżonek...". 

Kobieta musiała kochać tego, kogo wybrano jej na małżonka. Zwykle jej ręką dysponował najbliższy męski krewny. Jako żona miała status niewolnicy, można ją było sprzedać lub podarować, w Niemczech jeszcze do XIII wieku, gdzieniegdzie dłużej. 

Mężczyźni korzystali chętnie z podwójnej moralności, mogli bezkarnie chodzić do burdeli i jednocześnie decydowali o tym, kiedy i z kim ma kochać się ich żona. Miała być wierna mężczyźnie, męska zazdrość prowadziła często do prób ognia, wody i barbarzyńskich "sądów Bożych". 

XVI-wieczny, włoski pisarz Matteo Bandello tak komentował czasy, w których żył: "gdyby chociaż tylko nie trzeba było codziennie słyszeć: ten zamordował swą żonę, bo podejrzewał (!), że nie była mu wierna, ów udusił córkę, gdyż potajemnie wyszła za mąż, tamten wreszcie kazał zabić siostrę, gdyż nie chciała męża zgodnego z powziętym przez niego zamiarem! (...) Jeśli robią coś, co się nam nie podoba, natychmiast sięgamy po stryczek, sztylet lub truciznę" - ewentualnie sławetny pas cnoty, wprowadzony do użytku około XIII wieku i chętnie wykorzystywany przez obłędnie zazdrosnych mężów. W Hiszpanii zaawansowane technologicznie i zdobione wersje pasów cnoty stosowano jeszcze w XIX wieku. 

Kary fizyczne dla kobiety miał prawo wykonywać mężczyzna bezkarnie przez całe średniowiecze w Europie. Mogła to być chłosta lub klasyczne bicie, traktowanie ostrogami "aż krew płynie ze stu ran" lub "aż padła jak martwa" - za takie wyrazy uczucia kobieta winna okazywać mężczyźnie szacunek i miłość. 

Także w najbardziej znanych czasach średniowiecza, gdy kwitła dworska miłość i utworzył się mit rycerskości, rycerz mógł znęcać się nad żoną do woli, byle nie złamał jej kości. W Bawarii "Małe prawo chłosty" obowiązywało do 1900 roku. Pewna księga praw miejskich z 1328 roku przewidywała karę dla mężczyzny, który zabił żonę, ale tylko wtedy, gdy zatłukł ją niezasłużenie. 

"Sprawy między mężem i żoną nie należą do sądów świeckich, podlegają jeno duchowej karze" wg pewnego kodeksu z późnego średniowiecza. W czternastowiecznym Wrocławiu jeden mąż po oskarżeniu go o okrucieństwo wobec żony za karę miał złożyć uroczyste przyrzeczenie, że już nie będzie jej bił inaczej, niż "tylko rózgami i karał, jak jest to w zwyczaju i jak się godzi porządnemu człowiekowi, wedle zasad wierności i wiary".
3 komentarze:

Proponuje dla męskich świń reaktywować Auschwitz-Birkenau, a napis nad bramą zmienić na "KASTRATION MACHT FREI".


Ten komentarz został usunięty przez autora.

Aż się w to wszystko wierzyć nie chce, jakby się czytało relację z jakiejś odległej, zagubionej w kosmosie, zaplutej i zapomnianej przez boga planety, a przecież to o naszym gatunku tu mowa. To jest autentycznie straszne. I żenujące. Pracowałam swego czasu w gimnazjum i bez przesady mogę powiedzieć że o ile poziom intelektualny młodzieży był ogólnie niski, wulgaryzmy, brak wiedzy o świecie itp. to męska część szkoły wprost sięgała rynsztoka. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z tak głupimi, agresywnymi i chamowatymi istotami. Niektórzy odstawiali takie sceny jakby byli chorzy na umyśle. Musiałam na zajęciach pilnować, żeby nie zniszczyli jakiegoś sprzętu, nie wyskakiwali przez okna i nie zrobili krzywdy sobie lub komuś. Mówię coś do ucznia który pluje, krzyczy i wyje, no bez przesady bywało gorzej niż w zoo. Oczywiście nauczyciele twierdzą, że dziewczyny nie są lepsze, bo... myślą tylko o chłopakach i się wyzywająco ubierają. Straszny grzech, chciałabym żeby z facetami też były tylko takie problemy. Oczywiście trafiły mi się również aparatki które narobiły bałaganu i pokazywały rogi. Jak się potem okazało obie pochodziły z rodzin patologicznych i były niegrzeczne za namową kolegów. Zastanawiam się czy faktycznie podział na męskie i żeńskie szkoły nie jest czasem właściwy. Oczywiście nie katolickie, bo prawica postuluje o to, by ukrócić kobietom dostęp do edukacji. Świeckie. Koniecznie z feministycznym programem wychowawczym.


Prześlij komentarz


Ostatnie komentarze

Popularne posty